Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 416385 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-10-17, 09:27:01 »
Jakie dziwne wierzenia mogą zalegać  w podświadomości, to się w głowie nie mieści.
Po przeczytaniu wczoraj tego artykułu o antychryście, który wkleiła Olga dostałam tak silnych lęków, że tylko leżałam i czułam się wobec nich bezradna. W końcu wpadłam na pomysł żeby zrobić sobie sesję oddechową.
I jakie moje zdziwienie. Ja te lęki czułam po to aby czuć się bezpiecznie i sama je sobie aplikowałam.
Chciałam się poczuć bezpiecznie a wierzyłam że bezpiecznie można się czuć tylko wtedy gdy się ma władzę nad innymi. I ja tak dążyłam do tej włądzy, ale nad sobą. Chciałam w pełni móc sobą rządzić, a do tego potrzebowałam kogoś zastraszonego, kim łatwo się rządzi. I dlatego sama siebie zastraszałam aby móc nad sobą objąć władze. I tu mi się pojawiał Putin, który chce rządzić innymi na zasadzie zastraszania ich.
No i lęki puściły gdy zrozumiałam co się we mnie dzieje.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-16, 19:14:09 »
Ladaco, u mnie teraz temat na tapecie, więc wszelkie inspiracje wskazane:)

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-16, 18:23:06 »
furyah
No to fajnie, że się podoba:)
PS. Ja tu nie robiłem nikomu konkretnych "analiz" osobistych, tylko pisałem sobie jak to jest ogólnie na świecie:)

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-16, 18:21:08 »
Ladaco, dobrze powiedziane, dzięki:)

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-16, 17:19:30 »
Inna sprawa, że to może być stopniowy proces. Bo jak kogoś, albo siebie mocno nienawidzisz, to nie da się tak od razu pokochać. Tak jak lepiej sobie nie afirmować od razu totalnego przeciwieństwa, bo to może tylko wywowołać bunt. Lepiej na początek sobie znaleźć coś pośrodku, co na teraz jesteśmy w stanie bardziej zaakceptować, a potem powoli przechodzić do większych rzeczy..

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-16, 16:35:31 »
Projektuje takie jakie projekcje otrzymuje od innych.

Zadając sobie pytanie, kiedy się pierwszy raz tak poczułem, obserwując swoje emocje, można dojść skąd się wzięły. Sądzę, że możesz zdziwić się, że przyczyny są inne niż wydają się oczywiste, a wypierasz prawdziwą przyczynę samopoczucia ze swojej świadomości, ale ten stan wyłazi i musisz to, jak się w ogóle czujesz do czegoś przypiąć... Więc przypinasz do czego tam się da. Ale gdyby tamtego nie było, to może niekoniecznie cierpiałbyś i miał problem z powodu tych rzeczy.

Środowisko emocjonalne z jakiego pochodzimy ma olbrzymi wpływ na nas. Czasem słyszy się o mordercach "z dobrych domów". Guzik prawda.. Może materialnie dobrych, ale emocjonalnie to tam była jedna wielka bida. Nie żebym porównywał, to tylko jako taki przykład podaję.
Dość częste przekonanie, jakie się ludziom zakorzenia, to jest że trzeba zasłużyć na miłość. Ludzie uczą się, że są kochani jak się dobrze zachowują, a jak się zachowują źle to jest im odbierana, bo sobie na nią nie zasłużyli, albo nawet są rozgoryczeni, bo mieli tyle sprzecznych sygnałów, że nie wiedzą jakie zasady w ogóle tym rządzą i widzą tylko wielką niesprawiedliwość. Tyle razy chciał dobrze, a dostał po głowie. Dla mnie jest tylko miłość bezwarunkowa, a pomysły że jest czym innym mogę nazwać najwyżej blokadami na miłość. Taka że nie muszę nic robić, żeby zasłużyć na nią, jestem godny miłości bezwarunkowo, zasługuję na nią bezwarunkowo i tak samo potrafię kochać nie oczekując zupełnie nic w zamian, że inni też zasługują na miłość bezwarunkowo, niezależnie od tego jak sami zbłądzili i się od niej oddalili, oni przecież też otrzymali takie same powalone wzorce i tylko to powielają w kółko. Miłość też jest zrozumieniem, nie wiem czy dobrze kombinuję, ale o to chyba chodzi w tym jak ludzie mówią o "współczuciu". To też jest dobre, okazanie komuś zrozumienia otwiera przecież serce. Przerobienie tych przekonań uwarunkowujących miłość, pozbycie się z niej motywu nagrody i kary, można np jak ktoś lubi afirmować przeafirmować nawet bezwarunkowe zasługiwanie i bezwarunkowe dawanie, bez oczekiwania niczego w zamian, miłości, może się okazać wyzwalające. Można sobie "medytować" nad tym, co kto chce, żeby tylko zmieniać takie przekonania. Ogólnie ważne, żeby sobie zdać sprawę z tych rzeczy. I też chodzi o potrafienie otoczenia miłością samego siebie, takiego jakim się jest, z pełnym zrozumieniem dla siebie, bez samgania się za to jaki jestem, ale teraz, jak już to rozumiem, to może być inaczej... :-)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-10-16, 16:34:38 »
Można :) Sprowadza się to do tego, na ile za cenne uznaje się rozwiązanie.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-16, 14:59:26 »
Mozna tak cale zycie...

