"Szkoła buddyjska nie jest bynajmniej po to, aby pomagać ludziom wzbogacać się. Choroba jest wywoływana karmą, więc nie pokazuje ludziom również tego, jak odzyskać zdrowie.
Gdy nauki Siakjamuniego mówiły o "szerokim ocalaniu czujących istot", to odnosiło się do uwalniania ludzi od ciężaru zwykłej egzystencji i do prowadzenia ich na drugi brzeg, do nirwany. Było to tym czego nauczał Budda Siakjamuni. Dotyczyło to wznoszenia się do królestwa niebiańskiego. Takie same były prawdy, których nauczał Jezus, a żadna z nich nie była wyższa od drugiej. Sęk w tym, że współcześni ludzie tego nie rozumieją. Mówią o tym, jak to Budda może błogosławić i chronić ludzi, uzdrowić cię z choroby, sprawić, że będziesz bogaty i jakie nieograniczone moce mają wielcy oświeceni i że mogą ocalać ludzi. Zwykli ludzie mylą propozycję Buddy dotyczącą ocalenia z ochroną, a potem proszą Buddę o błogosławieństwa, ochronę i bogactwo, proszą Buddę, by ich uzdrowił i tak dalej. Ale w rzeczywistości Budda w ogóle nie wdaje się w takie sprawy. Jest to przewrotna myśl, która powstała w wyniku zepsucia się sposobu myślenia współczesnego człowieka i jest zdegenerowana. Sutry buddyjskie pierwotnie nigdy nie sugerowały czegoś takiego. Ja zatem często omawiam to zagadnienie i mówię, że podczas, gdy ty paliłbyś kadzidła i modlił się do Buddy z nadzieją na bogactwo, to Buddzie nie mogłoby zależeć mniej na tym, czy ty się wzbogacisz czy nie.
Chcesz się modlić do Buddy w taki sposób, ale
Budda nie jest zainteresowany tobą osiągającym zamożność. Wręcz przeciwnie, on poprosi cię o to, byś przestał być chciwy. Jeśli rzeczywiście masz problemy ze związaniem końca z końcem, wówczas może on zapewnić ci środki materialne, ale tylko tyle, by zabezpieczyć twój spokojny byt. On nie sprawi, że staniesz się bogaty, jeśli nie jest ci to pisane. Choroba zaś, w oczach Buddy jest rezultatem karmy dłużnej z poprzedniego życia lub żyć. Gdy niektórzy ludzie kłaniają się przed posągiem Buddy wypatrując pieniędzy, to w rezultacie rzeczywiście dostają te pieniądze. Ale jaki rodzaj bogactwa faktycznie dostają? Tam nie było żadnego Buddy na posągu. To był raczej fałszywy Budda, który powstał w wyniku modlitw. Albo mógł to być lis, który sam się tam usadowił, albo wąż, łasica, etc. Ono pomogło ci zarobić, ponieważ wcześniej, modliłeś się do niego i prosiłeś o pieniądze. Ale jeśli ono pomoże ci zarobić pieniądze, to pociągnie to za sobą dodatkowe zobowiązania. We wszechświecie jest zasada, brzmiąca: bez straty nie ma zysku. Ono, stara się zyskać na podstawie tej zasady, gdyż pożąda ludzkiego ciała. Osoba kłania mu się w pas, w poszukiwaniu pieniędzy, więc [ono mówi] "Proszę bardzo!" Jeśli rzeczy, które nosi człowiek nie są dobre, to ono będzie go ignorować i człowiek ten nie zarobi pieniędzy; jego modlitwy pozostaną bez odpowiedzi. Jeśli wykryje, że twoje ciało nosi dobre rzeczy, wówczas pozwoli ci zdobyć pieniądze, a w zamian będzie mogło zabrać od ciebie te dobre rzeczy. Jeśli chcesz pieniędzy, oczywiście ono ci je da. Zaangażowana osoba nie jest świadoma tego wszystkiego, a to co straci przepadnie bezpowrotnie. Człowiek żyje więcej niż jedno życie, a po takiej modlitwie przyjdzie następnym razem mu prowadzić jeszcze bardziej nędzne życie."
http://www.falundafa.pl/ksiazki/_Dzuan_Falun_II_%28draft%29.pdf