Pozytywne Inspiracje
Forum => Afirmacje i dekrety => Wątek zaczęty przez: Lilliole w 2015-04-07, 08:39:02
-
Zauważyłam, że co jakiś czas pewne emocje wychodzą u mnie na plan pierwszy. Przez pierwsze lata rozwoju to były głównie lęki, potem poczucie winy.
Od silnych lęków uwalniałam się parę lat, ale zainspirowana jakimś dekretem Clinta stwierdziłam, że czas już, żeby przestać zajmować się każdym lękiem z osobna, ale potraktować lęk jako zwykłą emocję i uwolnić sie od zachłanności na te emocję i od podtrzymywania tej emocji. I rzeczywiście sporo mi ten dekret dał. Wiele lęków zeszło. A nawet jak czuję teraz lęki to teraz jestem w stanie jednocześnie czuc ten lęk i zdystansować sie od niego.
To samo potem zrobiłam z poczuciem winy i tez efekt jest fajny. Większość zeszło, a to co nie zeszło to odczuwam świadomie.
Ostatnio czuję, że przestrzeń mi podsuwa kolejne emocje do tego by im się przyjrzeć - bezsilność i niemoc.
Ja Agnieszka uwalniam się od poczucia bezsilności i niemocy. Uświadamiam sobie wszelkie przyczyny dla których podtrzymywałam w sobie te emocje i uwalniam się od nich. Uwalniam się od tej całej mojej zachłanności na poczucie niemocy i bezsilności i na wszystkie jej odmiany. Uwalniam się od tego całego przyczajenia do skupiania się na tych emocjach. Uświadamiam sobie, że bezsilność i niemoc nie jest mi już do niczego potrzebna, więc z przyjemnością rezygnuję z doświadczania bezsilności i niemocy.
Przebaczam wszystkim, którzy wzmacniali we mnie poczucie bezsilności i niemocy. Przebaczam sobie, że tak się przywiązałam do tych emocji.
W miejsce bezsilności i niemocy otwieram się na miłość do siebie, swoją własną moc i siłę wewnętrzną. Uwalniam się od wszystkich lęków, które powodowały, że blokowałam swoją własną moc i siłę wewnętrzną. Jestem całkowicie niewinna i bezpieczna dla siebie i dla innych, gdy przejawiam swoja własną moc. Doceniam swoją własna moc wewnętrzną. Z każdym dniem pozwalam sobie na doświadczanie coraz więcej własnej mocy. To niewinne, bezpieczne, mądre i w porządku, gdy kocham siebie i przejawiam swoją własną moc. To niewinne, bezpieczne, mądre i w porządku, gdy używam swojej mocy do realizacji swoich własnych celów. Czuję się z tym wspaniale, gdy przejawiam swoja własną moc.
-
ma być: przyzwyczajenia a nie przyczajenia
chociaż może jest cos na rzeczy z przyczajeniem...
-
Bezsilnosc i niemoc moga wystepowac w sytuacjach, kiedy nasze zamierzenia/marzenia/checi sa nieakceptowane i blokowane przez niesprzyjajace nam, wrogo nastawione otoczenie lub niezrozumienie miedzy nami a otoczeniem. Dluzsze trwanie w takim stanie moze powodowac poczucie bezsilnosci i niemocy w dzialaniu.
-
A ja odkryłam coś dziwnego. Nawet w sytuacji, w której teoretycznie nic mi nie zagraża nagle czuję napięcie, którego w żaden sposób nie mogę opanować. Afirmacje czy modlitwa w tym momencie nie działają. Postanowiłam więc pozwolić mu po prostu być i przyjrzeć się temu.
Okazało się, że istnieje we mnie całkiem spory rozdźwięk pomiędzy ciałem, a świadomym umysłem. W głowie jestem zupełnie spokojna, myślę logicznie i jasno (już!, bo jeszcze niedawno czując takie napięcie wpadłabym w panikę, że nie wiem, co się ze mną dzieje), a ciało się spina do granic możliwości i potrafi tak trzymać nawet i godzinę, aż kiedy puści jestem tak zmęczona, że najchętniej poszłabym spać. Jedynie, kiedy przestaję z tym walczyć (!) przechodzi bez tego ogromnego zmęczenia. Czasem czuję w tym lęk, czasem wściekłość, ale może też być to właśnie taka bezsilna złość, zresztą kojarzy mi się z reakcją dziecka, które płacze ze złości tak długo, aż się zmęczy i ... uśnie. Pamięć ciała, czy podświadomość?
A dalej wychodzi wzorzec walki w poszukiwaniu sprawiedliwości i zadośćuczynienia! Od kogo i za co jeszcze nie wiem, liczę na to, że niedługo się z tym czymś uporam i może wtedy dowiem się, z jakiego powodu wciąż tworzę takie same sytuacje, w efekcie których odczuwam właśnie takie rozżalenie, lęk, złość i niemoc.
-
Bezsilnosc i niemoc moga wystepowac w sytuacjach, kiedy nasze zamierzenia/marzenia/checi sa nieakceptowane i blokowane przez niesprzyjajace nam, wrogo nastawione otoczenie lub niezrozumienie miedzy nami a otoczeniem. Dluzsze trwanie w takim stanie moze powodowac poczucie bezsilnosci i niemocy w dzialaniu.
