Autor Wątek: Bezsilność i niemoc  (Przeczytany 14443 razy)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-10, 09:24:06 »
Jak masz ochotę sama spróbować to mogę ci zrobić taki zabieg któregoś dnia.
Za darmo, bo cały czas się uczę.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-10, 09:19:50 »
Michał486,

Ciekawe to co piszesz z zabiegiem Reiki dla wewnętrznego dziecka. Chętnie poczytam o dalszych efektach jak zechcesz napisać :)
Ja też w sumie dużo improwizuję. W zależności od tego co czuję.

Jak kiedyś czytałam książki o DDA to taki był przekaz, że to jest skaza na całe zycie. Pewnie tez czytałam książki odpowiednia do intencji w tamtym okresie :)).
Ale teraz  coraz częściej zauważam, że sporo cech DDA jest już dla mnie przeszłością.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-10, 08:58:52 »
Zrobił się tu mały offtopic.

Powiem ci że po przeczytaniu tego co piszesz to jakbym czytał o sobie.
Na marginesie sam sobie zrobiłem dwa dni temu zabieg Reki dla wew dziecka z różowym kwarcem, taki dość improwizowany.
Tak aby poczuło się kochane i bezpieczne.
Było to mocne dla mnie doświadczenie. Po zabiegu zdałem sobie sprawę jak tego potrzebowałem.
Następnego dnia miałem jakieś wywalnki które fizycznie czułem w gardle jakbym miał tam jakąś kluchę.
Mnóstwo żalu, bezsilności i agresji mi wywaliło.
Zrobię sobie kilka takich zabiegów zobaczymy co mi to da.
Mam dużo obciążeń DDA.


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-10, 08:51:22 »
Nie wiem jak inni pracowali z wewnętrzym dzieckiem. Czy to było od niemowlęctwa do coraz starszego wieku, ale u mnie to nie było chronologicznie, Jeżeli już to raczej od starszego do coraz młodszego. Kiedys pracowałam z soba kilkuletnią i dopiero teraz po iluś latach byłam w stanie zacząć pracować z niemowlakiem.

Jak zaczęłam sobie wybrażąc siebie jako niemowlaczka - to ten niemowlaczek ciągle płakał i był jakis taki wściekóy i czerwony od gniewu. i nie byłam w stanie go dotknąć. No ale był ze mną. Potem dziecko się uspokoiło. Ale było zupełnie nieobecne i nadal nie bylam w stanie go dotknąć. Bałam sie tej jego nagości i bezbronności. Czułam lekki wstręt i może nawet obrzydzenie. I przerazenie. Potem czułam sie zbyt brudna i zbrukana, żeby go dotknąć.

Po jakimś czasie zaczęłam widzieć to dziecko, ze leży w koszyku. W takim, jakim na filmach porzuca sie dzieci. Albo podrzuca komuś. Albo puszcza a rzece jak to było chyba w Biblii. I przez ten cały czas nie byłam w stanie sie zidentyfikować z tym dzieckiem. To było "jakies dziecko", a nie "mała Agnieszka"
Az przyszedł moment kiedy poczułam, że mogę i chcę dotknąc jego małej rączki. A potem mogę całe przytulić. I ono się wtuliło we mne i zaczęło płakać przerażone światem i innymi ludźmi. Bało się, że znowu będzie zmuszane do tego by reagowac tak jak inni chcą, śmiać się na żądanie, ktos go będzie łaskotał wtedy kiedy czuje żal i smutek, żeby wywołać w nim smiech. Do dziś paniętam jak palce mojej mamy wciskały mi się między żebra, żeby wywołać grymas na mojej twarzy, który był uznawany za radość. Pamiętam to jak byłam kilkutatką, ale to musiało sie zacząć znacznie wcześniej.
I tak płakało ze dwa dni. A wczoraj usnęło zmęczone na moim ramieniu. Ale tez ufne, że nikt juz nie będzie go do niczego zmuszał.
I dopiero teraz powoli zaczyna do mnie docierać, że to małe dziecko ta ja. Powoli przestaje być dla mnie obce i podejrzane. Zobaczę co będzie dalej :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-10, 08:25:59 »

