Krótkie podsumowanie tematu:
"
Wielcy tego świata uznali, że nadeszła pora wyzwolić Ukrainę po raz wtóry. Zaangażowano potężne środki jawne i niejawne, medialne, psychologiczne, rezerwy ludzkie i stworzono Majdan BIS, na wzór libijskiej, egipskiej, syryjskiej rewolucji. Ten sam scenariusz. Demokratyczny Zachód inicjował i wspierał zamach stanu. W mediach banderowskie sotnie plądrujące kijowskie ulice i zdobywające obiekty państwowe przedstawiano jako pokojowych demonstrantów. Wszyscy znamy obrazki z Kijowa: ataki na defensywnie ustawione szpalery Berkutu, lecące butelki z benzyną, łańcuchy, siekiery i broń palna w rękach pokojowo nastawionych rezunów przywiezionych do stolicy Ukrainy ze Lwowa, Łucka.
Janukowycz zdezerterował, uciekł; dla obrony konstytucyjnych i legalnych organów władzy nie odważył się użyć prawem przewidzianych środków. Nie użył sił specjalnych ani wojska. Stchórzył?
Władzę przejęli radykałowie i starzy przedstawiciele oligarchii. Pierwszą decyzją nowych władz było zwolnienie z więzienia byłej premier Tymoszenko oraz wycofanie ustawy pozwalającej mniejszościom narodowym na posługiwanie się własnymi językami. Na wschodzie Ukrainy zawrzało – rosyjsko języczna ludność i jej przedstawiciele w organach lokalnych władz zaczęli domagać się od Rosji pomocy, roztoczenia parasola ochronnego, ochrony przed szowinizmem Kijowa. Rosyjskie wojsko obsadziło Półwysep Krymski. Miejscowa ludność witała sołdatów jak oswobodzicieli. Rosja na wzór Amerykanów rozpoczęła „misję stabilizacyjną”. To było oczywiście do przewidzenia.
Zaczęła się medialna histeria. Zachód wpadł w panikę. Media zaczęły straszyć wojną światową, atakiem nuklearnym. Jak zwykle przodować w tej histerii zaczęli Polacy, zacietrzewienie rusofobiczne z godziny na godzinę ogarniało coraz szersze rzesze rodaków, którzy już, już, raz, raz, chcą wędrować i odbijać Krym z rąk Putina. Redaktor Terlikowski zapomniał o tematach waginalnych i okołomiedniczych i począł wzywać swoich czytelników do krucjaty przeciwko bolszewikom, pisząc, że dzisiaj wszyscy jesteśmy Ukraińcami. Jakie to szczęście, że władzy w Polsce nie sprawują bracia Kaczyńscy, bo nasze zagony pancerne uzbrojone w plastykowe repliki TU-154 i portrety zamordowanego prezydenta stałyby już u wrót Moskwy…
http://katonnajmlodszy.wordpress.com/2014/03/02/dzisiaj-wszyscy-jestesmy-banderowcami-i-oligarchami/