A jak juz sie te emocje na dobre usadowią i podswiadomość uzna je za prawde absolutną to będzie nas prowadzić właśnie w takie niesprzyjające otoczenie. Żeby potwierdzić tę "prawdę". Np wybierając rodziców, którzy będa blokowac nasz potencjał i nasze działania.
Albo nie będzieny doceniali tego co osiągnąliśmy tylko skupiali się na tym czego jeszcze nie mamy - po to żeby podświadomośc mogła doświadczać tych emocji.
Tak czy siak, ja juz nie widzę sensu w podtrzymywaniu tych emocji :)
-
JenKa,
to co piszesz to rzeczywiście wygląda na jakieś wzorce walki czy wojownika. Dla wojownika spokój jest podejrzany. Może to być jakiś wzorzec energetyzowania się przed walką. Ale walki nie ma - więc nie ma w co energia pójść. Może walczyłaś w poprzednich wcieleniach o jakąś "słuszna wg Ciebie sprawę".
Okazało się, że istnieje we mnie całkiem spory rozdźwięk pomiędzy ciałem, a świadomym umysłem. W głowie jestem zupełnie spokojna, myślę logicznie i jasno (już!, bo jeszcze niedawno czując takie napięcie wpadłabym w panikę, że nie wiem, co się ze mną dzieje), a ciało się spina do granic możliwości i potrafi tak trzymać nawet i godzinę, aż kiedy puści jestem tak zmęczona, że najchętniej poszłabym spać. Jedynie, kiedy przestaję z tym walczyć (!) przechodzi bez tego ogromnego zmęczenia. Czasem czuję w tym lęk, czasem wściekłość, ale może też być to właśnie taka bezsilna złość, zresztą kojarzy mi się z reakcją dziecka, które płacze ze złości tak długo, aż się zmęczy i ... uśnie. Pamięć ciała, czy podświadomość?
Wg mnie to i pamięć ciała i podświadomość. Bo to podświadomość zarządza pamięcią, w tym pamięcią ciała.
-
A jak juz sie te emocje na dobre usadowią i podswiadomość uzna je za prawde absolutną to będzie nas prowadzić właśnie w takie niesprzyjające otoczenie. Żeby potwierdzić tę "prawdę". Np wybierając rodziców, którzy będa blokowac nasz potencjał i nasze działania.
Albo nie będzieny doceniali tego co osiągnąliśmy tylko skupiali się na tym czego jeszcze nie mamy - po to żeby podświadomośc mogła doświadczać tych emocji.
Tak czy siak, ja juz nie widzę sensu w podtrzymywaniu tych emocji :)
A jak mozna pozbyc sie takiego otoczenia wtedy? Znaczy, jak skierowac swoja ps na tory, gdzie okolicznosci zaczna sprzyjac naszym pomyslom?
-
A, jeszcze co do pracy ze soba, np. afirmacje to umnie w ogole wychodzi niemoc ich urzeczywistniania, jakbym totalnie nie wierzyl w ich dzialanie (i w ogole dzialanie mocy duchowych) i generalnie czesto odczuwam niezidentyfikowana apatie, pustke, brak sil (zdrowotnie wszystko ok, tylko umyslowo, mentalnie to sie dzieje). W nic nie wierze, aby moglo sie udac. To musi byc jakis bardzo gleboki wzorzec ale nie wiem, skad ani jaki dokladnie. Po prostu blokada kreacji polaczona z ogromna moca wewnetrzna, ktora nie ma ujscia i powoduje napiecie.
-
A jak mozna pozbyc sie takiego otoczenia wtedy? Znaczy, jak skierowac swoja ps na tory, gdzie okolicznosci zaczna sprzyjac naszym pomyslom?
Ja się otwierałam na wsparcie od Wszechświata. I na samodzielność.
Troche to trwało, ale efekt by taki, że coraz mniej mnie interesowały opinie innych. Zwłaszcza przeciwników i coraz częsciej dostawałam top wsparcie - także od innych ludzi.
-
Ja się otwierałam na wsparcie od Wszechświata. I na samodzielność.
Troche to trwało, ale efekt by taki, że coraz mniej mnie interesowały opinie innych. Zwłaszcza przeciwników i coraz częsciej dostawałam top wsparcie - także od innych ludzi.
A jakie techniki stosowalas, ktore pomogly oprocz afirmacji? Wypalanie wezlow, harmonizacje, cos jeszcze?
-
A, jeszcze co do pracy ze soba, np. afirmacje to umnie w ogole wychodzi niemoc ich urzeczywistniania, jakbym totalnie nie wierzyl w ich dzialanie (i w ogole dzialanie mocy duchowych) i generalnie czesto odczuwam niezidentyfikowana apatie, pustke, brak sil (zdrowotnie wszystko ok, tylko umyslowo, mentalnie to sie dzieje). W nic nie wierze, aby moglo sie udac. To musi byc jakis bardzo gleboki wzorzec ale nie wiem, skad ani jaki dokladnie. Po prostu blokada kreacji polaczona z ogromna moca wewnetrzna, ktora nie ma ujscia i powoduje napiecie.
A może wybierasz sobie bardzo ambitne cele na początek. Żeby zrealizować ambitne cele trzeba trachę czasu i sporo wzorców pooczyszczać. Może spróbuj postawić sobie jakiś łatwy cel na początek, tak żeby podświadomośc się przekonała, że to działa. Wtedy będzie chętniej współpracować. Podświadomość potrzebuje przekonac się, że to się opłaca. Bo może na razie boi sie zmian i w ten sposób (apatią, pustką) broni się.
