Pozytywne Inspiracje

Forum => Karma i reinkarnacja => Wątek zaczęty przez: J034 w 2013-12-08, 20:34:03

Tytuł: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 20:34:03
Szukałem wątku o tej tematyce, ale nie znalazłem.
W wątku tym chciałbym żeby pisać i umieszczać rzeczy związane z tematem reinkarnacji, ale nie w odniesieniu do poprzednich wcieleń gdy każdy był napoleonem lub Nefretete, ale w odniesieniu do wydarzenia z perspektywy obecnego wcielenia.
Według mnie brakuje w RD często perspektywy z tu i teraz tzn nie jakieś tam odległe wcielenia, ale problem TEGO wcielenia i RD powiązanego z drogą, której koniec jest oczywisty.
Temat chodził za mną wcześniej, a nasilił się po śmierci JKP i wydarzeń osobistych.
Może poglądy i wpisy pomogą mi poukładać temat w wymiarze większym niż tylko robienie dyni żeby uciec od tematu przemijania w głupie zabawy, ale też nie chcę by ktoś zbyt ciężko traktował temat jak ci co kopią całe życie własne groby ;)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Sebastian Osuch w 2013-12-08, 20:57:46
Co do tego wcielenia, jak i przeszłych i przyszłych, pomaga mi astrologia i tao które jej przewodzi. W prostych słowach chodzi o to że wszystko ma swój czas, i akceptacja tego pozwala iść najlepszą dla mnie drogą.

Planuję przyszłe wcielenia i eventy z nimi związane:)) Wiem że w tym życiu dzieci są nie dla mnie, ale w przyszłym chciałbym je mieć :)

Kiedy jest chwila ciszy i wczucia się w to continuum, to kiedy wypowiadasz życzenie na następne życie, zobaczysz że w energiach robi się poruszenie, płynie czyste światło - dzieje się akt kreacji. To dla mnie kolejny dowód na to że żyje się nie raz.

Samej mojej śmierci w tym życiu nie mam ochoty rozważać ani się nad nią zastanawiać.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-12-08, 21:23:48
Śmierć, jeden z moich ulubionych tematów :)


Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-12-08, 21:28:22
Aczkolwiek nie wiem co  napisać, ze umierałam w tym życiu wiele razy? To normalne :)
Często tez sie umiera z własnej głupoty, gdy sie wchodzi w za wysokie wibracje nie mając dobrego dołu. Chwila chwały a potem depresja murowana.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-12-08, 21:37:46
Fajny watek:)

Ja wcielenia postrzegam tak, ze z jednej strony to ta sama Jazn doswiadcza tych roznych wcielen, z drugiej - kazde wcielenie jest jednak inna osoba, wiec potrafie zgodzic sie rowniez ze stwierdzeniem, ze "zyjemy tylko raz". Bo ta osoba, to cialo i ta osobowosc, beda zyc tylko raz. Nastepnym razem Umysl stworzy nowe cialo i nowa osobowosc - oczywiscie, to jakie one beda bedzie w duzej mierze uwarunkowane doswiadczeniami w poprzednich cialach. Wiec ta sama Istota, ale inna osoba.

Uwazam, ze bardzo warto chociazby przyjac do wachlarza najzupelniej mozliwych mozliwosci, ze mozna zostac w tym ciele tak dlugo, jak bedziemy chcieli, czy ujmujac inaczej tak dlugo jak bedzie to potrzebne (tak dlugo, jaka bedzie wola Wyzszej Jazni). Wierze, ze dla bardzo wielu jest taka opcja w Boskim Planie Stworzenia, ale ludzie bardzo rzadko sie na nia otwieraja, bo wiadomo, albo wydaje sie niemozliwa, albo kojarzy sie z jakimis maniackimi praktykami "fizycznej niesmiertelnosci" (na zasadzie siedzenie w jaskini i podporzadkowanie calego zycia przedluzaniu zycia ciala fizycznego). Tymczasem dla mnie to oczywiste, ze jesli dla Boga nie ma ograniczen, to i dla czlowieka zjednoczonego z Boska Wola nie ma. W pewnym sensie, troche nie rozumiem odkladanie czegokolwiek na wcielenia przyszle, skoro mozna to zrealizowac w tym wcieleniu, nawet jesli moze to zajac troche czasu.

Pewnie niektorzy nie interesuja sie tym zagadnieniem bo wiedza albo przeczuwaja, ze czeka ich jakies fajne nastepne wcielenie, albo np. dusza chce jeszcze doswiadczyc zycia w ciele przeciwnej plci.

W kazdym razie, jesli lubicie swoje ciala i osobowosci z tego wcielenia, to warto sie na to otworzyc. Nie pragnac, nie "osiagac", tylko dac sobie (i Bogu) taka mozliwosc, zeby zostac w sprawnym ciele nie tylko 80 czy 90 lat, ale 150, 200, 300 albo i wiecej, jesli to bedzie ok. Wtedy nie trzeba sie tak spieszyc - ani z oswieceniem, ani ze spelnieniem w ktorejkolwiek z dziedzin zycia.

A inna sprawa, ze dla niektorych koniec rozwoju to oswiecenie ktore rozumieja jako koniec zycia w materii. Mnie to w wielu przypadkach smierdzi zakamuflowana nienawiscia do materii, ale pewnie sa i tacy, ktorzy rzeczywiscie wpadli tu tylko na chwile:)



 
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 21:38:43
 Przyjmuj, że rodzisz się o świcie każdego nowego dnia; że spoczywasz na łonie śmierci kiedy zamykają ci się oczy do snu. Bo cóż dzieje się w czasie głębokiego snu? Ciało, zmysły, umysł, inteligencja — wszystkie są zanegowane i nie ma ani śladu świadomości świata.

Jeśli tak będziesz postępował, nie będzie akumulacji konsekwencji czynów z dnia na dzień; konto każdego dnia będzie zamykane ze „śmiercią" w końcu tego dnia, a szczególnie jeśli zadedykowałeś wszystkie czyny Temu, który motywuje je i oddałeś ich owoce temu, kto je skonsumował. 319/320; Samara 26-3-65


Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 21:41:53
Dusze przeżywają na tamtym świecie pełną szczęśliwość. Dlatego ponowne wejście w ciało, czyli ponowne narodzenie, jest dla nich bardzo bolesne. Aby ten "upadek z nieba" ułatwić, stworzyłem długi okres przygotowawczy w łonie matki. W tym czasie wewnętrznego rozwoju dziecko jest całkowicie chronione. Wzrasta w cieple, jest doskonale odżywiane i ma nieustanny kontakt z matką. Po urodzeniu wszystko się zmienia. Naukowcy określają fazę prenatalną - okres rozwoju w łonie matki - jako idealny w życiu każdego człowieka, za którym on nieustannie tęskni. Ta teza nie jest słuszna. Człowiek nie tęskni za okresem płodowym, lecz za szczęśliwością, której doświadczył na tamtym świecie. Wszystko inne jest tylko marną kopią. Można by to porównać z odbiciem księżyca w zbiorniku wody. Blask w wodzie pochodzi od księżyca, a nie od wody. Z kolei światło księżyca pochodzi od słońca i jest tylko odbijane. Sokrates miał rację, gdy nauczał: "soma sema" - "ciało jest grobem". Wchodzisz w ciało aby poczynić doświadczenia i uczyć się ofiarności oraz służby bliźniemu. To jest cały sens ziemskiego życia w ciele. Bo jest bezspornym pewnikiem: na jakimkolwiek etapie rozwoju byś się nie znajdował, poprzez ciało nigdy nie znajdziesz tej szczęśliwości, jaka oczekuje cię na tamtym świecie.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 21:48:35
Człowiek w długiej pielgrzymce ku Bogu musi przejść przez wiele wcieleń. Swoją wędrówkę rozpoczął jako kamień, potem wzrastał jako roślina, zwierzę, by osiągnąć poziom istoty ludzkiej, ale ma jeszcze przed sobą długą drogę do poziomu istoty boskiej.

Reinkarnacja ściśle wiąże się z prawem karmy. Jest ewolucją duszy, kolejnym etapem rozwoju świadomości przez następujące po sobie narodziny i śmierć.
Przyczyną powtarzających się narodzin człowieka jest grzech, niespełnione pragnienie i chęć jego realizacji lub niewiedza. Pragnienie inspiruje czyn, czyn pociąga za sobą konsekwencje, konsekwencje stanowią przyczynę przywiązań, przywiązania prowadzą do kolejnych narodzin, a narodziny to początek podróży ku śmierci. Wszystkie wysiłki podejmowane w kolejnych żywotach przyczyniają się do osiągnięcia celu, jakim jest wyzwolenie.

Urodzić się jako istota ludzka jest największym błogosławieństwem. Ze wszystkich żywych istot człowiek jest najbardziej wyjątkowy. Przyjście na świat jako człowiek jest efektem cnót nagromadzonych w wielu wcieleniach. Tylko człowiek może świadomie dążyć do Boga, zatem powinien docenić tę wyjątkową szansę, wykorzystać jak najlepiej kierując się najwyższymi ideałami i czyniąc dobro.

Są ludzie, którzy nie chcą uwierzyć w swoje poprzednie wcielenia, ponieważ nie pamiętają z nich żadnych zdarzeń. Lecz oni nie pamiętają także i tego, co im się przydarzyło pięć czy dziesięć lat temu, mimo że są pewni swej egzystencji w tamtym okresie. Jak więc chcieliby zachować wspomnienia z poprzednich wcieleń?
Jeśli nie pamiętasz tamtych dni, to wcale nie znaczy, że nie żyłeś. To oznacza jedynie, że nie przywiązywałeś do tego szczególnego znaczenia; a więc, nie było powodu, abyś o nich pamiętał.


Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-12-08, 21:51:41
My caly czas Tam jestesmy, tylko nasz umysl i cialo nie maja tej swiadomosci. Duch jest nieporuszony, stworzyl sobie zabawki (narzedzia) - cialo i umysl, i bawi sie nimi. Zjednoczenie umyslu i ciala ze Swiadomoscia Ducha to dla mnie oswiecenie. Tak to widze.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 21:53:54
Myślę ,ze można poprzez świadomość JESTEM się wiele dowiedzieć .JESTEM TYM KIM JESTEM .Kim Jestem?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-12-08, 21:58:08
JESTEM:)

A idea umierania i rodzenia sie kazdego dnia, jak i od czasu do czasu w ciagu zycia mi sie podoba.

