Pojawiła się tu niedawno informacja o uprzywilejowanym - bezwizowym ruchu pomiędzy Izraelem a Rosją. W samym Izraelu siedzi milion rosyjskich Żydów, a pośród przyjaciół Putina żydowskich oligarchów nie brakuje.
Dlaczego zatem Putin musi walczyć w Noworosji z batalionami wysyłanymi przez innych Żydów, w celu pacyfikacji ukraińskich Rosjan. Skoro Putin ma tak dobre kontakty z Izraelem, to czemu izraelska pomoc dla ukraińskiej armii wciąż dociera? Czy ci rosyjscy Żydzi (zaprzyjaźnieni z Kremlem) nie są potomkami Chazarów? Bo jeśli są to to wszystko się raczej kupy nie trzyma, przynajmniej na poziomie logiki.