No właśnie, w tym sęk, że wielu polityków studiowało historię zafałszowaną. I np. wielu z nich mówi o wyzwoleniu Oświęcimia czy zdobyciu Berlina przez wojska ukraińskie
Mówią to całkowicie poważnie!
Podobnie człkowicie poważnie znają zakłamaną przez syjonistów historię Holokaustu. Ale... Kwaśniewski, który nie kończył historii, całkiem poważnie potraktował te kłamstwa i raczył przepraszać Żydów w imieniu Polaków (Narodu Polskiego!), czym wielu z nas obraził i znieważył.
Ktoś, kto ma wyższe wykształćenie w jednej dziedzinie, nie ma kompetencji w innych dziedzinach, choć zdarzają się chlubne wyjątki. Np. podobno taki Misiewicz, który z racji swego hobby miał ogromny wkład w poprAwę obronności kraju i za co został odznaczony - choć to może tylko wymysł Macierewicza?
Na stanowiska kierownicze najlepiej zatrudnioać ludzi, którzy skończyli zarządzanie i potrafią się otoczyć ekspertami. Natomiast taki Buzek, który jest naukowcem, nie potrafi nawet porządnie poprowadzić zebrania.
No i najważniejsze, co pozwoli zweryfikować swoje poglądy nt. kompetencji: czy ktoś poszedłby sie leczyć do historyka, albo teologa? A może do metalurga?