Jeżeli chodzi o pracę z wewnętrznym dzieckiem to jest tu cały watek "Terapia wewnętrznego dziecka" w dziale: DDA i terapia wewnętrznego dziecka. Warto go przeczytać. Możesz też poczytać książki Alice Miller - "Mury milczenia", "Dramat udanego dziecka". W wątku o terapii Felicite polecała też:John Bradshaw Powrót do swego wewnętrznego domu. Jak odzyskać i otoczyć opieką.


jak zrobic, aby pozwolic temu wewnetrznemu dziecku znowu wyjsc na swiatlo dzienne, dac upost temu pierwotnemu potencjalowi, ktory tyle lat byl mocno stlumiony? Bo teraz coraz bardziej swiadomy jestem, czemu nie udawalo mi sie osiagnac tego, czego pragnalem - bo te pragnienia opieraly sie na tej poniekad nabdudowanej osobowosci a ta prawdziwa ciagle gdzies jest, gleboko przykryta ale jednak ciagle zywa. I ona ciagle dopomina sie o realizacje siebie.

A tak na szybko to możesz sobie wyobrazić sobie siebie, tego chłopca, który w szkole nie był akceptowany przez inne dzieci i byc z nim (juz jako dorosły). Zaakceptować jego wszystkie uczucia, jego lęk, strach i jego decyzję, że będzie tak jak wszyscy.
Obserwować swoje uczucia do tego małego chłopca, którym byłeś. Jeżeli czujesz jakieś negatywne emocje do niego np wkurza cię jego strach czy nieporadność to są najprawdopodobniej emocje jakie przejawiali do Ciebie rodzice jak byłeś dzieckiem. Zaakceptuj to co do niego czujesz. Ważne, żebyś z nim jak najwięcej był. Jak najczęściej wyobrażaj sobie, ze on jest z Tobą. W różnych sytuacjach życiowych. Obserwuj co on czuje i co ty czujesz.
Spróbuj poprosić w wyobraźni, żeby do Ciebie przyszedł. Żeby sie do Ciebie przytulił. Jeżeli nie chce, np boi się. Zaakceptuj to. po prostu niech będzie z Toba a Ty z nim.
Jeżeli czujesz że potrzebujesz sobie popłakać - to płacz. Ale niech to dziecko będzie tez z Toba w tej sytuacji. Dużo emocji może wychodzić, ale ważne, żeby ich nie tłumić tylko akceptować, że one są.

Jeżeli przypomni Ci sie jakaś sytuacja trudna w młodszym wieku - to wyobraź sobie Ciebie młodszego. I zaopiekuj sie soba w tym wieku. Niech ten chłopiec wie, że jesteś z nim i że jest dla Ciebie najważniejszą osobą na świecie. Bo nie ma nikogo ważniejszego.



pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-09, 19:16:02 »
Kurcze, silnie musza dzialac te dekrety poniewaz juz od drugiego dnia zaczynam czuc cos pod ,,spodem" i jest to dokladnie to, co od dluzszego czasu nie daje mi spokoju. Najbardziej zaskoczylo mnie odkrycie, ze przez wiele wiele lat nadbudowalem sobie jakby druga osobowosc a to dlatego, ze przypomnialy mi sie czasy szkoly podstawowej, gdzie mowiac krotko, nie bylem zbyt akceptowany przez inne dzieci i w koncu uleglem im i przejalem ich sposob zachowania, zmienilem rowniez wtedy jakby siebie. A tak naprawde - jak zasugerowalas co do pracy z tzw. dzieckiem wewnetrznym, to ono ciagle zostalo tam same i ciagle odczuwa ten lek i brak akceptacji a co gorsza, niemoznosc zrealizowania siebie, podazania swoja sciezka, realizowania swojego celu.

I teraz mam fachowe pytanie: jak zrobic, aby pozwolic temu wewnetrznemu dziecku znowu wyjsc na swiatlo dzienne, dac upost temu pierwotnemu potencjalowi, ktory tyle lat byl mocno stlumiony? Bo teraz coraz bardziej swiadomy jestem, czemu nie udawalo mi sie osiagnac tego, czego pragnalem - bo te pragnienia opieraly sie na tej poniekad nabdudowanej osobowosci a ta prawdziwa ciagle gdzies jest, gleboko przykryta ale jednak ciagle zywa. I ona ciagle dopomina sie o realizacje siebie.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-08, 12:51:33 »

Czy z dekretem pracowac w ten sam sposob, jak z afimacjami ze jak mi wywala, to spisywac to gdzies? Bo pomyslalem sobie, czy nie lepiej byloby tez pisac ten mini-dekret (bojest krotki i sympatycznie ulozony) ale wole wpierw spytac...