"Umarlem aby zyc".
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 22:00:50
A jakie emocje idą za tym, że to się wydarza tzn zmiany tak radykalne, że już i ciało nie to i świadomość inna, a tylko iskra ta sama i od nowa praca z sobą nad sobą i materią od nauki chodzenia i mówienia.
Metafizyka tego wydarzenia często jest dla nas dość dobrze zrozumiała bo duchowo się rozwijamy, ale czy część fizyczna tego wydarzenia jest dla nas do pojęcia ?
Długi czas omijałem szerokim łukiem umieranie w poprzednich wcieleniach do momentu gdy nie poczułem się naprawdę pewnie i biegły w tych tematach i ruszyłem....
Szło w dziesiątki wcieleń z tematem przewodnim szafotów, wygnań, pojedynków, zemst na mnie za iluzoryczne krzywdy.
Puściło mocno, ale to była odległa bliżej nie określona przeszłość.
Nigdy nie ruszyłem poprzedniego wcielenia ...
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 22:02:18
Jaka piękna historia o śmierci klinicznej
Poprzez światło

http://www.astraldynamics.pl/artykul-20,,.html
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 22:03:29
Matek

Moc JESTEM jest przepiękna nie ma nigdy ani końca ani początku ,wiem ,ze JESTEM zawsze JESTEM;)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 22:13:45
J034

Świadomość JESTEM i Miłość ,rozwój tych cech na pewno przyniesie spokój i odpowiedź na każde pytanie;)
Rodzimy się od nowa ,ale zawsze z tą samą świadomością JESTEM ,JESTEM BOGIEM ,jesteśmy TU po to ,by w końcu zauważyć ,ze nie należy szukać Boga w świecie fizycznym ,ale w Sobie ,Tą samą świadomość TAM trzeba przejawiać TU na Ziemi,aby sie nie gubić i szukać szczęścia po za sobą trzeba przejawić Świadomość JESTEM .JESTEM zawsze .Nie ma czasu ,kiedy mnie nie ma ,bo śmierć jest też etapem,znakiem ,ze dobiegł koniec zadań wyznaczonych na dane wcielenie,a inkarnacja jest przeobrażeniem ,nową szansą ;))
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-12-08, 22:14:06
Monika,

TAK!
dzieki za to:)

J034,

Leszek ma fajny artykul o smierci (bardzo prawdopodobne ze go czytales ale dla przypomnienia):

Cytuj
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=679

Z niego z kolei wynika cos przeciwnego: smierc to nic specjalnego, wszystko wlasciwie zostaje po staremu. I tak tez to mozna widziec, bo w koncu "zbiornikiem" dla tych wszystkich wcielen jest ta sama Jazn. Czyli wlasciciel ten sam, tylko nowe zabawki:)

Ja caly czas mam wrazenie, ze nie potrafie "umrzec", aby zyc. Caly czas wydaje mi sie, ze jeszcze nie teraz, ze jeszcze troche, jeszcze sa jakies wazne sprawy, ktore trzeba ciagnac:)

Za to bardzo lubie latac samolotem. Kiedy samolot odrywa sie od ziemi, to zamykam oczy i jakos naturalnie "zostawiam" wszystko, czym zyje. Uwalniajace bardzo, moze powinienem czesciej latac:)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 22:20:11
Najlepiej zrozumieć śmierć poprzez Najwyższą Jaźń.

Wiadomo też ,że podejmując decyzje przy umieraniu odradzamy sie z owymi decyzjami ,tak wiec i atmosfera i decyzje ,stan w jakim się umiera jest ważny .
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 22:22:34
Niby ta sama jaźń, ale gdyby nie regresing w moim przypadku to nie byłoby tej świadomości i w odwrotny sposób gdy w następnym wcieleniu nie trafi się na coś co nam poszerzy świadomość poza czubek nosa to z pś będą nami sterowały programy ale już bez odczuć skąd i dlaczego
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 22:23:31
Matek


Ja caly czas mam wrazenie, ze nie potrafie "umrzec", aby zyc. Caly czas wydaje mi sie, ze jeszcze nie teraz, ze jeszcze troche, jeszcze sa jakies wazne sprawy, ktore trzeba ciagnac:)


Bo póki nie mas pełnej świadomości po co TY Tu  jesteś ,dopóty wierzysz ,ze jak tych spraw nie będzie wtedy po prostu umrzesz,podświadomosć boi sie puścić ,bo wtedy myśli ,ze juz nic nie bedzie ,śmierć;))))))

Czyli TU ważna świadomość po co ja tak naprawde TU jetsem ,Jakie światło mam dla świata ,z jakim światłem ty przyszedłem ,jaką mam świadomość by byc i TU i Tam ,a co kryję za tymi sprawami:)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Atlanta w 2013-12-08, 22:29:48
szkoda że nie można umrzeć na próbę
i potem wrócić i znowu sobie żyć
dlatego
cieszmy się z pobytu na Ziemi tu i teraz
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 22:30:15
A skąd przeświadczenie że po coś konkretnego tu jesteśmy ?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 22:32:14
BO żebyśmy nie byli Tu po coś konkretnego ,to w ogóle TU nie bylibyśmy
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 22:33:40
Jesteśmy TU dla Miłości ,dla Siebie samych ,dla rozwoju ,Dla Naszych Serce ,dla Innych ,Dla Najwyższego Dobra w Naszym Sercu przede wszystkim
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 22:34:01
Jesteśmy dla siebie, bo coś nas tu zatrzymało ( problemy lub marzenia) ale nie żeby coś wypełniać, bo nie ma tu żadnej misji dla nas prócz nas samych
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-12-08, 22:37:03
Monika - jeszcze raz dzieki:)

J034,

ale zaraz, w koncu skoro oczysciles umysl z negatywnych programow i poszerzyles swiadomosc, to w przyszlym wcieleniu Twoja PS bedzie wolna od tych "wirusow", ktore oddzielaly Cie od czystej Swiadomosci.

Osobowosc to cechy charakteru, ona jest wybierana/tworzona na nowo, bo w koncu z inna osobowoscia mamy mozliwosc innych rzeczy doswiadczyc. Ale "oprogramowanie", czyli podswiadomosc, w wiekszosci zostaje to samo. Zmienia sie tylko obudowa komputera (cialo) i system operacyjny (osobowosc):)

Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 22:41:59
Matek,
ok ale co z innymi ludźmi co jeszcze się nie obudzili a ps co wcielenie daje im popalić a oni ciągle pytaja dlaczego ...
Ja wiem oni nie więc dla nich śmierć jest jeszcze tragiczniejsza, a kolejne wcielenie to gra losowa obudzą się nie obudzą to trochę jak chaos z którego kiedyś coś sie i tak wytworzy ale kiedyyyyss bo wszechświat ma czas, a dla kosmosu przemijanie czas to pojęcie względne a tymbardziej iskra jako energia i świadomość
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-12-08, 22:48:56
J034,

no nie wiem, mozna roznie na to patrzec, ale dla mnie "gra losowa" nie wchodzi w gre. Wszystko jest przypadkowe, oprocz samego przypadku;)

Nie wiem jak Ty sie zapatrujesz na kwestie "zejscia" w materie i dlaczego tu jestesmy itp., ja to jednak widze jako zabawe, wiec Ci, ktorzy chca sie dobrze bawic, to sie bawia. "Dobrze bawic" w sensie takiego pojecia "dobrej zabawy" u najmlodszych dusz, podobnie jak u niewyzytych nastolatkow: im bardziej ekstremalnie i realnie, tym lepiej. Niektore dusze przez dlugi czas nie chca sie budzic, bo po "przebudzeniu", nawet takim "wstepnym", zabawa juz nie jest taka dobra. Juz nie przezywasz wszystkiego tak intensywnie, nie ma takich emocji itd.

Duch pozwala duszy szalec dopoki chce, co jakis czas przypomni o Sobie i o tym, ze mozna by zaczac sie bawic "razem".
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 22:50:07
J034

W końcu znajdą odpowiedz ,bo ich dusze nie bez powodu pytają .Każdy człowiek pyta by w końcu znaleźć odpowiedź w SERCU i JUż w NIm pozostać;)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 22:53:59
Jung pisał, że budzenie się świadomości boli bo nieświadomość jest (nie pamietam dokładnie) stanem przyjemnym z wiadomych przyczyn jednak czy to prawda ?
Ja uważam, że nieświadomość to ucieczka.
Śmierć też tak postrzegam.
Nie chcę się obudzić więc wszechświat zrobi to za mnie.
Mam taki radykalny restart, bo nie chciało mi się czegoś zrozumieć a WJ nie widziało szans żebym to zatrybił bez śmierci czyli ponownych narodzin.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: matek w 2013-12-08, 22:57:10
Cytuj
Nie chcę się obudzić więc wszechświat zrobi to za mnie.
Mam taki radykalny restart, bo nie chciało mi się czegoś zrozumieć a WJ nie widziało szans żebym to zatrybił bez śmierci czyli ponownych narodzin.

Bardzo prawdopodobne.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 22:58:28
Matek,
poglądy do przerobienia zawsze są.
Pomyśl, że ja tak się bawię w życiu, że naprawdę wielu ludzi marzy o tym, a ja bawię się tak nadal pomimo a nawet z pomocą wyższej świadomości i nie są to iluzje lub opowieści o stanach w medytacji tylko o prawdziwym realu.
(w medytacji tez mam "jazdy" przyjemne choć już się do nich też przyzwyczaiłem)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 23:01:48
Budzenie się ze stanu nieświadomości jest bolesne ,gdy nie wiemy czym jest świadomość i co jest po za nieświadomością
Boli wtedy ,gdy nie chcemy radykalnej zmiany ,a jedynie chwilowej poprawy samopoczucia ,gdy człowiek nie chce zrozumieć czym jest śmierć ,tkwi w nieświadomości
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-08, 23:05:36
Monika,
wiem, że dla kobiet świat sprzeczności jest czasem spójny :)
Różnicie się od mężczyzn.
Dla faceta jest logiczne, że gdy budzi się z nieświadomości to na pewno nie wie czym jest świadomość, bo gdyby wiedział to byłby już świadom rozumiesz ?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2013-12-08, 23:09:43

wiem, że dla kobiet świat sprzeczności jest czasem spójny :)


oo to o mnie mowa :D ja w tym sie bardzo dobrze poruszam ;)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 23:28:32
J034

Zasada budzenia się z nieświadomości ku świadomosci ,a nierozumienia jej jest dla każdego i nie ma tu czy ktoś jest kobietą czy mężczyzną.Bez rozumienia czym jest miłość też jej nie doświadczysz ,bez rozumienia czym jest radość też jej nie doświadczysz bez wzgledu na to ,czy jestes kobietą ,czy mężczyzną.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 23:35:59
Świadomość Jest rozumieniem TU i Teraz ,to my nią Jesteśmy ,ale bez rozumienia i poddania Siebie Wyższemu Ja nic z tego nie będzie.A niektórzy budzą się w bolesny sposób ,bo tak bardzo chcą zrozumieć ją w bolesny sposób.A robiąc jakieś ''gierki'' ,w życiu ,które nie służą Najwyższemu dobru ,chcą niektórzy sprawdzić na ile im świadomość ,którą przejawiają pozwoli ,na ile starczy benzyny w baku ,w końcu może się okazać ,ze nawet na stację już się nie dojedzie ,bo ego zawiedzie
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-08, 23:48:11
Sai Baba