-
To na pewno tez :). Ale tutaj wchodza w gre tzw. zyciowe kwestie. Podstawowa z nich jest wylacznie utrzymywanie sie i to na mnie odpowowiadajacym poziomie i warunkach, z tego czym sie zajmuje i co mnie interesuje. Nie wchodzi tutaj w gre jakis kompromis.
Trza by to rozbic na jakies mniejsze czesci ale trzon musi pozostac nie zmieniony. Caly sek w tym, ze od tego ciaglego probowania przebicia sie oprocz zniechecenia i niemocy odczuwam coraz silniej, ze to nie to, co bym chcial. I troche sie pogubilem juz w tym.
-
A jakie techniki stosowalas, ktore pomogly oprocz afirmacji? Wypalanie wezlow, harmonizacje, cos jeszcze?
Na wsparcie - głównie afirmacje, ale wcześniej miałam kilka zabiegów węzłów, poza tym regresing w szkole regresingu, no i ostatni rok Dekodyka. I nie jestem w stanie powiedzieć czy bez tego, samymi afirmacjami byłabym w stanie otworzyć się na takie wsparcie.
Na samym początku rozwoju stosowałam tylko afirmacje. I początki były ciężkie :) Wydawało, że mi się, że niewiele sie zmienia. Pisałam i pisałam. Ale jak juz zobaczyłam efekty, to teraz idzie znacznie łatwiej.
-
To na pewno tez :). Ale tutaj wchodza w gre tzw. zyciowe kwestie. Podstawowa z nich jest wylacznie utrzymywanie sie i to na mnie odpowowiadajacym poziomie i warunkach, z tego czym sie zajmuje i co mnie interesuje.
A jakbyś to osiągnął to jakbys sie czuł?
Trza by to rozbic na jakies mniejsze czesci ale trzon musi pozostac nie zmieniony. w tym.
To dobry pomysł.
-
Na pewno czulbym sie spelniony w mojej osobistej kreatywnosci. I czulbym, ze moge bez przeszkod urzymywac sie z tego, co mi sprawia przyjemnosc, radosc spelnienia bez patrzenia, czy mi na cos brakuje. To bardzo obciazajace dla mnie miec podswiadomie ciagly stres z tym zwiazany.
Ale jak to podejsc afirmacjami, nie wiem. Pisze teraz jedna i czuje, ze sa opory, stagnacja.
-
Na pewno czulbym sie spelniony w mojej osobistej kreatywnosci. I czulbym, ze moge bez przeszkod urzymywac sie z tego, co mi sprawia przyjemnosc, radosc spelnienia bez patrzenia, czy mi na cos brakuje. To bardzo obciazajace dla mnie miec podswiadomie ciagly stres z tym zwiazany.
Ale jak to podejsc afirmacjami, nie wiem. Pisze teraz jedna i czuje, ze sa opory, stagnacja.
Niedawno słyszałam, że zamiast skupiać się usilnie na osiągnięciu celu warto skupić się na emocjach jakie dzięki temu celowi chcemy poczuć. Ma to sens, bo jak skupiasz się na celu to przypominasz sobie, że go nie masz. A jak skupiasz się na pożądanych emocjach to wzbudzasz te emocje.
A to, że czujesz opory w trakcie pisania afirmacji to normalne. Bo jakby nie było oporu to podświadomość już by to zrealizowała. A piszesz kolumnę reakcji?
-
No i tu mnie ciekawi, jak skupiac sie na tych emocjach majac w zanadrzu perspektywe braku wiekszego zarobku z tego, co sie robi i z czego sie zyje. Bo to powoduje napiecie i podswiadome myslenie, a jak na zlosc afirmuje wlasnie ze doskonale zarabiam na tym, co mi daje osobiste spelnienie i na warunkach, jakie mi odpowiadaja.
-
No i tu mnie ciekawi, jak skupiac sie na tych emocjach majac w zanadrzu perspektywe braku wiekszego zarobku z tego, co sie robi i z czego sie zyje. Bo to powoduje napiecie i podswiadome myslenie, a jak na zlosc afirmuje wlasnie ze doskonale zarabiam na tym, co mi daje osobiste spelnienie i na warunkach, jakie mi odpowiadaja.
Jeżeli to powoduje duże napięcia to raczej nie ma sensu. Lepiej w takiej sytuacji skupić się na oczyszczaniu.
Ja Ci napiszę co ja bym zrobiła. może akurat cos ci z tego podpasuje.
Zaczynam od afirmacji , która ma być celem. Np tak jak Twoja "Zarabiam na tym co mi daje osobiste spełnienie i na warunkach jakie mi odpowiadają" i powoli buduje na tym dekret. Całą prace traktuję jak rozmowę z podświadomością.
Piszę np:
"Uświadamiam sobie wszelkie przyczyny, które uniemożliwiały mi zarabianie na tym co mi daje osobiste spełnienie i na warunkach jakie mi odpowiadają i uwalniam się od nich. Przebaczam wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że nie zarabiałem na tym co mi daje osobiste spełnienie i na warunkach jakie mi odpowiadają. Otwieram sie na to by zarabiać na tym co mi daje osobiste spełnienie i na warunkach jakie mi odpowiadają."
I cos takiego możesz sobie czytać 1-2 razy dziennie. Ja nagrywam takie afirmacje na mp3 i odsłuchuję.
