Przyznam szczerze, ze bardzo nie lubię takich sytuacji, gdy dowiaduję się o jakims kursie, który mnie zainteresuje, zastanawiam się czy wybrac się czy nie. I raptem dowiaduje się, że za miesiąc cena pójdzie prawie dwukrotnie w górę. I zaczynam czuć presję i dyskomfort. A nawet niechęć mi wzrasta do tego całego kursu, bo moja podświadomość odbiera to jako manipulację typu: Nie wiesz czy chcesz ?, to jak podniosę cene tego dwa razy to się dowiesz.
No cos tu jest nie fajnego w tym.
Pomijając na razie wysokość podwyżki, to mam wrażenie, że nie można tego terminu brać zbyt osobiście. Koniec roku/początek roku, jakiś wybrany czas przez twórcę metody na zmianę cen. A że akurat zbiegł się termin zmiany cen z własną decyzją o kursie, to się zdarza.
Jeśli będą chętni w tej cenie, to będzie utrzymana, jeśli nie będzie chętnych, to pewnie zostanie zweryfikowana.
Jeśli chodzi o wysokość podwyżki, to tez podoba mi się ten pomysł, że 1 dzień kursu i 2 dzień bezpłatnej praktyki w cenie.
Dla osób, które chcą zarabiać na świadczeniu usług za pomocą Bras, to nowa cena nie musi być zaporowa. Jednak więcej praktyki, niż 1 dzień i jakaś lepsza weryfikacja instruktorów prowadzących szkolenia, by się na pewno przydała, bo różnie można trafić.
Bardziej bym się dowiadywała przed podjęciem decyzji o uczestnictwie w warsztacie, czy cały materiał jest robiony na kursie, zgodnie ze skryptem i umową. Wiem, że niektórzy nie robią całości, a biorą te same pieniądze, co osoby robiące całość.
Jeśli umówi się z kimś na sesje na wymianę i przeliczy koszt sesji indywidualnych, to wychodzi, że lepiej pójść na kurs i się wymieniać, niż chodzić do kogoś na sesje indywidualne. Chyba, że dla kogoś ważniejsza jest samo otrzymywanie Barsów, niż pieniądze.
To jest praca przez ciało z wzorcami, pamięcią komórkową i energiami, czyli jak przy pracy przez ciało 5-10 sesji daje obraz trwałej, głębokiej zmiany w oszarach, których dotyczy Bars. Przy dużych blokadach może być potrzebne nawet więcej sesji rozłożonych w czasie.
Frisky
Najlepiej wszystko co się robi odnosić do Boga i swojego ND. Bez nadmiernego oceniania swoją miarą czyjegoś życia i motywacji.
Ważniejsze jest to gdzie ktoś był przed zmianą/narzędziem/metodą, którą stosuje, a gdzie jest teraz, niż to czy jest w miejscu, które oceniamy jako właściwe, że powinien być. Liczy się rozmiar zmiany na lepsze, a nie czy nam się ona podoba.
Ale nikt nikogo nie zmusza, każdy sam decyduje co wybiera dla siebie jako korzystne. Lubię tę wolność i różnorodność. Moja perspektywa:)