Śmierć wszystkich zrównuje. Najpotężniejsza władza, największa pompa najobszerniejsza wiedza, najdoskonalsza piękność tracą na znaczeniu w obliczu śmierci. A czym jest śmierć? Końcowym obrachunkiem życia. Tak jak żyłeś, tak będziesz umierał. Nie ma nic przypadkowego w twoim życiu. Nie są przypadkowe narodziny, ludzie, których spotykasz w ciągu życia, śmierć. Wszystko ma związek z tobą, twoimi działaniami i ich skutkami. Jesteś kowalem swojego losu. Cała reszta to tylko skutki. Jeśli wsiadasz do pociągu jadącego do Paryża, dojedziesz do Paryża. Nie musisz wiedzieć jak obsługuje się lokomotywę. Nie musisz nawet znać kierunku, nie mówiąc już o trasie. Kupujesz bilet i wsiadasz. Resztę załatwia kolej. Dokładnie tak samo jest też w życiu. Jeśli wybrałeś pociąg do Boga, potrzebujesz jedynie biletu, którym jest Namasmarana, powtarzanie imienia Boga (27.2). Całą resztę robi już Bóg, Jeśli decydujesz się na świat (maja), wszystko wygląda nieco inaczej. I tutaj są pociągi. Ale nie bezpośrednie. Nie ma również wagonów bezpośredniej komunikacji. Dlaczego? Gdyż kierunek w maji nieustannie się zmienia. Maja odznacza się ciągłym więcej lub mniej. Dlatego podróżny zmienia stale kierunek jazdy. Dopiero gdy dotrze do stacji czołowej, jego kierunek jazdy zostanie zasadniczo na nowo określony. To nowe określenie polega na rozpoznaniu, że musi on wcześniej czy później wsiąść do pociągu, który wyjeżdża z maji. Jest niezwykle ważne, aby wsiadł on do pociągu, zanim zadecyduje o tym śmierć, bo nie umiera się dobrze, dopóki jest się w podróży przez „kraj Maji"!
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-09, 00:01:21
Fajne przesłanie

Sai Baba

Wszyscy są jednością, wszyscy są równi, wszyscy są doskonali. Miej to zawsze na uwadze. Nigdy o tym nie zapominaj. Wszystko, co obce, niezrozumiałe, czy nawet irytujące w innych ludziach, jest tylko powierzchnią zjawisk. To w gruncie rzeczy nic innego jak pozór, który oczywiście utrudnia ci życie, ale tylko dlatego, że się w niego wikłasz. Ważnym nauczycielem odnośnie tych spraw jest śmierć, której się tak boicie. Przeżyliście ją już tak często. Maja (świąt zewnętrzny, pozór) sprawia jednak, że się jej lękacie. Z punktu widzenia życia jest to prawidłowe. Gdybyście nie bali się śmierci, uciekalibyście w nią przy najmniejszych trudnościach i niczego byście się nie uczyli. Śmierć jest ważna z wielu względów. Po pierwsze rozwiązuje sytuacje, w których moglibyście sobie stworzyć dużo negatywnej karmy. Po drugie zabiera wasze stare odzienie i daje wam możliwość otrzymania nowego. Po trzecie jest ważnym nauczycielem. Śmierć uczy was, że wszyscy jesteście równi. Że w rzeczywistości nikt nie jest lepszy lub gorszy. Wszyscy jesteście przeze Mnie wybrani. Nikogo nie faworyzuję. Nie oznacza to jednak, że jestem dla wszystkich jednakowy. Widzisz, to jest cud życia. Wszyscy jesteście równi. Wszyscy musicie umrzeć. Ale każdy ma własne życie, które jest jednorazowe. I każde życie jest cudownym dziełem. Dlatego oczekuj śmierci z większym spokojem i ufnością. Jestem zawsze przy tobie. Po śmierci albo wtopisz się we Mnie, albo narodzisz się ponownie. Bądź przy tym pewien, że dam ci dokładnie takie życie, jakie ci w doskonały sposób odpowiada.

Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2013-12-09, 00:06:18
Śmierć tak was odstrasza, bo nie przygotowujecie się do niej. Gdy posiadasz narzędzie, którego pilnie potrzebujesz, a ono się psuje, wówczas dotyka cię to mocno. Jeśli natomiast nie potrzebujesz danego narzędzia i ono gdzieś przepada, być może wcale tego nie zauważysz. Dokładnie tak samo ma się sprawa z ciałem i ze śmiercią. Poprzez śmierć porzucasz wszystko, co jest związane z ciałem. Ciało jest twoim narzędziem, którego przez pewien czas pilnie potrzebujesz. Potem jednak powinno coraz bardziej tracić na znaczeniu. To jest głębszy sens starości, która polega na stałym przekwitaniu ciała. Ma ona ci pomóc odwrócić uwagę od ciała i skierować ją ku Bogu. Rozpocznij jeszcze dzisiaj z powtarzaniem imienia Boga (27.2), czyń dobro, a śmierć nie naruszy szczęśliwego uśmiechu na twoich ustach.

Niemowlęta przychodzą bezpośrednio z tamtego świata. Dlatego są pełne miłości i ufności. Żyją one wyłącznie w „tu i teraz", tzn. są całkowicie osadzone w jaźni. Niemowlęta dużo śpią, gdyż mogą przez to nadal rozkoszować się bliskością Boga. Ich ciało odznacza się zaokrąglonymi, miłymi formami, jest delikatne i elastyczne. Skóra jest gładka i pozbawiona zmarszczek. Im więcej czasu przemija, tym więcej powstaje nowych struktur, które są potrzebne do życia na Ziemi: rozwija się myślenie, samoświadomość, rozróżnianie między „twoim" a „moim". Ciało stopniowo sztywnieje. Proces ten trwa aż do śmierci. Im starszy robi się człowiek, tym bardziej sztywnieje jego ciało. Oznacza to: Gibkość jest równoznaczna z młodością i życiem. Sztywność jest symptomem starości i śmierci. Zachowaj swoją elastyczność. Unikaj wszelkiej sztywności. Odnajdź w sobie dziecko i przypomnij sobie swoje zabawy. Baw się czymś każdego dnia i odwróć w ten sposób cały proces. Zamiast coraz bardziej sztywnieć, bądź coraz bardziej rozbawiony, coraz bardziej miękki, coraz lżejszy. Powierzchowność jest zawsze odzwierciedleniem wnętrza. Im bardziej będziesz lubił się bawić, im więcej będziesz miał kontaktu z dzieckiem w sobie, ze swoimi delikatnymi, miękkimi, subtelnymi stronami, tym elastyczniejsze będzie też twoje ciało. Dostosowuj się giętko do głębokich paradoksów, do pozornych sprzeczności życia. Rozpoznaj wielkie prawdy, patrząc na nie szeroko otwartymi, niewinnymi oczyma dziecka. Umieraj zatem młodo, bo możesz się zestarzeć zachowując w sobie rozbawione dziecko. Pozostaniesz wtedy do końca giętki, bo starcza sztywność nie znajdzie w tobie punktu zaczepienia. Pozostaniesz pełen blasku i błogosławieństwa.

Zbliżamy się do końca tego roku, roku, w którym dzień po dniu pokazywałem ci drogę do wyzwolenia. Idź tą drogą, a znajdziesz wszystko, czego zawsze szukałeś. Twoja jaźń wie dokładnie, czego szuka. Nie znajdowałeś tego tylko dlatego, że ego było ci zawadą. Cel, który ci wskazuję to moksha, ostateczne wyzwolenie z łańcuchów przykuwających cię do kręgu ponownych narodzin i śmierci. Nieodwracalne prawo głosi: kto się rodzi, musi też umrzeć. Ale przy tym: Kto prowadzi swoje życie jako człowiek zgodnie z Moimi naukami i prawami, umrze co prawda w tym sensie, że odda swoje ciało. Jego dusza osiągnie jednak wieczne zespolenie ze Mną. Dlatego wyzwól się z wszelkich przywiązań. Wyzwól się z nich na wszystkich płaszczyznach. Oznacza to, że masz się wyzwolić z przywiązań do przeszłości, o ile to, co wówczas przeżyłeś nadal cię zajmuje. Odnośnie teraźniejszości, wyzwól się z kłótliwości i nawyku czepiania się słów, z gniewu, nienawiści, zazdrości, zawiści, dumy i wszelkich innych żmij, które swoim jadem zatruwają twoją duszę. Sprawdzaj gruntownie Moje nauki i stosuj się potem do nich bez prawowania się. Wyostrz swój rozum i żyj w prawdzie. Strzeż się arogancji, pozwalającej ci mniemać, że masz we wszystkim rację i że wolno ci na innych patrzeć z góry. Wyzwól się także z przywiązań do przyszłości poprzez niemartwienie się rzeczami mogącymi jeszcze nadejść. Powierz wszystko Mnie. Wypełniaj swoją powinność. Poświęć swe życie Bogu i bądź szczęśliwy. Tym, jak jesteś szczęśliwy możesz zmierzyć, jak dalece znajdujesz się na właściwej drodze.

   Błogosławię cię.

Sai Baba
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2013-12-09, 07:35:15
Ja jeszcze jestem za młody, y zawracać sobie głowę tematyką śmierci w tym życiu.
Narodziny mogę sobie przypomnieć.
Nie odnoszę jednak wrażenia, że śmierć czy narodziny to jakieś radykalne zmiany.
Dla niektórych pewnie tak, ale nie dla wszystkich. Przy czym uważa się, że jednak narodziny są bardziej traumatyczne.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-09, 08:24:15
Leszek,
masz się fajnie :)
Ja jestem troszkę młodszy to pozajmujesz się tym tematem u mnie jak się spotkamy coś tak czuję.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-09, 08:28:47
Monika,
"Zasada budzenia się z nieświadomości ku świadomosci ,a nierozumienia jej jest dla każdego i nie ma tu czy ktoś jest kobietą czy mężczyzną.Bez rozumienia czym jest miłość też jej nie doświadczysz ,bez rozumienia czym jest radość też jej nie doświadczysz bez wzgledu na to ,czy jestes kobietą ,czy mężczyzną. "

nie rozumiem pierwszej części i w głowie mi się kręci :)
Reszta jest wg moich doświadczeń nie prawdą.
Piszesz pozytywne wyrazy, a coś zakręcasz temat zamiast go upraszczać i robi się jakiś dziwny wir z tego.

Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Urban Guerilla w 2013-12-09, 09:36:41
A czy miłość i radość to nie są uczucia wyższe, których się powinno doświadczać, zamiast starać się je "zrozumieć", bo umysłem się ich nie ogarnie? Czy rozdrabnianie się logicznym umysłem nie oddala od doświadczania? Jest tyle definicji tego, że nawet nie warto o tym myśleć.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Barnaba Kwapiński w 2013-12-09, 09:42:11
mi też się wydaje śmierć nie nie jest końcem ani początkiem, człowiek wcale nie będzie mądrzejszy ,przez sam fakt ,że umrze, natomiast m zagwarantowane narodziny i kontynuację z bagażem swojej dotychczasowej wiedzy,ale  i zaślepień +bonus/niespodzianka w postaci karmy czyli nieprzyjemnych wydarzeń.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2013-12-09, 09:59:30
Cytuj
Bez rozumienia czym jest miłość też jej nie doświadczysz ,bez rozumienia czym jest radość też jej nie doświadczysz bez wzgledu na to ,czy jestes kobietą ,czy mężczyzną. "

jedni dochodzą do czegoś poprzez rozumienie, inni poprzez działanie a jeszcze inni poprzez odczuwanie , drogi są różne
np. ktoś poprzez pomaganie innym może  znaleźć i w efekcie doświadczać radość i miłość , wtedy w ten sposób dochodzi do zrozumienia, czym jest miłość,
inni poprzez miłość , poprzez uczucie, przełamują (często w formie kryzysów) mentalne wyobrażenia blokujące jej rozwój , a jeszcze inni poprzez umysł odblokowują odczuwanie, czyli np.  uwalniają się od wyobrażeń, przywiązań i uzależnień związanych z nieoczyszczoną cechą jaką jest dla nich miłość itd. itp.

ostatecznie są to tylko przejawy i gra pewnych boskich energii z których składa się to całe Stworzenie i wszystkie znajdujące się w niej stworzenia
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Urban Guerilla w 2013-12-09, 10:09:39
Co to jest, znaczy nieoczyszczoną cechą?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2013-12-09, 10:09:55
podobnież śmierć jest elementem tej gry i naturalnych przemian jakie zachodzą nieustannie, wrażenie radykalności pojawia się w związku z pewnymi podtrzymywanymi wyobrażeniami na swój temat, przywiązaniami itp. - im to ktoś ma silniejsze tym trudniej to przechodzi
 im bardziej identyfikujesz się i polegasz na tym co tymczasowe (w sobie, w relacjach, czy wokół siebie) tym większy jest to problem, a powierzchowne rozumienie tego niestety nie rozwiązuje go  : ))
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2013-12-09, 10:13:28
Urban Guerilla
 jak ktoś ma  powiązane z jakąś pozytywną cechą np. ograniczenia, błędne wyobrażenia, skojarzenia, uzależnienia, blokady itp. to się mówi, że ma nieoczyszczoną tą cechę : )
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-12-09, 10:30:41
Aczkolwiek nie wiem co  napisać, ze umierałam w tym życiu wiele razy? To normalne :)
Często tez sie umiera z własnej głupoty, gdy sie wchodzi w za wysokie wibracje nie mając dobrego dołu. Chwila chwały a potem depresja murowana.

Olgo,
możesz to rozwinąć? Ciekawi mnie, bo ja miałam takie sytuacje, że bardzo pracowałam nad podwyższeniem wibracji, i było super, a potem nagle dół. Ja to sobie tłumaczyłam, ze mam jakiś osobisty mechanizm karania się za wysokie wibracje i starałam się uwolnić od tego. Ale może tak jest po prostu, że nie ma co na siłę i sztucznie podwyższać wibracji, tylko, że one się podnoszą w miarę oczyszczania podświadomości? Że na wyższe wibracje po prostu trzeba być gotowym...
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Urban Guerilla w 2013-12-09, 10:55:08
Urban Guerilla
 jak ktoś ma  powiązane z jakąś pozytywną cechą np. ograniczenia, błędne wyobrażenia, skojarzenia, uzależnienia, blokady itp. to się mówi, że ma nieoczyszczoną tą cechę : )

Można tak mówić, ale i tak wtedy ten ktoś ma wyobrażenia nieoczyszczone(przez co jej np nie doświadcza, "nie ma jej urzeczywistnionej", itd), a ta cecha sama w sobie jest przecież zawsze czysta, bo jest to jakość obiektywna : )
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2013-12-09, 11:02:33
Jak to niektórzy dobrze zauwazyli trzeba zadawać sobie pytanie o TU I TERAZ. Z tego co czytam na forum, to wiekszośc osob szuka rozwiązania na lekkośc przepływów w zyciu TYM TERAZ. No to zrodziliśmy się z tego co nas obowiązuje, mamy odpowiedzi na nasze własne energie i karme w TU dookoła nas.

Mamy w sobie aspekt żeński i męski w połowie stojące za naszymi plecami w tym życiu i jezeli chcemy popatrzeć w swoją "karmiczną twarz" to odwracamy się do mamusi i tatusia i mamy bardzo duuużo tego naszego w tym.

Znając swoją przeszłość karmiczną wiem czym stoi moja matka. Ona stoi moimi aspektami, a ja mam na to patrzeć i to przyjąć takim jakie to jest, bo powód dla którego mam taką matkę jest we mnie.

Matka to żeńska część mnie odpowiadająca za to jaki mamy świat dookoła nas, to jest to wszystko co idzie w poziomie (pion to ojciec). Jak nam nie idą kontakty z innymi ludzmi , nie lepi sie wcielanie w świat dookoła nas naszych idei, pomysłów (meskie) to blokada jest w akceptacji matki. Żeńskie to również część odpowiedzialna za wydalanie z siebie , oraz śmierć. (życie - ojciec) Jeżeli nie przyjmujemy w całości tego co nam pokazuje matka, często też uciekamy od świata i śmierci (jako procesów kończących jakiś etap) w oderwanie od realnosci w której żyjemy. Przecież z czymś tu na teraz jestesmy i to własnei mamy przerobić i jeżeli nie stajemy do tego, to nie pójdziemy dalej... To nas blokuje, bo nie chcemy sie zmierzyć z czymś naszym. I często problemy z pieniedzmi, które są wyznacznikiem REALNOSCI TERAZ mają swoją przyczynę w uciekaniu od zmierzenia sie z tym co nam pokazuje matka. I wtedy mamy UDUCHOWIONEGO BIEDAKA ASCETE :) <- niedotykającego też czesto ciała , bo cialo to żeńska częśc nas, materialna. Zatem odpowiedzi leżą tu i teraz: ziemia 2013 prawie 2014 :)

No chyba, że komuś nie zalezy na życiu w tu i teraz, wtedy oczywiście nie musi sie zajmować tymi aspektami i może żyć w medytacji.

Siły życiowe i spełnienie jest od akceptacji matki, natomiast juz sam dostęp do zycia od ojca. Męska forma, żeńska treść. Co byśmy nie robili z tego sie skladamy TU i albo akceptujemy to co jest TU i wtedy z tym współpracujemy, albo nie jestesmy TU.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Wilson w 2013-12-09, 11:50:42
Davvidia, ciekawe co piszesz o aspekcie matki, przydało mi się, dziękuje :)
a ja od siebie dodam, że można umierać w tu i teraz :) (bo przeciez nic innego nie istnieje )kiedy opadają iluzje, można to nazwac jakos inaczej - oczyszczaniem, oswiecaniem ale jak one się zdzieraja to serce boli i wszystko boli w srodku jak cholera, jeszcze nie ma tej radości wyzwolenia, jest bieganie od sciany do sciany-z pytaniem dlaczego to nie moze byc to co chcemy zobaczyć, chwytanie tej wygodnej sytuacji  -asekuracji ,
przez 3 dni ostatnie przezywam taki stan
podswiadomosc sprytnie kieruje umysł jeszcze na ucieczki a tu trzeba na ziemie i do roboty
to zwłaszcza dobre dla tych odlatujących , szybko sie sciagac i gruntować
przekuwac mysli w czyny ,
nie zostawac  w pieknych wizjach brocząc energią kiedy nie udaje się ich zrealizowac i ponownie uciekajac w uduchowione swiaty

Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2013-12-09, 11:58:24
Można tak mówić, ale i tak wtedy ten ktoś ma wyobrażenia nieoczyszczone(przez co jej np nie doświadcza, "nie ma jej urzeczywistnionej", itd), a ta cecha sama w sobie jest przecież zawsze czysta, bo jest to jakość obiektywna : )

każdy sobie to tak definiuje jak mu pasuje i podchodzi do tego zgodnie z tym jak czuje że mu się sprawdza,
np. można podejść do tego tak, że obiektywnie jest to pozytywna cecha, a na ile czysta to zależy od człowieka, wtedy przy okazji takiego rozróżniania można oczyszczać np. swój umysł z ograniczających przekonań, również, ale to chyba na koniec od takich przekonań o których piszesz o ile ktoś ma to w sferze wyobrażeń do których jest przywiązany
- czym innym jest uważność,  a czym innym schematyczność, z tej drugiej rodzą się schematy i wyobrażenia w rodzaju tych o których piszesz albo na odwrót takie wnioski że :
cecha jest obiektywnie czysta więc moja miłość też jest (musi być) czysta
... czyżby? : D
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2013-12-09, 12:09:06
Cytuj
Żeńskie to również część odpowiedzialna za wydalanie z siebie , oraz śmierć. (życie - ojciec)
różnie sobie ludzie wyobrażają sobie śmierć, jedni jako kobietę z kosą : ) a inni jako tego Boga Ojca,  który daje życie i je odbiera, 
itp. różne formy męskie i żeńskie, pokazuja że smierć jednym kojarzy się z żeńskimi klimatami, a innym z męskim aspektem, jak kto lubi i czego potrzebuje do szczęścia : )
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-09, 12:14:13
mi też się wydaje śmierć nie nie jest końcem ani początkiem, człowiek wcale nie będzie mądrzejszy ,przez sam fakt ,że umrze, natomiast m zagwarantowane narodziny i kontynuację z bagażem swojej dotychczasowej wiedzy,ale  i zaślepień +bonus/niespodzianka w postaci karmy czyli nieprzyjemnych wydarzeń.

Jest na pewno końcem życia w tym ciele więc jak dla mnie dość radykalna zmiana.
Uważam, że kolejne wcielenia są lżejsze karmicznie jeśli sami coś nie dołożymy, bo pś się resetuje z pewnych zabrudzeń, ale część z nich zostaje do rozwiązania choć zaczynamy z nimi bez tak silnych nawyków jak z poprzedniego wcielenia gdzie pogłębialiśmy je przez 50-70 lat.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-12-09, 12:15:22
Lilliole
Ja bym powiedział, że jak ktoś ma niepoukładany dół i wchodzi w wyższe wibracje górą to może wpaść w pułapkę dobrego samopoczucia polegającą na tym, że czujemy się na swój sposób dobrze mimo, że źle się dzieje w naszym życiu i z tego powodu ignorujemy pewne sprawy, które po czasie potrafią się boleśnie odezwać. Bo można doświadczać ekstaz duchowych mając totalne porycie w kwestiach czysto materialnych - niektórzy ludzie mając takie kijowe życie, tym bardziej uciekają w duchowe doświadczenia, szukając w tym odpoczynku od "życia" i rozwiązania problemów, a rozwiązania nie przychodzą.

Dużo jest takich odlecianych osób w kręgach rozwojowych - fajne doświadczenia, otwarte serduszka, jest miło i duchowo, ale materia leży, kwiczy i pochrumkuje żałośnie. Często się nie rusza dołu wystarczająco dobrze, bo tam są trudne tematy - wszelkiego rodzaju lęki, poczucie winy, wstyd - takie najbardziej podstawowe i pierwotne problemy, jakie mamy ze sobą. Tu nie chodzi tylko o stosunek do materii samej w sobie (niektórzy upatrują przyczyny swoich problemów z dolnymi czakrami w stosunku do materii, a to duże uproszczenie i często tylko pewna część prawdy).

