Autor Wątek: Ciekawostki  (Przeczytany 252149 razy)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-02, 13:21:40 »
Mitochondria są to tzw. organelle (części komórki). Ich głównym zadaniem jest konwersja energii. Utlenianiają glukozę by produkować energię, z której komórka może korzystać. Proces nazywa się oddychaniem komórkowym. Oprócz dostarczania energii komórkowej, mitochondria biorą udział w wielu innych procesach, takich jak sygnalizacji, różnicowania komórkowego i śmierci komórek , a także kontrolą podziału komórek i wzrostu komórek.

Przypuszcza się, że mitochondria były kiedyś niezależnymi bakteriami, a stały się częścią komórki przez endosymbiozę. [Można powiedzieć że mitochondria to jakby mniejsze, wyspecjalizowane komórki w komórce.]

Chociaż większość komórkowego DNA jest zawarta w jądrze komórkowym, mitochondrium posiada własne, niezależne DNA zwany mDNA. Ponadto, jego DNA wskazuje na znaczące podobieństwo do bakteryjnych genomów.

Geny mitochondrialne nie są dziedziczone przez ten sam mechanizm co geny jądra komórki [czyli "normalne" DNA, to, które powoduje że mamy np brązowe włosy i 5 palców]. Mitochondrialne DNA, jak i same mitochondria, zwykle są przekazywane tylko z jajeczkiem. Mitochondria są więc w większości przypadków dziedziczone w dół linii żeńskiej.

(wyedytowane z simple english wikipedia, na szybkiego więc forma może być dziwna :)

Czyli można powiedzieć że mamy dwa zestawy DNA: nasze i mitochondrialne. Kiedy ktoś mówi o "ludzkich genach" lub "ludzkim DNA" prawie zawsze ma na myśli to nasze, bo mitochondrialne DNA wpływa tylko na nie same (pamiętajmy, że to są "komórki w komórce"), co oczywiście przekłada się pośrednio na funkcjonowanie organizmu [poprzednio wyraziłem się nieprecyzyjnie, dzięki za poprawkę Karola:)], ale bezpośrednio nie decyduje o żadnych cechach organizmu. Czyli np. zmieniając mDNA nie możemy zmienić koloru oczu, czy dodatkowych nóżek ;) DNA mitochondrialne nie jest również mieszanką genów rodziców, a tylko jest dziedziczone bezpośrednio od matki.

W tej historii chodziło o to, że mitochondria pochodziły od kogoś innego niż "właściwe" DNA, więc zawierały mitochondrialne DNA kogos innego niż biologiczna matka. I trwa dyskusja nad tym, czy nadal jest to inżynieria genetyczna, kiedy żadne DNA nie zostało zmienione :)

Edit:
Też skończyłem uczyć się biologii w 2 klasie ogólniaka :D Ale uwiebliałem.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-02, 13:27:13 wysłana przez Lynd Seagull »

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-02, 13:15:17 »
Tzn w indeksie to była 5! (bynajmniej nie siłnia ;P) za max liczbę punktów, którą dostały dwie osoby na roku ;) Oczywiście po 4 latach już dużo zapomniałam, czas sobie odświeżyć informacje...
Mam dokładnie takie samo zdanie nt. tych badań i ludzkiego potencjału... dlatego nie poszłam na biotechnologię i miałam duże opory przed reaktywacją studiów :( Uważam jednak, że ta cała wiedza odpowiednio wykorzystana ma olbrzymi potencjał, dlatego nie warto sie zrażać. Tu jednak trzeba sporej rewolucji, aby osoby z odpowiednia wiedzą mogły się wykazać, zamiast dostosowywać do odgórnie przyjętych norm (w większości przypadków narzucanych przez lobby farmaceutyczne)

Lynd,
"Upraszczając, mitochondria to elementy komórki, które kiedyś w ewolucji były osobnymi istotami, ale się zasymilowały. Rezultat jest taki, że mają własne DNA, zupełnie niepowiązane z "naszym" DNA (nie krzyżuje się w wyniku zapłodnienia, nie odpowiada za nic poza funkcją mitochondriów etc).
Pytanie więc brzmiało, czy można mówić o inżynierii genetycznej, kiedy dziecko obdarza się innymi mitochondriami niż te, którymi obdarzała je matka."

