Autor Wątek: Dlaczego właśnie regresing?  (Przeczytany 12108 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-02-27, 08:53:53 »
Cos takiego niektórzy uznają za regresing i na podstawie takiego partactwa krytykują regresing.
TO z regresingiem nie ma nic wspólnego, a z punktu widzenia doświadczeń regresingu, prowadzący sesję jest partaczem.
https://www.youtube.com/watch?v=j0qhvCShM1Q

Jak to sobie posłuchałem, to zrozumiałem, skąd u niektórych moich klientek silna tendencja do opowiadania historii i analizowania, zamiast do uwalniania!
A to tylko zaspokajanie ciekawości i utrudnianie uwalniania od istotnych wzorców.
« Ostatnia zmiana: 2015-02-27, 09:20:17 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 17:40:15 »
Cytuj
  Ogólnie zapładnianie i rodzenie dzieci na zamówienie w celach specjalnych to ciekawy temat, nie tak dawno to był Lebensborn
.
Na ten temat czytałam książkę po której chodziłam długo jak nieprzytomna.

Tytuł "Matka wszystkich lalek" , autorka Monika Szwaja. Mimo iż zalicza sie ją do pisarek 'książek dla kobiet', ta książka jest ciężka i fascynująca.
Pokazane jest tam jak dzieci - tu ładna dziewczynka - zostają odebrane polskim rodzicom i wywiezione do Niemiec do adopcji. Tą zabrał komendant obozu dla swej pięknej żony w Dreźnie, gdy ich córeczka zmarła.
Szok co może sie dziać z psychiką takiego dziecka. I jak to wygląda dalej. Aż już jest starszą panią.
Jeżeli ktoś tutaj ma coś wspólnego z karmą ludzi z tamtego okresu - polecam.
Dużo się dowie. I katharsis może zaliczy ...

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 17:28:13 »
Frisky,
Cytuj
ewolucja świata, czy planety  to jedno a ewolucja danej duszy to drugie
,
no właśnie .
Dlatego nie sądzę, że to zawsze postepowało od pantofelka ;)

A co do zlądowania. Nie czuję zeby to sie stało w sensie dosłownym. Tak jakoś nie czuję tego po prostu. A co było przedtem ?
Mgła ? ;))

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 15:06:37 »
Tess
co do wylądowania tutaj (w dosłownym sensie) i nawet jego czasu to by mi się zgadzało,  ale to nie wyklucza że wcześniej inkarnowało  się w ciałach człowieczych na innych planetach , a wcześniej w  ciałach zwierzęcych i nie tylko , niezależnie od tego że pochodzi się z aniołkowa , jest to naturalna droga, no chyba że jesteś jakimś wyjątkiem od reguły : )
ewolucja świata, czy planety  to jedno a ewolucja danej duszy to drugie, również teraz są dusze które żyją w ciałach zwierzęcych tutaj a za jakiś czas tu a być może całkiem gdzieś indziej będą "od razu" ludźmi

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 14:10:19 »
Częściej 'składani' ;) Z powodu poczucia winy.

Takie jedno, silnie traumatyczne wcielenie, istotnie potrafi rzutować na tysiąclecia.

A co do mojego wcielenia wtenczas - nie miałam bladego pojęcia, jak to się skonczy. Jak , do czego bedzie użyte moje dziecko.
Byłam odurzana podczas aktu z tym szamanem. I potem rozpieszczana. Byle tylko jak najlepsze energie zostały w dziecku zawarte.

 I nie byłam 'stamtąd'. Ja tam skądś 'wylądowałam' . Nie wiem jak. zaciera sie w pamięci. Trauma ważniejsza :(

I bardzo mocno czułam, że to było moje pierwsze wcielenie.

A już wtedy, te 15-17 lat temu, gdy mówiono na warsztatach u Leszka o ewolucji, kim kolejno byliśmy, zawsze byłam rebel ( mój znak rozpoznawczy) i twierdziłam, że człowiek nie brał w tym udziału,  w procesie ewolucji, w sensie. Był 'gotowy' od razu. Nie był najpierw jakimś pier.... pantofelkiem ;))
 Tylko od razu człowiekiem.
 Wtedy jeszcze nie mówiono o aniołach. 

