Raczej się nie skończy a przygaśnie, wykrwawią kraj, ale nastroje niestety prztrwają.
Na moje oko gdzieś w przyszłym roku powinno sie uspokoić na tyle, że zacznie się realnie mówić o spokoju. Leszek w tym chyba wątku dość szczegółowo rospisał swój scenariusz... Wielu niezależnych analityków widzi to podobnie z różnymi odchyłkami dot rozwoju akcji. Podsumowując, oby jak najszybciej.