Autor Wątek: Los jest iluzją  (Przeczytany 3000 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-18, 20:49:48 »
a to jeszcze napiszę co sobie uświadomiłem na swój temat w związku z tym bardzo ciekawym tematem i  z podtrzymywanymi przeze mnie pragnieniami,
pierwsze to pragnienie angażowania się, swojej energii itp.  w iluzoryczne kreacje,
 drugie to pragnienie odrzucania niechcianych skutków wcześniejszych kreacji
a trzecie to jakby utrzymywany w tu i teraz, a wynikający z tego zaangażowania w zwrócone ku przyszłości przyciąganie i oparte na przeszłości odpychanie, silny opór przed utratą odrębności 

matek

  • Gość
[#]   « 2014-06-18, 19:37:58 »
Marcin,

mnie bardzo przekonuje takie podejscie:)

Rozroznilbym tylko "nature" w sensie biologicznym i duchowym. Tzn. nasza prawdziwa Boska natura jest w nas, i rzeczywiscie nie trzeba nic robic, nic do niej "dobudowywac". Czuje, ze My prawdziwi jestesmy w pelni doskonali, w pelni samowystarczalni, itd. jestesmy pelnia. Natomiast "natura" w sensie biologicznym, materialnym, to jakby zbior programow, ktore niekoniecznie musza byc zgodne z nasza prawdziwa, boska natura. Bo te materialne, biologiczne programy mozna rowniez zmieniac, w taki np. sposob, ze natura nie bedzie korzystna dla czlowieka itp.

Z tym, ze te programy, czyli np. nasze DNA i programy w otaczajacej nas naturze, beda sie zmieniac pod wplywem zmian w nas, czyli w miare jak "wracamy" do Nas prawdziwych, te programy beda sie przeksztalcac, dlatego ze materia jest wtorna wobec Ducha (mowi sie, ze Duch panuje nad materia). Czyli wystarczy "dotrzec" do Siebie prawdziwego, zeby reszta wrocila do boskiego stanu.

Nie wiem czy to przejrzyscie napisalem:)


Inga

  • Gość
[#]   « 2014-06-18, 19:10:43 »
Gdy ktoś pisze afiramacje i widzi że dzięki temu ma zmiany, że posuwa się do przodu, że lepiej mu się żyje to nie ma szansy aby zaprzestał to robić.
A nawet wprost przeciwnie - znajdzie mnóstwo uzasadnień i wytłumaczeń dla siebie aby samego siebie przekonać że ta droga jest właściwa i nie pozwoli sobie na zobaczenie niczego innego.
Tak działa psychika.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-18, 18:55:06 »
Martinus
Dziwię się że tego nie wiesz.
Podśwaidomość programuje się po to aby wprowadzić do niej nowy lepszy program zastępujący stary gorszy. Po to aby potem zrezygnować z tego nowego lepszego na rzecz boskiej świadomośći, bo taka droga jest najlatwiejsza i najszybsza.
Nowy program to nie punkt docelowy tylko kolejny etap.
Pytałam już kiedyś o to na tym forum i tak mi to zostało wytłumaczone.

W pozostałej części widzę to tak samo jak ty.

