Lilliole
Ale sporo afirmacji mi się podoba. I podoba mi się energia idąca z dekretu Friskiego
Taka mocno skoncentrowana.
fajnie że coś z tego Ci się podoba : )
***
co do akceptacji czegoś co się pojawia, w sumie wszystkiego, nie stoi to w sprzeczności ze zmianami - dokonując zmian i dążąc do nich, warto akceptować to co jest oraz naszą drogę do tego czy innego dobrostanu prowadzącą, bez przywiązywania się do tego co się pojawia i jednocześnie bez odrzucania w oparciu o założenia jak to ma wyglądać, bo wtedy warunkuje się osiąganie celu od tego jaka ma być droga do niego prowadząca
co do tego zdania:
"Akceptuję wszystkie doświadczenia służące mojemu rozwojowi - w tym rozwojowi wewnętrznej siły, niezłomności i nieustraszoności. "
a - gwarantuje : ) to że dokonując zmian i kierując się jakimiś własnymi pragnieniami po drodze, nie stanie się to ucieczką i zejściem na manowce ze ścieżki rozwoju, zasada jest prosta :
jeżeli ktoś nie akceptuje wszystkich doświadczeń służących jego/jej rozwojowi duchowemu to schodzi ze ścieżki rozwoju duchowego gdy się takie doświadczenia na drodze (które z założenia odrzuca) pojawiają - tutaj uwaga: czym innym jest praca nad zmianą czegoś na tej drodze, a czym innym wybór innej drogi gdy się własną drogę rozwoju odrzuca,
b - modlę się do Boga by uczynił moją drogę prostą i łatwą... i dalej idę taką jaką jest mi dana, która sobie stworzyłem w przeszłości i którą współtworzę oraz modyfikuję w pewnym zakresie
c - jak obserwuję oświeconych to oni są nieustraszeni, niezłomni i przepełnieni wewnętrzną siłą, drogi do tego mieli różne, zwykle dążyli do celu najkrótszą drogą, związaną z akceptacją własnej drogi właśnie, która zwyczajnie pojawia się w wyniku nieustannej i silnej koncentracji na duchowym celu
d - również przyjemne doświadczenia mogą prowadzić do rozwoju tych cech, jeżeli ktoś ich nie akceptuje, bo np. wybiera nawykowo cierpienie i trudności , to też nie jest to dobre dla jego /jej rozwoju i może mijać się ze swoja ścieżką rozwoju duchowego : )
e - jeżeli komuś kojarzy się to zdanie negatywnie to znaczy że z założenia przedkłada pewne sposoby nad inne, co może być złudne i zgubne,
częste jest nakładanie stanu związanego z osiągniętym celem na drogę prowadzącą do jego osiągnięcia, a to są jakby dwie różne rzeczy - stan jest bezwarunkowy, droga jest uwarunkowana
więc ten przykład ze znajomą podany przez Kingę może być programem do odpuszczenia i jednocześnie spokojnie może wiązać się z najlepszą drogą tej kobiety, choć nie musi, jest pewna różnica między akceptowaniem drogi, a kreowaniem jej
jedni ludzie mają tendencje do tworzenia najlepszych i jedynych właściwych modeli rozwoju, inni przypasowują się do nich, są one często wymieszane z pragnieniami i nawykami , które służą albo i nie rozwojowi, owszem może to być jednocześnie najlepsze dla nich i związane z intuicyjnymi wyborami, ale nie musi, takie czy inne schematy nie zawsze się sprawdzają u wszystkich, schematy są na obrzeżach intuicji - próby przypasowywania do ładnego schematu mogą więc okazać się stratą czasu, przywiązanie do jakiejś wizji i modelu drogi bywa związane z zaślepieniem ( np. tylko miło i przyjemnie z jednej strony albo niesienie krzyża i szukanie okazji do cierpienia z drugiej)
a można jednocześnie otwierać się, odkrywać i prosić o najlepszą drogę jaką Bóg ma dla mnie, ona jest związana nie tylko z tym co się tworzy teraz ale też ze skutkami tego co się tworzyło kiedyś i zanikaniem tego itp. - do tego duchowa ścieżka zwykle jest związana z osiąganiem tego co ponadczasowe i niezmienne więc przypasowywanie do tego miary tymczasowych, przemijalnych, iluzorycznych sukcesów i mierzenie za ich pomocą postępów, tworzenie założeń jak to powinno przebiegać, zwłaszcza z egocentrycznego punktu widzenia, może okazać się nie do końca trafne i nie w każdym przypadku się sprawdza na duchowej ścieżce
to jest trochę tak jak z podejściem do bogactwa, np. czyta się jak ludzie do niego dochodzili, często (nie zawsze) były to wyboiste drogi i teraz jedni widzą w tym sukcesie odpuszczenie ograniczeń i na tym się skupiają naśladując to , a inni widzą w tych trudnościach przez które przechodzili i które przezwyciężyli, element drogi prowadzącej do tego odpuszczenia... więc teraz ci pierwsi deklarują i afirmują odpuszczenie ograniczeń ale... tak jakby chcieli od razu efekty, a nie chcą przejść własnej drogi?
trudności nie prowadzą do sukcesów, zwyczajnie często się pojawiają na tej drodze (pokażcie mi kogoś kto ich nie doświadczał), unikanie trudności również do tego czy innego celu nie prowadzi... bo wtedy jest to jest jak cofnięcie się do wczesnodziecięcej fazy egocentryzmu, takie przywiązanie do przedkładania przyjemności własnej na każdym etapie ... zamiast rozwiązywania problemów, na drodze do ostatecznego celu : ))
są takie drogi na których najlepszym podejściem jest cierpliwość i wytrwałość, nawet u tych którzy deklarują teraz osiąganie szybkich sukcesów i faktycznie je osiągają!, oraz często sprzedają teraz takie nośne i pieniądzodajne idee innym , jest to u nich wyraźnie zauważalne , patrząc z ciut z szerszej perspektywy i nie tylko przez pryzmat tego co mówią, ci ludzie szli swoją drogą akceptując wszystkie doświadczenia, które (w ten sposób?) służyły ich rozwojowi duchowemu, czy jakiemuś innemu mniej lub bardziej z tym rozwojem związanego
marzenie bezproblemowego życia, od razu i bez żadnych ceregieli, jest powszechne, równie powszechne jest tworzenie problemów przez takie marzenia/pragnienia i związane z tym podejście ; )