Jak ci wywala to albo warto spisywać do późniejszego użycia, albo ułożyć od razu jakiś mały mini-dekrecik. Możesz tez napisac co ci wywala to w razie czego Ci coś podpowiem.

Jeżeli czujesz, że ten dekret Ci pasuje to możesz jak najbardziej go użyć :).
Generalnie dekrety się czyta, ale jak ktoś woli pisać to też można. Może nawet lepiej, bo pisanie wymaga większego skupienia.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-08, 12:30:56 »
OK. dzieki wielkie :).

Czy z dekretem pracowac w ten sam sposob, jak z afimacjami ze jak mi wywala, to spisywac to gdzies? Bo pomyslalem sobie, czy nie lepiej byloby tez pisac ten mini-dekret (bojest krotki i sympatycznie ulozony) ale wole wpierw spytac...

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-08, 08:39:53 »
No i tu mnie ciekawi, jak skupiac sie na tych emocjach majac w zanadrzu perspektywe braku wiekszego zarobku z tego, co sie robi i z czego sie zyje. Bo to powoduje napiecie i podswiadome myslenie, a jak na zlosc afirmuje wlasnie ze doskonale zarabiam na tym, co mi daje osobiste spelnienie i na warunkach, jakie mi odpowiadaja.

Jeżeli to powoduje duże napięcia to raczej nie ma sensu. Lepiej w takiej sytuacji skupić się na oczyszczaniu.
Ja Ci napiszę co ja bym zrobiła. może akurat cos ci z tego podpasuje.
Zaczynam od afirmacji , która ma być celem. Np tak jak Twoja "Zarabiam na tym co mi daje osobiste spełnienie i na warunkach jakie mi odpowiadają" i powoli buduje na tym dekret. Całą prace traktuję jak rozmowę z podświadomością.
Piszę np:
"Uświadamiam sobie wszelkie przyczyny, które uniemożliwiały mi zarabianie na tym co mi daje osobiste spełnienie i na warunkach jakie mi odpowiadają i uwalniam się od nich. Przebaczam wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że nie zarabiałem na tym co mi daje osobiste spełnienie i na warunkach jakie mi odpowiadają. Otwieram sie na to by zarabiać na tym co mi daje osobiste spełnienie i na warunkach jakie mi odpowiadają."

I cos takiego możesz sobie czytać 1-2 razy dziennie. Ja nagrywam takie afirmacje na mp3 i odsłuchuję.
No i teraz jest ruch podświadomości. Wypowie się co o tym myśli :)) Więc obserwuj to co czujesz i co się dzieje w otoczeniu.
Ty juz afirmowałeś więc podświadomość już się wypowiedziała. Ta apatia, pustka, brak sił, niewiara to jest jej odpowiedź.
Poniżej tez masz jej odpowiedź.

Caly sek w tym, ze od tego ciaglego probowania przebicia sie oprocz zniechecenia i niemocy odczuwam coraz silniej, ze to nie to, co bym chcial. I troche sie pogubilem juz w tym.

Teraz można się do tego ustosunkować np:
"Uswiadamiam sobie wszelkie przyczyny dla których odczuwałem pustkę, niemoc, apatię i brak sił. Uświadamiam sobie wszystko co się kryje za tymi emocjami. Rezygnuję z odczuwania pustki, apatii i niemocy na rzecz poczucia swojej własnej mocy wewnętrznej i radości działania.
Uwalniam się od wszelkich przyczyn dla których nie wiedziałem czego chcę i o co mi chodzi. Przebaczam wszystkim, którzy mi wmawiali, że nie wiem czego chcę i o co mi chodzi. Przebaczam sobie, że im w to uwierzyłem. Otwieram sie na to bym sam wiedział czego chce i o co mi chodzi w życiu."

Teraz podświadomość wie, że ją usłyszałeś i dalej będzie Ci podawać przyczyny dla których nie zgadza się na to byś miał zrealizowany swój cel. Jak podświadomość znowu jakoś zareaguje -  możesz dopisać kolejną część.
W takiej pracy nie napierasz mocno na podświadomość, żeby ci dała już teraz , natychmiast to czego chcesz, tylko łagodnie namawiasz ją do współpracy. Oczywiście wywałki nadal są. Ale po kilku, czy kilkunastu - zobaczysz, ze one mijają i nie będziesz sie tak mocno stresował.

