Autor Wątek: Mity, uogólnienia i uproszczenia w rozwoju duchowym  (Przeczytany 2107 razy)

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2014-12-31, 03:53:48 »
Cała ta stronka wygląda spoko, tak po pobieżnym przeklikaniu tytułów artykułów. Znaczy troszkę to wszystko teraz dla mnie za mądre, ale czuję, że kiedyś -- gdy mnie już wypuszczo z duchowego przedszkola :-) -- to się na pewno przyda, dlatego dodałem ją do zakładek.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-12-30, 13:43:08 »
Dobry artykuł w temacie: Duchowy bypassing.

Osobiście uważam jednak że taki bypassing jest cały czas, po prostu w coraz mniejszym stopniu: że każda duchowość ma rozszerzyć granice strefy komfortu do jakiegoś stopnia... Ale też wyznaczyć granice tego co bezpieczne, na których są namalowane ładne i kojące obrazki. I po oswojeniu sobie tej poszerzonej strefy komfortu, można obrazki, już nudne i błahe, i rozszerzyć ją ponownie.

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-20, 22:41:46 »
To nie mity, ale bardzo utrudniają rozwój i zaczerniają go mocno- trzy znamienne słowa na p: przemoc, przesąd i plotka.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-07-20, 21:27:10 »
Bardzo ciekawy tekst o okazywaniu sympatii i źródłach tego vs empatii , trcohę głupio wklejać po angielsku na polskim forum, ale czuję, że mimo to warto rozprzestrzeniać takie rzeczy, ku ogólnej świadomości :)


Man has forgotten about empathy completely, but he knows about sympathy.Sympathy is not
something great.

When somebody is in misery you Sympathize;

But if you look inside you will find you are feeling great because you are not in misery, somebody else is. At least in this situation you are superior. You can sympathize – you can afford it.

Apathy is your everyday experience. You pass people as if they don’t exist. The servant comes in your room – you don’t wave at him, you don’t smile at him. You don’t even take any note that somebody has come in the room. You remain exactly the same as you were before – no recognition of the other’s existence.

This is your everyday experience
Sympathy once in a while – when somebody goes bankrupt, when somebody’s house is burned, the whole neighborhood is sympathetic.

And these are the same people who were jealous of his beautiful house. How can it be? The same people who were jealous of his beautiful house suddenly have become so sympathetic because his house is burned. It is a mask; underneath they are feeling great joy, this was the day they were waiting for.

His beautiful house was continuously a torture for their heart. Now, sympathizing with the man, they are in a higher position. They are really feeling good.

So remember perfectly well, whenever you sympathize with somebody – watch the inner workings of your mind; it is not friendly. It is not out of your goodness, out of your Compassion, but just the opposite.

It is your Hate, your Jealousy, your violence – but now there is no need to show it, the man is finished on his own. Now you can have this beautiful experience and a good night’s sleep by sympathising with him, by being a real Catholic.
Sympathy is not a great quality. It is phony.

Apathy is inhuman. And remember, when you are apathetic towards anybody, your heart is becoming harder. You are not doing any harm to the person, you are simply being self-destructive.

The more apathetic you are, the more your heart will lose its great qualities. It will become just a
pumping mechanism for breathing, but not a bridge for feeling.

Empathy has almost disappeared from human beings. It is certainly the only quality that joins you with the life current within other human
beings, animals, trees – with the whole existence.

It is pure religiousness.

But no religion teaches empathy.
All religions teach is sympathy, and sympathy is not the real thing.

OshO

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-25, 22:24:01 »
Lynd Seagull
Kierowanie się intuicją nie jest takie trudne. Nawet dla tych pokiereszowanych są pewne symptomy, co pochodzi z góry a co np. z ego.
Podam jakie ja stosuję metody. Przede wszystkim poczuć jakie są odczucia na sercu. Wskazówek może być więcej niż jedna w zależności od naszej kondycji i otwartości. Czasem jest to zbieranie rozrzuconych fragmentów w jedną całość.
Generalnie chodzi też o pozytywną inspirację, o prawdę która wyzwala a nie dołowanie się. Do tego, jak zauważyłem u siebie, nie ma co długo analizować i roztrząsać, bo to często dłuższa droga i nie zawsze do celu, choć jak ktoś ma potrzebę to czemu nie, też może się wiele nauczyć. Raczej chodzi o wgląd. Intuicja na pewno ma związek ze świadomością.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-25, 22:26:49 wysłana przez Mateusz »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-01-25, 22:13:07 »
Zbytnia powściągliwość też nie jest okej :) Bo to robienie sobie innego wyobrażenia które zawsze stawia się przed swoimi oczami, gdy postrzega się coś, co jest niejasne.

