Clint, Leszek
Czasami pytanie to tylko pytanie

Zadałem je, aby poznać wasze opinie, podyskutować o nich, poszerzyć swoje rozumienie tematu. Trochę też w nadziei że znajdę odpowiedzi podobne do tej, którą kiedyś uznawałem (a teraz nie mam już w nią wglądu, za dużo się zmieniło). To tyle. Nie jest to przygotowanie do jakiegoś wielkiego pytania "jak żyć" albo "jak odróżnić prawdę od fałszu"

Clint,
Zadałem te pytania nie dlatego że chcę Cię przekonać do mojego sposobu myślenia, czy że chcę pokazać słabe punkty. No ok -- chcę pokazać słabe punkty

Ale w celu ich wyjaśnienia. W jakimś sensie stawiam w tym temacie pierwsze kroczki. Nie dlatego że nigdy tu nie byłem, a że wróciłem do pozornie znanego miejsca z głębszym zrozumieniem, i wszystko wydaje się teraz inne.
Zupełnie nie zgodzę się z tym mentalem, w którym można uzasadnić wszystko. Jest raczej odwrotnie: im zdrowszy mental, tym wymaga solidniejszych dowodów (dowodów w rozumowaniu, nie w postaci wyników). W (szeroko pojętej) filozofii to właśnie argumentacja jest najważniejsza, bo zrozumienie jej rozszerza nasze postrzeganie świata. Wynik sam z siebie nie jest wiele warty -- to jakby przejechać maraton samochodem i zastanawiać się po co i idioci tak się pocą

Zdrowy mental jest potrzebny, podobnie jak zdrowe ciało czy zdrowe emocje. I podobnie jak te oba, przyczynia się do naszego rozwoju duchowego. Próba przeskoczenia logiki zanim się ją poznało jest, moim zdaniem, błędem (a przynajmniej z perspektywy mojej ścieżki). Prowadzi do takich sytuacji jak jakiś czas temu na tym forum: 3 strony zażartej dyskusji na temat tego, co robi dusza, aż wreszcie dyskutanci poniekąd ustalili co w ogóle rozumieją pod tym słowem. To jest przykład słabego mentalu i kiepskiego argumentowania. Ot, naszarpie się człowiek, napoci, ale niewiele mu to podniesie sprawność.
Zdrowy mental też bardzo łatwo siebie przekracza, bo widzi swoje granice. I te granice ma też dobrze zbadane, bo wiele razy tam był i nadal nic. A nie tylko raz odwiedził, przestraszył się że nie rozumie i zostawił tabliczkę "Tu są smoki!".
BTW, co masz na myśli przez "załamujące się prawa logiki"? Dopytuję tak szczegółowo, bo sama z siebie ta fraza może być użyta to wytłumaczenia wszystkiego, włącznie z najmniej sensownymi załozeniami "religijnymi."
Dla mnie ciekawym przykładem załamania się praw logiki jest ta astrologia

Działa, jak cholera, i to nie "zależnie od intencji" a już wróżenie z fusów miałoby znacznie więcej sensu

(Choćby dlatego, że jest losowe.)
Badając sobie to (od względnie niedawna) zauważyłem że jest jeszcze inny system, przez który przemawia świat. I jest czymś więcej niż tylko indywidualnym doświadczeniem, wręcz przeciwnie -- przewija się we wszystkim, co robi ludzkość. Poziom jakby mityczny, na którym wszystko się łączy i mówi o tym samym.
Ostatni koniec zdania brzmi jak "duchowiacka" oczywistość, ale

W wersji duchowiackiej jest to zazwyczaj":
"Wszyskie religie mówią o tym samym, ale dla ludzi na różnym posiomie rozwoju. Natomiast nasza duchowość ujmuje to najlepiej."
Natomiast poziom mitologiczny nie stopniuje. Pozwala dostrzec co staramy się sobie powiedzieć zawsze, wszędzie, od zarania dziejów. To jak cały czas powracający temat muzyczny: nie istnieje wersja lepsza i gorsza, raczej są utwory, które nam się bardziej podobają, i takie, które podobają się mniej. Wielu ludzi zadowala się znalezieniem jakiegoś utworu i stworzeniem wokół niej dogmatu (zazwyczaj osobistego). Ale utwory w samej swojej naturze uniemożliwiają ujęcie całości tematu i jego możliwych wariacji.
OK, robi się za długie, więc zakończę jeszcze tym: zawsze mnie zastanawiało jak to jest, że niektórzy szanowani "duchowiacy" (jasnowidze, uzdrowiciele) mogą mieć tak szczegółowe, ale też różnorodne, sposoby widzenia świata. I tu zaczynają sie dyskusje na temat tego ile mamy czakry, czy piekieł jest sześć czy trzynaście i co dokladnie jest w tym czwartym piekle. Moim zdaniem, tak właśnie działają ludzie o słabym podłożu "mitycznym." Oni to pieczołowicie tworzą mapę ponownie odkrytej Ameryki. Ale tym razem Ameryki prawdziwej, którą to sami dokładnie zbadali.
W kajaku.