jeszcze o projekcie Radioactive@Home:
"Do czego mogą się przydać takie mapy radioaktywności? "Jest to całkowicie niezależne źródło informacji" - zaznacza Piszczek. Uważa, że nie we wszystkich krajach informacje o poziomie radioaktywności są tak łatwo osiągalne, jak w Polsce. Dodaje, że można wyobrazić sobie, że strony oficjalnych instytucji, które zajmują się pomiarami radioaktywności, byłyby blokowane albo nie publikowałyby informacji o zanieczyszczeniach. "A w ramach tego projektu ludzie mogą sobie zweryfikować dane (o radioaktywności - PAP)" - mówi.
Piszczek wyjaśnił, że ogromny wzrost odwiedzin na stronie projektu zaobserwowano np. kiedy czujnik państwowej sieci w USA uległ uszkodzeniu i przez jakiś czas wskazywał wzrost promieniowania. Internauci na stronie Radioactive@Home weryfikowali te informacje.
Z kolei w Polsce obawę wzbudziły przewożone przez port w Szczecinie środki radioaktywne. Jak opowiada informatyk, internauci dzięki mapie Radioactive@Home mogli przekonać się, że czujniki w Szczecinie nie wykazały wtedy żadnego wzrostu promieniowania."