Jak się połapać w tym chaosie informacyjnym?
Cały czas obok konfliktu zbrojnego trwa wojna informacyjna. Prowadzą ją zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie. Trudno jest ocenić, co jest prawdopodobne. Przykładem jest kwestia ostrzelania przez separatystów autobusu z uchodźcami. Ukraińcy mówili o ofiarach, podawali ich liczbę: mamy już 15 ofiar, potem 17. Natomiast nikt do dzisiaj nie widział ani jednego zdjęcia autobusu, ofiar, czegokolwiek. Nie przedstawiono ani jednego dowodu, który potwierdzałby, że do tego ostrzelania naprawdę doszło.
Dlatego warto się przerzucić na takie bardzo podstawowe dziennikarstwo. Jadę, patrzę, jak jest i relacjonuję. Jest autobus z dziurami po kulach, to mówię: wygląda na to, że ktoś strzelał do autobusu. Nie widzę, mówię, że nie mogę tego potwierdzić. To wymaga ogromu pracy i ciągłego ryzykowania, ale to jedyna możliwość, aby z tej wojny informacyjnej wyłuskać jakieś fakty.
W pewnym momencie właśnie taką zasadę przyjęliśmy na Majdanie, gdzie w najgorętszym okresie pojawiało się tyle informacji, że nie potrafiliśmy nadążyć z ich weryfikacją. Później mówiliśmy tylko o tym, co widzieliśmy na własne oczy. Informacja to jest potężna siła. Gdy rozmawialiśmy z ludźmi z obozu dla uchodźców, byliśmy zaskoczeni, z jaką wiarą i przekonaniem ludzie są w stanie mówić o sprawach, które zostały im przekazane przez media.
Z czego to wynika? Dlaczego te przekonania tak silnie potrafią się zakorzenić?
Problem polega na tym, że nie jesteś w stanie powiedzieć np. kto strzela, albo kto prowadzi ostrzał artyleryjski. Byliśmy w maju w Słowiańsku. Długo nic się nie działo i w końcu pojechaliśmy na jeden z check-pointów porozmawiać z separatystami. Nagle zaczęły nad nami latać rakiety. Schowaliśmy się w rowie. Nie wiem, czy kiedykolwiek w moim życiu tak się bałem. Odłamki tych rakiet zaczęły świstać nam nad głową, jeden wybił szybę w naszym samochodzie. Dziewczyna, która była naszym kierowcą, dostała ataku paniki i chciała uciekać do auta pomimo tego że nad nim cały czas przelatywały rakiety. Nie pamiętam, żebym tak się bał. Potem wyszliśmy z rowu i nie byliśmy w stanie powiedzieć, kto strzelał. Czy to byli separatyści, czy armia ukraińska. A wszystko działo się kilka metrów od nas.
Jeśli zapytasz się separatystów, to oni powiedzą, że strzelali Ukraińcy i vice versa. Wracając do sytuacji uchodźców: gdy ktoś burzy twój dom, to nie wiesz, kto to zrobił i dużo zależy od tego, co na ten temat ktoś ci opowie. Stało się już dużo złego. Kłamstwa powtarzane wielokrotnie zaczynają na wschodniej Ukrainie funkcjonować jako prawda objawiona. Wydaje mi się, że to jest nieodwracalne.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wojciech-bojanowski-ten-kto-zaplanowal-bialy-konwoj-przegral/46zn1