Jeśli chodzi o przykład strażnika - jeśli osobowość postrzega kogoś w ten sposób, to znaczy że jest to dla niej realne, warto zaakceptować to choć się nie przywiązywać. Problem sam może się potem napędzać awersją, nie z uwagi na to jaka ta druga osoba jest albo jakie ma oczekiwania itp. wobec nas a z samej obawy przed symbolicznym uznaniem (nakładką) że ta osoba jest dla mnie strażnikiem. Racjonalizowanie tego jak postrzega się drugą osobę (jej rolę w swoim życiu) nie ma sensu, bo postrzeganie opiera się na emocjonalnym stosunku i poprzez próbę zracjonalizowania tego co się postrzega (wytłumaczenia sobie w sposób racjonalny czy ogólnie uznany) wycofuje się własne emocje z relacji z tą osobą, stwarza się dystans na bazie racjonalnego wytłumaczenia (nałożenia sobie nakładki na prawdziwe - emocjonalne postrzeganie) sobie i żyje się patrząc na tę drugą osobę, nawet prosto w oczy, z tym nie do końca przyjemnym odczuciem w brzuchu, zaakceptowanym (zgodą na) dyskomfortem i odsunięciem siebie i swoich emocji na bok. Tak da się żyć, ale ile się da :)) Jednak warto bezpośrednio przeżywać swoje reakcje emocjonalne i stosunek do innych bo prawdy na temat emocji, nic nie zastąpi poza nimi samymi.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-25, 21:54:47 »
Każdy widzi co jest dla niego wskazówką :)

"Włączenie intuicji" nie jest jakimś cudownym rozwiązaniem, po którym już wszystko będzie dobrze... Bo nadal człowiekowi będzie się wydawało że to intuicja, a dopiero jak się nie uda to zauważy że to jednak intuicja nie była (i to przecież było takie oczywiste;).

Myślę że po prostu warto żyć świadomie i nie fiksować się na swoim punkcie widzenia, a serio wziąć pod roważenie inne możliwe rozwiązanie. Czyli: czy na pewno ta osoba jest moim strażnikiem? A może po prostu próbuje mnie przestrzec przed czymś bardzo głupim?

Niestety, aby móc skutecznie słuchać intuicji trzeba być bardzo "czystym" człowiekiem, w znaczeniu umieć patrzeć bez filtrów, nie być przywiązanym do swojego punktu widzenia i swoich lęków. Ale że większość ludzi przychodzi do duchowości (przynajmniej tej jej formy na tym forum) mocno pokiereszowana i z wielką potrzebą bezpieczeństwa, to pierwsze co budują to przekonanie o własnej nieomylności (lub swojego terapeuty czy ścieżki). I oczywiście będą temu zaprzeczać, bo wiedzą że się mogą mylić... ale też oczywiście doskonale wiedzą jakich rad potrzebują, a jakich nie ;)

To właśnie dziecko z oshowego "Wielbłąd - lew -dziecko."

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-25, 21:24:26 »
Lynd Seagull
Cytuj
Jak ktoś ma pozytywne nastawienie do siebie, to rzeczywiście ze wszystkiego jest w stanie wyciągnąć korzystną lekcję dla siebie. Przy nastawieniu negatywnym będzie psioczył na swoją paskudną karmę, która przyciąga takie paskudne rzeczy. W rzeczywistości...
...nikt nie wie jak to jest :)

Mnóstwo ludzi ma z tym problem.
Kiedy tak widziałem, jak ludzie interpretowali to, co ich spotykało, to myślałem że lepiej żeby zaprzestali tych interpretacji, bo one mieszały im w głowach i oddalały od prawdy.
 