- pierwsza sprawa to taka, że to jest nieprawda "nie odpowiada za nic poza funkcją mitochondriów etc).", bo właśnie ma wpływ na wystąpienie bądź też niewystąpienie chorób, jeśli dojdzie do uszkodzenia tego DNA - np. może pojawić się cukrzyca z głuchotą w wyniku mutacji określonym miejscu w tym DNA
- druga rzecz (tutaj się uczepię słownictwa :P), inżynieria genetyczna to co innego niż organizmy GM, to jest zbiór metod, technik jakie się stosuje przy zabawie z DNA, RNA - materiałem genetycznym, ale która prowadzi do powstania GMO. Bo moim zdaniem można się bawić DNA, ale nie zawsze będzie to prowadziło do powstania organizmu GMO.

No i wyjaśniła się kwestia semantyki ;)

Leszek:

Pś jest tak samo skomplikowana, jeśli nawet nie bardziej ;) Od prostych przekazów tu mamy specjalistę ;P :-)
« Ostatnia zmiana: 2012-07-02, 13:18:33 wysłana przez StArfire »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-02, 12:56:57 »
To jednak zbyt skomplikowane.
Jak to dobrze, ze ja się zajmuję rozkminianiem skomplikowania podświadomości :))

PS
bardzo bym chciał, żeby to na końcu ktoś streścił, żeby się stało zrozumiałe dla laików, którzy skonczyli się uczyć biologii w 2 klasie liceum, albo nawet w 8 klasie podstawówki :)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-02, 12:39:02 »
Lynd,
"Upraszczając, mitochondria to elementy komórki, które kiedyś w ewolucji były osobnymi istotami, ale się zasymilowały. Rezultat jest taki, że mają własne DNA, zupełnie niepowiązane z "naszym" DNA (nie krzyżuje się w wyniku zapłodnienia, nie odpowiada za nic poza funkcją mitochondriów etc).
Pytanie więc brzmiało, czy można mówić o inżynierii genetycznej, kiedy dziecko obdarza się innymi mitochondriami niż te, którymi obdarzała je matka."

- pierwsza sprawa to taka, że to jest nieprawda "nie odpowiada za nic poza funkcją mitochondriów etc).", bo właśnie ma wpływ na wystąpienie bądź też niewystąpienie chorób, jeśli dojdzie do uszkodzenia tego DNA - np. może pojawić się cukrzyca z głuchotą w wyniku mutacji określonym miejscu w tym DNA
- druga rzecz (tutaj się uczepię słownictwa :P), inżynieria genetyczna to co innego niż organizmy GM, to jest zbiór metod, technik jakie się stosuje przy zabawie z DNA, RNA - materiałem genetycznym, ale która prowadzi do powstania GMO. Bo moim zdaniem można się bawić DNA, ale nie zawsze będzie to prowadziło do powstania organizmu GMO.
 
I tu odpowiedź na pytanie, jeśli mitochondrialne DNA ma możliwość wpływu na cechy osobnika, jak. np wystąpienie choroby, która jest wynikiem mutacji w tym DNA, to wg mnie jest to można tu mówić o powstaniu organizmu genetycznie modyfikowanego.


carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-02, 12:24:35 »
Starfire,
no to witaj w klubie :P

"Łańcuchy oddechowe i fotosynteza tak mi się spodobały, że dostałam 6 z pierwszego kolo nt ;}"
biorąc pod uwagę skalę 2-5 na studiach, dostanie 6 no.. brawo brawo! :)

"Powodzenia w realizacji swoich zamierzeń! Świat teraz potrzebuje specjalistów, którzy jednocześnie nie byliby związani z lobby farmaceutycznym, tacy ludzie mogli by bardzo dużo wnieść dla przemian świadomości, która mają obecnie miejsce na naszej planecie. Jak to mówią w UK, sound science powiązana z duchowością zamiast z jednej strony konserwatywnego lobby a z drugiej 'nawiedzonego newage'a' ;)"