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 13:55:17 »
Ofiary z dzieci i ogólnie ludzi w biblii, ale tam to raczej palili a nie gotowali :
http://www.usbible.com/Sacrifice/sacrifice_israel.htm

co do rodziców poświęcających swe dzieci to ciekawe procesy w nich musiały zachodzić, ból i dramat zmieszany z poczuciem misji, szczególnej roli społecznej czyli też bycia wybranym ? Niektórzy zasmaczyli w tej egzotycznej mieszance i pełnili te role przez tysiące lat w różnych kulturach jako składający i składani  :-)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 13:40:59 »
Cytuj
Może przypominały im się stare czasy i sabaty ; ) 

O psiakrew ! Chyba blisko ;)

Ale po ujrzeniu szczegółów miękły, baby jagi  :)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 13:23:26 »
Ogólnie zapładnianie i rodzenie dzieci na zamówienie w celach specjalnych to ciekawy temat, nie tak dawno to był Lebensborn

Cytuj
Nawet sąsiadki przychodziły o tej porze w 'odwiedziny'.
Może przypominały im się stare czasy i sabaty ; )

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 12:59:08 »
A w tym zyciu, tu w realu, wygladało to tak, że synek kiedy się urodził i był kąpany to darł się wniebogłosy. Położna która go kapała nie dawała rady. Sąsiedzi pytali moja mamę co my robimy  z tym dzieckiem, bo na całą ulicę było małego słychać.  A to były domy z grubymi murami ! :)
Nawet sąsiadki przychodziły o tej porze w 'odwiedziny'. I widziały, że dziecko wychuchane, wymasowane, natarte oliwkami. Zadbane. Tylko wyje kiedy wkładane do wody - tak, jakby go .... no własnie, ze skóry obdzierano. Uspokoił sie dopiero po ok pół roku, gdy mógł już w wanience jako tako siedzieć a ja otworzyłam mu drzwiczki od pieca - w domu rodziców były piece kaflowe - i widział ogień. Patrzył w ten ogień zafascynowany. Ogień był "tam" a on "tu". Taki maluch :) I uspokajał się stopniowo.
Gdybym ja wtedy wiedziała o reinkarnacji. O regresingu. Dziecku by to niewiele dało. Ale może bym ja coś przedsięwzięła.
Teraz są środki, metody. Piekne czasy. Trudne. Ale piekne.
 

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 12:43:53 »
Cytuj
  Ponieważ obraz matki jest związany z obrazem, jaki dziecko tworzy o sobie (dziecko czuje się na tyle warte, na ile czuje się kochane 
,
biedne dzieci pewnej strzygi.
Zdaję sobie sprawę, że to był ich wybór jako dusz. Ale ile wypaczeń. Jakie obciążenia.
Oby dały radę !

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 12:31:41 »
Dlatego tak czesto sie mówi - 'ostatnią kroplę krwi tobie oddam' :(

Co do tego rytuału. Był kluczowy dla moich dalszych wcieleń. Jego konsekwencje.
Ja wtedy zwariowałam z bólu i rzuciłam się ze skały do wody. Klif jakiś taki kamienisty.
Po odreagowaniu ( wreszcie ! ), wszystkie istotne puzle poukładały się. Wyjaśniło to tak wiele zależności w moim obecnym życiu. Czemu tacy jedni  chcieli mi zrobić śmiertelna krzywdę . Dlaczego tak czepiali się moich dzieci. Dlaczego chcieli je 'przejąć'. Niekoniecznie oba - jedno chcieli wykończyć. Na wszelkie możliwe sposoby. Przejąć aby unicestwić. I mieć z tego zysk. Ja się nie liczyłam w tej grze zupełnie. Ja miałam zniknąć. Zejść z areny. ( arenę zaliczyłam też kiedyś dosłownie -  horror).
Co do rytuału.
Otóż były rytuały w których pito "wywar" z tzw dzieci mocy.Wybierano najpierw dziewicę - dorodny okaz. Następnie szaman zapładniał ją w ściśle określone dni - coś związanego z księżycem. Rodziło się piękne dziecko. dziecko mocy.
Na takim trójnogu była misa/waza/garnek. I ....

