Przyznam, że liczyłam na pewne pozytywne zmiany w związku z tym.
Zarówno w najbliższym otoczeniu. Gdzie chodzi o pewna istotę

Jak i szerzej.
Otóż zanosiło sie na zmianę istoty siedzącej na stołku dyrektorskim. Skończyła mu sie już druga kadencja.
Facet , demon, narobił tyle złego, nazbierał więc ogrom syfu. Stąd czekaliśmy na efekt tego zwrotu karmicznego.
Został rozpisany nowy konkurs na dyrektora. I zaistniał remis z pewna kompetentną babką.
Dawało to nam, nielicznym liczącym na poprawę sytuacji, pewna nadzieję.
Niemniej w zwiazku z tym remisem decyzja musiała zostać podjęta wyżej.
I została podjeta.
Niestety .... demoniczny pozostał na stanowisku

(
Babka przegrała.
Cóż. Rok zwrotów....
A może to jest tak, że skoro ci źli, jeżeli narobili tyle zła, to ono wraca do nich i paradoksalnie ich ... wzmacnia ?
Bo lubią zło. Ono im służy. Czynią okropieństwa, wysyłają zło, wraca do nich zło. Taplają sie w nim.
Gdyby dostali dobro, światło, to by ich 'trafiło'.
No ale światło nie może być uznane jako
"zwrot".
A może ja czegoś nie pojmuję ?
Może mam za wysoko nadzieję ?