Doszłam w sesji do intencji kreowania sobie takiego czepiania sie bez sensu i krytyki. Moja pś uważa, że gdy jest spokojnie i to co robię, moja praca, działania sa akceptowane, to oznacza stagnację, że się nic nowego nie ucze i nie rozwijam. A tak przecież nie może być. Takie głupie przekonanie, że gdy inni beda ze mnie zadowoleni, beda mnie aprobować, akceptować to bedzie to oznaczało dla mnie że stoję w miejscu.
Rozwojowe jest to by stwarzać sobie problemy, być nieakceptowanym. To takie jeszcze skutki indywidualizacji.
Ja sie wrecz pś domagam nieakceptacji mojej pracy, tego co robie i krytyki. Wierzyłam, że dzieki temu sie ucze nowych rzeczy, a jak mam sie uczyc, jesli wszyscy beda mi slodzic , mowic ze wszystko dobrze mi idzie, ze jest super i fajnie, strace tez motywacje, bo to oznacza, ze osiagnelam juz wszystko w danej dziedzinie, oznacza to nudę. To też wiara, ze rozwoj nie moze byc harmonijny, przyjemny, pelen akceptacji tylko oparty na konsekwencjach przykrych, bycia ciagle nie dosc dobra i popełnianiu bledow i ich wytykaniu mi.
To tez wzorzec, ze ciagle niezadowolenie z siebie ma byc motywacja do rozwoju.