Minusem jest to , że z dekretem pracuje się minimum 3 miesiące. Ale za to można ując problem bardziej całościowo.


pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-07, 19:20:45 »
No i tu mnie ciekawi, jak skupiac sie na tych emocjach majac w zanadrzu perspektywe braku wiekszego zarobku z tego, co sie robi i z czego sie zyje. Bo to powoduje napiecie i podswiadome myslenie, a jak na zlosc afirmuje wlasnie ze doskonale zarabiam na tym, co mi daje osobiste spelnienie i na warunkach, jakie mi odpowiadaja.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-07, 19:10:43 »
Na pewno czulbym sie spelniony w mojej osobistej kreatywnosci. I czulbym, ze moge bez przeszkod urzymywac sie z tego, co mi sprawia przyjemnosc, radosc spelnienia bez patrzenia, czy mi na cos brakuje. To bardzo obciazajace dla mnie miec podswiadomie ciagly stres z tym zwiazany.

Ale jak to podejsc afirmacjami, nie wiem. Pisze teraz jedna i czuje, ze sa opory, stagnacja.

Niedawno słyszałam, że zamiast skupiać się usilnie na osiągnięciu celu warto skupić się na emocjach jakie dzięki temu celowi chcemy poczuć. Ma to sens, bo jak skupiasz się na celu to przypominasz sobie, że go nie masz. A jak skupiasz się na pożądanych emocjach to wzbudzasz te emocje.

A to, że czujesz opory w trakcie pisania afirmacji to normalne. Bo jakby nie było oporu to podświadomość już by to zrealizowała. A piszesz kolumnę reakcji?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-07, 17:50:05 »
Na pewno czulbym sie spelniony w mojej osobistej kreatywnosci. I czulbym, ze moge bez przeszkod urzymywac sie z tego, co mi sprawia przyjemnosc, radosc spelnienia bez patrzenia, czy mi na cos brakuje. To bardzo obciazajace dla mnie miec podswiadomie ciagly stres z tym zwiazany.

Ale jak to podejsc afirmacjami, nie wiem. Pisze teraz jedna i czuje, ze sa opory, stagnacja.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-07, 17:35:53 »
To na pewno tez :). Ale tutaj wchodza w gre tzw. zyciowe kwestie. Podstawowa z nich jest wylacznie utrzymywanie sie i to na mnie odpowowiadajacym poziomie i warunkach, z tego czym sie zajmuje i co mnie interesuje.

A jakbyś to osiągnął to jakbys sie czuł?

Trza by to rozbic na jakies mniejsze czesci ale trzon musi pozostac nie zmieniony.  w tym.

To dobry pomysł.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-07, 17:32:43 »
A jakie techniki stosowalas, ktore pomogly oprocz afirmacji? Wypalanie wezlow, harmonizacje, cos jeszcze?
Na wsparcie - głównie afirmacje, ale wcześniej miałam kilka zabiegów węzłów, poza tym regresing w szkole regresingu, no i ostatni rok Dekodyka. I nie jestem w stanie powiedzieć czy bez tego, samymi afirmacjami byłabym w stanie otworzyć się na takie wsparcie.

Na samym początku rozwoju stosowałam tylko afirmacje. I początki były ciężkie :) Wydawało, że mi się, że niewiele sie zmienia. Pisałam i pisałam. Ale jak juz zobaczyłam efekty, to teraz idzie znacznie łatwiej.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-07, 17:20:08 »
To na pewno tez :). Ale tutaj wchodza w gre tzw. zyciowe kwestie. Podstawowa z nich jest wylacznie utrzymywanie sie i to na mnie odpowowiadajacym poziomie i warunkach, z tego czym sie zajmuje i co mnie interesuje. Nie wchodzi tutaj w gre jakis kompromis.

Trza by to rozbic na jakies mniejsze czesci ale trzon musi pozostac nie zmieniony. Caly sek w tym, ze od tego ciaglego probowania przebicia sie oprocz zniechecenia i niemocy odczuwam coraz silniej, ze to nie to, co bym chcial. I troche sie pogubilem juz w tym.