Chodzi właśnie o tę korzystną lekcję a raczej o wskazówkę dzięki której zobaczymy co jest grane. A najlepiej "włączyć" do tego intuicję. Dzięki niej każdy w podobnych doświadczeniach "zobaczy" to co jest dla niego wskazówką.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-01-25, 21:09:52 »
(...) Mam po prostu jakie takie karmiczne zboczenie, polegające na czerpaniu satysfakcji z burzenia ludziom ich wierzeń opartych na iluzjach. :P.

a czemu chcesz im burzyć iluzje ? i co to za satysfakcja ? :)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-25, 19:01:58 »
Myślę że 2, 3 i 4 to aspekty tego samego: interpretowania wydarzeń jako mających znaczenie.
"Zwykli ludzie" nie nadają im żadnego, ludzie religijni najczęściej uważają że wszystko jest planem Boga, a duchowiaki któreś z powyższych. Ale, jak każda umiejętność rozumienia symbolicznego, zależy tylko od osoby i jej intencji.

Żona duchowiaka przychodzi podchmielona do domu.
Zbysiu stwierdza, że to jest odbiciem jego intencji do przyciągania sobie DDA.
Jasu stwierdza, że przyciągnął sobie taką żonę, aby zobaczyć czego nie chce od związku.
Wiesiu uzna, że ma go to nauczyć wyrozumiałości i że jest zbyt sztywny w poglądach.
Stasiu stwierdzi, że to jest odbiciem jego własnego pociągu do alkoholu.
Niby każdy mówi o świadomości lustra, ale w taki sposób jak mu pasuje.
Prawdopodobnie jeśli Wiesiu lub Stasiu się rozstaną, to potem stwierdzą że "wydawało mi się, że wiem co mi to miało pokazać, ale tak naprawdę to miało mi pokazać że ta osoba nie jest dla mnie".

Jak ktoś ma pozytywne nastawienie do siebie, to rzeczywiście ze wszystkiego jest w stanie wyciągnąć korzystną lekcję dla siebie. Przy nastawieniu negatywnym będzie psioczył na swoją paskudną karmę, która przyciąga takie paskudne rzeczy. W rzeczywistości...
...nikt nie wie jak to jest :)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-25, 15:26:25 »
Mit brzmi: "Im więcej pieniędzy i rzeczy będziesz posiadał, tym bardziej będziesz czuł się wolny i spełniony"

http://www.styl.pl/magazyn/wywiady/news-czy-pieniadze-daja-nam-wolnosc,nId,951840?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

matek

  • Gość
[#]   « 2014-01-25, 14:56:36 »
1 - wiekszosc zalezy od tego, jak ktos sie wypowiada w danym temacie, chociaz sam fakt zainteresowania tematem o czyms tam swiadczy - w koncu, jak to mowia, "mistrz uczy tego, czego sam sie musi nauczyc". Nie znaczy to, ze taki mistrz nie ma kompetencji do wypowiadania sie, czyli ze nic nie wie na dany temat. Przeciwnie - pracuje z nim, ma obecnie duzo wiedzy i pamieci roznych doswiadczen w temacie, jest najbardziej odpowiednia osoba zeby udzielac wskazowek. Zazwyczaj zreszta chyba jest tak, ze uwienczeniem pracy z jakims tematem jest etap "mistrzowski", kiedy dzielimy sie swoja wiedza z innymi. W dalszym ciagu pracujemy jednak z tym tematem. Kiedy juz temat przerobi sie zupelnie i ostatecznie, to odchodzi ochota sie wypowiadac i prowadzic innych. Mysle, ze taka jest ogolna tendencja, moze byc wiele wyjatkow od niej oczywiscie:)

2 - swiadomosc lustra podlega rzeczywiscie rozmaitym interpretacjom. Jak dla mnie, istnieje tylko Ja, z Twojego punktu widzenia istniejesz tylko Ty. Dlatego to oczywiste, ze wszystko, co nas spotyka, tworzymy My. Po prostu jestesmy tym wszystkim, czego doswiadczamy, nie ma mozliwosci zeby ktos inny cos "za nas" stworzyl:)

Jesli cos kogos denerwuje u jakiejs osoby, to tak czy owak "problem" ma osoba, ktora sie denerwuje, bo od kiedy to rozwoj duchowy (rozszerzanie swiadomosci) polega na ocenianiu i zmienianiu innych? Oczywiscie, nie ma nic "zlego" w denerwowaniu sie. Moze nawet to sprawiac przyjemnosc, mozna sie w to bawic:)Mozna nawet miec z tego jakies "korzysci".