Chciałam spróbować jak to wygląda od strony praktycznej, czy rzeczywiście można coś podziałać, przez ostatnie kilka miesięcy miałam praktyki w Instytucie Onkologii. Najpierw pracowałam na białkach (głównie spektrometria mas białek nowotworowych, uczenie się samodzielnej elektroforezy, tworzenia matryc), ale z jednej strony to był trochę hardcore, bo sporo rzeczy po angielsku (w tym obsługa programów, do dziś tego nie rozumiem), a z drugiej to co bardzo mi się tam nie podobało - konieczność podporządkowywania się zwierzchnikom. Nie mam na myśli tu siebie, bo nie byłam normalnym pracownikiem tej placówki, ale właśnie naukowców, którzy tam pracowali. Nie mogli wychylać się poza określona ramy, a przecież na tym polegała ich praca.. by eksperymentować. Podsuwałam koledze artykuły, czasem naukowe ze stron uniwersyteckich, czasem inne na temat alternatywnego leczenia raka. Interesowało go to, ale wprost powiedział, że oni muszą wykonywać pracę wg określonych projektów, które przychodzą z góry. Wymyślali tam też swoje prace badawcze, ale zawsze musiały się one mieścić w tych sztywnych ramach. Poza tym stwierdził (jako pracownik), że kogo interesowałoby potwierdzenie, że wit C może mieć wpływ na uleczalność raka? przecież tego nie da się opatentować więc i nie byłoby z tego kasy (jego prywatne zdanie jest zupełnie inne, na szczęście jest za uleczalnością, a nie wiecznym i mało skutecznym leczeniem).
I szczerze... skuteczność tych wszystkich badań moim zdaniem, jest dość niewielka, tym bardziej, że moja opiekunka wprost mi powiedziała kiedy jedno doświadczenie mi nie wyszło, żebym się przejmowała, bo 90% pracy ich wszystkich idzie tu na marne. No cóż.. to mi jeszcze bardziej podcięło skrzydła.
Wiedza tych ludzi jest przeogromna, ale wg mnie to mało sensowne wykorzystywanie ich potencjału.

Z drugiej strony, później przeniosłam się na hodowle komórkowe, co już dużo bardziej mi pasowało, bo tu wreszcie robiłam dużo manualnych rzeczy. Testowaliśmy wpływ różnych związków chemicznych na migrację komórek nowotworowych, głównie glejaków. Całkiem to ciekawe było, nauczyło mnie dużej precyzji i dokładności. Miałam też okazję zobaczyć hodowle komórek macierzystych serca.. choć wyglądało to niezbyt apetycznie ;)
Generalnie podobało mi się, ale w tym środowisku szuka się coraz to mniejszych cząsteczek, czegoś to ma wpływ na raka, czegoś co da ostateczną, naukową odpowiedź, jak i dlaczego powstaje rak. Jeśli chce się w tym siedzieć, to ilość wiedzy jaką trzeba sobie przyswoić jest ogromna, w tym słownictwo tak dziwne i trudne, że czasem trzeba się zastanowić czy aby dana osoba mówi w tym samym języku ;)

Właśnie ta wiedza, plus wielokrotność powtórzeń eksperymentów i do tego stosowanie się do założeń "góry" bardzo mi nie pasuje. Na pewno na dzień dzisiejszy nie chciałabym poświęcić życia takiej pracy, może ewentualnie kilka lat. Bardziej mnie to interesuje jako hobby.

