Pozytywne Inspiracje
Forum => Związki a rozwój duchowy => Wątek zaczęty przez: macher w 2018-10-14, 09:46:06
-
Zastanawiam się nad:
1. wpływem na obecny związek takiej osoby , która zdradza , czy w takim związku można być szczęśliwym, przywrócić jakość związku sprzed zdrady, nie wyznając jednak prawdy ? Czy może być tak, że czasem nie ma to wpływu, a nawet, że paradoksalnie może to być dobre dla tego związku (brzmi troche nieprawdopodobnie, ale może sa takie sytuacje)?
2. ewentualnymi konsekwencjami nazwijmy to karmicznymi, dla osoby która weszła w relacja z osobą, która była w związku , ale sama nie była wtedy w związku (zakładamy jednak, że obie strony chciały tak samo i nie ma jednoznacznego prowodyra)
3. Czy jest to wyrządzanie krzywdy tej trzeciej - zdradzanej - osobie , nawet jeśli ona o niczym nie wie ?
Dzięki za wglądy / doświadczenia / przemyślenia / spostrzeżenia
-
spostrzeżenia:
mentalna analiza i próba znalezienia odpowiedzi w kwestiach w których odpowiedź znajduje się w Sercu, płynie z czucia
szukanie odpowiedzi poza sobą w tym szukanie odpowiedzi odnośnie siebie, a więc odpowiedzi na pytania gdzie odpowiedzi można znaleź tylko wewnętrz/w sobie/we własnym Sercu
przemyślenie/wgląd:
analiza zadziała/może pomóc w rozpoznaniu o ile jako centrum porównania/analizy przyjmie się wartości takie jak uczciwość, miłość, a wiec wartości których manifestacje/ekspresje nie ranią/nie krzywdzą, czyli
analiza która opiera się na odpowiedzi na pytanie czy działanie, które jest przedmiotem analizy rani/krzywdzi czy nie? a więc czy wypływa z uczciwości, miłości ?,
jednak kluczem jest odzyskanie/pogłębienie połączenia z Inteligencją własnego Serca, z czuciem i szukanie odpowiedzi poprzez pytania: co czuję w związku z tym ?, czy to mi się podoba ?, czy to jest dobre ?, czy chcę w tym być ?
doświadczenie:
szczere pragnienie Prawdy/Pozania/Wiedzy/Mądrości/Miłości przynosi je
Źródło odpowiedzi jest w energetycznym Sercu które jest "bramą" do Pierwotnej Jaźni/Źródła/Świadomości/Centrum własnego Ja, trzeba więc skierować uwagę do wewnatrz, w głąb Serca i prosić o odpowiedź :).
Niezbędna jest ciągła weryfikacja przychodzących myśli, poprzez pytania czy to jest Prawda, czy to płynie z mojej Intuicji ? Odpowiedź/weryfikacja przychodzi poprzez odczucia szczęcia, piękna, dobra.
Mam nadzieję że coś znajdziesz tu dla siebie :)
-
Niestety nie znalazłem w tym poście nic dla siebie. Był generalnie nie na temat. Ja o coś pytam a ty mi mówisz, że szukać należy w sercu. To po co w ogóle jest forum dyskusyjne ? Na temat nie napisałeś ani słowa, więc co niby miałem tu znaleźć dla siebie ? Nauki , których nie szukałem ? :)
-
Może ktoś inny w takim razie znajdzie ? :) Po co jest forum dyskusyjne ? To zależy jakie forum. Na niektórych rozprawiają np o sztuce. Na niektórych szukają np Prawdy i sposobu na bezpośredni z Nią kontakt, między innymi po to aby nie szukać odpowiedzi poza sobą na forach, by być wolnym i niezależnym.
-
Generalnie na forach szuka się odpowiedzi na temat i z reguły od ludzi.
Gdybym sam sobie mógł dać w danej chwili na coś odpowiedź to bym nie pytał. Kto pyta nie błądzi :)
-
Jasne, ja chciałem pomóc abyś mógł dać sobie/znaleźć w sobie..
-
:) Aczkolwiek przypomniala mi sie bajka o Koziołku Matołku, która pokazuje wyjątek od twierdzenia że "kto pyta nie błądzi..." Może gdyby Koziołek zamiast pytać na zewnątrz poszukał odpowiedzi w sobie szybciej trafiłby do domu ?
