Autor Wątek: Samobójstwo  (Przeczytany 22251 razy)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 10:54:47 »
Niektorzy to chyba wychodza z zalozenia, ze jak nie ma poczucia winy to wszystko cokolwiek się zrobi jest dobre. To psychopatyczne podejscie.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-16, 10:23:58 »
W Buddyzmie samobójstwo implikuję najcięższe obciążenia karmiczne razem z zabójstwem rodziców.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 09:57:08 »


Karina,nie wiem na czym opierasz swoje przekonania? proponuje poczytac Dr Moodiego i relacji jakich pozbieral od ludzi ktorzy otarli sie o smierc kliniczna po samobojstwie - ich relacje sa diametralnie rozne od relacji tych, ktorzy umarli w naturalny sposob.


Czy tylko róznica miedzy nimi jest taka że jedni umarli poprzez samobójstwo a inni w naturalny sposób?
Bo żeby porównywać skutki obu rodzajów śmierci, to cała reszta powinna być taka sama.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-03-16, 07:54:49 »
https://www.youtube.com/watch?v=zSNwnIOzfuE

historia jednej kobiety w temacie

Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 04:46:24 »
ps. ktos ma jeszcze moze jakies wspomnienia z popelnionego samobojstwa w poprzednich wcieleniach?

Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 04:45:38 »

pkrl5758,
nie ma jednego schematu. z moich doswiadczen z pracy ze zmarlymi wynika, ze stan po smierci i zalezy w duzej mierze od ich indywidualnych przekonan i wierzen.

Karina,
Cytuj
Uważam, że wszystkie przekonania, które istnieją wokół samobójstwa, że to najwiekszy grzech i potem jest wyjatkowo trudno i człowiek poniewiera się w piekle, bądź astralu są nieprawdziwe.
nie wiem na czym opierasz swoje przekonania? proponuje poczytac Dr Moodiego i relacji jakich pozbieral od ludzi ktorzy otarli sie o smierc kliniczna po samobojstwie - ich relacje sa diametralnie rozne od relacji tych, ktorzy umarli w naturalny sposob.

z drugiej strony, kolezanke ktora popelnila samobojstwo udalo mi sie wyrwac z jej ultra-depresyjnego astralnego stanu dosc szybko (w sumie tkwila w tym nie dluzej niz dzien), ale przypuszczam ze nie wszyscy maja tyle szczescia aby otrzymac pomoc z zewnatrz.


pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-14, 14:31:50 »
A co sie dzieje z dusza np. zabita i ktora o tym wiedziala, ze zginie? Np. co dzieje sie z duszami skazancow ktorzy poniesli wyrok smierci?

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-14, 11:34:16 »
Tak. Pomocna dłoń podana w odpowiednim momencie i wspierające słowa - mogą uratować życie.
Człowiek nie powinien być sam.
Nie powinien sią czuć, że jest osamotniony.
Gdyby to było zgodne z jego ND toby urodził się  i żył na bezludnej wyspie.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-13, 22:34:26 »
PRZYJAZNE   SŁOWO  NIC  NIE  KOSZTUJE , A JEDNAK  JEST     JEDNYM  Z   

NAJPIĘKNIEJSZYCH  PREZENTÓW



 


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 22:30:13 »
Cytuj
przez to później jest takiej duszy dużo trudniej sobie wybaczyć.
Stąd często wybiera sobie bardzo trudną inkarnację.

Często powodem samobójstwa jest poczucie bezsensu. Wszechogarniające poczucie, że  dalej już sensu nie ma tego co ciągnąć.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 15:15:18 »
Temat samobójstwa jest ciągle trudnym tematem wokół którego nabrzmiewa wiele trudnych emocji.

Przeanalizujmy, człowiek zabija innego człowieka najczęściej z nienawiści, bądź lęku i zostaje mu to przez Boga wybaczone, wazne jest żeby sam sobie głęboko w duszy wybaczył po zrobieniu rachunku sumienia i zrozumieniu pewnych spraw.

Teraz wezmy przykład, ze człowiek zabija siebie i powodem również jest głównie nienawiść do siebie bądź poczucie lęku. I wydaje mi się, ze to również zostaje mu przez Boga wybaczone i sam sobie jesli równiez uświadomi przyczyny, wybaczy.

Uważam, że wszystkie przekonania, które istnieją wokół samobójstwa, że to najwiekszy grzech i potem jest wyjatkowo trudno i człowiek poniewiera się w piekle, bądź astralu są nieprawdziwe. Stworzył je kościół dla zastraszenia ewentualnych przyszłych samobójców. Ale to zastraszenie i brak świadomego wyjasnienia czyni najwięcej złego, bo ewentualny samobójca ma później ogromne poczucie winy, większe niż przy zabójstwie, bo zostało to szczególnie napiętnowane przez kościół i społeczeństwo, przez to później jest takiej duszy dużo trudniej sobie wybaczyć.
« Ostatnia zmiana: 2015-03-13, 15:17:40 wysłana przez Karina »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 14:50:45 »
Ktoś na forum napisał kiedyś, że mistrz zmienia ciało tak jak zmienia się znoszone ubranie, też trochę tak to postrzegam i znaczenie danego ciała-tożsamości dla duszy to chyba mniej więcej tyle samo co dla nas to ubranie co mamy teraz na sobie. Wystraczy uświadomić sobie choć trochę ile to musiało byc inkarnacji (u nas chyba w setkach liczone) a ile mielismy par spodni ;)





medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 14:34:36 »
Podejrzewam też, że gdybym podjął z tego poziomu taką decyzje, to nie wiedziałbym i nie zorientowałbym się w jaki to ma być sposób dokładnie (czyli tak jak u kazdego) i sądze że było by to pozbawione jakiejkolwiek traumy czy cierpienia. 