No i teraz jest ruch podświadomości. Wypowie się co o tym myśli :)) Więc obserwuj to co czujesz i co się dzieje w otoczeniu.
Ty juz afirmowałeś więc podświadomość już się wypowiedziała. Ta apatia, pustka, brak sił, niewiara to jest jej odpowiedź.
Poniżej tez masz jej odpowiedź.
Caly sek w tym, ze od tego ciaglego probowania przebicia sie oprocz zniechecenia i niemocy odczuwam coraz silniej, ze to nie to, co bym chcial. I troche sie pogubilem juz w tym.
Teraz można się do tego ustosunkować np:
"Uswiadamiam sobie wszelkie przyczyny dla których odczuwałem pustkę, niemoc, apatię i brak sił. Uświadamiam sobie wszystko co się kryje za tymi emocjami. Rezygnuję z odczuwania pustki, apatii i niemocy na rzecz poczucia swojej własnej mocy wewnętrznej i radości działania.
Uwalniam się od wszelkich przyczyn dla których nie wiedziałem czego chcę i o co mi chodzi. Przebaczam wszystkim, którzy mi wmawiali, że nie wiem czego chcę i o co mi chodzi. Przebaczam sobie, że im w to uwierzyłem. Otwieram sie na to bym sam wiedział czego chce i o co mi chodzi w życiu."
Teraz podświadomość wie, że ją usłyszałeś i dalej będzie Ci podawać przyczyny dla których nie zgadza się na to byś miał zrealizowany swój cel. Jak podświadomość znowu jakoś zareaguje - możesz dopisać kolejną część.
W takiej pracy nie napierasz mocno na podświadomość, żeby ci dała już teraz , natychmiast to czego chcesz, tylko łagodnie namawiasz ją do współpracy. Oczywiście wywałki nadal są. Ale po kilku, czy kilkunastu - zobaczysz, ze one mijają i nie będziesz sie tak mocno stresował.
Minusem jest to , że z dekretem pracuje się minimum 3 miesiące. Ale za to można ując problem bardziej całościowo.
-
OK. dzieki wielkie :).
Czy z dekretem pracowac w ten sam sposob, jak z afimacjami ze jak mi wywala, to spisywac to gdzies? Bo pomyslalem sobie, czy nie lepiej byloby tez pisac ten mini-dekret (bojest krotki i sympatycznie ulozony) ale wole wpierw spytac...
-
Czy z dekretem pracowac w ten sam sposob, jak z afimacjami ze jak mi wywala, to spisywac to gdzies? Bo pomyslalem sobie, czy nie lepiej byloby tez pisac ten mini-dekret (bojest krotki i sympatycznie ulozony) ale wole wpierw spytac...
Jak ci wywala to albo warto spisywać do późniejszego użycia, albo ułożyć od razu jakiś mały mini-dekrecik. Możesz tez napisac co ci wywala to w razie czego Ci coś podpowiem.
Jeżeli czujesz, że ten dekret Ci pasuje to możesz jak najbardziej go użyć :).
Generalnie dekrety się czyta, ale jak ktoś woli pisać to też można. Może nawet lepiej, bo pisanie wymaga większego skupienia.
-
Kurcze, silnie musza dzialac te dekrety poniewaz juz od drugiego dnia zaczynam czuc cos pod ,,spodem" i jest to dokladnie to, co od dluzszego czasu nie daje mi spokoju. Najbardziej zaskoczylo mnie odkrycie, ze przez wiele wiele lat nadbudowalem sobie jakby druga osobowosc a to dlatego, ze przypomnialy mi sie czasy szkoly podstawowej, gdzie mowiac krotko, nie bylem zbyt akceptowany przez inne dzieci i w koncu uleglem im i przejalem ich sposob zachowania, zmienilem rowniez wtedy jakby siebie. A tak naprawde - jak zasugerowalas co do pracy z tzw. dzieckiem wewnetrznym, to ono ciagle zostalo tam same i ciagle odczuwa ten lek i brak akceptacji a co gorsza, niemoznosc zrealizowania siebie, podazania swoja sciezka, realizowania swojego celu.
I teraz mam fachowe pytanie: jak zrobic, aby pozwolic temu wewnetrznemu dziecku znowu wyjsc na swiatlo dzienne, dac upost temu pierwotnemu potencjalowi, ktory tyle lat byl mocno stlumiony? Bo teraz coraz bardziej swiadomy jestem, czemu nie udawalo mi sie osiagnac tego, czego pragnalem - bo te pragnienia opieraly sie na tej poniekad nabdudowanej osobowosci a ta prawdziwa ciagle gdzies jest, gleboko przykryta ale jednak ciagle zywa. I ona ciagle dopomina sie o realizacje siebie.
-
Jeżeli chodzi o pracę z wewnętrznym dzieckiem to jest tu cały watek "Terapia wewnętrznego dziecka" w dziale: DDA i terapia wewnętrznego dziecka. Warto go przeczytać. Możesz też poczytać książki Alice Miller - "Mury milczenia", "Dramat udanego dziecka". W wątku o terapii Felicite polecała też:John Bradshaw Powrót do swego wewnętrznego domu. Jak odzyskać i otoczyć opieką.
jak zrobic, aby pozwolic temu wewnetrznemu dziecku znowu wyjsc na swiatlo dzienne, dac upost temu pierwotnemu potencjalowi, ktory tyle lat byl mocno stlumiony? Bo teraz coraz bardziej swiadomy jestem, czemu nie udawalo mi sie osiagnac tego, czego pragnalem - bo te pragnienia opieraly sie na tej poniekad nabdudowanej osobowosci a ta prawdziwa ciagle gdzies jest, gleboko przykryta ale jednak ciagle zywa. I ona ciagle dopomina sie o realizacje siebie.