Pozwolę sobie na pewne uproszczenie, warte przemyślenia. Jeśli chodzi o czakry - im wyżej patrzymy, tym bardziej zbliżamy się ku Bogu, im niżej tym bardziej wgłębiamy się w siebie. Odkrywanie Boga wydaje się atrakcyjniejsze, zapewnia więcej niesamowitych i niezapomnianych doświadczeń, naprawdę pięknych i przeszywających duszę na wskroś. Zaś odkrywanie dołu dla przeciętnego Kowalskiego z wzorcami DDA to wpierw taplanie się w szambie własnej przeszłości, to spojrzenie w oczy największym lękom, spotkanie się z najciemniejszymi zakamarkami swojej osobowości. Uzdrawianie dołu to poczucie swoich najgorszych lęków, to integracja z najbardziej popieprzonymi częściami nas - to przyznanie, że jestem zboczony, mściwy, zawistny, okrutny, chamski, strachliwy czy nieporadny. To przyznanie się do tego, że miało się ochotę komuś skopać dupę, zemścić na kimś, zabić kogoś czy myślało się o tym, jakby to było poniżyć konkretną osobę.

Dół skrywa najgorsze, najmniej przyjemne i najbardziej prymitywne iluzje na nasz temat. Bojąc się konfrontacji z tymi iluzjami, blokujemy dół i uciekamy w górę, to do tego pięknego, delikatnego, cudownego Boga. Ten cały bagaż jednak jest jak kotwica, która będzie ciągnąć w dół tak długo, aż się nią nie zajmiemy.

Można więc śnić piękne sny o oświeceniu, można robić plany na 10 żyć do przodu, można snuć setki duchowych teorii na każdy temat, można czuć się zbyt mądrym i uduchowionym, żeby babrać się we własnym szambie popieprzenia, ale to będzie miało swoje bolesne konsekwencje. Można się unieść wysoko ku niebu, ale kosmiczna rakietka od tenisa wbije nas z powrotem w glebę i pozbieranie się już nie będzie zbyt przyjemne.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-09, 12:19:11
Aczkolwiek nie wiem co  napisać, ze umierałam w tym życiu wiele razy? To normalne :)
Często tez sie umiera z własnej głupoty, gdy sie wchodzi w za wysokie wibracje nie mając dobrego dołu. Chwila chwały a potem depresja murowana.

Zjawisko dość dobrze opisujesz, ale ja je interpretuje całkiem innaczej.
Po wysokich wibracjach łapie tęsknota więc wrażenie depresji jak podobno jest na zejściu po amfie gdy radość odchodzi i życie się wydaje gorsze.
Tu jednak to nie iluzja, a realna błogość i radość której potem trochę szkoda, ale to ta marchewka tak cieszy i dla mnie to nagroda równa diamentom, a nie powód do lęków, że minie.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-12-09, 12:35:56
Clint ładnie napisałeś, dziękuję :)

Dodam: Góra przychodzi sama, gdy my robimy pracę w sobie.

To co my mamy wznosic do góry, to nasza osobowość, nasze nadęte ego.
To co mamy oczyszczać, to nasze niższe ciała.
Mamy tez pojąć, że jest zasadnicza róznica między osobowością, a istotą wyrzsza która jesteśmy. Ta istota spływa w nasze ciała sama, z jej woli a nie naszej choc wydaje sie że z naszej, i gdy forsujemy ten temat dzialamy na odwrót to dostaje sie po głowie. Zycie tu jest wahadlowe, im bardziej sie wyhylisz do przody, tym bardziej Twoje syfy Ciebie wezwą do tyłu. Natomiast w pozycji roznowagi i pokory - to o co sie tak "staramy" poprzez chciejstwa bycia w wyrzszych wibracjach - staje się samo.

Sprzataj ogródek a rosliny wpadną same w swój naturalny rytm :)
Nauczmy sie też brac tyle na ile jestesmy gotowi na stałe przyjąć. Pokora :))) Bo to ze ktoś zaznał super medytacji to mnie jakos nie przekonuje gdy w zyciu jest bierny, przekonuje mnie balans między duchem a materią, jak i na górze tak i na dole, jak i na dole, tak i na górze.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-12-09, 12:38:07
Dzięki Clint,
świetnie to wyjaśniłeś.

Lilliole
Ja bym powiedział, że jak ktoś ma niepoukładany dół i wchodzi w wyższe wibracje górą to może wpaść w pułapkę dobrego samopoczucia polegającą na tym, że czujemy się na swój sposób dobrze mimo, że źle się dzieje w naszym życiu i z tego powodu ignorujemy pewne sprawy, które po czasie potrafią się boleśnie odezwać.

Oj tak, oj tak.
I po takich doświadczeniach właśnie zaczęłam pracować nad własnym syfem, czyli dołami jak to określasz. Ale ostatnio nie byłam już pewna czy dobrze robię, czy nie tracę czasu zajmując się sobą i swoim syfem zamiast "wznoszenia sie na wyżyny duchowości". Bo jak pracuje się z syfem to widać głównie ten syf, i dalej jeszcze wiekszy syf...., i jeszcze większy.... Ale gdzieś chyba musi być koniec tego syfu?


Pozwolę sobie na pewne uproszczenie, warte przemyślenia. Jeśli chodzi o czakry - im wyżej patrzymy, tym bardziej zbliżamy się ku Bogu, im niżej tym bardziej wgłębiamy się w siebie.

Podoba mi się to co napisałeś. Dużo osób nie chce patrzeć na siebie. Na innych, na Boga to tak, ale na siebie to po co?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Lilliole w 2013-12-09, 12:40:00
Dodam: Góra przychodzi sama, gdy my robimy pracę w sobie.

Dobrze dodane :))
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2013-12-09, 12:54:50
różnie sobie ludzie wyobrażają sobie śmierć, jedni jako kobietę z kosą : ) a inni jako tego Boga Ojca,  który daje życie i je odbiera, 
itp. różne formy męskie i żeńskie, pokazuja że smierć jednym kojarzy się z żeńskimi klimatami, a innym z męskim aspektem, jak kto lubi i czego potrzebuje do szczęścia : )


No własnie, tak to jest, że proste to nic nie jest oprócz miłości ;) reszta to juz taka jak "niemilosc" :D

Zatem żeńskie i meskie to energia, ale to nie jest nasza matka i nasz ojciec :) To jest energia jaką prawidlowo powinniśmy sie posługiwać, ale nie mamy do niej dostepu jeżeli nie zaakceptujemy karmicznych blokad jakie nam to wstrzymują, a LUSTRO tych blokad to np. ustawienie naszych rodziców blisko żeby tu załatwić sobie pogodzenie sie z tym :) I jak przejdziemy akceptacje, energia sie oczyszcza i zaczynamy mieć "wiekszy" dostep do niej.

Śmierc nie jest CZŁOWIEKIEM :) i jeżeli nam wystepuje takie przekonanie, to własnie nalezy się z tym w sobie zmierzyć, bo to mówi o tej blokadzie jaka powstala. Oddzielamy postać która nam sie pokazuje w zwiazku ze śmiercią i patrzymy na to dlaczego ta postać nam daje tu cos co nam sie tak kojarzy. Akceptujemy to co ta postac nam daje.

Śmierc to procesy gnilne, wszelkie rozkładowe, jest to naturalny proces bez ktorego nie ma życia. Nic nie moze tylko rosnąć ..

Życie daje ojciec, bo Bóg tak chce.. ale największym przewinieniem ojca jest uzurpować sobie prawo do "zabierania dziecku zycia". Jeżeli ojciec zmusza dziecko do "zycia wedlug jego zasad" , to popełnia energetyczne przestepstwo wobec milosci i tym samy zabiera sobie dostep do energii męskiej.  Ogranicza sam sobie swoje energie. Tylko dziecko nie powinno sie wtrącać w to co tatuś sobie robi, tylko akceptować to jakie to ma na dziecko przełożenie, bo tu jest cos dla nas co daje nam możliwosc przerobienia swojej karmy.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2013-12-09, 12:55:17
Clint

fajny post :)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2013-12-09, 12:57:26
fajnie o personifikacjach śmierci i ich zmianach:
"To, co nieznane, budzi lęk. Aby oswoić ideę śmierci, ludzie nadali jej twarz. Dlaczego nie była to twarz przyjazna? Była. Grecy widzieli śmierć jako Tanatosa, bliźniaczego brata Hypnosa, boga snu. Obaj przedstawiani byli jako młodzi mężczyźni. Zadaniem Tanatosa było eskortowanie duszy na brzeg Styksu, gdzie wsiadała ona do łodzi Charona, który przewoził ją do Hadesu. Bóg śmierci był piękny i opiekuńczy. Śmierć nie zawsze też jest wyobrażana jako mężczyzna. Walkirie z nordyckich sag były pięknymi młodymi kobietami, które odprowadzały dusze wojowników poległych na polu bitwy do Walhalli, pałacu Odyna. Tam miały one czekać na niebiańską bitwę w czasie Ragnarok, końca świata. Walkirie można przyrównać do aniołów, posłańców Boga. W wielu religiach występują także anioły śmierci. W tradycji judeochrześcijańskiej rolę taką pełnili archaniołowie Michał i Gabriel. Azrael jest ich odpowiednikiem w islamie. Posiada on rejestr, w którym zapisane są daty narodzin i śmierci wszystkich ludzi.

Jak widać, aż do średniowiecza śmierć była reprezentowana przez pięknych bogów i anioły. Jednak wszystko się zmieniło, gdy Europę nawiedziła fala epidemii."
http://www.masterminds.pl/z_zycia.22/Ponury,kosiarz,-,smierc,we,wlasnej,osobie..809.html
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Barnaba Kwapiński w 2013-12-09, 13:00:12
Jest na pewno końcem życia w tym ciele więc jak dla mnie dość radykalna zmiana.
Uważam, że kolejne wcielenia są lżejsze karmicznie jeśli sami coś nie dołożymy, bo pś się resetuje z pewnych zabrudzeń, ale część z nich zostaje do rozwiązania choć zaczynamy z nimi bez tak silnych nawyków jak z poprzedniego wcielenia gdzie pogłębialiśmy je przez 50-70 lat.

tak , to obiegowa prawda i też czuję ,że  jest tu sporo racji.
jest nowe ciało, imię i jakby nowy początek  , choć to ciało, przekonania i nawyki nawiążą do poprzdniego (-ich) wcieleń a karma zewnętrznie oczywiście ,że będzie lżejsza, bo też się szybko ostatnio zmieniają okoliczności społeczno-historyczne - już ma tylu wojen, głodu, stosów, za to pojawią się ciekawe napiecia emocjonalne jako skutek odległych wcieleń ( a może bez przyczyny, z jakichś nieznanych powodów), z którymi właśnie być może nie  było problemu dawno ,dawno temu




Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2013-12-09, 13:14:02
Davvidia
Cytuj
Zatem żeńskie i meskie to energia, ale to nie jest nasza matka i nasz ojciec :)
ok, w takim razie życie to nie ojciec a śmierć to nie matka : ))
zresztą czemu nie? jak się komuś tak to kojarzy , bo to są dowolne podejścia ,to można sobie to upraszczać, nakładać, zawężać  i różnie definiować
"ojciec" daje życie , często je potem w różny sposób kształtuje , a nawet  odbiera , z czego to wynika? można powiedzieć, że z karmy, z wpływu saturna , przeznaczenia, itp. i to też warto na wstępie zaakceptować ...żeby móc przetransformować, to oczywiste

zamiast bawić się w rozważania co mógł a czego nie mógł ojciec,  to wystarczy zaakceptować: spłodził bo mógł, w taki czy inny sposób wychowywał... bo też mógł, a że umarł w końcu?  to czasem dlatego że go matka uśmierciła ; )

Cytuj
Życie daje ojciec, bo Bóg tak chce.. ale największym przewinieniem ojca jest
niezależnie czy płodził z woli Boga czy nadużywał potem to i tak warto oczyścić sobie te energie które temu  (co ponoć powinien i czego nie powinien  robić) towarzyszyły,  np. wzorce które towarzyszyły poczęciu, ograniczenia powstałe w procesie wychowywania przez niego jak i przekazane wzorce zabijania przez niego (np. kury na rosół albo ryb na święta)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Frisky w 2013-12-09, 13:27:54
tak przyglądając się "prądom" jakie wypływają  tutaj przy okazji tematu śmierci to raczej kojarzy się ona  z ojcem - bo wyszły  tu motywy tego co ojciec powinien a czego nie, co wolno a czego nie,  czyli odtwarzanie narzucanych zasad i reguł,  motywy tego co koniecznie powinno się ( w domyśle musi) robić w rozwoju duchowym i okazywany stosunek do tych którzy tak jak trzeba i jak się powinno , nie robią itp. 
- u wielu ludzi ojciec "uśmierca" w jakimś stopniu wolność, zwykle narzucał reguły (oby sensowne) i to się potem przenosi na stosunek do innych spraw,
ostatecznie śmierć też jawi się jako przymus , a surowy i nieprzekupny Ojciec który przychodzi z końcem naszego czasu, sądzi nas za nasze uczynki i odsiewa ziarno od plew ; )

osobiście wolałbym żeby było po nordycku i  żeby przyszły po mnie jakieś ładne i zdrowe dziewczęta : ))
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-09, 14:37:50
olga,
mam - przypomniał mi się twój obraz ładny i straszny , demoniczny który kiedyś pokazałaś na forum.
Zrobiłaś ogromne postępy od tamtej pory, ale może nadal się boisz tamtych energii, że cię wciągną po tych wysokich ?
One są zbyt odległe od twojego teraz więc nie ma obaw to już nie wróci chyba, że tylko we wspomnieniach ;)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-12-09, 14:53:39
Heh, co Ty, ja z własna ciemna strona żyję zapan brat :) Co daje samo w sobie juz wiele uwolnienień i spokoju. Inaczej były by nici z postępów.
To co napisałeś jest mi obce :) Mam zbyt duze parcie na samoświadomość, by bać sie czeos w sobie. Jak puszczają mi fałsze, to leżę kilka dni, ale potem to poezja, takie zmiany :)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-09, 15:16:13
To bdb że nie mam racji :)
Z wcześniejszego wpisu wynikało jakbyś bała się wysokich energii bo potem dół.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2013-12-09, 15:46:46
Nie pisałam o swoich lękach:)
Moje wnioski płyna z doświadczania różnych wibracji, i bardzo wysokich względem moich mozliwości i bardzo niskich i różnych korelacji między nimi i nimi a światem stwarzanym
Nie ciagnie mnie w dół, nie ciagnie mnie w górę, [ chyba że wali lub chyba ze słyszę głos - marsz do medytacji - marsz do silnego skupienia sie na innych plaszczyznach niz "tu"] to co jest teraz, jest moim balansem, który idzie w góre w raz z dogrywaniem moich nieświadomych stron do świadomości
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2013-12-09, 16:10:42
Clint, bardzo inspirujący post :)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-12-09, 16:12:10
Jeśli opuścimy ciało nie Oświeciwszy się w tym życiu to nie znaczy, że musimy się reinkarnować. Można kontynuować rozwój w świecie mentalnym, ale trzeba mieć uregulowane tematy zachłanności i awersji na różne aspekty życia w materii.


i ucieszyło mnie , że Leszek czuje się jak młody Bóg  :-)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-10, 13:35:34
Mariusz,
z jakiej tradycji taki pogląd ?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-12-10, 13:51:39
to takie moje wyczucie

Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-10, 14:16:59
Aha,
nie no moim zdaniem nie ma takiej opcji,bo nie byłoby chętnych do inkarnowania ;)
Mus jest mus dopiero po oświeceniu można rządzić jako jeden z Bogiem.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Urban Guerilla w 2013-12-10, 14:26:17
Na pewno są istoty, które się nie inkarnują i nie są "oświecone", może niekoniecznie siedzą w astralu.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2013-12-10, 14:32:02
Są istoty dla których naturalną płaszczyzną jest astralna bądź mentalna (albo eteryczna) i nie muszą się wcielać jeśli ich do materii nie ciągnie (pewnie część nie zdaje sobie sprawy z jej istnienia - znajome?). Z drugiej strony chęć by mieć karmę taką, by przerabiać ją tylko na poziomie astralnym/mentalnym a nie materialnym, też jest obciążeniem.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Urban Guerilla w 2013-12-10, 14:36:45
No...sądzę, że są też takie, które zdają sobie sprawę z istnienia sfery fizycznej...
A czy wszyscy "opiekunowie duchowi", pomocne istoty są "oświecone"?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-12-10, 14:41:37
J34
ja raczej w tym sensie, że prawie doskonały jogin jak opuści ciało na powiedzmy 35 erd to moze wtedy albo wybrać pełnię uzdrowienia, boskości itp i to kończy się Oświeceniem - albo wybrać misje (muszę uzdrowić cała ludzkość, doprowadzic do Oświecenia mamusię ) i wtedy sie inkarnuje
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-12-10, 14:59:44
Mariusz
A nie może stwierdzić, że np. ma ochotę rozwijać się jako malarz, powcinać jeszcze trochę naleśników i pouprawiać seks z piękną, harmonijną kobietą? Czy to jest zbyt mało boskie? czy to wyklucza się z przejawianiem pełni boskości?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-12-10, 15:08:13
ty wymieniłeś aspekty (malarstwo, jedzenie, seks) i one moga byc jak najbardziej boskie - pełnia to coś więcej, wybór doskonałego spełnienia skutkuje brakiem prób szukania cząstkowych spełnień w poszczególnych aspektach istnienia. Spełnienie wtedy raczej sie wnosi w ... niż otrzymuje od... .
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-12-10, 16:27:41
Ale ja nie mówię o szukaniu spełnienia w tych dziedzinach. Ja mówię o całkowicie spełnionej osobie, którą po prostu ma ochotę na naleśnika, napaćkanie czegoś na płótnie i seks. Tak po prostu, bez spiny. Po oświeceniu nie można mieć ochoty na zrobienie czegoś w świecie materialnym? Po co się cofać w rozwoju i ograniczać swoją formę do mniej złożonej? Oświecenie jest zamianą w radosną kulkę światła, która na wszystko kładzie lachę, jest jej dobrze i sobie radośnie pyłga bez większego celu na planach tak bardzo niematerialnych, że aż niedotykalnych? Oświecony jest zbyt oświecony, żeby umoczyć pędzel w farbie? Jest na to zbyt zajebisty? Zbyt boski?

A może jest zbyt boski, czysty i wspaniały żeby possać cycka jakiejś dziewoi? W końcu Bóg nie ssie nikomu cycków. Pytanie tylko czy my się mamy stać Bogiem czy uświadomić sobie nasze przepełnienie boskością (czy jak to tam nazwać, nie czepiajmy się terminologii). Między Bogiem, o oświeconym zawsze będzie różnica. Przynajmniej ja to tak czuję.

Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-12-10, 17:51:14
Clint, zgadzam się z Tobą :)

Całkowite spełnienie nie polega na nicnierobieniu - lecz na nie odczuwaniu musu, by coś robić. Za to działanie np.: z przyjemnością, w radości, jak najbardziej ma miejsce.

Materia i działania materialne jak najbardziej przystoją oświeconemu - tylko intencje ma się do tych działań inne. Brak oczekiwań, presji, przymusów i innych tego typu kwiatków. Oraz - oczywiście - niespełnienia, jako motoru działania ;)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2013-12-10, 18:14:00
ja uważam, że Oświecony ma świadomość swojego znaczenia i wie po co tu jest, dlatego szkoda mu będzie czasu na malowanie i inne pierdoły.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Barnaba Kwapiński w 2013-12-10, 18:19:04
ja też myślę ,że Oświecenie to dalszy rozwój. i cudowny stan braku potrzeb.
a te atrybuty swobodnego działania  w materii to już urzeczywiotniało wielu upadłych artystów.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Atlanta w 2013-12-10, 19:33:00
nie mam pragnienia ku oświeceniu
cieszę się tym co jest tu i teraz
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-12-10, 20:01:56
Jest mnóstwo środków wyrazu - malowanie, muzyka, generalnie twórczość - to sposoby wyrazu (jak i bycia w medytacji). Zresztą - podejrzewam - ze wszelkie działania osób oświeconych, nawet te najbardziej banalne, są medytacją :) Medytacją radości, miłości, błogosławieństw, nieustającej łaski i boskiego przepływu, przejawiającej się we wszystkich boskich aspektach :)

Bycie tu i teraz - tak.

Uzdrowienie przekonań w temacie spełnienia, jak i tego "co przystoi oświeconemu";), przyda się także tu i teraz.

Czym innym jest działanie z poziomu boskich aspektów i boskiej energii, a czym innym "swobodne działanie upadłych artystów".

Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-12-10, 20:51:09
Clint

wdarło się pewne nieporozumienie. Ja mówiłem o tym, że jak ktoś się Oświeci po śmierci to już nie będzie miał ochoty reinkarnować.

