Nie, to nie chodzi o to zeby nie odrozniac, ze nie ma "poziomow", tylko o stosunek do tego w ogolnym zakresie. W miare lotni ludzie to kumaja. Co do uzdrawiania... Napisalem, ze wyzsza wibracja wypiera nizsza, bo jest stabilniejsza. Nie jestem wszechwiedzacy, ale mam z uzdrawianiem pewne doswiadczenie i moge pisac o tym co sam obserwuje. A obserwuje, ze energia dazy do wyrownania. Podobne przyciaga podobne, sprzeczne sie odpycha, a jak juz z jakis przyczyn musi dzielic jedna przestrzen(to co jest calkiem nieharmonizujace ze soba energetycznie, nie moze dzielic ze soba przestrzeni), to dojdzie do jakiegos wyrownania poziomow miedzy nimi. Wibracja wyzsza zwycieza, bo jest bardziej stabilna, no chyba ze czegos innego bedzie naprawde za duzo. Czasami sie zdarza, ze ktos kolo mnie przejdzie, albo tylko spojrze komus w oczy i juz mu cos puszcza. Czesto takie objawy sa jak kaszel, ktory jak zauwazylem zachodzi gdy energia sie uwalnia gwaltownie. Oczywiscie czasami, kiedy jest czas i miejsce, cos tam sie wlasciwie "zahacza". Rowniez kiedy przez zdjecie oddzialuje na kogos taka energia swoja z serca, albo wahadelkami, to ludziom ktorzy sa wtedy w poblizu tez cos puszcza(i mi) i pewnie nawet moze i ludziom, ktorzy sa w poblizu tamtej osoby. Tyle co obserwuje, co i jak dlaczego to juz nie jestem takim mozgiem. Kiedys dawno temu mi pewna osoba powiedziala, ze jak czlowiek rozwijajacy sie duchowo idzie np. do jakiejs pracy, to ludziom tam sie polepsza, nie wiedzialem o co jej wtedy chodzi, ale teraz widze ze musialo chodzic o to wlasnie...