A tak na szybko to możesz sobie wyobrazić sobie siebie, tego chłopca, który w szkole nie był akceptowany przez inne dzieci i byc z nim (juz jako dorosły). Zaakceptować jego wszystkie uczucia, jego lęk, strach i jego decyzję, że będzie tak jak wszyscy.
Obserwować swoje uczucia do tego małego chłopca, którym byłeś. Jeżeli czujesz jakieś negatywne emocje do niego np wkurza cię jego strach czy nieporadność to są najprawdopodobniej emocje jakie przejawiali do Ciebie rodzice jak byłeś dzieckiem. Zaakceptuj to co do niego czujesz. Ważne, żebyś z nim jak najwięcej był. Jak najczęściej wyobrażaj sobie, ze on jest z Tobą. W różnych sytuacjach życiowych. Obserwuj co on czuje i co ty czujesz.
Spróbuj poprosić w wyobraźni, żeby do Ciebie przyszedł. Żeby sie do Ciebie przytulił. Jeżeli nie chce, np boi się. Zaakceptuj to. po prostu niech będzie z Toba a Ty z nim.
Jeżeli czujesz że potrzebujesz sobie popłakać - to płacz. Ale niech to dziecko będzie tez z Toba w tej sytuacji. Dużo emocji może wychodzić, ale ważne, żeby ich nie tłumić tylko akceptować, że one są.
Jeżeli przypomni Ci sie jakaś sytuacja trudna w młodszym wieku - to wyobraź sobie Ciebie młodszego. I zaopiekuj sie soba w tym wieku. Niech ten chłopiec wie, że jesteś z nim i że jest dla Ciebie najważniejszą osobą na świecie. Bo nie ma nikogo ważniejszego.
-
Nie wiem jak inni pracowali z wewnętrzym dzieckiem. Czy to było od niemowlęctwa do coraz starszego wieku, ale u mnie to nie było chronologicznie, Jeżeli już to raczej od starszego do coraz młodszego. Kiedys pracowałam z soba kilkuletnią i dopiero teraz po iluś latach byłam w stanie zacząć pracować z niemowlakiem.
Jak zaczęłam sobie wybrażąc siebie jako niemowlaczka - to ten niemowlaczek ciągle płakał i był jakis taki wściekóy i czerwony od gniewu. i nie byłam w stanie go dotknąć. No ale był ze mną. Potem dziecko się uspokoiło. Ale było zupełnie nieobecne i nadal nie bylam w stanie go dotknąć. Bałam sie tej jego nagości i bezbronności. Czułam lekki wstręt i może nawet obrzydzenie. I przerazenie. Potem czułam sie zbyt brudna i zbrukana, żeby go dotknąć.
Po jakimś czasie zaczęłam widzieć to dziecko, ze leży w koszyku. W takim, jakim na filmach porzuca sie dzieci. Albo podrzuca komuś. Albo puszcza a rzece jak to było chyba w Biblii. I przez ten cały czas nie byłam w stanie sie zidentyfikować z tym dzieckiem. To było "jakies dziecko", a nie "mała Agnieszka"
Az przyszedł moment kiedy poczułam, że mogę i chcę dotknąc jego małej rączki. A potem mogę całe przytulić. I ono się wtuliło we mne i zaczęło płakać przerażone światem i innymi ludźmi. Bało się, że znowu będzie zmuszane do tego by reagowac tak jak inni chcą, śmiać się na żądanie, ktos go będzie łaskotał wtedy kiedy czuje żal i smutek, żeby wywołać w nim smiech. Do dziś paniętam jak palce mojej mamy wciskały mi się między żebra, żeby wywołać grymas na mojej twarzy, który był uznawany za radość. Pamiętam to jak byłam kilkutatką, ale to musiało sie zacząć znacznie wcześniej.
I tak płakało ze dwa dni. A wczoraj usnęło zmęczone na moim ramieniu. Ale tez ufne, że nikt juz nie będzie go do niczego zmuszał.
I dopiero teraz powoli zaczyna do mnie docierać, że to małe dziecko ta ja. Powoli przestaje być dla mnie obce i podejrzane. Zobaczę co będzie dalej :)
-
Zrobił się tu mały offtopic.
Powiem ci że po przeczytaniu tego co piszesz to jakbym czytał o sobie.
Na marginesie sam sobie zrobiłem dwa dni temu zabieg Reki dla wew dziecka z różowym kwarcem, taki dość improwizowany.
Tak aby poczuło się kochane i bezpieczne.
Było to mocne dla mnie doświadczenie. Po zabiegu zdałem sobie sprawę jak tego potrzebowałem.
Następnego dnia miałem jakieś wywalnki które fizycznie czułem w gardle jakbym miał tam jakąś kluchę.
Mnóstwo żalu, bezsilności i agresji mi wywaliło.
Zrobię sobie kilka takich zabiegów zobaczymy co mi to da.
Mam dużo obciążeń DDA.
-
Michał486,
Ciekawe to co piszesz z zabiegiem Reiki dla wewnętrznego dziecka. Chętnie poczytam o dalszych efektach jak zechcesz napisać :)
Ja też w sumie dużo improwizuję. W zależności od tego co czuję.