-
W pewnych tematach niektorzy mogą mieć troszkę lub troszkę bardziej namieszane i szybciej będzie jak ktoś im coś rozjaśni, pokaże, uświadomi. Ale ty przecież masz we wszystkich tak jasno , że pewnie nie wiesz o czym mówię. ;)
-
mam jasno tam gdzie mam jasno a ciemno tam gdzie mam ciemno, na szczęście u "Podstawy" i w Sercu mam jasno :) kiedyś w końcu każdy rozpoczyna pracę u podstaw czyli sięga w głąb, ja zbyt kocham wolność aby odrabiać prace domową za innych, to poza tym niemądre.. uzależniające..
-
macher - napiszę Ci co ja czuję, gdy czytałem te pytania i co o tym myślę :)
Przede wszystkim pierwsze co mi się rzuca w oczy, to próba racjonalizowania sobie czy usprawiedliwiania pewnych wyborów, takie kombinowanie podświadomości jak "zjeść ciastko i mieć ciastko".
1. Prawdziwie dobra relacja oparta jest na wzajemnym szacunku, zaufaniu, otwartości, szczerości, itd. Ukrywanie zdrady to mataczenie, oszukiwanie, bawienie się w gierki, stłumione poczucie winy, wątpliwości, obawa przed wypłynięciem sprawy na wierzch i wiele innych nieciekawych rzeczy. Na takim fundamencie można stworzyć co najwyżej powierzchownie dobrą relację, ale pozbawioną tej Boskiej głębi, która nadaje prawdziwe szczęście i miłość.
Czy da się relację odbudować po zdradzie? Da się, ale to zależy już od obojga partnerów. Konieczna jest konfrontacja i decyzje każdego z partnerów, co dalej zamierzają z tym zrobić. Trzeba zaakceptować fakt, że druga strona może nie być zainteresowana naprawianiem relacji z kimś, kto tak rażąco nadużył jej zaufania i ją zranił.
Czy zdrada może być dobra dla związku? Tak - może to być okazja dla drugiej strony, aby się przekonała jak niewiele warty był związek z obecnym partnerem i że zamiast dalej tracić z nim czas, lepiej się otworzyć na coś nowego :D
2. Zależy od tego jakie dokładnie intencje się tutaj odegrały. Na pewno jest to zaniżanie swojej samooceny związkowej i ugruntowywanie się w przekonaniu, że nie mogę tworzyć zdrowej, pełnoprawnej relacji, a zamiast tego brać jakieś ochłapy, czyli z gierki z kimś kto jest ze mną na pół gwizdka (bo na drugie pół jest z kimś innym). No bo po co się w ogóle pakować w takie niezdrowe układy, jeśli potencjalnie można mieć wszystko co najlepsze bez tej całej otoczki?
3. To, że nie wie, nie znaczy że się nie dzieje. Gdybym ja Ci kradł pieniądze w małych ilościach przez długi okres czasu, tak że byś nie zauważał braku, to znaczyłoby Ci że żadna krzywda Ci się nie dzieje? Niby tego nie odczuwasz, ale jednak miałbyś więcej pieniędzy, a tak to masz mniej. Tak samo ze związkiem - ta osoba może być zainteresowana (świadomie, pomijam jej podświadome obciążenia) tworzeniem pełnoprawnego związki, a zamiast tego ma jakąś parodię. I jak to wyjdzie dopiero po wielu latach, że marnowała czas z kimś, kto tylko udawał miłość, a tak naprawdę niszczył ten związek to się okaże, że zmarnowała kawał życia. Ta trzecia osoba z zewnątrz, robiąca to z premedytacją nie jest mniej winna, ponieważ dokłada swoją cegiełkę do dzieła zniszczenia.
Zdrada to z definicji oszustwo. Pytając o usprawiedliwienia oszustw związkowych, to tak jakbyś pytał o wymówki dla oszukiwania finansowo innych ludzi. To jest to samo, tylko dotyka innej sfery życia.
Jedyna sensowna opcja to urwanie takich relacji, oczyszczanie intencji, które do tego doprowadziły i otwieranie się na coś lepszego w zamian.
-
Czy zdrada może być dobra dla związku? Tak - może to być okazja dla drugiej strony, aby się przekonała jak niewiele warty był związek z obecnym partnerem i że zamiast dalej tracić z nim czas, lepiej się otworzyć na coś nowego :D
:) w moim odczuciu to nie zdrada jest tu dobra tylko prawda która wychodzi na jaw, złe działania nigdy nie są dobre / nie tworzą dobrych owoców.. zło nie jest konieczne do tego aby prawda mogła sie przejawiać, zło do niczego nie jest potrzebne/ mi potrzebne :)
-
monkas
Zgadzam się, ja to napisałem tak nieco przekornie :)
-
clint
:) samych dobrych owoców, samego dobra :)
-
Ciekawy, trudny i bliski mi temat.