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-10-16, 14:51:10 »
Medytacja to stan otwartości na nowe, stagnacja jest pozorna, związana z uspokojeniem swojego ciała i umysłu (nie kontrolowaniem ich) na tyle by był swobodny przepływ. Czego się logicznie nie wymyśli, potrzeba kreatywnie - otwierając się na nowe idee i możliwości. Bez oceniania, sama obserwacja tego co przychodzi, aż dojdzie się do takiego rozwiązania, które daje ulgę, nowe możliwości i wewnętrzne uspokojenie.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-16, 14:46:47 »
a ten zewnętrzny jest po prostu przestrzenią w której się przebywa.

Świetnie powiedziane! :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-16, 14:46:08 »
Cos dlugo mi to idzie ,,medytowanie". A ja lubie i isc szybko do przodu, i duzo zdobywac. Stagnacja i powolnosc mecza mnie.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-10-16, 14:43:32 »
Medytować aż dojdzie się do rozwiązania :) Na temat jak zaspokoić swoje wewnętrzne potrzeby mimo takiego świata zewnętrznego. Myślę że nawet jeśli pół życia poświęci się na to, to i tak fajnie bo drugie pół już będzie wolne od problemu. Na początek trzeba uwierzyć że to możliwe i że być może są takie rozwiązania dla siebie które są i skuteczne i satysfakcjonujące. Nie zmienia to świata (znacząco) ale pozwala wybrać z niego to co się lubi i żyć w szczęściu. Na pewno warto nie być przywiązanym do tego co jest a otwierać się na więcej, lepiej na głębsze postrzegania życia, doświadczanie. Przywiązanie zabija nowości.
Ja znalazłem to dla siebie, znam też ludzi którym też się to udało. Wierzę że inni też mają rozwiązania które są skuteczne dla nich (mogą być podobne, choć pewnie nie identyczne).

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-16, 14:35:23 »
A co, jesli wewnetrzne zapotrzebowania stoja w takiej sprzecznosci ze swiatem zewnetrznym, ze nie idzie tego pogodzic nijak?

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-10-16, 14:27:44 »
Kiedy żyje się na zewnątrz i widzi się na jakim poziomie ewolucji duchowej są inni to faktycznie można widzieć że wszystko jest niefajnie i inni są niefajni. Kiedy żyje się wewnątrz i tworzy swoje życie zgodnie z tym (nie żyjąc poza samym sobą) to można ten świat akceptować bo nie jest się częścią w nim. Wtedy żyje się w zgodzie ze swoim wewnętrznym światem a ten zewnętrzny jest po prostu przestrzenią w której się przebywa. Przestrzenią na tyle dużą że można w niej znaleźć miejsce dla siebie i tworzyć dla siebie (i dla tych którzy chcą się załapać) życie w zgodzie ze swoim światem wewnętrznym.

Można by usunąć wszystkich ludzi ale to nic nie zmieni na dłuższą metę, bo problemem z nimi (tymi którzy stwarzają problem dla innych) jest to, że żyją na poziomie zwierzęcych instynktów - pogoń za przyjemnością, byciem najważniejszym w stadzie, życiem w świecie ograniczonych środków (bez widzenia że ludzka kreatywność tworzy coraz więcej z ciągle dostępnych środków) - inteligencja u tych osób jest nastawiona za zaspokojenie zwierzęcych instynktów, dlatego są oni tak skuteczni w porównaniu do zwierząt. Usuwając ludzi zostały by zwierzęta - ale one będą ewoluowały w kierunku rozwinięcia inteligencji, a bez przemiany wewnętrznej powtórzą te same ludzkie błędy - wykorzystają ją do zaspokajania swoich zwierzęcych instynktów. Sposobem na to byłoby pokierować ich ewolucją i rozwojem (ale czy to już się nie stało?:)   ) - tyle że to byłaby kontrola - przymus ograniczania ich samych by dopasowali się do naszych wyobrażeń o rozwoju i tym jak powinno wyglądać ich życie. Kontrola (nadzór w robieniu praw, zasad których trzeba przestrzegać a nie rozumieć) zabija rozwój wewnętrzny. I wtedy stworzyłby się prawdziwy folwark zwierzęcy, mała puszka w której i idee i szanse na rozwój wolności nie mają możliwości się przebić - bez pozwolenia nadzorujących. Ale, kto im daje prawo do tworzenia świata i ograniczania ich w zgodzie ze swoim widzimisię ? Ktoś kto odrzuca swój rozwój i świat wewnętrzny daje przykład innym by robili tak samo. I wtedy każdy tylko stara się dbać by utrzymać ten folwark, zapomina się dlaczego, ale pamięta że trzeba. Największym zagrożeniem wtedy jest wolna wola i wolność idei. Tworzy się system i mały świat w większym otwartym świecie.
Dodać warto że to niekończąca się opowieść i przygoda, bo osoby którym nie pozwala się na wewnętrzny rozwój to osoby wymagającej ciągłej kontroli - nigdy nic się nie zmienia, tylko utrzymuje się ten świat w tej puszce - póki ona nie wybuchnie.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-16, 10:10:47 »
Projektuje takie jakie projekcje otrzymuje od innych.