Ta sesja bardzo mi pomogła. Ulżyło. Poukładało.I wystarczy.
Chodziło mi tylko o podkreślenie, żeby terapeuci nie kwestionowali tego co osoba odreagowywana mówi. Ale to było dawno temu. Razem jakieś 15 lub więcej lat.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 12:13:24 »
Może jedno z wytłumaczeń czemu nawet dziś gdzieniegdzie symbolicznie pije się krew matki w związku z jej odejściem:

Teorie psychoanalityczne podkreślają wpływ więzi z matką na rozwój osobowości. Z perspektywy rocznego dziecka moment, kiedy matki nie ma w pobliżu, oznacza, że znikła na zawsze, co oczywiście wiąże się z uczuciem ogromnego przerażenia. Tak małe dziecko nie jest jeszcze w stanie wytłumaczyć sobie, że wróci ona za jakiś czas. Sposób przejścia przez ten naturalny etap rozwojowy w pewnej mierze zależy od zachowań matki. Badania przeprowadzone przez Johna Bowlby’ego dowodzą wpływu częściowego (związanego z częstymi zmianami osób opiekujących się dzieckiem) lub całkowitego zerwania kontaktu z matką na to, że dziecko nie może stworzyć stałego i całościowego jej wyobrażenia. Ponieważ obraz matki jest związany z obrazem, jaki dziecko tworzy o sobie (dziecko czuje się na tyle warte, na ile czuje się kochane), to opuszczenie przez nią odzwierciedla się w negatywnej samoocenie, braku akceptacji siebie i trudnościach w odczuwaniu siebie jako niezależnej, odrębnej osoby.
http://www.ustawieniarodzin.pl/kiedy-blisko-znaczy-najdalej/
« Ostatnia zmiana: 2015-02-01, 12:18:29 wysłana przez Frisky »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 10:02:29 »
Mi tu to pasuje :-)  choćby ze względu na echa pamięci tego rodzaju rytuałów do odreagowania , np.  po przeczytaniu o tym u Masseya trochę mi się niedobrze zrobiło,  to jest gdzieś głęboko zakorzenione w pś czy genach i odnawiane przy okazji różnych symbolicznych rytuałów picia krwi czy jedzenia ciała , albo przy okazji karmicznych  związków w których występowało takie czy inne zjawisko spożycia ciała matki a zwłaszcza picia jej krwi 

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-01, 09:50:37 »
No właśnie, dlaczego regresing? ;)
Frisky, mógłbyś znależć bardziej adekwatny wątek do tego? Mi nic nie przychodzi do głowy.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-01, 08:07:22 »
O w Singapurze Chińczycy podczas pogrzebu do tej pory piją symbolicznie krew zmarłej matki - dawczyni ich życia, pod postacią wina .... i mocno niektórym przy tym się miesza:
https://books.google.pl/books?id=evLF6mCnrBMC&pg=PT115&lpg=PT115&dq=Chinese+Death+Rituals+in+Singapore+drinking+blood+mother&source=bl&ots=NI3IbLthiO&sig=ehL33CMnqbhmeqN01nIgu04qb8A&hl=pl&sa=X&ei=rM3NVJOfC8bmywOsr4CAAw&ved=0CBsQ6AEwAA

Moja matka zachwala mi co jakiś czas zdrowotne właściwości czerwonego wina "byczej krwi", może to jest jakoś powiązane i zachęca mnie do skorzystania z zamiennika  ; )
Dla odmiany teściowa preferuje, jest prawdziwą fanką, wiśniówki, rzuciło mi się to w oczy i zapadło w pamięć w czasie  pogrzebu i stypy mojego ojca ... :-)
« Ostatnia zmiana: 2015-02-01, 08:16:01 wysłana przez Frisky »