Autor Wątek: Twoja Prawdziwa Natura a sens życia  (Przeczytany 7278 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-07-26, 20:23:03 »
Ach, to też moja historia.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-14, 18:24:26 »
Inga, BlakRose <przytula>

Mama nadal się mnie wstydzi i boi się plotek na mój temat.

To dokładnie tak, jak u mnie. Ale mnie to już coraz mniej rusza :) Jej wstyd i jej lęk to jej wybór i wyłącznie jej sprawa.
A ja mam prawo do tego, żeby być taka, jaka jestem i odczuwać radość z tego powodu :)) Ty też :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-14, 15:27:36 »
"Obecnie urodziłam się w rodzinie i środowisku ludzi prymitywnych, którzy moją madrość uznawali za głupotę i bardzo ją zwalczali. Ja w dziciństwie byłam uznawana za nienormalną, bo tak bardzo się różniłam od otoczenia, a rodzice się mnie z tego powodu wstydzili. Mama nadal się mnie wstydzi i boi się plotek na mój temat. Ja w dzieciństwie miałam wiele zainteresowań, a moje siostry i koleżanki żadnych. Nie miałam możliwości rozwijania żadnego z nich. Moja rodzina poświęciła ogrom energi na zmienianie mnie na ich obraz i podobienstwo. To były ciągłe wrzaski i pretensje o to że nie jestem taka jak ludzie."

Inga to przykre. Miałam dość podobnie, podejrzewali u mnie schizofrenię dziecięcą ze względu na fakt widzenia aury w przedszkolu. Ciągle różniłam się od otoczenia, nie wiedziałam co mówić i trzymałam się na uboczu. Smutne jak rodzice nie rozumieją tego co się może dziać z dzieckiem, ponieważ są mniej dojrzali, lub też wychowani silnie w duchu katolickim. Ze względu na własne lęki ogłupiają dziecko, zaniżają do swojego poziomu, zwalczają w nim duchowy potencjał. Wszystko dla jakiejś urojonej normalności. Dziecko nadwrażliwe, uduchowione bez pomocy i wsparcia najczęściej w bardzo szybkim tempie nabywa dodatkowych traum i izoluje się społecznie. Przynajmniej było tak u mnie i u moich znajomych, którzy obecnie zajmują się rozwojem. Mnie chyba najbardziej męczyło to niezrozumienie ze strony rodziców. Nie dorastali oni do mojej świadomości, do moich pytań, rozważań. Wtłoczyli mnie w ramy własnych przyzwyczajeń, obciążeń. Uwalniałam bardzo wiele okaleczenia, żalu, rozpaczy wręcz za takie niezrozumienie. Pamiętam gdy ojciec chciał mnie zamknąć w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ miałam ataki paniki przed szkołą. Nigdy nie było rozmowy, pomocy, szukania odpowiedzi. Prymitywizm to nagłe reagowanie, bez zastanowienia. No cóż.

Inga,

"Z tym statusem to nadal uważam, że "zaawansowany", zdecydowanie bardziej by do Ciebie pasował. " - również się z tym zgadzam, masz inspirujące wpisy, szczególnie na temat przeżyć w rodzinie :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-14, 13:25:11 »
Inga,
A czy przypadkiem nie dlatego, że zawsze grałaś rolę głupszej niż byłaś?


Ja często w poprzednich wcieleniach udawałam głupią. Wprowadzałam w ten sposób ludzi w błąd, a potem wychodziłam z nory i robiłam coś bardzo madrego, a wszyscy byli wściekli że ich oszukiwałam. Bardzo lubiłam też ucierać nosa pyszłkowatym magom, sama nie będąc magiem, poprzez publiczne ich ośmieszanie. Ci magowie do tej pory są na mnie o to wściekli.

Obecnie urodziłam się w rodzinie i środowisku ludzi prymitywnych, którzy moją madrość uznawali za głupotę i bardzo ją zwalczali. Ja w dziciństwie byłam uznawana za nienormalną, bo tak bardzo się różniłam od otoczenia, a rodzice się mnie z tego powodu wstydzili. Mama nadal się mnie wstydzi i boi się plotek na mój temat.
Ja w dzieciństwie miałam wiele zainteresowań, a moje siostry i koleżanki żadnych. Nie miałam możliwości rozwijania żadnego z nich.
Moja rodzina poświęciła ogrom energi na zmienianie mnie na ich obraz i podobienstwo. To były ciągłe wrzaski i pretensje o to że nie jestem taka jak ludzie.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-12, 00:06:54 »
Inga,
dobrze zauważyłaś z tym odsłanianiem, bo choć te dane, które ujawniłam nigdy nie były tajemnicą (na Cudzie moje imię i data urodzenia "latały" po różnych wątkach), to jednak teraz coś takiego się stało, że zdecydowałam bardziej się odsłonić.  Zastanawiałam się nawet, czy nie dodać też nazwiska, ale z imieniem bardziej się jednak identyfikuję, więc pomyślałam, że to wystarczy :)

Moja rodzina mówiła o mnie- na studiach a taka głupia.