3 i 4 - czym jest dla nas to, co nas spotyka, zalezy wylacznie od naszej decyzji. Wiec mozna to wszystko traktowac jako przyjemnosc, albo nieprzyjemnosc, albo lekcje, albo jedno i drugie, albo i uznawac ze to "na pewno czemus sluzy". Faktem jest, ze to z czegos wynika - wynika to z tego, ze to bardziej lub mniej swiadomie stworzylismy.

takie moje przemyslenia w temacie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-01-25, 14:29:50 »
Ad 1)
Potwierdziłeś że to prawda.
Ta osoba pisze w temacie chwalenia się bo ma go jeszcze nie przepracowanego.
Gdyby nie miała tu emocji to nie czułaby potrzeby aby o tym pisać. No a wtedy może pisać o różnych swoich sukcesach, czyli jakby na różne tematy.
W tym przypadku jest to trochę ukryte i nie pisane wprost.
Ale ogólnie uważam że masz rację, bo ta potrzeba może wynikać z zupenie czegoś innego niż nieprzepracowany temat.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-25, 14:34:46 wysłana przez Inga »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-25, 14:19:02 »
Tworzę ten temat z myślą o ciekawych dyskusjach, obalających powszechnie krążące "prawdy" na różne tematy. Zauważyłem, że często powtarzają się pewne przekonania źle bądź powierzchownie zrozumiane, co prowadzi do zamykania się w pewnych schematach. Celem tematu nie jest pisanie jaka jest prawda, ale raczej pokazywanie jaka nie jest lub nie musi być. Mam po prostu jakie takie karmiczne zboczenie, polegające na czerpaniu satysfakcji z burzenia ludziom ich wierzeń opartych na iluzjach. :P

Weźmy na tapetę kilka pierwszych z brzegu przykładów:

1) "Jeśli ktoś odczuwa potrzebę wypowiadania się w temacie, to znaczy że ma go jeszcze nie przepracowanego".
Dla mnie to oczywista bzdura, oparta na uogólnianiu (bo rzeczywiście w wielu przypadkach to będzie prawda) i nie braniu pod uwagę wszystkich możliwych motywacji danej osoby. No bo co jeśli dana osoba np. ma dużą potrzebę bycia chwaloną za swoje osiągnięcia? Czy to nie oczywiste, że wtedy będzie opowiadać o tematach, które już ma przepracowane iw których osiągnęła sukcesy? Uogólniacze powiedzą, że pisze o tym i tamtym, bo widocznie próbuje przekonać siebie i otoczenie do tego, że rzeczywiście przepracowała temat, kiedy tak nie jest. A w rzeczywistości ta osoba może być tylko głodna uwagi, pochwał, usłyszenia że ktoś jest z niej dumny, co może wynikać z ogólnych obciążeń, a nie tych bezpośrednio związanych z tematem. A to tylko jedna z wielu możliwości.

2) Świadomość lustra
W tym temacie powstało tyle mitów i powierzchownych interpretacji, że nawet nie chce mi się połowy z nich przytaczać. Z ciekawszych rzeczy warto wymienić, że teoria ts jest często wykorzystywana do odbijania piłeczki w dyskusji, w stylu "nie wytykaj mi tego co ci zrobiłem, bo skoro cię to boli, to lustro pokazuje że to ty masz problem". Spotkałem się też z przekonaniem, że jak kogoś coś denerwuje u drugiej osoby, to znaczy że tak naprawdę ona nie akceptuje dokładnie tego samego u siebie - co jest też straaaaasznym uproszczeniem.

3) Wszystko co nas spotyka jest lekcją.
Nie, nie jest. Są nią tylko te doświadczenia, z których wyciągasz jakąś naukę.

4) Wszystko co nas spotyka, czemuś służy.
I tak i nie. Powiedziałbym raczej, że wszystko co nas spotyka z czegoś wynika, a konsekwencje zależą już tylko od intencji i innych czynników. Tak więc wypadek samochodowy nie spotkał Cię dlatego, że miało Cię to czegoś nauczyć i rozwinąć. Spotkało Cię to, bo miałeś nasrane w głowie. Nauczyłeś się czegoś przy okazji, good for you. oczywiście żeby jednego uogólnienia nie zastępować innym, nie wykluczam możliwości że jednak było inaczej. Może być tak i tak...