Autor Wątek: Ekstaza duchowa  (Przeczytany 8169 razy)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-17, 10:27:57 »
Dziękuję Wam za miłe słowa ;) faktycznie, otworzyłam się na znacznie lepszą rzeczywistość niż dawniej.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-16, 17:44:55 »
BR,
fajnie poszłaś do przodu ostatnio, sporo traum uleczyłaś, co czuć, także gratulacje :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-14, 11:44:17 »
BR - pięknie :) (szczególnie do końcówki ten komentarz, ale nie tylko)

Faktycznie, pojemność energetyczna musi się zwiększyć, by spokojnie odczuwać wzrastające przepływy błogości, miłości, radości itp. Praktyka medytacji i uzdrawiania bardzo to wspomaga :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-14, 09:09:14 »
U mnie falami zmieniało się nastawienie do rzeczywistości wokół mnie. Najczęściej był to przejmujący lęk z depresją, zdarzały się również doświadczenia szczytowe, gdzie dominowała ogólna radość, przytomność, ekstaza wręcz. Można powiedzieć, że na pewnym etapie wynikało to z praktyki medytacji oraz rebirthingu, uświadomień - takich mini oświeceń gdy wchodziłam w inny ważny da mnie etap rozwoju. Potem zostałam przytłoczona, przez silniejsze obciążenia, które musiałam ruszyć bardziej zaawansowanymi technikami. Rzeczywiście pomagało, stany które opisuje Grant w swojej książce o peakstates, są mi teraz coraz bliższe. Nie potrafię ich rozróżniać tak jakbym tego chciała, jednak bardzo często jestem głęboko spokojna, zadowolona, pozostaję w stanie zakochania. Gdy poddaję się medytacji przychodzi coś podobnego jak w czasie praktyki i doświadczania tantry - błogość i przyjemność. Chciałabym bardziej rozróżniać te wszystkie stany - jak na razie zlewają mi się w coś ogólnie pozytywnego - jako jedna przyjemność.

Miałam raz w życiu doświadczenie ekstazy i prawdę mówiąc nie mogłam tego przetrzymać. Moje ciało świrowało, serce nie dawało rady. Po konkretnej praktyce WHH (około 20 razy), odblokowałam sobie pewne ważne ośrodki, moje ciało stało się wolne po latach ugruntowanej depresji. W bliskim czasie spotkałam bardzo harmonizującego partnera co mi dołożył dodatkowo wibracji.

Był okres, około 2 tygodni gdy trwałam w stanie olbrzymiej błogości i ekstazy. Czułam ją głównie w głowie i na sercu. Nie mogłam chodzić wtedy na zajęcia, bo blokady w nogach i dłoniach, trochę dawały o sobie znać. Wykręcało mi od tej przyjemnej energii ciało, ciągle się przeciągałam, nie mogłam leżeć w miejscu. Rozsadzało mi czakry z przyjemności, miałam wrażenie że tego nie wytrzymam. Śmiałam się i płakałam co jakiś czas, tak dziwnie wyginało mi ciało, które nie mogło znieść zbyt wysokiej harmonii i tych doświadczeń, na które się otworzyłam. Trwało to dwa tygodnie, a ja myślałam, że zgłupieję. Wtedy właśnie zaczęłam nieco pojmować Boga, który jawił mi się jako nieskończona miłość, przyjemność i błogość. Rozchodziła mi się z serca taka miłość, że nawet pragnęłam aby to już zniknęło, skończyło się i przestało mnie męczyć. Po jakimś czasie miałam skurcz w okolicach klatki piersiowej, gdzie przyjemność ostatecznie się rozeszła. To nieco niesamowite, ale wiem, że można dostać orgazmu na czakrach, bądź tylko wybranych. To było jedno najsilniejsze wydarzenie, doświadczenie szczytowe jakie miałam szansę doświadczyć w tym życiu.

Po tym okresie, ono odnawiało się jak i inne, jednak nie w takim dużym nasileniu. Najwspanialsze jest kiedy ta przyjemność i ekstazja może czyścić, umysł, duszę, ciało...po prostu nie ma wtedy przed Bogiem niemożliwego.

Obecnie czuję dużą błogość i przyjemność na sercu od 3 dni, jednak nie potrafię sprecyzować co to za stan bądź doświadczenie. Wiem, że ekstaza i błogość wynikająca z długich medytacji i uzdrawiania może naprawić wszystko. To cud!!! :)))

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-18, 11:48:18 »
Kinga
:))))) :*

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-11-18, 11:10:59 »
mhmmmm, ale fajny sen :))))
Nie ma zmiłuj się, to ewidetnie znak, że jesteś skazana na finansowy sukces w poczuciu niczym nieograniczonego przepływu pieniędzy, własnych możliwości i mocy :).

