Lynd,
bardzo, bardzo ciekawy artykul, dzieki.
Mariusz,
tak, pisalem o tym wczesniej

- nie tylko nie ucieka sie od problemow, ale co gorsza, mocno sie one poteguja
Medzikowsky
swiadoma smierc jest zupelnie mozliwa. Ale nie do konca w takim formacie jak to opisujesz - to nie jest zyczenie ego "Ja chce umrzec", tylko wola duszy (Wyzszego Ja), aby odejsc - wowczas po prostu dostrajasz sie do tej woli i wiesz, ze nadszedl Twoj czas. Niektorzy robia to dosc intuicujnie, czujac nadchodzacy koniec, zegnaja sie z rodzina itd. Mysle, ze i ja w dosc podobny sposob stad odejde.
Jako taka offtopowa ciekawostka, zakonczeniu pewnych rzeczy w zyciu towarzyszy dosc specyficzna energia, ktora nauczylem sie rozrozniac - jak pojawia sie w jakiejs sytuacji, to wiem, ze jest to koniec tego doswiadczenia. Jedna z wielu i chyba najciekawsza historia: chcialem zmienic prace, szukalem dlugo, ale to nie byl jeszcze ten moment, wiec nic nie przychodzilo; poza tym, chyba nie dokonczylem karmicznej lekcji. W pewnym momencie relacje w pracy sie drastycznie pozmienialy, przyszla wieksza kasa, inni ludzie, pare innych spraw zmienilo sie na bardzo pozytywne, wiec przestalem aktywnie szukac. Po kilku miesiacach od tej zmiany, ku mojemu najwyzszemu zdziwieniu, poczulem nagle ta energie - i zrozumialem, ze koncze moj pobyt w tym miejscu. Nawet sie z tego zasmialem, rzucajac zabawne "wyzwanie" dla Wszechswiata - no ciekawe jak taka zmiana pracy mialaby nastapic, skoro absolutnie nic nie robie aby odejsc i nawet jest mi tu dobrze?
Trzy tygodnie pozniej zlapal mnie na telefonie jakis headhunter; dawno temu widzial moje CV i jakims cudem sobie o mnie przypomnial. Bylem akurat na wakacjach w Kambodzy, wiec tak od niechcenia rzucilem mu haslem, ze raczej nie ma szans na jakies rozmowy kwalifikacyjne, bo w ciagu najblizszych kilku tygodni mnie nie bedzie. Uparty byl - do tego, firma zaczekala; poszedlem na interview chyba bardziej z ciekawosci; oferta byla bardzo dobra, do tego - w miedzyczasie w starej firmie znowu zrobil sie balagan po staremu - wiec przeszedlem bez wahania.
I tak oto, wypelnila sie wola duszy (WJ). Podobne doswiadczenia mialem w wielu innych zakonczeniach - pracy, zwiazku, relacji przyjacielskiej, zmiany miejsca zamieszkania, itd. Dlatego tez mysle, ze ze smiercia bedzie bardzo podobnie.