Wiele kobiet będących w związkach zdradza swoich facetów np. gdzieś na wyjeździe z kimś kogo nigdy więcej nie zobaczą, krótki niewinny romans, i nigdy o tym niewspominają, ich mężowie często do końca życia się o tym nie dowiedzą a te kobiety wychodzą z założenia że niema sensu o tym wspominać bo zrobiło by to tylko więcej szkody i popsuło by związek i żyją sobie dalej, nie rzadko dobrze. Ostatnio gościłem dwie mężatki które w rozmowie otwarcie sie przyznały że gdyby trafił się ktoś fajny to były by skłonne zdradzić.
-
Utrata podstawowowych/pierwotnych wartości jakimi są uczciwość, szacunek do siebie i do innych jest przyczyną całego negatywizmu którego doświadczamy, to oczywiście nie bylo by możliwe bez utraty wiedzy o sobie, o pierwotnej Naturze.
-
Clint, dzięki za wypowiedź na temat. To ja się teraz ustosunkuję, też tak jak ja to czuję , tudzież wątpliwości co do tego co zostało napisane.
Ad 2 - osoba z którą ktoś zdradza (nie będąca w związku uczuciowym)
Tutaj chyba uchwyciłeś sedno:
Na pewno jest to zaniżanie swojej samooceny związkowej i ugruntowywanie się w przekonaniu, że nie mogę tworzyć zdrowej, pełnoprawnej relacji, a zamiast tego brać jakieś ochłapy, czyli z gierki z kimś kto jest ze mną na pół gwizdka
Ad 3 - wpływ na osobę zdradzaną
To, że nie wie, nie znaczy że się nie dzieje. Gdybym ja Ci kradł pieniądze w małych ilościach przez długi okres czasu, tak że byś nie zauważał braku, to znaczyłoby Ci że żadna krzywda Ci się nie dzieje?
Tu też bingo, istotnie, nie pomyślałem, że jest to wyciąganie czegoś (jakiejś energii, jakiś doświadczeń) z czyjegoś związku jednak.
Ad 1 - osoba zdradzająca w związku
Myślę że dużo w tym racji, ale wyczuwam też ocenę, sztywne zasady, brak empatii. Piszesz to ze swojej perspektywy gdy – jak mniemam - masz określoną jakość w swoim związku, ale sytuacje i położenie ludzi w danym wcieleniu mogą być baaardzo różne. Mogą być np. osoby które mają rodziny i nie ma sensu rozwalać rodzin dla de facto seksu, ale ten seks może być dobry dla ich RD (?)
Nie zawsze osobie która zdrazdza partnera się to podoba i czasem ma świadomość, że to obniża jakość tego związku.
Z niewiedzy duchowej może też mieć nadzieję, że to na ten związek nie wpłynie i myśleć, że jak się ta trzecia osoba nie dowie, to nikogo to nie zrani. Niektóre związki mogą też być bardziej powierzchowne (tudzież luźne), bo na tyle dwie osoby są w danej chwili otwarte i taki związek może być też wspierane przez WJ. Moim zdaniem mogłoby być też być tak, że jak już romans się skończył, a ten związek (główny) jest jednak potrzebny z perspektywy WJ tym dwóm osobom. (?) pomimo zaistniałego romansu, jest to nadal dla nich najlepsze , ale jednocześnie ta zdradzana osoba, gdyby się dowiedziała, mogłaby przez de facto zazdrość rozwalić sobie tą ważną dla jej RD znajomość.
-
Tu też bingo, istotnie, nie pomyślałem, że jest to wyciąganie czegoś (jakiejś energii, jakiś doświadczeń) z czyjegoś związku jednak.
Aczkolwiek.. gdyby pewna jakosc / energia była w tamtym związku, to niby dlaczego ktoś by postanowił zdradzić ? Może jest jakiś wielki brak w tym związku i to ten związek jest tutaj blokadą i generalnie tym czymś co powinno się rozwiązać. Może to ta zdradzana osoba trzyma drugą osobę nie dając jej jednak wszystkiego.
