Częściej 'składani'

Z powodu poczucia winy.
Takie jedno, silnie traumatyczne wcielenie, istotnie potrafi rzutować na tysiąclecia.
A co do mojego wcielenia wtenczas - nie miałam bladego pojęcia, jak to się skonczy. Jak , do czego bedzie użyte moje dziecko.
Byłam odurzana podczas aktu z tym szamanem. I potem rozpieszczana. Byle tylko jak najlepsze energie zostały w dziecku zawarte.
I nie byłam 'stamtąd'. Ja tam skądś 'wylądowałam' . Nie wiem jak. zaciera sie w pamięci. Trauma ważniejsza

I bardzo mocno czułam, że to było moje pierwsze wcielenie.
A już wtedy, te 15-17 lat temu, gdy mówiono na warsztatach u Leszka o ewolucji, kim kolejno byliśmy, zawsze byłam rebel ( mój znak rozpoznawczy) i twierdziłam, że człowiek nie brał w tym udziału, w procesie ewolucji, w sensie. Był 'gotowy' od razu. Nie był najpierw jakimś pier.... pantofelkiem

)
Tylko od razu człowiekiem.
Wtedy jeszcze nie mówiono o aniołach.