Nie wiem, czy to ja powystraszałem, czy oni sami się straszą?
Faktem jest, że
osoby odwołujące się do tego typu praktyk mają niską samoocenę i nie pojmują zasad prosperity,. Wydaje im się, że żeby mieć, to muszą zabrać innym. Druga grupa to "misjonarze", którzy uwierzyli, że muszą bronić swoje owieczki przed duchowym zdeprawowaniem ich przeze mnie. Bo nie daj Boże, ofiary uwierzą w siebie, zaczną dobrze zarabiać, poczują się samodzielni i.... porzucą "jedynego prawdziwego Mistrza" skazujac się na wieczne męki, potępienie, upadek duchowy itp.!
Już kiedyś pisałem o cotygodniowej praktyce duchowej wykonywanej przez grupę warszawskich uzdrowicieli i ich klientów (którzy w ogóle mnie nawet nie kojarzyli).
Praktyka polegała na tym, że ludzie siadali, a prowadzący sugerował "medytację":
Teraz zbroimy się w piki, kosy, noże, siekiery i... na Żądłę! Na Żądłę! I tniemy, i dźgamy. Itd.
W ten subtelny sposób starali się mnie przegnać z Warszawy jako "groźnego" dla nich konkurenta.
Od 2 lat zorganizowana grupa pod wodzą 2 opętanych Mistrzyń Reiki (działających wspólnie lub osobno) usiłuje mnie przegnać ze Szczecina, bo ponoć kradnę im klientów
Tak wyglądają praktyki duchowe osób, które zapominają o prawie karmy, lub tłumaczą je sobie w taki pokrętny sposób, że to one mają prawo się bronić, bo zostały poszkodowane.