Wiem o tym, bo tak inni mówią i niby jest to logiczne itd. Ale w sumie sam nie wiem, czy to jest dobre rozwiązanie. Bo czasami bardziej przyjemny program, może być bardziej inteligentną pułapką przed tym, żeby pewnych rzeczy w sobie nie widzieć itd. Bo jak nowa przyjemna kreacja jest OK? To po co ją zmieniać? Lepiej ciągle zasilać te nowe udoskonalone programy podświadomości. W ten sposób, tak to przynajmniej widzę, ten mechanizm, jest ciągłe pobudzanie części świadomości do przenikania danych przekonań, danych programów, tworzy się taka pętla świadomości. Fakt, to będzie wykreowane. Ale to musi być ciągle podtrzymywane, taki program, żeby kreacja mogła istnieć. Bo jak przestanie się pisać afirmacje, cała konstrukcja wali się i znowu dotyka się tego, przed czym się uciekało pisząc afirmacje.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-06-18, 18:40:22 »
Martinus
Dziwię się że tego nie wiesz.
Podśwaidomość programuje się po to aby wprowadzić do niej nowy lepszy program zastępujący stary gorszy. Po to aby potem zrezygnować z tego nowego lepszego na rzecz boskiej świadomośći, bo taka droga jest najlatwiejsza i najszybsza.
Nowy program to nie punkt docelowy tylko kolejny etap.
Pytałam już kiedyś o to na tym forum i tak mi to zostało wytłumaczone.

W pozostałej części widzę to tak samo jak ty.
« Ostatnia zmiana: 2014-06-18, 18:43:46 wysłana przez Inga »

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-18, 18:26:49 »
Napiszę kilka myśli.

W ogóle czuję, że w pewnym sensie drzwi do siebie prawdziwego są na samym dnie swojej nieświadomości. Bo sam twór - nieświadomość - powstał w wyniku wyparcia czegoś naturalnego - świadomości, która w naturze tylko jest, nie ma przeciwieństwa - nieświadomości. Była świadomość, potem wyparcie, i pojawiła się nieświadomość. I od tego momentu jest szukanie siebie. Jest zdobywanie świadomości, szukanie prawdy o sobie, swojej prawdziwej tożsamości itd. Nieświadomość jest iluzją powstałą w wyniku wyparcia czegoś rzeczywistego, naturalnego - świadomości.

Czyli najpierw jest wyparcie siebie samego. Prawdy o sobie itd. Zapomnienie siebie. Można powiedzieć, że my jako Bóg, czy Bóg zapomina siebie, zapomina, kim jest, traci tego świadomość.

Mi takie wyparcia, zapomnienia, nieświadomości pokazują się jako takie śpiące postacie. Wtedy wiem, że tam jest wyparcie czegoś.

Jeszcze taką rzecz zauważyłem. W miejscu każdej śpiącej postaci, która symbolizuje wyparcie w sobie czegoś, tworzy się płaszczyzna, która jest gruntem pod nową kreację na niej z nową sztuczną tożsamością, z nowymi przekonaniami, wyobrażeniami, jaka jest prawda itd. Ponieważ najpierw została wyparta cała natura, rzeczywistość, więc nie wie się, jaka jest prawda, jaka jest rzeczywistość, więc zdobywają się tą wiedzę, przekonania, wyobrażenia. I na ich bazie tworzy się nowy świat na tym gruncie, na tej niższej nieświadomości, wyparciu. I tak powstają takie warstwy. Bo znowu coś możemy wyprzeć wyżej, wtedy powstanie nowa płaszczyzna, jakaś część nas zaśnie, przestanie być świadoma czegoś, i my skupiamy się na nowym.

Jeżeli nastąpi integracja tego, co wypierane, wtedy znika grunt, na bazie którego mamy jakieś doświadczenia zgodne z naszymi wyobrażeniami, przekonaniami, wierzeniami powstałymi w tym wyparciu.

Czyli według mnie droga powrotna, to integracja tego, co wypierane. Nie uciekanie w nowe kreacje bazujące na odrzucaniu czegoś czy w sobie czy w świecie. To ważne, nie chodzi mi w ogóle o odrzucenie kreacji, ale żeby kreacja nie była ucieczką od czegoś w sobie czy w świecie. Bo wtedy uciekamy od czegoś, co wypieramy w sobie i oddalamy się od siebie prawdziwych.

Według mnie, kreacja sama się zadzieje, gdy nastąpi integracja wypieranego. Oczywiście za tą integracją pójdzie zmiana np. w postaci zmiany myśli, emocji, co wpłynie samoczynnie na nową kreację. Możemy np. nagle zechcieć lepiej się odżywiać, ale nie będzie w tym walki z czymkolwiek w nas, czy w świecie.

