Mariusz & GA:
Zauważcie, że nadal latamy w kosmos w blaszanych puszkach. To nie kwestia komputerów czy postępu, tylko tego że wtedy byliśmy w stanie włożyć olbrzymie ilości pieniędzy w lądowanie na księżycu... Tylko po to żeby pokazać ruskim, że, metaforycznie, mamy większego wacka

Motywacja się wyczerpała, dotacje też.
Swoją drogą komputery nie miały nic do tego, akurat w kosmosie dość łatwo wszytstko policzyć i jest dużo czasu na manewry.
Też się chwilę zastanawiałem nad bateriami... Z jednej strony pewnie chodzi o koszta badania, a z drugiej o to, że niektóre technologie są poprostu trudne do rozwinięcia bez przełomu. Boeing 747 to konstrukcja z '69 roku, a nawet teraz, 43 lata później, na dobrą sprawę latamy w podobny sposób. Jasne, kabiny są wygodniejsze, samoloty bezpieczniejsze, piloci mają więcej elektroniki, ale nadal jest to te ~930 km/h (podejrzewam że ta prędkość dla samolów pasażersjich była już dostępna wcześniej, ale nie chce mi się sprawdzać). Tyle tylko żę teraz mamy 2 silniki zamiast 4. Jedyny ponaddźwiękowy samolot to concorde, z którym w końcu przyznano się do porażki (głośny i baaardzo kosztowny). Do czasu bliżej nieokreślonej rewolucji, wychodzi na to że trafiliśmy na granicę opłacalności, jaką jest prędkość dźwięku.
Z samochodami jest w sumie podobnie. Nie robią się szybsze. Dotarliśmy do granic ludzkich możliwości, i póki nie powstaną samochody samokierujące (a stanię się to wkrótce

).
W innych polach postęp działa doskonale, np. prawo moore'a od tych 30 czy ilu lat mówi że prędkość procesorów podwaja się co półtora roku przy tej samej cenie.
StArfire:
Ano są, chociażby thinkpady z linii X czy T.