A czy przypadkiem nie dlatego, że zawsze grałaś rolę głupszej niż byłaś?
Tak mi to przyszło na myśl, bo ja grałam taką rolę. Głupszej, mniej wiedzącej, mniej świadomej, w ogóle wszystkiego mniej ;) Umniejszałam sobie jak tylko mogłam. Z różnych przyczyn. Głównie chodziło o to, że czułam, że mam więcej niż inni (rozumiem więcej, itp.), ale dostosowywałam się, żeby się do nich dopasować (np. mam tak dużo różnych zainteresowań, że ludzie często, gdy im wyjawiam kilka, patrzą na mnie z niedowierzaniem, a to tylko kilka z moich zainteresowań! Jako dziecko musiałam często kłamać, żeby dopasować się do poziomu innych ludzi, bo mi nie wierzono, gdy mówiłam prawdę o sobie, itp.). A wybrałam sobie takie dołujące warunki (i odgrywanie roli głupszej) dlatego, żeby akceptacja mojej prawdziwej natury nie skończyła się nadęciem ego ;)
A teraz się to zmienia. Postanowiłam, że nie będę udawać ani gorszej, ani lepszej, po prostu pozwolę sobie być sobą :) To znaczy pozwolę sobie przejawiać wszystko to, co teraz czuję jako siebie.

Z tym statusem to nadal uważam, że "zaawansowany", zdecydowanie bardziej by do Ciebie pasował.
Ale rozumiem Twoje podejście i popieram je: Jeśli czujesz, że nie chcesz zmieniać, to nie zmieniaj, najważniejsze to być w zgodzie z sobą, ze swoim wewnętrznym systemem wartości :)
A i tak przecież to nie jest tak, że status na forum jest wyznacznikiem czyjegoś "zaawansowania w rozwoju". I tak przecież przy ocenie kogoś z forum liczy się zupełnie co innego (całość przejawiania się na forum, treść postów), a nie to, do jakiej grupy ktoś siebie zakwalifikuje.
Chociaż ja i tak staram się nie oceniać piszącego, a tylko to, co ten ktoś w danym momencie napisał. Bo zauważyłam, że robiąc odwrotnie, można stracić okazję na fajną inspirację (gdy oceni się osobę jako mało wiedzącą w temacie), albo można czasem dać sobie wmówić coś nie do końca prawdziwego (gdy oceni się kogoś jako "mądrego").
Dlatego dla mnie status na forum to bardziej taka zabawka, która czasem może przynieść coś dobrego, a nie coś śmiertelnie poważnego, do czego warto przywiązywać zbytnią wagę :)

Feli:
Każdy guru kiedyś chce uciec od swoich uczniów (i związanej z tym odpowiedzilaności) ;)))


Starfire, ale mi wali nieprzytomność, jak staram się o tym myśleć :P
Jedno jest pewne – coś mi podpowiada "spieprzaj, póki czas, bo karma nauczyciela duchowego jest tak upierdliwa i oddalająca od oświecenia, jak mało co". Tak mi wynika z obserwacji żyjących i nieżyjących już guru ;), a także z moich doświadczeń (bo zawsze bardzo mnie do tego ciągneło ;p).

Hehe, teraz widzę, że to moje ukrywanie się i granie głupszej to było też z lęku przed tym, że mnie karma guru dopadnie i się nie oświecę ;)
Brrr....

[Rozpracowywanie tematu w toku. Choć ogromna "czapa" na 3 oku siedzi nadal ;)]

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-11, 20:42:03 »
Feli:

Każdy guru kiedyś chce uciec od swoich uczniów (i związanej z tym odpowiedzilaności) ;)))

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 19:07:14 »
A ja właśnie też zauważyłam że przestałaś się ukrywać, bo wyjawiłaś najważniejsze swoje dane, to znaczy imię i datę urodzenia. Dla mnie to duży akt odwagi i poczucia bezpiecznstwa. Aż się zdziwiłam gdy to zobaczyłam.
Oznacza to że jakby wkraczasz do życia publicznego, odsłaniasz się, nie wstydzisz się siebie, czyli wzrost akceptacji siebie.

"Chodziło o przymus pomagania innym, a głownie o podświadomy lęk, że jak będę "Zaawansowana" to będę musiała wypowiadać się w każdym wątku."

Nie przyszło by mi do głowy że bycie zaawansowaną z tym Ci się kojarzy i że to byłby to dla Ciebie ciężar.
Dla mnie warunkami bycia zawansowanym jest -odpowiednia ilość erdów oraz umiejętność medytowania ( a w tym zawiera się odpowiednia świadomość).
U mnie do medytowania jeszcze droga długa więc nieprędko podniosę status.
Ja o sobie nawet nie myślę że się rozwijam tylko że się leczę. W rozwój wejdę gdy nawiąże kontakt ze sobą prawdziwą czyli ze swoim dzieckiem wewnętrznym i zacznę czuć.
Ale to że uważasz że mogłąbym podnieść status zaskoczyło mnie, ucieszyło i dowartościowało.

