Nie wiem co to jest depresja dwubiegunowa.
To nie są przeciwieństwa ekstaz, tylko rzeczy które blokują ich przeżywanie w pełni.
Pozwalam temu ogniu we mnie wpływać, on mnie wypełnia, a potem chodzi o to, żeby zauważyć moment, w którym zaczynam się blokować. Wciąż drążę ograniczenia związane z rodziną, ich presjami, lękiem o przetrwanie. Kiedy zauważam że coś mi wybiło, wtedy zaczynam spowrotem czuć się dobrze i stabilnie. A kiedy odpoczywam, wpływa we mnie kolejny ogień / dostaję kolejnego duchowego doświadczenia.
Ok napisze po ludzku, żeby to brzmiało jak życie:
Wczoraj znowu zaczął mi się psuć samochód, i bałem się, nie chciałem się z tym pogodzić, bo używam samochodu w pracy - a tego samochodu nie oplaca sie naprawiac, bo prawie wszystko w nim już zepsute, i na nowy mnie nie stać - i cisnęło mnie to coraz bardziej, w końcu się poryczałem, a jak się popłakałem, to odpuściłem, poczulem sie dobrze i po prostu zadzwoniłem do szefa że nie mogę jeździć tym samochodem. On powiedział że to nie problem, i że kupi jakiś samochód. Czasem się boję, że jeśli coś odpuszczę, to życie mi sie zawali, i dlatego przechodzę taki terror. Mam nadzieje że niedługo mi się uda kompletnie zaufać życiu, żeby już nie przechodzić więcej emocji. Za każdym razem kiedy coś odpuszczam, widzę że znajduje się rozwiązanie, lepsze od tego czego ja próbowałem się trzymać.