Gospodarka to jeden, wielki, żyjący organizm. Tutaj pewnie nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie, bo to o o czym piszemy to efekt końcowy i wypadkowa wielu różnych czynników - zachowania i stan majątkowy konsumentów, ilość fachowców i ich podejście do tematu, przepisy i podatki działające na branże, sytuacja na pokrewnych rynkach (np. nieruchomości) i wiele, wiele innych.
Szkoda że politycy nie mają takiego całościowego spojrzenia, tylko się bawią wiecznie w "tu damy, tam zabierzemy" bez zdolności do przewidywania całego łańcucha powiązań i skutków, jakie wywołają konkretne decyzje. Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć dlaczego nikt się nie weźmie poradzi ekonomistów i nie wprowadzi rozwiązań realnie ożywiających gospodarkę np. ułatwiając życie przedsiębiorcom. Ja sam bym bardzo chętnie prowadził różne dodatkowe działalności i odprowadzał z tego nawet stosunkowo wysokie podatki, gdyby to nie było zaraz tak obwarowane ZUSami i papierkologią, która sprawia że się wszystkiego odechciewa. Ja bym zarobił i rząd by zarobił, a tak to nikt nic nie dostanie, bo dla kilku dodatkowych stówek nie będę się tak poświęcał.