O lewatywach z uryny pisał sporo guru Małachow

.
Dostałam podobne materiały od zielarza Antoniego Zawiślaka, wklejam:
"Wykonując lewatywę z własnego moczu, uwalniamy jelito grube z polipów, i pasożytów, które wychodzą całkowicie i bezboleśnie, uwalniamy jelito z powrastanych w ścianki jelita kamieni kałowych, śluzu i gniazd pasożytów. W krótkim czasie całkowicie znikają i więcej nie powracają hemoroidy, ustępują zaparcia oraz związane z tym bóle głowy, krzyża, w krótkim czasie ustępuje parcie na mocz, bardzo znacznie zmniejsza się brzuch, tracimy na wadze kilka a nawet do kilkunastu kilogramów, powoduje to obniżenie się przepony, w znacznym stopniu poprawia się wydolność serca. Jest wiele badań potwierdzających to, że mocz zawiera składniki, które neutralizują i zatrzymują rozrost komórek rakowych.
Pierwszy tydzień - codziennie wlewamy około 0,30 do 0,75 litra moczu świeżego, zawsze podgrzanego do temperatury ciała. Moczu wlewamy zawsze tylko tyle, ile wchodzi i nigdy nie robimy tego na siłę.
Drugi tydzień - co drugi dzień, około 1 do 1,5 litra moczu
Trzeci tydzień - co trzeci dzień wlewamy około 1,5 do 2 litrów moczu lub więcej
Czwarty tydzień - codziennie przez 7 dni około 2 litry i więcej , ale tylko tyle, ile swobodnie wejdzie.
Mocz powinien być zawsze podgrzany do temperatury ciała, gdyż zimny jest nieprzyjemny i osłabiający."
Ode mnie - lewatywy robi się zawsze po wypróżnieniu. Ja robię świecę przez około minutę, by płyn spłynął do dalszych odcinków jelita, a potem leżę na prawym boku masując brzuch.
Czystą uryną. Jeśli się zbiera z poprzedniego dnia, to trzeba trzymać w lodówce w szklanym pojemniku.