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-18, 10:55:45 »
Zdarza mi sei na codzien odczuwac blogosc, czy spokoj, ale dzisiaj we snie przezylam cos na co nie znajduje pojec w zadnym znanym mi jezyku (czyli glownie polskim ;P ) Zaczelo sie od zwyklego jasnego/swiadomego snu. kiedys celowo wywolywalam takie sny, ale od paru lat tego nie robie. poczatek taki, ze jestem w jakims mieszkaniu na wysokim pietrze w bloku, jest noc, nagle uswiadamiam sobie, ze to sen. wybor jest prosty, polatam sobie ;) przenikam przez szybe, nie czuje najmniejszego strachu (w przeszlosci zdarzalo mi sie czuc strach we snie przy takich wysokosciach). niestety powoli opadam w dol. ale przestaje sie tym martwic i wystrzelam do gory jak raca. nadal noc, ale pojedyncze swiatla maja w sobie cos kojacego. ogarnia mnie poczucie mocy i zaczynam spiewac pieknym mocnym glosem (nie pamietam co nawet od razu po obudzeniu, ale fajne jest to, ze moge dlugo spiewac i nic mi nei przerywa). zupelnie zmienia sie otoczenie, zaryzykowalabym, ze widze cos w rodzaju pieknych ogrodow. potem wiruje, piekno staje sie coraz bardziej abstrakcyjne, wszystko sie mieni, gra kolorow i swiatel. trwa to jakis czas i tutaj wlasnie brakuje mi slow na opisanie swoich odczuc, bo chyba jestem w tym momencie w jakims sensie poza odczuciami, nie ma zadnych emocji, nawet poczucie mocy z fazy przed, przy tym blednie. potem to sie urywa i przechodze na chwile w dosc mily sen o tym jak wyjadam ze sloika konfitury winogronowo-figowe wlasnej roboty (w zyciu takich nie jadlam w realu, ale wyraznie czuje smak, sa doskonale ;)), po czym sie budze.

A przed snem sluchalam tylko plyty na bezpieczenstwo finansowe ;)))

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-12, 20:50:04 »
jakie to fajne, na zajęciach z KJ babka kazała zamknąć oczy i czułam jak głowa wypełnia mi się takim bardzo przyjemnym, boskim odczuciem, tak się to przelewało w głowie i sobie było, a ja nic nie zrobiłam w tej sprawie :P zero wysiłku z mojej strony, zero intencji, nic
ale oczywiście jak zwykle chciałam kontrolować to uczucie żeby trwało jak najdłużej i po niedługiej chwili się skończyło

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-07, 02:14:19 »
kinga,
fajnie to napisałaś, aż chciałabym spojrzeć na świat i na siebie oczami Boga, tak dłużej, zobaczyć jak to jest i na ile mam zaślepienia odnośnie tego wszystkiego (chciałam napisać cyrku ;)).
Nie będę się zmuszać do siedzenia, to nie dla mnie, ale spacery, leżenie na łące czy w górach, zachody słońca, wdychanie wiatru czy picie dobrej kawy jak najbardziej :P

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 00:19:56 »
Ontoja,

widziałem Cię już dość dawno (widzieliśmy się prawie 10 lat temu na RSR w Szczecinie;)), ale pamiętam, że miałeś w sobie coś gościowego, tak jakbyś był fajnym bohaterem fajnego filmu.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-07, 00:01:54 »
U mnie chyba też zaczęło się pieprzyć po 7 roku ,gdy się zaczął okres uspołeczniania i pomagania ojcu .Do tego czasu to miałem wysoką samoocenę , w przedszkolu byłem szefem ,w piłkę kapitanem ,później było coraz gorzej aż do 18 roku.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-06, 23:49:29 »
Iustitio - różnymi drogami ekstaza chadza, jak widać:)

Clint,

ja też byłem zestresowanym dzieciakiem. Ale to jednak zaczęło się dopiero niedługo po siódmym roku życia, gdy już zacząłem wychodzić z alfy:)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-11-06, 23:35:50 »
Piotr
no tak, ale...ekstaza, ktora nota bene zmieniła moje życie wtedy i to dość mocno nastapiła...po smierci pewnego człowieka, ktory mnie bardzo skrzywdzil. Bardzo osobiste doswiadczenie i duzym plusem z persperktywy jest dla mnie to, że mimo katolickiego klimatu wtedy udało mi się nie wbic się w wieksze poczucie winy, że ja sie ciesze a tu dookola smutek /bo mu sie upieklo, a byl szanowanym obywatelem/-ale zmiany i caly klimat wokół mnie jasnosci, radosci jaki wtedy nastąpil pamiętam wyraźnie do dziś. Tak wlasciwie tamto zdarzenie zaowocowalo m.in tym, ze trafilam po kilku latach szukania najpierw na ksiązki Sondry Ray a potem na Leszkowe. Długo energia tamtego zdarzenie mnie prowadziła

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-06, 23:30:29 »
Ja tam jako dzieciak przebywałem raczej w permanentnym stanie lęku :D

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-06, 23:19:35 »
Słowa niekoniecznie są najodpowiedniejsze do opisywania stanu oświecenia;) A dzieci, o ile wiem, przebywają permanentnie w stanie alfa, który nie jest głębokim stanem medytacyjnym (nie jest poziomem ekstazy duchowej)?