Może to po prostu wzlot świadomości i 'naoczne' doświadczenie  , że taki wybór w każdej chwili po prostu posiadamy.
« Ostatnia zmiana: 2015-03-13, 14:37:16 wysłana przez medżikowsky »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 14:27:05 »
dzięki za odpowiedź Daniel.

Cytuj
Ale nie do konca w takim formacie jak to opisujesz - to nie jest zyczenie ego "Ja chce umrzec", tylko wola duszy (Wyzszego Ja), aby odejsc - wowczas po prostu dostrajasz sie do tej woli i wiesz, ze nadszedl Twoj czas

Tutaj jednak właśnie nie opisywałem tego, że chcę, tylko, że jest taka możliwość, jako wybór co do DALSZEJ drogi życia (drogi duszy). Dosłownie jak każdy inny niewinny wybór, np. jak zmiana miejsca do życia. Wogóle też nie miało to znamiona końca jakiegokolwiek doświadczenia, tylko dalszego jego ciągu. Było to z perspektywy/ transcendentalnej energii III oka , na moja znajomość energii. Zastanawiam się czy to właśnie było tym, bo troche nie chce mi się w to wierzyc, przyznam że było to troche dla moich pociągające/ podniecające i zrownowazone odczucie w poczuciu kompletności, spełnienia.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 14:07:13 »
Lynd,
bardzo, bardzo ciekawy artykul, dzieki.

Mariusz,
tak, pisalem o tym wczesniej ;) - nie tylko nie ucieka sie od problemow, ale co gorsza, mocno sie one poteguja

Medzikowsky
swiadoma smierc jest zupelnie mozliwa. Ale nie do konca w takim formacie jak to opisujesz - to nie jest zyczenie ego "Ja chce umrzec", tylko wola duszy (Wyzszego Ja), aby odejsc - wowczas po prostu dostrajasz sie do tej woli i wiesz, ze nadszedl Twoj czas. Niektorzy robia to dosc intuicujnie, czujac nadchodzacy koniec, zegnaja sie z rodzina itd. Mysle, ze i ja w dosc podobny sposob stad odejde.

Jako taka offtopowa ciekawostka, zakonczeniu pewnych rzeczy w zyciu towarzyszy dosc specyficzna energia, ktora nauczylem sie rozrozniac - jak pojawia sie w jakiejs sytuacji, to wiem, ze jest to koniec tego doswiadczenia. Jedna z wielu i chyba najciekawsza historia: chcialem zmienic prace, szukalem dlugo, ale to nie byl jeszcze ten moment, wiec nic nie przychodzilo; poza tym, chyba nie dokonczylem karmicznej lekcji. W pewnym momencie relacje w pracy sie drastycznie pozmienialy, przyszla wieksza kasa, inni ludzie, pare innych spraw zmienilo sie na bardzo pozytywne, wiec przestalem aktywnie szukac. Po kilku miesiacach od tej zmiany, ku mojemu najwyzszemu zdziwieniu, poczulem nagle ta energie - i zrozumialem, ze koncze moj pobyt w tym miejscu. Nawet sie z tego zasmialem, rzucajac zabawne "wyzwanie" dla Wszechswiata - no ciekawe jak taka zmiana pracy mialaby nastapic, skoro absolutnie nic nie robie aby odejsc i nawet jest mi tu dobrze?

Trzy tygodnie pozniej zlapal mnie na telefonie jakis headhunter; dawno temu widzial moje CV i jakims cudem sobie o mnie przypomnial. Bylem akurat na wakacjach w Kambodzy, wiec tak od niechcenia rzucilem mu haslem, ze raczej nie ma szans na jakies rozmowy kwalifikacyjne, bo w ciagu najblizszych kilku tygodni mnie nie bedzie. Uparty byl - do tego, firma zaczekala; poszedlem na interview chyba bardziej z ciekawosci; oferta byla bardzo dobra, do tego - w miedzyczasie w starej firmie znowu zrobil sie balagan po staremu - wiec przeszedlem bez wahania.

I tak oto, wypelnila sie wola duszy (WJ). Podobne doswiadczenia mialem w wielu innych zakonczeniach - pracy, zwiazku, relacji przyjacielskiej, zmiany miejsca zamieszkania, itd. Dlatego tez mysle, ze ze smiercia bedzie bardzo podobnie.
« Ostatnia zmiana: 2015-03-13, 14:09:40 wysłana przez Daniel »