Jeśli ktoś oświeci się w ciele materialnym to jest trochę inna sytuacja - będzie działał w tym ciele i świecie aż wyczerpie się energia zabrana (wcześniej przy procesie reinkarnacyjnym) na to wcielenie. [Zmniejszanie lub zwiększanie poziomu tej energii to wybory podyktowane karmą. Akceptacja jej ilości to akarma.]
Te działania będą emanacją radości wolności, mądrości i jeszcze czegoś więcej :-)

Ale tak naprawdę to ja zupełnie nic nie wiem o żadnym "Oświeceniu" więc już się zamykam ;-P
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-12-10, 21:14:20
coś czuję że mi lekko leży na wątrobie bo ... niepotrzenie zacząłem pisać na temat (w ten sposób ) :-P
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2013-12-10, 21:43:35
Mariusz, zobaczyłam teraz Twoją wcześniejszą wypowiedź :)

"ja raczej w tym sensie, że prawie doskonały jogin jak opuści ciało na powiedzmy 35 erd to moze wtedy albo wybrać pełnię uzdrowienia, boskości itp i to kończy się Oświeceniem - albo wybrać misje (muszę uzdrowić cała ludzkość, doprowadzic do Oświecenia mamusię ) i wtedy sie inkarnuje"

Sądzę, ze taki jogin może się inkarnować, po śmierci na poziomie 35 ERD, nie tylko z poczucia misji - może również z niespełnienia, także w materii. Niespełnienia w różnych dziedzinach - czy to związku, bliskości, czy to bogactwa materialnego - elementów tak często odrzucanych przez "mistrzów". I dopiero po pozwoleniu sobie na spełnienie - w pełni się oświeci w kolejnej inkarnacji :)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2013-12-11, 09:51:42
tak, jak najbardziej
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-11, 10:43:47
monika,
dlatego też w tytule zawarłem wyraz "początek" choć zmiana ciała, rodziny, miejsca to odrzucając ten cały RD który często dobrze brzmi w teoriach, to zmiany dużo większe niż puszczenie na sesjach przywiązań, a ci co to robią sami wiedzą jak im ciężko się uwolnić od błahych spraw nie mówiąc od uwolnieniu się od całego obecnego ciała i życia.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-11, 10:46:37
J34
ja raczej w tym sensie, że prawie doskonały jogin jak opuści ciało na powiedzmy 35 erd to moze wtedy albo wybrać pełnię uzdrowienia, boskości itp i to kończy się Oświeceniem - albo wybrać misje (muszę uzdrowić cała ludzkość, doprowadzic do Oświecenia mamusię ) i wtedy sie inkarnuje

Z tym się zgodzę choć nie mam pojęcia czy tak jest może jak mi się coś wyjaśni w świetle śmierci JKP.
I bdb ze leży na wątrobie i pisz bez oporów co to ;)
Ten wątek powoduje poruszenie w tobie i bdb nie blokuj tego tylko uświadom co to i to ci pomoże.
Mnie też jakoś "naturalnie" łączy się temat śmierci z oświeceniem i dlatego chcę zrozumieć dlaczego.
Sami ludzie przeszli na temat oświecenia w tym wątku i wibracje pomimo tytułu śmierci, się podniosły.
Każdy kto pisze o oświeceniu pisze o swoich lękach i oporach bo jeszcze nie wie czym ono jest skoro tego nie dokonał ty też masz prawo się mylić ;)
Przez wszystkie lata mojego RD jakbym zebrał moje wpisy na temat RD wyglądałyby pewnie od wpisu Atlanty, że mnie to nie interesuje nie dla mnie do tych teraz "co jesli tego dokonam" ? :)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: J034 w 2013-12-11, 10:55:15
Mariusz, zobaczyłam teraz Twoją wcześniejszą wypowiedź :)

"ja raczej w tym sensie, że prawie doskonały jogin jak opuści ciało na powiedzmy 35 erd to moze wtedy albo wybrać pełnię uzdrowienia, boskości itp i to kończy się Oświeceniem - albo wybrać misje (muszę uzdrowić cała ludzkość, doprowadzic do Oświecenia mamusię ) i wtedy sie inkarnuje"

Sądzę, ze taki jogin może się inkarnować, po śmierci na poziomie 35 ERD, nie tylko z poczucia misji - może również z niespełnienia, także w materii. Niespełnienia w różnych dziedzinach - czy to związku, bliskości, czy to bogactwa materialnego - elementów tak często odrzucanych przez "mistrzów". I dopiero po pozwoleniu sobie na spełnienie - w pełni się oświeci w kolejnej inkarnacji :)

Podpisuję się pod tym w 100 % to mój pogląd, wspomnienia i przeczucia i karma.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-03, 14:29:26
Uświadomiłam sobie że wcale nie musi tak być że konkretna dusza musi się wcielic do konkretnej rodziny. Dusza musi na to wyrazić zgodę. A do rodziny może wcielic się ktoś inny ale o takich samych wzorcach, po to aby mogł w niej pełnic tę samą rolę, na którą jest miejsce w danej rodzinie. U mnie było to tak że moja rodzina poszukiwała kogoś kto zechce się do niej wcielić i pełnic role ofiary. I mnie sie zrobiło ich żal, chciałąm im pomóc a szczególnie mojej mamie i wyraziłam na to zgodę. Po przyjściu żałowałam, bo ni e mogłąm wytrzymać z tym piekle, ale było juz za późno n a odwrót. Chrzest był podpisaniem umowy z nimi i zamknięciem pamieci skąd przyszłam. 
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2016-02-03, 16:38:09
Mam takie przemyślenia dotyczące śmierci po ostatniej sesji w temacie, że ludzie umierają niszcząc swoje ciało w jakiś tam sposób, czy to starzejąc się, chorując, albo ginąc w wypadku, a umrzeć można świadomie, będąc młodym, pięknym, zdrowym, poprostu podejmując decyzję świadomą i podświadomą o końcu danego wcielenia, bo jest coś innego, lepszego i jest to zgodne z ND.
Jako kolejny etap.
Miałam wrażenie, że to nasze wyobrażenia, ze trzeba to zrobić w taki a nie inny sposob powodują, że
tak się dzieje, a jest też możliwość opuszczenia zwyczajnie ciała przez duszę, na zasadzie decyzji.

Ludzie też starzeją się bo otoczenie się starzeje, bo tak trzeba, albo boją się że zostaną sami, a wszyscy wokolo się zestarzeją. Czasem są to tez przekonania i oczekiwania, ze tak musi być.
Jest tez pś oczekiwanie, skoncze tyle i tyle lat to moje cialo musi miec zmarszczki, być i takie i takie,
zuzywac sie, bo tak to działa i "tak musi byc".
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2016-02-03, 16:49:04
Inga

Ja bym powiedziała więcej, wcale nie jest też tak, że jak się wcieliło raz na planecie Ziemi to już
trzeba tu się wcielać cały czas :)
To oczywiście zależy od indywidualnej karmy :)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2016-02-03, 20:28:45
Laka
Też czasami mam podobne przemyślenia. Ciekawe jak by to było gdbym wychowywał się w całkowicie innym świecie, gdzie nie było by z góry narzuconego tego wszystkiego, mentalności społecznej.. Pewnie było by innaczej. Na tą chwilę żyjąć w aktualnym społeczeństwe potrzeba dużej świadomości i zaparcia by się przebić i żyć poza narzuconym systemem. To może powodować spory opór otoczenia, więc siłą rzeczy.. no sam nie wiem czy czasem nie trzeba by było zmienić otoczenia i wybyć gdzieś na zgiełk świata.
Też mi się wydaje że mając już tak wysoki pooziom rozwoju na naszej planecie że otwiera się następny etap, jest możliwa decyzja o tym by z niego odejść i wskoczyć na kolejny level. Im wyższa świadomość tym śmierć staje się bardziej świadomym wyobrem. Czytałem i słyszałem o joginach którzy świadomie planowali swoją śmierć na określony czas i odchodzili w medytacji.
Co do wcielania się na innych planetach, myślę że najpierw trzeba przerobić i zebrać większość ziemskich doświadczeń, chyba że to samo można było by doświadczyć, przerabiać na innych planetach.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-04, 07:42:31
Laka
A jak praktycznie miałoby wyglądać to świadome opuszczenie ciała przez duszę? W jaki sposób miałoby umrzeć młode i zdrowe ciało? Ja tego nie widzę.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2016-02-04, 08:22:03
gdyby moja rodzina nie znalazła duszy chętnej do wcielenia się do niej, to moja mama pełniła by w niej rolę ofiary. Ja chcąc ratowac mamę przed tak strasznym losem, sama zgodziłam się przejąć te cierpienia na siebie.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2016-02-04, 10:37:03
Inga

Wiesz, ja u siebie w rodzinie tez pełniłam taka rolę "kozła ofiarnego", czyli inaczej czarnej owcy co
sie obwinia za całe zło, koncentruje na niej wszelkie frustracje. Gdy odpuściłam, to reszta rodziny
zaczęła się kotłować miedzy sobą. Moje siostra do dziś nie rozumie, czemu nagle rodzice jej się
zaczęli czepiać, brat podobnie. Ano dlatego, że wcześniej przez 20 lat ja byłam takim trochę parawanem dla reszty członków rodziny ;) Zbierałam cały syf na siebie.

Wiesz co, nie wiem jak to możliwe ;) Ale slyszałam o osobach, które np wedrowaly po astralu i zdarzało sie ze nie wracaly juz do ciała bo sie zagubily, albo tak im sie spodobało. I znajdowano martwe ciało. Tylko ze smierc mogłaby byc spowodowana np odwodnieniem. Ciezko mi powiedziec.
Ale czuje ze jest to mozliwe. Poza tym jak patrze sobie na ciało to mam wrażenie, że wszystko co w nim zyje to dusza ktora napedza je swoją energią. Ono samo w sobie jest tylko materią.
Uwazam że tak samo rośliny i zwierzęta, żyją bo napędza je ich rodzaj duszy. Reszta to materiał.
No i może kiedy dusza podejmuje decyzje odejscia z ciała, to ciało zamiera, bo odplywa z niego energia. Czuje ze to mozliwe. Ale co by sie mialo potem dziac z takim cialem biologicznie to nie wiem.
Lubie tak sobie wnikać w temat struktury tego czym jestesmy, przegladac kazda warstwe:)
I co jak działa na zasadzie przyczyny i skutku. Fascynujaca jest ta strukturalnosc od materii poprzez przestrzenie wibracyjne.

To mi przypomina naukę historii, najpierw trzeba sie nauczuć jak działają poszczególne fragmenty,
a potem zaczyna się kojarzyć fakty i ogarniać całość, jednocześnie wyjaśniają się brakujące elementy :)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2016-02-04, 10:37:56
Tak jeszcze do mnie teraz przyszło: najpierw jest wibracja, dusz, a potem cala reszta sie kształtuje :)
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-02-06, 18:32:53
...
 Ja mówiłem o tym, że jak ktoś się Oświeci po śmierci to już nie będzie miał ochoty reinkarnować.

Jeśli ktoś oświeci się w ciele materialnym to jest trochę inna sytuacja - będzie działał w tym ciele i świecie aż wyczerpie się energia zabrana (wcześniej przy procesie reinkarnacyjnym) na to wcielenie. [Zmniejszanie lub zwiększanie poziomu tej energii to wybory podyktowane karmą. Akceptacja jej ilości to akarma.]
Te działania będą emanacją radości wolności, mądrości i jeszcze czegoś więcej :-)

Ciekawe to o energii zabranej przy procesie reinkarnacyjnym na dane wcielenie.
Czy na podstawie zbadania ilości i jakości tej energii można wnioskować na temat długości życia człowieka ?

Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-02-06, 18:45:38
W Taoizmie jest coś takiego ta energia jest zgromadzona w okolicach nerek i ma starczyć na całe życie, nie można jej poziomu zwiększyć np ćwiczeniami. Pewnie chodzi to o długość zaplanowanego życia.
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-02-06, 18:47:55
Tak.
Ponoć dokładniej w nadnerczach.