Nie trzeba się niczego uczyć, nie trzeba programować czegoś nowego, bo to, co naturalne, jest w nas. Nie trzeba zmieniać natury nawet najcudowniejszymi programami. Nie musimy robić z ciebie cyborga np. afirmacjami.

Afirmacje są ok, gdy pisze się kolumnę reakcji, ale nie traktuje tego, co wychodzi jako syf, jako coś, z czym się walczy. Bo ten syf to jakaś część nas. Coś w nas. Więc nie ma tutaj akceptacji. Jest walka z czymś w sobie, czy czymś w świecie poprzez pisanie afirmacji. Wiem, że pewnie niektórzy, może większość się nie zgodzi z tym, i dobrze, bo sam mogę być w błędzie, ale od dłuższego czasu tak to widzę i raczej jestem coraz bardziej pewien, że tak jest.

Bo przecież, po co programować podświadomość? Po co wprowadzać nowe programy? Czy natura jest pusta? Czy DNA jest puste? Czy trzeba je zmieniać? A może lepiej pozwolić przejawiać się DNA w swojej formie naturalnej, bez ingerencji. Może podobnie jest z nami. Po co wprowadzać nowe programy, robić z siebie biorobota, jeżeli można puszczać wszystko, co zaprogramowane i pozwalać wypływać w obszar naszej świadomości prawdziwe, która w nas jest.

Tak uważam. Afirmacje według mnie blokują świadomość na siebie, na prawdę. Część świadomości jest wtedy zafiksowana, zapętlone na jakiejś nowej prawdziwe, nowym programie i ten program zaczyna być kreowany. Ale to jest wchodzenie z kolejną iluzję bazującą na wypieraniu czegoś w sobie.

Mogę się mylić oczywiście, nie widzieć czegoś, ale mogę mieć też rację.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-18, 17:41:34 »
w tej pełni która jest omegą wszystko jest doskonałe, czyli w przyrodzie nic nie ginie ; )
niektórzy tylko przez jakiś czas  wzbraniają się przed zintegrowaniem tych cząstek energii (swojej duszy) które posiali pod wpływem traum i ... nadużyć własnych oraz przed akceptacją związanych z tym skutków,
 no ale żeby wyjść z tego placu zabaw potrzeba chyba raczej nie tyle nowych kreacji co zrobienia bilansu dotychczasowych i tutaj nie trzeba żadnych strażników bo dusza dotąd będzie w to się angażować dopóki się nie scali i to jest pewien iluzoryczny los jaki jest nam pisany naszymi własnymi wyborami ; )

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-18, 17:27:21 »
A gdyby się jednak okazało, że wszystko jest doskonałe takie, jakie jest to nieźle by mózg stanął w poprzek. Na razie możemy tylko stwierdzić, że sens życia jak i sens śmiercijest tajemnicą jeszcze nie odkrytą. Są tylko najrózniejsze dywagacje na to co jest prawdą.:)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-18, 17:01:12 »
Cytuj
Takie poczucie, że jest jakiś los, że kieruje nami w życiu itd. Wyszło, że to iluzja. Że taka iluzja powstaje w wyniku wypierania swojej świadomości stwórcy. Wszystko, co dzieje się w czyimś życiu, wszystko, co pojawia się w jego świadomości itd., jest jego kreacją.

los jako pewien układ przyczyn, zasad i skutków kreacji, wpływających na duszę i ciało m. in.  na tym materialnym poziomie, jako iluzja? pod warunkiem że wszystkie elementy tego uznamy/rozpoznamy jako iluzję, a więc nie tylko skutki, ale przyczyny i samą kreację również : )

jedni wypierają zdolność wpływu/kreacji i popadają w poczucie bycia całkowicie zdeterminowanym, czyli kreują sobie jedynie coś w ramach tego co doświadczają, bo pewne ograniczenia i skutki trudno zmienić, a drudzy  wypierają zasady obowiązujące w tej kreacji (którą jej Stwórca nieustannie i wciąż podtrzymuje), w efekcie stawiając na nieskrępowaną kreację własną często chcą ignorować nierozerwalnie związane z tymi kreacjami zasady i skutki...

