Dla mnie to folklor banderowski, taka tradycja, o której bardzo mało w Polsce wiemy.
Przez lata trwania PRL w imię dobrosąsiedzkich stosunków z SOCJALISTYCZNĄ Republiką Ukrainy, bardzo rzadko dochodziło do oficjalnych publikacji na temat band UPA i ich obyczajów. Trochę mogliśmy się dowiedzieć o śmierci gen. Świerczewskiego (książka Chryszczata), trochę z Barwy Walki M. Moczara, która się ukazała tylko dlatego, że był on ważną osobistoscią w KC PZPR. Tematyki UPA raczej unikano, stąd wielu ludzi w Polsce nie ma pojęcia nawet o tak ważnych wydarzeniach jak Rzeź Wołyńska, podczas której banderowcy zamordowali RYTUALNIE ponad 200 tysięcy osób, w tym ponad 100 tysięcy Polaków. Z kolei bezczelni Ukraińcy, których w Polsce jest ponad 2 miliony, twierdzą, że czegoś takiego w ogóle nie było! I mają trochę racji - jak się nie wspomina, to się zapomina, a potem można powiedzieć "nie było".
Tymczasem w Anglii powstała naukowa praca historyczna omawiajaca kilkaset sposobów torturowania przez banderowcow ich ofiar tylko W TYM CELU, BY NAPAWAĆ SIĘ ICH CIERPIENIEM. (link do tej pracy jest umieszczony na początku wątku). Konsekwencją tej ideologii był masowy mord w Odessie, 2 maja. Jego wykonawcy służą w prywatnej armii Kołomojskiego, oraz przywódcy partii faszystowskiej, które to oddziały zdobyły Slowiansk. Aż dziw bierze, że jeszcze nie dochodzą głosy o "kwadransie higieny seksualnej", który był praktyką poprzedzającą mordowanie kobiet. Ale ... pewnie i na to przyjdzie czas, gdy banderowcy poczuja swoją siłę i zejdą z celowników kamer.