Projektuje takie jakie projekcje otrzymuje od innych.
Zadając sobie pytanie, kiedy się pierwszy raz tak poczułem, obserwując swoje emocje, można dojść skąd się wzięły. Sądzę, że możesz zdziwić się, że przyczyny są inne niż wydają się oczywiste, a wypierasz prawdziwą przyczynę samopoczucia ze swojej świadomości, ale ten stan wyłazi i musisz to, jak się w ogóle czujesz do czegoś przypiąć... Więc przypinasz do czego tam się da. Ale gdyby tamtego nie było, to może niekoniecznie cierpiałbyś i miał problem z powodu tych rzeczy.
Środowisko emocjonalne z jakiego pochodzimy ma olbrzymi wpływ na nas. Czasem słyszy się o mordercach "z dobrych domów". Guzik prawda.. Może materialnie dobrych, ale emocjonalnie to tam była jedna wielka bida. Nie żebym porównywał, to tylko jako taki przykład podaję.
Dość częste przekonanie, jakie się ludziom zakorzenia, to jest że trzeba zasłużyć na miłość. Ludzie uczą się, że są kochani jak się dobrze zachowują, a jak się zachowują źle to jest im odbierana, bo sobie na nią nie zasłużyli, albo nawet są rozgoryczeni, bo mieli tyle sprzecznych sygnałów, że nie wiedzą jakie zasady w ogóle tym rządzą i widzą tylko wielką niesprawiedliwość. Tyle razy chciał dobrze, a dostał po głowie. Dla mnie jest tylko miłość bezwarunkowa, a pomysły że jest czym innym mogę nazwać najwyżej blokadami na miłość. Taka że nie muszę nic robić, żeby zasłużyć na nią, jestem godny miłości bezwarunkowo, zasługuję na nią bezwarunkowo i tak samo potrafię kochać nie oczekując zupełnie nic w zamian, że inni też zasługują na miłość bezwarunkowo, niezależnie od tego jak sami zbłądzili i się od niej oddalili, oni przecież też otrzymali takie same powalone wzorce i tylko to powielają w kółko. Miłość też jest zrozumieniem, nie wiem czy dobrze kombinuję, ale o to chyba chodzi w tym jak ludzie mówią o "współczuciu". To też jest dobre, okazanie komuś zrozumienia otwiera przecież serce. Przerobienie tych przekonań uwarunkowujących miłość, pozbycie się z niej motywu nagrody i kary, można np jak ktoś lubi afirmować przeafirmować nawet bezwarunkowe zasługiwanie i bezwarunkowe dawanie, bez oczekiwania niczego w zamian, miłości, może się okazać wyzwalające. Można sobie "medytować" nad tym, co kto chce, żeby tylko zmieniać takie przekonania. Ogólnie ważne, żeby sobie zdać sprawę z tych rzeczy. I też chodzi o potrafienie otoczenia miłością samego siebie, takiego jakim się jest, z pełnym zrozumieniem dla siebie, bez samgania się za to jaki jestem, ale teraz, jak już to rozumiem, to może być inaczej... :-)