-
macher
Oj, kombinujesz :) Ja Cię nie oceniam, szczególnie że to nie moja sprawa i mnie to nie dotyka w żaden sposób, więc mam totalny luz do tego co robisz czy czego nie robisz :) Piszę konkretnie, bo uważam, że w takich przypadkach nie powinno się cackać, szczególnie jeśli Twoja podświadomość liczy tutaj na lekkie pogłaskanie po główce i potwierdzenie że nic takiego się nie dzieje :)
Ty nie masz czuć się winny, nie masz czuć się źle z tym co się stało lub się dzieje. Miałeś swoje powody, swoje ograniczenia i słabości i to jest ok. Jesteś tylko człowiekiem i jak każdy z nas, nie zawsze podejmiesz najlepsze dla siebie decyzje. Nie widzę jednak powodu, aby sytuacje toksyczną na siłę próbować nazwać sytuacją "nie do końca złą, bo coś tam". Kombinując z szukaniem wymówek i usprawiedliwień sam sobie robisz krzywdę, ponieważ uczysz podświadomość kombinatorstwa i przede wszystkim zachęcasz ją do tkwienia w niezdrowych układach. A po co Ci to? To się czkawką odbije prędzej czy później. I tu nie chodzi o te osoby trzecie, ale o Ciebie. Ja to wszystko piszę, nie ze względu na nich, tylko ze względu na Ciebie - pytasz, szukasz odpowiedzi, więc chciałbym Ci pomóc znaleźć najlepsze dla siebie rozwiązania, a nie Cię publicznie osądzać :)
Dla mnie sprawa jest prosta. Jeśli jest sobie dwójka ludzi i ma coś na tyle nie tak ze sobą, że zdradzają się nawzajem, bo coś tam się nieukłada, itp. to jeśli dbasz o siebie i się szanujesz, to się nie pakujesz w toksyczny trójkąt emocji i popieprzenia. To nie jest miejsce gdzie się szuka miłości, szczęścia i spełnienia, a trzyma się z daleka od takich układów. Nie szukaj powodów i wymówek, tylko zwróć uwagę na to, jakie tam są energie i emocje i zastanów się czy na pewno chcesz być częścią tego wszystkiego, czyli cudzego bagienka.
Najwyższe Dobro nigdy nie wiąże się z oszukiwaniem i kombinatorstwem. Jedną z Boskich cech urzeczywistnienia jest prostota, a to co Ty tutaj masz jest poplątane jak nie wiem co :D Zasługujesz na miłość, na prostą, dobrą i harmonijną relację bez żadnych niskich energii, kombinowania i toksycznych trójkątów. Potencjalnie możesz to mieć, ale jeśli zamiast skupiać się na miłości i tym co jest realnie dobre i korzystne, bawisz się w takie gierki - to się oddalasz od tego wszystkiego. Jakbyś się skupił bardziej na sercu jak tu wcześniej monkas doradzał, to nawet by Ci ten cały mentalny słowotok nie przyszedł do głowy :)
Możesz kombinować albo po prostu czuć i pozwolić żeby Boskie uczucia w sercu prowadziły Cię do czegoś znacznie lepszego :)
-
Oczywiście , że normalna relacja jest lepsza od jakichkolwiek trójkątów, takie pytanie się tu nawet nie pojawiło i zbaczamy trochę z tematu ;-) Bo wiadomo , że każdy .. haha no prawie każdy, wybierze ten romantyczny związek z 1 partnerem zamiast dwóch i ja się do tych osób zaliczam.
Doceniam dyskusję, bo zmusza do myślenia, ale skoro poszła w te stronę (może coś też to w tobie poruszyło) to musze się ustosunkować i powiedzieć, że abstrachuję tu na razie od siebie i piszę zupełnie ogólnie, a ty oceniasz JAK CHOLERA ;-) zwłaszcza w tym ostatnim poście bazując na swoich domysłach mówisz o kombinatorstwie, czy o tym, czego chce moja podświadomość, gdy napisałem tylko tyle, de facto nie o sobie , że wydaje mi się że nie możesz jednoznacznie stwierdzić, w przypadku gdy romans się skończył co jest najlepsze wg ND / WJ (mówić czy nie mówić - to nie mój dylemat) ani też ocenić jedną miarą wszystkich tego typu relacji na świecie. W wielu przypadkach (skrajnych) takie wyznanie mogłoby się np skończyć tragicznie albo tylko "niekorzystnie" dla obojga partnerów, nawet gdy ich związek po tym romansie jest nadal dobry dla nich.
