http://manipulatorzy.salon24.pl/618966,kto-zawinil-gierek-czy-my-specjalisci#comment_9692876Trochę o budowniczych wielkiej płyty w czasach PRL. Przedsiębiorca zajmujący się dociepleniami odkrył, że styropian który standardowo montowano wewnątrz płyt topił się pod wpływem ciepła w procesie produkcyjnym i nie spełniał swojej funkcji. Nikt tego nie wykrył za PRLu z powodu braku elementrnej kontroli procesu produkcyjnego.
i jeszcze na temat wielkiej płyty
"Eksperci budownictwa wskazywali na wątpliwość, czy owa technologia, której remonty w ogóle nie były przewidywane, a według ówczesnej techniki także nie były możliwe, wytrzyma więcej niż, powiedzmy, 25 -30 lat, nim stanie się niebezpiecznym slumsem.
Tu trzeba jednak wskazać, że ową sowiecką technologię od razu mocno poprawiano, pod kątem poprawy trwałości. Poza tym spółdzielnie mieszkaniowe na ogół bardzo szybko i wytrwale reagowały na wszelkie ataki wilgoci, grzyba itd... - czyli znacznie lepiej niż w ZSRR.
Ekspertyza wskazywała też całkowicie pozytywną ekonomicznie, zupełnie realistyczną inną metodę zaspokojenia głodu mieszkań - tzw. cerbety. Mocny, ale lekki szkielet, z wysokiej klasy ceramiką jako ściany. Szkopuł w tym, że ceramika produkowała się w zakładach państwowych dramatycznie, ale to inny temat. Należałoby realizować te inwestycje przy częściowym przynajmniej odstępstwie od zasad ustrojowych (analogia do polskiej produkcji rolnej).
Ekspertyza, powstała po szczegółowych konsulatacjach i jako wynik wielu dyskusji w resorcie materiałów budowlanych, bardzo chwalona, dopóki pozostawała w resorcie, w końcu jednak, już bez jednego fachowca osobiście obecnego, dotarła do prezydium rządu.
Premier Piotr Jaroszewicz rozprawił się z tematem w ciągu 30 sekund...
- do NBP dopiero co wcielono specjalistyczny Bank Iwestycyjny i od tej pory NBP sam miał opiniowac własne inwestycje, ale praca powstawała jeszcze kadrami i metodami dawnego BI.
podobno było to tak...
Jaroszewicz:
Towarzysze z NBP usiłują przekonać nas, że jakieś cerbety, a nie sprawdzona, niezawodna radziecka technologia fabryk domów... - na moment zawiesił głos - ALE PRZECIEŻ NAWET DZIECKO TO WIDZI, ŻE Z WIELKIEJ PŁYTY JEST SZYBCIEJ ! - a my, towarzysze, mamy dać ludziom mieszkania ! .....
Następnie tow. Jaroszewicz rzucić miał tą pracą o stół i wszelka dyskusja o metodach budownictwa, na szczeblu rządu, została zakończona.
około 1976 PRL osiągnął więc maksymalną możliwą, tą technologią, produkcję bodaj około 280 mieszkań na 1000 nowo zawieranych małżeństw. Czemu maksymalną możliwą ? Ponieważ od tej pory ilość nabudowanych tak już slumsów była na tyle duża, że pożerały coraz więcej energii na ich zamieszkiwanie, tym samym ograniczając coraz dotkliwiej ilość dysponowanej energii, niezbędnej do dalszej produkcji cementu, stali itp składników oraz dla baaaaardzo energochłonnej samej produkcji wielkich płyt.
A warto tu wskazać (praca OCZYWIŚCIE podkreślała to), że owej sowieckie technologii, płyta na 10 piętrze miała tę samą, zupełnie już zbędną, wytrzymałość i niestety także ten sam abstrakcyjnie duży ciężar, co płyta na parterze...
Warto zauważyć, że co do sowieckiej technologii połączeń, polskie środowisko inżynierskie od razu zawołało zgodnie "nie ! nigdy !" i przerobiło ją na mniej niebezpieczną, w marę starzenia się. "Za trzydzieści lat nie nadążymy nawet rozbierać tych niebezpiecznych miast, które teraz mielibyśmy tak zbudować !".
Ale jeszcze słówko o cerbetach, tych, które zdaniem specjalistów (zawsze były to zespoły inżynierów i ekonomistów razem), spokojnie mogłby umożliwić Polakom zamieszkanie w dostatecznej ilości ciepłych, dużych własnym mieszkań. Przynajmniej jeśli zależałoby na tym komunistycznemu państwu, a nie jak teraz od 25 lat - wąskie sitwy developerów z wpływami w ratuszu...
Otóż zasady projektowania cerbetów znałem na pamięć z licznych dyskusji w mamy środowisku oraz mama pracowała co dnia także w domu, czytając sobie na głos...
I oto, w 1976 roku, po raz pierwszy mogłem zobaczyć Grecję. A był to okres, gdy oddawano tam do użytku nawet po 2.800 dużych, wygodnych mieszkań, na 1000 nowo zawartych małżeństw. Całą prawie Grecję po prostu przesiedlano z gliny i kamienia do normalnych domów. Nie, Ateny i Saloniki nie były wtedy jeszcze zatłoczone...
I oto zobaczyłem dokładnie, dokładnie tę technologię, którą mama i jej parterzy z zespołu usiłowali w Polsce wprowadzić, jako rozwiązanie problemu. I żadnych wielkich zakładów przemysłowych to produkujących, a tylko ogromną ilość małych (ale nowoczesnych), prywatnych cegielni, zakładów prefabrykatów itp... Czyli nie to, czego oczekiwał Jaroszewicz.
Od początku przysłuchiwałem się na żywo (przez megafony stoczniowe) negocjacjom niejakiego towarzysza Pyki (zdaje się wicepremiera), z MKS-em, w sierpniu 1981.
Pamiętam więc, choć z pewnością nie powtórzę dosłownie, także ten moment:
Wicepremier:
Państwo podnosicie tu w postulatach, że w Trójmieście nie został jeszcze rozwiązany problem mieszkaniowy. Przedyskutowaliśmy to z towarzyszami i proponujemy Wam zbudowanie jeszcze dwóch fabryk domów, do tych dwóch, które już macie !
- wicepremier nawet tego nie wiedział, że owe dwie już zbudowane fabryki stoją, gdyż brak imt cementu, stali i prądu do dalszej produkcji !""