Odnośnie MMS-a, to kiedyś na cudzie coś tam próbowałam rozkminić i pisać jak to działa od strony molekularnej, choć już nie pamiętam z tego za dużo: (podałam tam chyba też parę linków)

http://www.cudownyportal.pl/forum/watek.php?id=402&pid=409516&p=26#409516

 




Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-02, 12:04:42 »
Lyndzik:

Bravo za znajomość teorii seryjnej endosymbiozy :* Polecam książkę Lynn Margulis i Jamesa Lovelocka pt. "Symbiotyczna planeta" :)
No właśnie, nadtlenek wodoru jest mocno reaktywny i może uszkadzać błony biologiczne. Na tym polega właśnie funkcja dezynfekcyjna wody utlenionej.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-02, 11:59:37 »
Dzięki. Krótko, prosto i zrozumiale (jak na moje potrzeby) :))

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-02, 11:32:10 »
Leszek i inni niebiolodzy:
Upraszczając, mitochondria to elementy komórki, które kiedyś w ewolucji były osobnymi istotami, ale się zasymilowały. Rezultat jest taki, że mają własne DNA, zupełnie niepowiązane z "naszym" DNA (nie krzyżuje się w wyniku zapłodnienia, nie odpowiada za nic poza funkcją mitochondriów etc).
Pytanie więc brzmiało, czy można mówić o inżynierii genetycznej, kiedy dziecko obdarza się innymi mitochondriami niż te, którymi obdarzała je matka.

Biologice ;)
No, to już rozumiem o co chodziło z tym postem na facebooku (co nie chciało mi się sprawdzać autentyczności ;).
I przyznam że też mam wątpliwość odnośnie wody utlenionej czy MMSa -- czy nie po to obżeramy się andyoksydantami, aby właśnie uniknąć wolnych rodników i utleniaczy?

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-02, 11:14:12 »
Karola:

:-)
Ja też ;) Też bardzo przekrojowo - od mikrobiologii, genetyki i fizjologi do fizyki, statystyki, 5 różnych chemii, zoologii wszystkiego, co żyje i nie ;), botaniki i czego tam jeszcze ;P
Biochemia i biologia komórki są fascynujące, ponieważ ciągle w dużym stopniu niezbadane, a przecież dotyczą  funkcjonowania naszego ciała na elementranym poziomie. Interakcja związków i informacji, które niosą, z komórką i ich wpływ na organizm i świadomość, to ciągle nieodkryte terytorium i dopiero zaczynamy uchylać rąbka tajemnicy.  Tak samo jest z genetyką :)
Ja systematykę bardzo lubiłam - zaspakajała w jakiś sposób moją wewnętrzną potrzebę uporządkowania zjawisk i rzeczy wg logicznych, ścisle określonych kategorii :) No i łacina, czyli mój wewnętrzny ligwista też dostawał swoją porcję ;] Fakt, że też już większość rzeczy pozapominałam ;) Łańcuchy oddechowe i fotosynteza tak mi się spodobały, że dostałam 6 z pierwszego kolo nt ;}

Masz jakieś dokładne, naukowe info nt działania MMSa? Właśnie na poziomie molekularnym? Byłabym dźwięczna :}
Powodzenia w realizacji swoich zamierzeń! Świat teraz potrzebuje specjalistów, którzy jednocześnie nie byliby związani z lobby farmaceutycznym, tacy ludzie mogli by bardzo dużo wnieść dla przemian świadomości, która mają obecnie miejsce na naszej planecie. Jak to mówią w UK, sound science powiązana z duchowością zamiast z jednej strony konserwatywnego lobby a z drugiej 'nawiedzonego newage'a' ;)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-01, 12:05:52 »
Tak, biologię :)

A Ty?

W sumie studia miałam baaardzo przekrojowe i bez żadnej specjalizacji (wszystko i nic, tysiąc niepotrzebnych rzeczy do wkuwania jak np. systematykę mchu płonnika po łacinie.. z czego nic już nie pamiętam, ale jak tylko miałam pierwsze zajęcia z biologii komórki, czułam, że to jest to. Szczególnie zachwyciły mnie właśnie mitochondria, jak przygotowywałam wystąpienie na ich temat, to z pasją. Cały ten łańcuch oddechowy, ich pochodzenie, to jak sprytnie są zbudowane żeby zwiększać swoją powierzchnię i tym samym oddychanie komórkowego. Podobnie zachwyciła mnie biochemia, choć jest bardziej skomplikowana.
Tu moje przemyślenia.
Wydaję mi się, że w przyszłości mogą odegrać sporą rolę w badaniach nad leczeniem nowotworów i innych chorób, a są jednak ciągle niedocenione. Samo stosowanie utleniaczy typu MMS, woda utleniona powoduje, że właśnie w mitochondriach zachodzi szybsze spalanie i powstaje energia, którą organizm może wykorzystywać na różne rzeczy.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-01, 11:48:57 »
Karola:

Tak, tu chodzi o skracanie się telomerów :)
http://en.wikipedia.org/wiki/Telomere

Tak z ciekawości: studiowałaś biologię, biotechnologię czy coś jeszcze?