Moja rodzina mówiła o mnie- na studiach a taka głupia.
Bałabym się że tu inni by myśleli- zaawansowana a taka głupia.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 15:02:10 »
A tak swoją drogą, Inga, to może już czas, żebyś też się przyjrzała Twojemu statusowi? Bo "Poszukujący" do Ciebie nie pasuje :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 14:58:36 »
Felicite
Zauważyłam że zmieniłaś statut na zaawansowany.
Fajnie:)

Inga :))
Ja też się cieszę, bo pozbyłam się niemiłego wzorca, który był główną przyczyną ciągłego trzymania się statusu Obserwatora.
Chodziło o przymus pomagania innym, a głownie o podświadomy lęk, że jak będę "Zaawansowana" to będę musiała wypowiadać się w każdym wątku. Status "Obserwator" dawał mi złudne poczucie bezpieczeństwa. Mogłam udawać (przed sobą głównie), że jestem niezainteresowana sprawami innych. Byłam tego świadoma, ale nie chciałam na siłę zmieniać statusu, bo w jakiś sposób jednak spełniał swoją rolę, tzn. chronił mnie.
Dziś zdałam sobie sprawę z tego, że ten mechanizm można rozszerzyć na całe moje życie. Tam też do tej pory byłam tylko obserwatorem, bałam się zaangażowania. To był taki mój sposób na obronę przed "wciągnięciem przez materię".
Tak długo nie chciałam widzieć tego, że to nie materia jest zła, ale ja mam niewłaściwe przekonania na jej temat...
I jeszcze w innym obszarze życia działał ten wzorzec. Mianowicie bałam się przyznać przed sobą i innymi, że jestem nazwijmy to "zaawansowana" m.in. właśnie dlatego, że bałam się, że wtedy musiałabym ciągnąć za sobą niezliczoną ilość osób ;) A przed puszczeniem ich powstrzymywał mnie lęk przed utratą jedności i co za tym idzie – pustka, samotność i te sprawy.
Uff.... jak dobrze, że to zeszło (i że nie muszę już się ukrywać) :))))

PS
Gdy napisałam to o ukrywaniu się (że nie muszę), to się jeszcze jakiś delikatny lęk włączył. Ciekawe.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 14:49:08 »
Ja nie widzę sprzeczności pomiędzy jednym, a drugim, bo przecież gdy swymi decyzjami spowodujesz odejście od swojej prawdziwej natury, to potem masz "lekcje do przerobienia" pozwalające na uświadomienie sobie, że oddaliłaś się od siebie i zmianę podejścia :)

Jak najbardziej się zgadzam :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 14:48:49 »
Iustitia :) Mnie cieszy, to że coraz częściej podejmuje decyzje świadomie, a nie na fali emocjonalnych wywalek.
Zupełnie inaczej podchodzi się do takich decyzji :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 13:26:33 »
Miało być status

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 13:26:03 »
Felicite
Zauważyłam że zmieniłaś statut na zaawansowany.
Fajnie:)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 12:34:35 »
Dla mnie spełnienie to poczucie kompletności, poczucie że mam wszystko (wewnątrz mnie), co jest mi potrzebne i nie muszę tego szukać na zewnątrz. Moje działanie wynika wtedy nie z tego, że muszę, ale z tego że chcę i mogę. A działanie pozbawione presji "muszę" jest właśnie spontaniczne, swobodne i bez wysiłkowe.

Nasza prawdziwa natura jest spełniona. A to wszystko, co robimy przez wcielenia, wszystkie nasze doświadczenia nie są "lekcjami do przerobienia", a decyzjami, że to czy tamto chcemy doświadczyć, zrobić, sprawdzić itp. (a że przy okazji nazbierało się sporo syfu, z którego teraz trzeba się oczyścić, to już inna bajka ;)

Zdaje się, że przełożyłam sobie z języka clintowego na własny, ale ... to nic ;)
Podpisuję się pod Twoim postem:) U mnie w międzyczasie samo zmienily się nawyki żywnościowe, sposoby dbania o cialo-tak jakoś samo wyszlo, że usłyszalam moj organizm, a nie tubalny głos reklam:D Kiedyś mialam nerwicę pośpiechową -skoro afkuję, medytuję to dlaczego dalej tego nie mam. Dziś wiem, że ten międzyczas do materializacji jest mi potrzebny. To ode mnie zależy na czym się koncentruję i w jakim aspekcie dopuszczam moje spelnienie, czyli sama decyduję, w jakiej rozciąglości i w jakim zakresie decyduję się być Sobą prawdziwą, a w jakiej wybieram nakladki karmiczne.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-10, 13:09:13 »
A to wszystko, co robimy przez wcielenia, wszystkie nasze doświadczenia nie są "lekcjami do przerobienia", a decyzjami, że to czy tamto chcemy doświadczyć, zrobić, sprawdzić itp. (a że przy okazji nazbierało się sporo syfu, z którego teraz trzeba się oczyścić, to już inna bajka ;)

Ja nie widzę sprzeczności pomiędzy jednym, a drugim, bo przecież gdy swymi decyzjami spowodujesz odejście od swojej prawdziwej natury, to potem masz "lekcje do przerobienia" pozwalające na uświadomienie sobie, że oddaliłaś się od siebie i zmianę podejścia :)