Edyta,
ja czasami gram w gry i mam wiele spraw załatwionych, i raczej należę do bardzo zadbanych ludzi

Z grami jak wszystkim, dla mnie to albo zabawa albo nauka. Dla mnie królem oczywiście są szachy - i to jak ta gra potrafi rozwijać myślenie, to głowa mała. Komputer bardzo zaś przydaje się do wspomagania analiz, itd. i wiele przy tym można się nauczyć. Z innej beczki, doskonaliłem swoje umiejętności prowadzenia auta na NFS - i dowiedziałem się kilka ciekawostek, które mógłbym jedynie przetestować na torze. Mam gdzieś tam w tyle głowy zrobienie licencji pilota - bez ciśnienia, ale jeśli się kiedyś na to zdecyduję, to zanim wsiądę za stery, polatam na Microsoft Flight Simulator, albo tego typu podobnym symulatorze samolotów.
Jako ciekawostke dodam, grałem kiedyś, dość dawno w jakiegoś FPSa (Wolfstein o ile dobrze kojarze), strzelając z pasją do Niemców - takie pozostałości z karmy II wojny światowej, jak ktoś trafił do gazu jak ja to pewnie zrozumie. W pewnym momencie gry zrozumiałem, że w wojnie tak naprawdę nie ma zwycięzców - zarówno agresor jak i ofiara są przegrani. W tym momencie odpuściło mi sporo karmy - i jakoś przeszła ochota na strzelanie - po trzech dniach intensywnego transu zabijania wroga

Także, teoretycznie, jestem dowodem na to, że można gry wykorzystywać w RD

)
Ostatnio jednak niewiele gram, głównie dlatego, że granie tworzy u mnie dość dziwną energetyczną "czapę" na 3-cim oku, która jest raczej nieprzyjemna i schodzi po 2-3 dniach, więc sobie raczej odpuszczam. No ale nie generalizowałbym, bo nie wiem czy to tak samo działa u wszystkich.