Wczoraj spedzilam cudowny dzien z kims kto zarabia ok 3 razy wiecej niz ja, jezdzi najnowszym jaguarem, jest dobrze wyksztalcony, mlody, zdrowy, inteligentny, utalentowany artystycznie, zabawny, kogo praca ma duze spoleczne znaczenie i wiaze sie z pomaganiem ludziom, jednym slowem, kto odniosl swiatowy sukces i jakby jeszcze tego bylo malo wyglada jak mlody bog i jest calkiem tego swiadomy. I mimo, ze czuc bylo, ze wpadlismy sobie w oko, to zauwazylam, ze jednak lekko mi wywala nieadekwatnosc. Niezbyt przyjemne uczucie, ale i ciekawe, bo daaaawno nie czulam ubytkow w samoocenie. Ale tez z drugiej strony nie tak czesto spedzam prywatnie czas z osobami, ktore sa az tak wszechstronnie spelnione. Dalo mi to do myslenia w kontekscie tematu watku.