Nieraz spotykałem się już z błędnymi, pochopnymi diagnozami psychiatrów. Po egzorcyzmie lub terapii reinkarnacyjnej rzekoma schizofrenia znikała na zawsze. Tu prawdopodobnie problem związany jest z blednym zaprogramowaniem z poprzednich wcieleń.
Z tego co szukałem w sieci to pacjent po przebytym epizodzie schizofrenii jest raz na zawsze wkładany do szufladki "pacjent psychotyczny" i w zasadzie niemożliwa jest zmiana rozpoznania. Podobnie jest z lekami lekarze decydują się na wszelki wypadek trzymać pacjenta na dużych dawkach, żeby nie było kolejnych epizodów chorobowych. Z tego co mi mówiła osoba, o której piszę to na dużych dawkach człowiek jest senny i ciężko mu się myśli, co dodatkowo utrudnia funkcjonowanie.
Tyle, że po wielu lat farmakoterapii korzystanie z metod regresywnych jest raczej niemożliwe.
Jeżeli chodzi o metody regresywne to czytałem, że są one dla osób zdrowych lub z pewnymi problemami emocjonalnymi. Więc niestety chyba takie metody odpadają.
Od siebie dodam, że mi najbardziej zależy na przekonaniu tego chłopaka, że lekarze nie muszą mieć racji w kwestii normalnego prowadzenia życia. Straszne jest gdy komuś mówi się, że jest przegrany na starcie. Ten człowiek ma przed sobą całe życie i nawet patrząc z punktu widzenia kolejnych żyć zamiast cierpieć i czekać na wymyśloną nagrodę lepiej zacząć walczyć o normalne życie.
Inga, dziękuje w imieniu mojego znajomego za słowa wsparcia

Fajnie by było gdyby zgodził się na sprawdzenie opętania właściwie to nie ma nic do stracenia, może być tylko lepiej

.
Niestety ale za pomocą cierpienia nie można sobie niczego odpracować w karmie. To tylko taki wybieg podświadomości która chce się pozbyć poczucia winy za pomocą karania siebie, oraz w ten sposób realizuje swoją nienawiść do siebie.
Najlepszym wyjściem w jego wypadku (i pewnie wszystkich przeżywających ciężkie chwile) będzie wybaczenie sobie i potraktowanie trudnych chwil jako pewnego rodzaju lekcji. Tak mi się wydaje, bez sensu byłoby tkwić w cierpieniu bez końca.
U niego kwestia jest taka, czy on szuka wyzdrowienia czy też szuka kar i cierpienia.
Nie wiem czy w jego przypadku nie jest łatwiej zrzucić całą odpowiedzialność za własne życie na chorobę i wymyślenie sobie, że człowiek zostanie nagrodzony za cierpienie, które przeżywa.