Ciekawe ostatnio miałem odkrycia w sesjach uzdrawiania.
Takie poczucie, że jest jakiś los, że kieruje nami w życiu itd. Wyszło, że to iluzja. Że taka iluzja powstaje w wyniku wypierania swojej świadomości stwórcy. Wszystko, co dzieje się w czyimś życiu, wszystko, co pojawia się w jego świadomości itd., jest jego kreacją. Ale oczywiście nie chodzi tutaj o osobowość, tylko o całe spektrum kogoś od osobowości do najgłębszych poziomów siebie, łącznie prawdopodobnie z boskim.
Zauważyłem, że kreuję odrębność, że ktoś jest odrębny, że coś jest odrębny, żeby utrudnić sobie powrót do jakiejś wypartej części siebie. Poczucie odrębności utrudnia to. Utrudnia wejście w traumę, gdzie jest wypieranie jakiegoś aspektu siebie.
Kolejna rzecz, zauważyłem, że faktycznie istniejemy w Matrixie. U dusz jest wypierane królestwo boże, tak to można nazwać. Jest to powiedzmy naturalny, czy boski plan kreacji, plan związany z życiem, tak jak coś jest naturalnego, wiadomo. I on głęboko u dusz jest zablokowany. Być może to się stało, gdy dusze zaczęły wcielać się w materię itd., czy na Ziemię.
I tam jest wyparcie tego boskiego planu. Ja to widzę, takie wyparcia, jako śpiące postacie. To oznacza wtedy, że w tym miejscu dana osoba jest nieświadoma czegoś, czyli śpi, tam coś wypiera w sobie. Na bazie takiego wyparcia, powstaje sztuczna tożsamość, która tworzy sobie sztuczny świat, w którym żyje.
I ten boski plan nie może się zrealizować, bo dusze wypierają go u siebie. Do takich nieświadomości, tych miejsc, gdzie jest wypieranie, mogą tworzyć się podłączenia, manipulacje itd. I tam zobaczyłem, że jakieś istoty dosłownie tworzą życie, w którym żyjemy. Kreują zasady życia na Ziemi, co jest ważne, co nie jest ważne, co ma priorytet, nawet poczułem, że dają ludziom religie. Wszystko to po to, żeby odwrócić uwagę od prawdy, żeby ludzie tutaj mieli silnie wrażenie, że tak jest, taka jest prawda, taka jest rzeczywistość.
My nie jesteśmy świadomi tych postaci, bo one kierują nami, naszym życiem poprzez tą naszą nieświadomość, poprzez miejsca wyparć, gdzie wypierany boski plan stworzenia, kreacji.
To tak, jak działa iluzjonista. Odwraca uwagę. I wtedy jak kieruje kogoś uwagę na coś innego, poza obszarem tej uwagi robi coś tam innego.
Tak samo tutaj. Jest wyparcie prawdy, rzeczywistości. I tam tworzy się wyparcie, nieświadomość. Jest taka postać śpiąca. I na bazie tej postaci, na jej gruncie tworzy się jakaś nowa iluzja, nowy świat.
Dusze żyją w takich schizofrenii. Mają bardzo głęboko w sobie silne traumy. A przez to, że one są u większości, to powoduje tworzenie wspólnego iluzorycznego świata, w którym żyjemy.
Od dawna jakoś tak czuję, że wisi w powietrzu boski plan odnośnie Ziemi. Nie jest realizowany, bo dusze w sobie go wypierają, odrzucają itd. A w to miejsce tworzą swój, substytut tego boskiego świata. A jak ma się substytut, ma się czym zajmować w tym substytucie, trudniej wtedy zadać sobie pytanie: czy to kurwa jest prawdziwe? czy to, gdzie żyję, jest rzeczywiste? Człowiek jest tak wpierdzielony w tą sztuczną rzeczywistość, ma tyle iluzorycznych dowodów na jej realność, że nawet zazwyczaj nie zastanawia się, że coś może w tym nie grać. Tym bardziej, że większość żyje podobnie, albo tak samo.
Więc, reasumując, jakoś wierzę, że Ziemia potencjalnie jest czymś cudownym. Że to, co się na niej dzieje, to skutek wyparcia boskiego planu względem niej. Że nie jest po to, żeby tu przerobić karmę i spierdzielać później do jakichś wysokich boskich planów ponad astralem, mentalem itd.
Wierzę, że Ziemia jest miejscem, gdzie się kończy manifestacja potencjału boskiego. Alfa jest Absolutem, Omega jest Materią.
Alfa i Omega, początek i koniec.