No i teraz ciekawe :
- czy można ją zwiększyć ?
- zmniejszyć ?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-02-06, 18:49:50
Według Taoizmu nie można jej zwiększyć. Masz tyle ile dostałeś, ale można spowolnić jej upływ zdrowo żyjąc
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Tess w 2016-02-06, 19:31:54
Kiedyś Magda Żądło zajmując sie moją wnuczką, powiedziała, że mała ma 'plan' na życie na ok 8 lat.
Tak jakby chciała odcierpieć za swoje realne i urojone winy i zakończyć sprawę. Po egzorcyzmach u Magdy chęć życia  sie wydłużyła. Już ma teraz dziesięć lat :)
Jest w sumie, w głębi duszy, cudnym UA w kolorze blue.

Tylko to, co daje sie teraz  zaobserwować, to tak  jakby ona nie bardzo wiedziała, co z tą szansą robić.
I na wszelki wypadek pozwoliła sobie wrócić do połączenia z matką-strzygą.
Wyglada to w realu tak, że mieszka z ojcem, ma wizyty u matki i .... wszystko jej na bieżąco relacjonuje.
Kto i co robi w domu. Regularnie, codziennie telefonicznie przekazuje jej relacje, ale nie z tego co ona robi, tylko z tego co inni robią. Nagrywa na komórkę mnie i panie do pomocy.Taki mały, bezmyślny 'kabel'. Inwigilacja ta jest zdalnie sterowana przez strzygę. Sprytną jak to strzyga.
Rzecz jest nie do wytrzymania !

Ratowaliśmy ją kiedy była malutka, bo cierpiała, płakała i ...schła. Po prostu odchodziła. I relacjonowała co jej robią i gdzie ją matka wozi i co jej robi. jak ją niszczy. Konsekwentnie. Każdego dnia.
Błagała w sumie o pomoc.

Poza tym, żaden przyzwoity egzorcysta nie wykona zabiegu bez zgody WJ. Zgoda była.
I teraz, wracając do pytania, jak to może być z tą energią życiową, zabieraną na dane wcielenie ?

Jej ilość jest ustalona, czy sie waha ?
Czuję, że to drugie. I to w obie strony.
Bo  jeżeli ktos ma tak trudne przeżycia, że stana sie nie do wytrzymania, to może zdecydować, że zakończy tą przygodę. I decyzja ta może byc podjęta nagle. Chociaż to 'nagle'może sie akumulować .
A energii było ponoć dużo.
Ciekawe zresztą co z tą energią potem ?
Tytuł: Odp: Śmierć - radykalny koniec i początek
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2016-03-25, 16:27:25
Ciekawa refleksja na temat śmierci i zmartwychwstania do medytacji.

"W tym świecie wydaje się istnieć stan, który jest przeciwieństwem życia. Nazywasz go śmiercią. Jest to jedyna pewna rzecz, na którą mieszkaniec tego świata może liczyć. Wszystkie twoje pozorne sukcesy i porażki; to, co kochasz i to, czego nienawidzisz, twoje straty i zyski, zależą od tego jednego nieuchronnego faktu. W świecie niepewności i chaosu jest to jedyna gwarancja, jaką masz – barometr twojego życia; zegar, który tyka w tyle twojej głowy.
Obecnie na całym świecie jesteśmy świadkami zwiększającej się liczbie zetknięć ze śmiercią. Książki w księgarniach i programy telewizyjne wypełniają się doniesieniami setek ludzi, z różnych ścieżek życia, które opisują niemal to samo wydarzenie:
„Uczucie bycia martwym, następnie stan spokoju i nie odczuwania bólu, spoglądanie z góry na siebie oraz podróżowanie ku niezmiernie jasnemu i pięknemu światłu. Uwolnienie się z łańcuchów fizycznego ciała, ujrzenie całego swojego życia w jednej chwili. Poczucie jedności i całkowitego zrozumienia. Spotykanie ukochanych osób, które zmarły dawno temu. Poczucie opieki i bycia kochanym takim, jakim się jest, bez pytań i osądów. Ostatecznie niechęć, aby opuścić to światło, to doświadczenie nieopisanej miłości”.
Pogranicze śmierci? Piękne światło, miłość, jedność, zrozumienie, pokój i radość! Czy jest to dla ciebie opisem śmierci – tej wielkiej nieznanej, jedynej rzeczy, której boją się wszyscy ludzie? Tego jedynego doświadczenia, przed którym bronisz się przez całe życie? Celem wszystkich medycznych i naukowych badań jest przedłużyć ludzką egzystencję możliwie jak najdłużej, aby uniknąć tego jednego momentu. Momentu – czego dokładnie? Tej chwili, w której doświadczasz „wejścia w niesamowicie piękną wypełnioną światłem przestrzeń, w której czas i miejsce dłużej nie istnieją”. Śmierć można by opisać jako coś tak niesamowitego, tak pożądanego tylko wtedy, gdybyśmy życie uważali za chorobę, ból i samotność. Być może więc życie nie jest stanem, w którym się obecnie znajdujesz. Być może życie w ogóle nie jest żadnym stanem i te piękne opisy doświadczeń „na pograniczu śmierci” są momentami rozpoznania prawdy o wiecznym życiu.
Czyż nie jest szaleństwem myśleć, że życie to rodzenie się, starzenie, tracenie witalności, a na końcu umieranie? Umierasz już w momencie swoich rzekomych narodzin na tym świecie. Od pierwszego dnia zaczyna się proces starzenia się. Przedzierasz się wąską ścieżką poprzez ciągłe niebezpieczeństwa, samotny i wystraszony, mając co najwyżej nadzieję, że śmierć poczeka jeszcze chwilę zanim cię pokona, a ty znikniesz.
Śmierć jest chwilą, do której możesz się zbliżyć, ale nigdy jej nie osiągniesz po prostu dlatego, że jest niemożliwa.
Nadszedł czas, abyś przyjrzał się temu, co nazywasz życiem, i temu, co nazywasz śmiercią, i zobaczył, że całkowicie się mylisz co do nich obu. Że świat, w którym się obecnie znajdujesz, jest tym samym, co idea śmierci, zaś życie jest prawdziwe, piękne, pełne i wieczne. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, lecz po prostu jego zaprzeczeniem, a te doświadczenia na pograniczu śmierci to momenty, w których puszczasz ideę śmierci i wchodzisz do rzeczywistości życia wiecznego.
Możesz być pewien, że nie lękasz się śmierci, która jest twoją własną niemożliwą do zrealizowania ucieczką od samego siebie. Ty tak naprawdę boisz się własnego zbawienia! Gdy nacisk twojej tożsamości staje się dla ciebie zbyt silny, rozpadasz się pod grawitacją swojego oporu. I nagle szybujesz przez tunel w kierunku pięknego światła: ciepłego, znajomego i przywołującego cię. Przypomina to powrót do domu, do którego wiesz, że przynależysz – tylko po to, aby potem powrócić jeszcze raz do tego chaotycznego świata samotności i śmierci.
Śmierć, chwila uwolnienia się od bólu nadanej sobie tożsamości. Chwilowe odwrócenie uwagi od nieznośnego poczucia winy samoskonstruowania się. Moment, który przeżywasz wciąż na nowo. Pojedyncza chwila, która, dla ciebie, wydaję się życiem. Czasami rozciągasz ją tak, że wydaje się być trzydziestoma latami lub setkami lat, lub też tylko minutami. Nie ma to znaczenia. Jest ona wciąż jedynie pojedynczą chwilą, przelotnym momentem, w którym się zatrzymałeś, aby zaprzeczyć temu, kim jesteś.
Każdego dnia i w każdej minucie każdego dnia, i w każdej chwili, którą zawiera w sobie każda minuta, przeżywasz jedynie na nowo tę pojedynczą chwilę, kiedy czas przerażenia zajął miejsce miłości. I tak umierasz każdego dnia, by znowu żyć, dopóki nie przekroczysz luki pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, która wcale nie jest luką. Takie jest każde życie: pozorny odstęp od narodzin do śmierci i dalej, znowu do życia, powtarzanie chwili dawno minionej, która nie może być przeżyta na nowo. A cały czas jest tylko szalonym przekonaniem, że to, co się skończyło, jest wciąż tu i teraz.
Jeśli przyjrzysz się teraz ponownie ludzkim opisom doświadczeń na pograniczu śmierci, może zrozumiesz, że twoja tożsamość, czyli ten świat, jest tym samym, co śmierć, oraz że te doświadczenia na pograniczu śmierci są tak naprawdę przypomnieniem sobie pogranicza życia. Może zaczniesz widzieć, że uwolnienie twojej tożsamości, którą teraz postrzegasz jako śmierć, jest twoim oddaniem się życiu. Życiu, które jest wieczne, które nie ustaje i które się nie zmieniło tylko dlatego, że ty mu zaprzeczasz. Ty – jako jedyny – odczuwasz skutek swojego zaprzeczenia rzeczywistości, a jest nim twoje własne cierpienie. Skutek, który nie ma przyczyny, ponieważ nie stworzyłeś sam siebie.
Będąc więc skutkiem skutku, możesz stworzyć jedynie odzwierciedlenie życia, odzwierciedlenie życia jako śmierci, nieustanne cierpienie zatrzymane chwilą, którą ty nazywasz śmiercią, i która uwalnia cię od samego siebie. W chwili, w której uwalniasz swoją ograniczoną tożsamość, widzisz przebłysk rzeczywistości – tylko po to, aby ponownie przeżyć ideę, która znikła w momencie, gdy o niej pomyślałeś. Śmierć jest chwilą, do której możesz się zbliżyć, ale nigdy jej nie osiągniesz po prostu dlatego, że jest niemożliwa.
Nadszedł w końcu czas, abyś doświadczył „pogranicza życia”, bez konieczności tracenia swojego ciała. Chodzi oczywiście o fizyczne zmartwychwstanie! Jakże proste jest zbawienie! Nie opóźniaj tego, co nieuniknione. Przeżyj śmierć teraz. Przeżyj śmierć tej idei, że życie jest walką o przetrwanie, samotnością i bólem. Przeżyj śmierć, aby narodzić się na nowo! Spałeś snem śmierci, a teraz nadszedł czas, abyś obudził się w rzeczywistości życia wiecznego. Pieśń nieba nie straciła nic ze swego rytmu z powodu tego, że spałeś.
Istnieją drzwi, lub tunel, jeśli wolisz, przez który zawsze mogłeś przejść, poza ten świat śmierci do rzeczywistości życia wiecznego. Szukaj owych drzwi i znajdź je. Ale zanim spróbujesz je otworzyć, przypomnij sobie, że nie może nie udać się temu, kto usiłuje dotrzeć do prawdy. A taką właśnie prośbę masz dzisiaj. Wyciągnij dłoń i spójrz jak łatwo te drzwi otwierają się za sprawą twego pragnienia, aby przez nie przejść. Aniołowie rozświetlają drogę tak, że znika wszelka ciemność, a ty stoisz w świetle tak jasnym i wyraźnym, że potrafisz zrozumieć wszystkie rzeczy, które widzisz. Może mała chwila zaskoczenia sprawi, że zatrzymasz się, zanim uświadomisz sobie, że świat, który widzisz przed sobą w świetle, odzwierciedla prawdę, którą znałeś i której całkiem nie zapomniałeś błądząc w snach.
Mitch
(tłum. artykułu z pisma Out of time, wyróżnione kursywą cytaty pochodzą z Kursu Cudów)"