Jak kiedyś czytałam książki o DDA to taki był przekaz, że to jest skaza na całe zycie. Pewnie tez czytałam książki odpowiednia do intencji w tamtym okresie :)).
Ale teraz coraz częściej zauważam, że sporo cech DDA jest już dla mnie przeszłością.
-
Jak masz ochotę sama spróbować to mogę ci zrobić taki zabieg któregoś dnia.
Za darmo, bo cały czas się uczę.
-
Chętnie :)
-
Lilliole,
I tak płakało ze dwa dni. A wczoraj usnęło zmęczone na moim ramieniu
Zgadnij jaki był skutek tego zdania ....?
I dziękuję ci :)
Łzy obmywają duszę.
-
Tess :-*
-
Jeżeli chodzi o pracę z wewnętrznym dzieckiem to jest tu cały watek "Terapia wewnętrznego dziecka" w dziale: DDA i terapia wewnętrznego dziecka. Warto go przeczytać. Możesz też poczytać książki Alice Miller - "Mury milczenia", "Dramat udanego dziecka". W wątku o terapii Felicite polecała też:John Bradshaw Powrót do swego wewnętrznego domu. Jak odzyskać i otoczyć opieką.
A tak na szybko to możesz sobie wyobrazić sobie siebie, tego chłopca, który w szkole nie był akceptowany przez inne dzieci i byc z nim (juz jako dorosły). Zaakceptować jego wszystkie uczucia, jego lęk, strach i jego decyzję, że będzie tak jak wszyscy.
Obserwować swoje uczucia do tego małego chłopca, którym byłeś. Jeżeli czujesz jakieś negatywne emocje do niego np wkurza cię jego strach czy nieporadność to są najprawdopodobniej emocje jakie przejawiali do Ciebie rodzice jak byłeś dzieckiem. Zaakceptuj to co do niego czujesz. Ważne, żebyś z nim jak najwięcej był. Jak najczęściej wyobrażaj sobie, ze on jest z Tobą. W różnych sytuacjach życiowych. Obserwuj co on czuje i co ty czujesz.
Spróbuj poprosić w wyobraźni, żeby do Ciebie przyszedł. Żeby sie do Ciebie przytulił. Jeżeli nie chce, np boi się. Zaakceptuj to. po prostu niech będzie z Toba a Ty z nim.
Jeżeli czujesz że potrzebujesz sobie popłakać - to płacz. Ale niech to dziecko będzie tez z Toba w tej sytuacji. Dużo emocji może wychodzić, ale ważne, żeby ich nie tłumić tylko akceptować, że one są.
Jeżeli przypomni Ci sie jakaś sytuacja trudna w młodszym wieku - to wyobraź sobie Ciebie młodszego. I zaopiekuj sie soba w tym wieku. Niech ten chłopiec wie, że jesteś z nim i że jest dla Ciebie najważniejszą osobą na świecie. Bo nie ma nikogo ważniejszego.
Duzo wychodzi mi roznych ,,rzeczy", odkad zaczalem prace z dekretem i afirmacjami. Coraz bardziej uswiadamiam sobie, ze moj opor przed zarabianiem duzych pieniedzy oraz robieniu tego, co daje mi spelnienie wcale nie bierze sie z ograniczen wynikajacych np. z negacji materii a z totalnie innej rzeczy - ze jako dziecko i mlody czlowiek (nastolatek) chcialem isc zupelnie inna droga a poszedlem inna. Teraz, kiedy powrocily emocje z przed lat, wspomnienia znowu poniekad poczulem sie ta osoba i znowu doswiadczylem tego zmieszania, leku, strachu i innych emocji, ktory mi wtedy towarzyszyly.
Mam teraz spora zagwozdke, bo coraz bardziej odczuwam calym soba ze chcialbym powrocic do poprzednich zainteresowan, do kierunku w ktorym juz wtedy chcialem isc ale jednoczesnie zdaje sobie sprawe, ze np. zawodowo nie mam co liczyc na robienie tego, bo to by sie wiazalo ze skonczeniem specjalistycznych studiow oraz stazem zawodowym.
Dodatkowo wyszla mi jeszcze jedna rzecz, ktora tez gdzies od czasu do czasu przewijala sie od dziecka, mianowicie strach i lek przed ludzmi. To towarzyszy mi od narodzin. Pamietam rozne dziwne sytuacje lub opowiesci z domu rodzinnego. Np. sytuacje, kiedy moj ojciec zabral mnie do kina na Mikolaja. I wszystko bylo super, dopoki nie wywolano mnie na scene (chyba dostalem jakis prezent w postaci slodyczy). Pamietam, ze tak panicznie balem sie tego, ze moj ojciec chyba musial ze mna tam isc. Takich sytuacji bylo o wiele wiecej i tak dopiero gdzies okolo 3 lub 4 klasy podstawowki zaczalem zachowywac sie w miare normalnie (choc gdzies ten lek jest ciagle obecny we mnie, co objawia sie np. strachem przed wracaniem pusta ulica w obawie, ze ktos mi moze cos zrobic lub przeciwnie - nieuzasadnionym lekiem, niezrecznoscia w miejscach publicznych). To drugie spowodowalo, ze nie umiem w ogole wykonywac prac, obowiazkow w zawodach, gdzie kontakt z klientem, ludzmi jest rzecza powszednia. Odczuwam wtedy mieszanine wstydu i strachu. I nie moge poki co rozgryzc, o co tu idzie ale lek jest na tyle silny, ze powoduje niemile odczucia w ciele (zoladek) i glowie (uciekanie wzrokiem, schylanie glowy lub patrzenie ponad innych, a nigdy prosto w oczy).