PS. Nie wiem dlaczego transhumanizm miałby być nieetyczny ;] Lata pseudoreligijnej ciemnoty robią swoje.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-01, 11:51:58 wysłana przez StArfire »

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-01, 11:39:05 »
Mi się w ogóle zdaje, że gościu który przeprowadził te eksperymenty, celowo wybrał mitochondrialne DNA, bo to nie wpływa na fenotyp (wygląd) osobnika (nie da się z tego stworzyć osobnika o określonym kolorze oczu czy wysokości, bo te cechy są zapisane w DNA jądrowym) i w tym momencie nie mogą się do niego przyczepić, że tworzy ludzkie GMO, bo z tego co wiem jest na świecie zakaz, podobnie z klonowaniem ludzi (choć pamiętam jak na jednym wykładzie babka powiedziała, że w Chinach to już od dawna robią i mnóstwo naukowców, którzy chcą się tym zajmować, właśnie tam wybywa ;))
Choć powoli zmierza to w tym kierunku i rzeczywiście za lata może będzie opcja projektowania sobie dziecka według własnego widzi-mi-się. (boże..) Powstanie rasa nadludzi, superinteligentnych, zdrowych, pięknych.. takich samych ;)

Tak jeszcze z innej bajki. W USA i Ameryce Południowej (bodajże Argentynie) hodowla bydła i innych zwierząt to już na taką skalę jest związana z genetyką, że rzadko gdzie można dostać mięso, które nie pochodzi od żadnego klonu albo modyfikacji. Firmy biotechnologiczne skupiają się tworzeniu super-samców, o idealnych parametrach, dobrym mięsie, zdrowych, o wysokim libido. Z jednej strony ściągają nasienie takich samców, bankują i sprzedają hodowcom. Z drugiej strony takie super-samce są klonowane i sprzedawane za horendalne kwoty (z tego co pamiętam nawet za setki tysięcy $).

"Swoją drogą myślę, że właśnie uszkodzenia mitochondrialnego DNA przez wolne rodniki są odpowiedzialne za procesy starzenia, ale to tak BTW ;]"

Odnośnie starzenia się organizmu to jest jeszcze hipoteza, że podczas podziału komórki odcinki telomerowe chromosomów - ich końcówki, gdzie są sekwencje powtarzające się DNA, są skracane. Z każdym podziałem jest ich mniej i chromosomy są krótsze, a im mniej tych sekwencji, tym bardziej starzeje się organizm. Dokładnie nie pamiętam całości, ale to też całkiem ciekawe było.

Leszek,
to akurat jest dość podstawowa genetyka i biologia komórki :P

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-01, 11:26:33 »
Ja jeszcze coś jarzę;) ale to tylko dzięki mamie-genetykowi :D

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-01, 11:19:55 »
Leszek

haha ja tez wymiekam,dla mnie czarna magia:)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-01, 11:16:47 »
Oba procesy są bardzo podobne pod tym względem, że w obu następuje wymiana mitochondrów wraz z DNA.
Reszta to kwestia tego, co rozumiemy pod pojęciem 'modyfikacja genetyczna' i byłba to dyskusja czysto semantyczna :)
Dzięki wielkie za info o mutacjach :) Skupiłam się bardziej na rekombinacji materiału genetycznego i zapomniałam o potrzebach naprawy ;)
Swoją drogą myślę, że właśnie uszkodzenia mitochondrialnego DNA przez wolne rodniki są odpowiedzialne za procesy starzenia, ale to tak BTW ;]

Leszek:

Najwyższe wtajemniczenie elitarnej loży masońskiej ;) Serio, to nie jest nic skomplikowanego :)))