Jestem po kolejnych Barsach, ciekawe, że odkąd zrobiłam kurs kreuję sobie 2 masaże Barsa tygodniowo i naprawdę za każdym razem widzę, jak kolejny klosz ułudy ze mnie spada i za każdym razem uświadamiają mi się niezwykle cenne rzeczy.
Ostatnio właśnie uświadomiły mi się kwestie pragnień.

Gdy byłam mała babcia mnie skutecznie nauczyła, że to czego mogę bezpiecznie pragnąć to "zapchanie kołduna", wszystkie inne pragnienia są niebezpieczne, bo może boleć ... jak się nie spełnią. I tak "na wszelki wypadek", bezpieczniej było nie pragnąć nic wogóle. Później trafiłam na sangę buddyjską, gdzie zagorzale zachęcano do "wygaszania" pragnień, aby nie cierpieć, no to się ucieszyłam, bo to przeciez z grubsza to co przekazała mi babka. I długo moim jedynym pragnieniem było dobrze najeść się, co zawsze o dziwo przychodziło mi bez przeszkód jakichkolwiek z czasem sublimując na poziom róznych wyszukanych potraw.

Natomiast później matka chrzestna mnie nauczyła, że owszem można i nawet trzeba pragnąć, tylko zawsze trzeba uwzględnić jakieś "ale". Więc, zachęcała mnie żebym otwarcie mówiła o swoich pragnieniach i zyczeniach np. co chcę dostać na urodziny: mówiłam, że piłke do siatkówki - dostawałam piłkę do piłki ręcznej itp, no bo zawsze musi byc to "ale". Tak sie do tego przyzwyczaiłam, że nawet, gdy wykreowałam sobie wreszcie wymarzone wakacje w luksusowym ośrodku nad morzem odbyły się one w ... listopadzie, A idealny dla mnie mężczyzna pojawił się z tym "ale", że 20 lat młodszy. No bo to, "ale" zawsze musi być.

)
Teraz jestem na etapie, ze zamierzam sobie kreować "dokładnie" to czego zapragnę ze szczegółami, bez względu na to czy to się to komuś podoba czy nie, bo w pełni zasługuję na to, zeby sobie kreować w 100 procentach wszystko takie jakie chce i mi sie marzy.
Frisky
pisz sobie te swoje elaboraty i tłumacz sobie jak chcesz, ale ja i tak czuję u Ciebie na kilometr wypieranie swoich pragnień. Może Ty tłumaczysz sobie, że je wygaszasz, ale to jest tylko wypieranie, więc prosze nie pisz już do mnie na ten temat. Bez żadnego "ale". I nie wciskaj mi kitu, że czujesz sie spełniony.