Ponoc jak mialem z rok moze, robotnicy pracujacy na dachu zrzucili ogromny fragment papy i ponoc ja tak sie wystraszylem, ze musiano mnie pol dnia uspakajac ale intuicyjnie czuje, ze to jest cos z poprzedniego wcielenia i ze ja ten lek przenioslem na obecne zycie.
Co moze budzic lek przed ludzmi, patrzeniem na mnie? Kojarzy Wam sie to z czymkolwiek?
-
Modlitwa na bezradność - też :)
AKT ODDANIA SIĘ BOGU:
Mój kochany Dobry Boże,który jesteś najwyższą świadomością wszechświata i przenikasz wszystkie światy i wszechświaty,
Powierzam Ci mój Boże całe moje życie z każdą jego sferą, ufam w Twoje prowadzenie,ufam w Twoją miłość i moc,
Powierzam Ci mój Boże,wszystkie moje błędy,poczucie winy i grzechy i przyjmuje Twoją wolę,Twoją miłość i Twoje uzdrowienie
Powierzam Ci mój Boże całą moją przeszłość,teraźniejszość i przyszłość od tej pory niech się dzieje Twoja wola w całym moim życiu,
Powierzam Ci Boże każdy skrawek mojego ciała,umysłu i duszy i ufam w Twoją miłość,mądrość,moc i uzdrowienie,
Powierzam Ci mój Boże całą moją podświadomość i karmę,ufam że ją naprawisz,uzdrowisz i przetransformujesz,zgodnie z Twoją wolą i miłością,
Od tej pory ufam że wszystko co do mnie przychodzi w życiu jest wspaniałym darem Bożym,który służy mojemu najwyższemu rozwojowi,najwyższemu dobru i szczęściu,
Dziękuje Ci Boże za Twoją całkowitą opiekę,całkowitą ochronę i całkowite prowadzenie, w każdej sytuacji zawsze i wszędzie,
Tak mi dopomagaj Bóg,
Tak mi dopomóż Bóg,
Dziękuje za wszystko czym mnie obdarzasz w każdej chwili,każdego dnia,zawsze i wszędzie.
Myślę, że na czasie :)
-
Co moze budzic lek przed ludzmi, patrzeniem na mnie? Kojarzy Wam sie to z czymkolwiek?
Kojarzy mi się to z lękiem przed oceną. Gdy dziecko jest wychowywane w otoczeniu w którym najbliżsi bezlitośnie oceniają innych lub to dziecko.
Jeżeli dziecko nie jest akceptowane przez bliskich to może sie to przełożyc na lęk przed ludzmi. Bo jak patrzą to na pewno oceniają...
Albo jeżeli dziecko było stawiane za wzór i było poddawane silnej presji aby być doskonałe - to też może być lęk, że jak ludzie patrzą to mogą zauważyć że nie jest doskonałe. Bo nikt nie jest.
Często dziecko przejmuje telepatycznie od rodzicow ich lęki związane z ludzmi, ich przekonanie że świat jest zły, ludzie są źli i nieżyczliwi.
Często jest też tak, że najwieksze obciązenia są zwiazane z naszymi najwiekszymi talentami. Jeżeli masz taki problem w relacjach z ludźmi to możliwe, ze Twoje talenty są z tym związane lub od tego zależą.
A jakby sie nagle okazało, że nie masz juz problemów z ludźmi. Spotykasz samych pomocnych i życzliwych ludzi, godnych zaufania, pełnych akceptacji i zrozumienia. Że wspaniale się czujesz w relacji z ludźmi, że czerpiesz przyjemnośc ze wspólpracy z nimi. Czy to by coś zmieniło w Twoich planach zawodowych?
-
Często jest też tak, że najwieksze obciązenia są zwiazane z naszymi najwiekszymi talentami. Jeżeli masz taki problem w relacjach z ludźmi to możliwe, ze Twoje talenty są z tym związane lub od tego zależą.
to bardzo ciekawe, możesz rozwinąć?
-
Kojarzy mi się to z lękiem przed oceną. Gdy dziecko jest wychowywane w otoczeniu w którym najbliżsi bezlitośnie oceniają innych lub to dziecko.
Jeżeli dziecko nie jest akceptowane przez bliskich to może sie to przełożyc na lęk przed ludzmi. Bo jak patrzą to na pewno oceniają...
Albo jeżeli dziecko było stawiane za wzór i było poddawane silnej presji aby być doskonałe - to też może być lęk, że jak ludzie patrzą to mogą zauważyć że nie jest doskonałe. Bo nikt nie jest.
Często dziecko przejmuje telepatycznie od rodzicow ich lęki związane z ludzmi, ich przekonanie że świat jest zły, ludzie są źli i nieżyczliwi.
Często jest też tak, że najwieksze obciązenia są zwiazane z naszymi najwiekszymi talentami. Jeżeli masz taki problem w relacjach z ludźmi to możliwe, ze Twoje talenty są z tym związane lub od tego zależą.