Tak na marginesie sądze też, że ludźmi sterują różne przymusy i czasem są na różnych drogach życia, które są mega silnymi uwarunkowaniami. Przy tym totalnym niezgraniu na poziomie ścieżek życia, atrakcyjność seksualna, harmonia, kwestie psychoseksualne mogą być na poziomie doskonałości, chociaż ND jest po stronie związku trwałego.
-
A co do głaskania po główce - oczywiście, że zasługuję na głaskanie (czyli odnoszenie się do mnie z miłością i szacunkiem) niezaleznie od wszystkiego, zawsze i wszędzie :)))
Choć przypomniało mi się , że miałem ostatnio pogadać z podświadomością na ten temat , bo zauważyłem że ma inne zdanie ;-)
Zawsze - jeśli coś tam powiedzmy mam niepoukładane, wolałem motywacje marchewką niż kijem , choć to drugie na niektórych bardzo dobrze działa aczkolwiek wpasowuje się / bazuje chyba na pewnym traktowaniu w dziecinstwie :) Ja byłem raczej rozpieszczony xD
-
Tudzież głaskany.
-
a ty oceniasz JAK CHOLERA ;-)
W moim odczuciu ocenianie to podstawa świadomego życia, przy utracie wartości takiej jak uczciwość i pozostałe aby wyplątać się z bagna negatywności w którym się utkwiło konieczne jest rożróżnienie jednego od drugiego a następnie rozpoznanie tego co jest dobre od tego co jest złe a więc OCENA - sytuacji, wzroców, działań, intencji, energii itd. Po wyplątaniu się z bagna czyli rozróżnieniu dobra od zła , odzyskana świadomość duchowa i brak wywyższania z niej płynący umożliwa ocenianie bez umniejszania, bez dewaluacji osób/rzeczy które w bagnie/nieświadomości i jej skutkach jeszcze tkwią
chociaż ND jest po stronie związku trwałego.
W moim odczuciu najwyższe dobro to moje własne życie, jeśli chodzi natomiast o Najwyższe Dobro czyli Naturę, to ona jest po stronie mojej wolności, dała mi pełną wolność , jest zawsze po mojej stronie, a tym samym nie wyznacza mi obowiązujacych wzorców do których mam się dostosowywać, które obowiązują/są narzucane odgórnie z pozycji "najwyższego autorytetu" bo Natura z uwagi na Czystość Inteligencji i Miłości które są jej aspektami nie zniewala w żaden sposób żadnej Istoty, napewno jednak wspiera mnie w mojej uczciwości o ile ją o to poprosze i we wszystkim co dobre a o co Ją poproszę, ale tylko jeśli poproszę bo nie narzuca mi się z niczym.. Tylko Najwyższa Inteligencja/Milość może dać prawdziwą i pełną wolność... Mając to na uwadze można rozróżnic co jest prawdziwe a wiec wolne i naturalne - nie jest w żaden sposób przymusowe/presyjne a co nie..
-
W duchowości można godzinami mówić o "prawach", "zasadach" i "najlepszym wyborze". TO często jest bardzo pomocne i trafne. Ale... mądra osoba może tylko skutecznie doradzić co zrobić, lub co można by zrobić w tym konkretnym przypadku, patrząc na dane osoby, ich sytuację i intencje.
-
W duchowości można godzinami mówić o "prawach", "zasadach" i "najlepszym wyborze". TO często jest bardzo pomocne i trafne. Ale... mądra osoba może tylko skutecznie doradzić co zrobić, lub co można by zrobić w tym konkretnym przypadku, patrząc na dane osoby, ich sytuację i intencje.
W moim odczuciu mądra osoba zawsze prosi o pomoc Naturę/Źródło :)
-
Na pewno da się poukładać związek jeśli się zdradziło.Oczywiście jeśli się chce i widzi w tym sens.
Swoją drogą są pary , które dopuszają seks z innymi i są ze sobą szczęśliwe i się kochają , przynajmniej tak mówią.
Sà społeczności gdzie kobieta ma kilku mężów i wiele takich gdzie mężczyzni mają kilka żon.
W tych sprawach to sobie sam musisz odpowiedzieć czego Ty naprawdę chcesz i co jest dobre dla Ciebie i zgodne z Twoim sumieniem.
Dla mnie zdrada nie była jakimś bardzo traumatycznym doświadczeniem , jednak ze swojej strony nie wyobrażam sobie tego i nigdy nie pomyślałem żeby to zrobić, choć było kilka okazji.Nie bardzo też wyobrażam sobie być z kimś kto chce seksu też z innymi.