mamy więc iluzję Stwórcy w postaci jego kreacji wszystkich poziomów tego stworzenia, w którym powstają, nakładają się i wpływają również na siebie indywidualne i grupowe kreacje/ iluzje czyli również doświadczane są skutki kreacji i działań opartych na tych różnych iluzjach, ale dzieje się to w ramach zasad pochodzących od Stwórcy
 
 czyli być może  łatwiej uwolnić się od własnych iluzji, ograniczających wierzeń, przekonań i zasad wg których żyjemy, i przestając traktować je jak prawdę zmieniać swój przyszły los na tym świecie, niż wpłynąć na iluzję Stwórcy i przekroczyć karmę zbudowaną ze skutków naszych własnych wcześniejszych działań w tym świecie,( również opartych na tych indywidualnych iluzjach/przekonaniach), które to skutki zwykle tak czy inaczej , wcześniej czy później powracają

chyba też łatwiej uwolnić się od wpływu cudzych kreacji i iluzji, zwłaszcza takich subtelnych nakładek np. pochodzących od samozwańczych strażników karmy i potrzeby lizania im dupy ; ) jak to ujęła niedawno jedna forumowiczka, a trudniej wyjść ponad prawo karmy tworzące ten świat, utkany z boskich energii i stworzony zgodnie z boskimi prawami,
czyli jeśli pod wpływem takich czy innych samozwańczych istot działaliśmy w jakiś negatywny sposób na tym świecie, to skutki tego naszego działania (oparte na tej grupowej iluzji) i tak  nas dosięgną, nawet jeśli teraz w to już nie wierzymy i już im nie liżemy ; ) bo zasad i praw chyba jednak tu nie ustalamy, ale albo je przestrzegamy w realizacji naszych kreacji, albo łamiemy

słowem zasada jest taka że co posiejesz to zbierzesz, a nowe zasiewy/kreacje,  to nowe zbiory/skutki  : )

oczywiście każdy może wznosząc się na poziom Stwórcy wykreować własny wszechświat z panującymi tam własnymi zasadami ; ) wchodząc w niego będzie im podlegał i zgodnie z nimi w nim ewoluował

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-18, 14:53:46 »
Zawsze wiedziałam, że tak to właśnie funkcjonuje, pytanie tylko dlaczego Siła Wyższa pozwala, żeby ludzie czasem tak długo spali i jak przyspieszać te procesy przebudzenia poszczególnych części. Dlaczego to jest takie trudne ?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-06-18, 13:41:56 »
Tak myślałam, że jest droga na wprost do wyjścia z Matrixsa :)

matek

  • Gość
[#]   « 2014-06-18, 13:25:52 »
Dzieki:)
mam nadzieje ze czesciej sie tu beda pojawiac Twoje odkrycia.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-17, 23:20:44 »
Ciekawe ostatnio miałem odkrycia w sesjach uzdrawiania.

Takie poczucie, że jest jakiś los, że kieruje nami w życiu itd. Wyszło, że to iluzja. Że taka iluzja powstaje w wyniku wypierania swojej świadomości stwórcy. Wszystko, co dzieje się w czyimś życiu, wszystko, co pojawia się w jego świadomości itd., jest jego kreacją. Ale oczywiście nie chodzi tutaj o osobowość, tylko o całe spektrum kogoś od osobowości do najgłębszych poziomów siebie, łącznie prawdopodobnie z boskim.