A jakby sie nagle okazało, że nie masz juz problemów z ludźmi. Spotykasz samych pomocnych i życzliwych ludzi, godnych zaufania, pełnych akceptacji i zrozumienia. Że wspaniale się czujesz w relacji z ludźmi, że czerpiesz przyjemnośc ze wspólpracy z nimi. Czy to by coś zmieniło w Twoich planach zawodowych?
Mi tez sie z tym kojarzy, ale za cholere nie potrafie sobie przypomniec czy poczuc nawet emocjami tego, po prostu nie czuje w ogole tego w sobie. Ten strach, lek pasuje po opisie i zgadzalby sie z tym, czego doswiadczalem w przeszlosci ale nijak nie umiem nakierowac tego do momentu, w ktorym zdarzylo sie to po raz pierwszy.
Za wzor chyba raczej nie bylem stwiany wiec to opdada. Akceptacja tez raczej byla, na pewno nie idealna ale jakas jednak. Ze strony ojca bylo ocenianie ale to troche na innych zasadach niz to, o ktorym Ty piszesz.
Często jest też tak, że najwieksze obciązenia są zwiazane z naszymi najwiekszymi talentami. Jeżeli masz taki problem w relacjach z ludźmi to możliwe, ze Twoje talenty są z tym związane lub od tego zależą.
I ja mam podobne odczucia :). Z tym ze w ogole tego juz teraz nie czuje, jesli tak jest. Blokada na ludzi jest u mnie tak silna, ze po prostu jakby wrosnieta w osobowosc, jakby byla od urodzenia.
A co do planow zawodowych, podejrzewam ze zmieniloby wiele i to nie tylko w planach, ale i w zyciu w ogole.
-
I ciagle wywala mi temat z przystosowaniem sie do spoleczenstwa.
ja tak nienawidze tego algorytmu, ze czasami marze o tym, aby np. obrabowac jakis bank i miec ,,swiety spokoj" z zarabianiem kasy, lazeniem za praca i robic wylacznie to, co mnie interesuje bez wzgledu na to, czy mialby z tego pieniadze czy nie.
Tu musi byc cos, co mnie blokuje bo ile mozna dzialac w okreslonym kierunku i ciagle stac w miejscu....
-
Duzo wychodzi mi roznych ,,rzeczy", odkad zaczalem prace z dekretem i afirmacjami. Coraz bardziej uswiadamiam sobie, ze moj opor przed zarabianiem duzych pieniedzy oraz robieniu tego, co daje mi spelnienie wcale nie bierze sie z ograniczen wynikajacych np. z negacji materii a z totalnie innej rzeczy - ze jako dziecko i mlody czlowiek (nastolatek) chcialem isc zupelnie inna droga a poszedlem inna. Teraz, kiedy powrocily emocje z przed lat, wspomnienia znowu poniekad poczulem sie ta osoba i znowu doswiadczylem tego zmieszania, leku, strachu i innych emocji, ktory mi wtedy towarzyszyly.
Bardzo ważne odkrycie. Idziesz dobrą drogą.
-
furyah,
chodzi o to, że jak człowiek ma talent w jakimś kierunku to w sposób naturalny chce dzialać w oparciu o ten talent, chce go rozwijać, sprawia mu to ogromną radość. To jest wielki potencjał, który domaga się urzeczywistnienia. I żeby coś takiego zablokować to trzeba naprawdę się postarać, podziałac z różnych stron i wytworzyć silne mechanizmy uniemożliwiające dostęp i rozwój.
Oczywiście nie każdy ma zablokowane talenty. Ale jak komuś trudno dostrzec swój talent to warto się przyjrzeć swoim największym blokadom i tam poszukać.
-
Uświadomiłem sobie że mam wiele wzorców "nie zaczynaj, bo i tak się nie uda" od mamy.
Nie zdawałem sobie z tego sprawy że mam to i jak bardzo mnie to ogranicza.
Uświadomienie tego zawdzięczam weekendowym wywalanką.
Teraz muszę pomyśleć jak to oczyścić.
Za każdym razem jak coś uzdrowię to coś kolejnego wylezie.
Uzdrawiane samego siebie to chyba historia z tych nie mających końca
-
furyah,
chodzi o to, że jak człowiek ma talent w jakimś kierunku to w sposób naturalny chce dzialać w oparciu o ten talent, chce go rozwijać, sprawia mu to ogromną radość. To jest wielki potencjał, który domaga się urzeczywistnienia. I żeby coś takiego zablokować to trzeba naprawdę się postarać, podziałac z różnych stron i wytworzyć silne mechanizmy uniemożliwiające dostęp i rozwój.
Oczywiście nie każdy ma zablokowane talenty. Ale jak komuś trudno dostrzec swój talent to warto się przyjrzeć swoim największym blokadom i tam poszukać.
No wlasnie - jak tu dotrzec do tych pierwotnych blokad, jak je sobie uswiadomic w wypadku, gdy one sa w ,,nas" od ,,zawsze"?
-
No wlasnie - jak tu dotrzec do tych pierwotnych blokad, jak je sobie uswiadomic w wypadku, gdy one sa w ,,nas" od ,,zawsze"?
Ja nie znam innej drogi niż oczyszczanie podświadomości i zwiększanie świadomości. Techniki mogą być różne.
Często trzeba oczyścić wiele warstw, żeby się dogrzebać tej co nas interesuje.
-
Lilli,
Ale jak komuś trudno dostrzec swój talent to warto się przyjrzeć swoim największym blokadom i tam poszukać.
Genialne :)