Zauważyłem, że kreuję odrębność, że ktoś jest odrębny, że coś jest odrębny, żeby utrudnić sobie powrót do jakiejś wypartej części siebie. Poczucie odrębności utrudnia to. Utrudnia wejście w traumę, gdzie jest wypieranie jakiegoś aspektu siebie.

Kolejna rzecz, zauważyłem, że faktycznie istniejemy w Matrixie. U dusz jest wypierane królestwo boże, tak to można nazwać. Jest to powiedzmy naturalny, czy boski plan kreacji, plan związany z życiem, tak jak coś jest naturalnego, wiadomo. I on głęboko u dusz jest zablokowany. Być może to się stało, gdy dusze zaczęły wcielać się w materię itd., czy na Ziemię.

I tam jest wyparcie tego boskiego planu. Ja to widzę, takie wyparcia, jako śpiące postacie. To oznacza wtedy, że w tym miejscu dana osoba jest nieświadoma czegoś, czyli śpi, tam coś wypiera w sobie. Na bazie takiego wyparcia, powstaje sztuczna tożsamość, która tworzy sobie sztuczny świat, w którym żyje.

I ten boski plan nie może się zrealizować, bo dusze wypierają go u siebie. Do takich nieświadomości, tych miejsc, gdzie jest wypieranie, mogą tworzyć się podłączenia, manipulacje itd. I tam zobaczyłem, że jakieś istoty dosłownie tworzą życie, w którym żyjemy. Kreują zasady życia na Ziemi, co jest ważne, co nie jest ważne, co ma priorytet, nawet poczułem, że dają ludziom religie. Wszystko to po to, żeby odwrócić uwagę od prawdy, żeby ludzie tutaj mieli silnie wrażenie, że tak jest, taka jest prawda, taka jest rzeczywistość.

My nie jesteśmy świadomi tych postaci, bo one kierują nami, naszym życiem poprzez tą naszą nieświadomość, poprzez miejsca wyparć, gdzie wypierany boski plan stworzenia, kreacji.

To tak, jak działa iluzjonista. Odwraca uwagę. I wtedy jak kieruje kogoś uwagę na coś innego, poza obszarem tej uwagi robi coś tam innego.

Tak samo tutaj. Jest wyparcie prawdy, rzeczywistości. I tam tworzy się wyparcie, nieświadomość. Jest taka postać śpiąca. I na bazie tej postaci, na jej gruncie tworzy się jakaś nowa iluzja, nowy świat.

Dusze żyją w takich schizofrenii. Mają bardzo głęboko w sobie silne traumy. A przez to, że one są u większości, to powoduje tworzenie wspólnego iluzorycznego świata, w którym żyjemy.

Od dawna jakoś tak czuję, że wisi w powietrzu boski plan odnośnie Ziemi. Nie jest realizowany, bo dusze w sobie go wypierają, odrzucają itd. A w to miejsce tworzą swój, substytut tego boskiego świata. A jak ma się substytut, ma się czym zajmować w tym substytucie, trudniej wtedy zadać sobie pytanie: czy to kurwa jest prawdziwe? czy to, gdzie żyję, jest rzeczywiste? Człowiek jest tak wpierdzielony w tą sztuczną rzeczywistość, ma tyle iluzorycznych dowodów na jej realność, że nawet zazwyczaj nie zastanawia się, że coś może w tym nie grać. Tym bardziej, że większość żyje podobnie, albo tak samo.

Więc, reasumując, jakoś wierzę, że Ziemia potencjalnie jest czymś cudownym. Że to, co się na niej dzieje, to skutek wyparcia boskiego planu względem niej. Że nie jest po to, żeby tu przerobić karmę i spierdzielać później do jakichś wysokich boskich planów ponad astralem, mentalem itd.

Wierzę, że Ziemia jest miejscem, gdzie się kończy manifestacja potencjału boskiego. Alfa jest Absolutem, Omega jest Materią.

Alfa i Omega, początek i koniec.