Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 414591 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-01-21, 12:55:53 »
Inga
Nie jesteś najtrudniejszym przypadkiem, jaki znam. A więc nie bierz wszystkiego do siebie.

Wiem o tym że tak oceniasz mój przypadek. Jest ci to potrzebne do podwyższania sobie samooceny. Bo to ty masz przecież najtrudniejsze przypadki i ty dajesz sobie z nimi radę.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-20, 22:22:22 »
Uzależnienie od negatywnego (inaczej przywiązanie do negatywnych energii) myślenia o sobie, o innych, o czymkolwiek, o kimś konkretnym, uzależnienie od negatywnego odczuwania, doświadczania, to są jedne z bardziej rozpowszechnionych obciążeń do przepracowania. Chociażby na poziomie karmy społecznej tego kraju. Czasami już nie chodzi o nie wiadomo jak wydumane wzorce, tylko o ten jeden, który produkuje inne wzorce.
Są osoby, które tyle lat zajmują się rozwojem, że nawet nie widzą jak są uzależnione od negatywnego nastawienia, również do tego co pozytywne. Znam też osoby, które szybko załapują, że zmiana tego uzależnienia od negatywów (w sobie czy też w innych), to baza dla dalszych pozytywnych zmian. 
« Ostatnia zmiana: 2014-01-20, 22:24:52 wysłana przez Sylvia »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-20, 22:13:39 »
Inga
Nie jesteś najtrudniejszym przypadkiem, jaki znam. A więc nie bierz wszystkiego do siebie.
Chyba że lubisz :)

W Twoją terapię sie nie mieszam i nie oceniam jej.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-20, 22:16:01 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-01-20, 21:46:02 »
To może jeszcze wytłumacz, jak juz tak wszystko wiesz, dlaczego terapia mi nie szkodzi? A może jednak szkodzi?
Uzależnione od negatywnego myślenia- jak mozna coś takiego wymyslić. Aż się nie chce komentować.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-20, 21:50:03 wysłana przez Inga »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-20, 20:06:28 »
Nie od dziś wiadomo, ze są osoby, którym wszystko szkodzi. Szkodzi im pozytywne myślenie, pozytywne nastawienie itd. Szkodzi im oddychanie, jedzenie, a nawet spanie. Szkodzą metody uzdrawiania i leczenia. Te osoby są tak uzależnione od negatywnego myślenia, że nie zauważają, że ono im szkodzi. Negatywne myślenie i odczuwanie wydaje im się stanem naturalnym, wręcz doskonałym, a każde wybicie z tego stanu powoduje ból. Ale... ból świadczy o konflikcie wewnętrznym, a nie o szkodliwości.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-20, 20:08:55 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-20, 18:18:32 »
Inga
Nie wchodzę w temat co tobie zaszkodziło, a co pomogło. O tym bym jednak z chęcią przeczytała co komuś pomaga:)
Natomiast mierzysz doświadczenia i opisy innej osoby swoją miarą i metodę, której nie stosujesz miarą tego co znasz. A to niekoniecznie ma związek z tą osobą.
Otwartość na pozytywy i miłość Boga to może być temat do przepracowania jak każdy inny. Jeśli metoda coś pomazała z własnych wzorców to wg mnie jest już przydatna. Jak by nic nie wniosła, to wtedy warto sobie ją odpuścić. Każda sytuacja jest jednak inna.
Analogicznie jak niektórzy mają do przepracowania bezwarunkowe lubienie ludzi i życzliwość, a twierdzą, że to z pozytywnymi osobami, które lubią ludzi i są życzliwe bezwarunkowo jest coś nie tak.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-20, 18:30:10 wysłana przez Sylvia »

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-20, 14:59:18 »
Czym jest tak naprawdę bycie sobą?
Jestem sobą gdy...
bycie sobą w ciągłej zmienności- brzmi jak żart

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-01-20, 14:44:29 »
Mnie zaszkdziły afirmacje  i pozytywne myślenie. CZy ktoś to ujmie w badaniach? Nie, bo istnieje dogmat że afirmacje nie szkodzą i stąd zawsze jest tłumaczenie że nieprawidłowo je stosowałam i dlatego mi zaszkodziły. Więc jak takie badania wyglądają? Że usuwa się przypadki które przeczą dogmatowi.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-01-20, 14:38:36 »
i co za różnica cza ja słowo miłość lub inne poztywne będę sobie powtarzać sama czy w obecności trenera. Tak samo będę w siebie ładowała syf który stoi za słowem miłość.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-01-20, 14:35:28 »
Mnie obecnie EFT też by zaszkodziło i dlatego go nie stosuję.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-01-20, 14:33:25 »
Można  sobie zaszkodzić EFT i to jak najbardziej.
Tak samo jak i innymi metodami.
Może pamiętasz jak Felicite znalazła się  w szpitalu po zastosowaniu WHH czy jakiejś innej metody bo dobrze już nie pamietam.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-01-14, 12:46:47 »
Też miewałem wizje szczęścia jako bezdomny... na samym początku :)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-14, 12:05:48 »
Sebastian a ja miałam kiedyś wizję bezdomności i szczęścia z tym związanego. Tak jakby był to świadomy wybór, po prostu czułam wolność.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-01-13, 21:58:35 »
Clint
Probowalem sie przywiazywac - kazde przywiazanie sprawia, ze ograniczenia osob do ktorych sie przywiazuje staja sie moimi ograniczeniami. Dlatego wole sie nie przywiazywac... Mam troche kryzys celow ostatnio. 3 dni temu wpadlem na pomysl, ze wyjade na jakas tropikalna wyspe, i tam spedze reszte zycia patrzac sie w morze.. czyli to samo co jakis czas temu, chcialem wyjechac do Nepalu zaszyc sie do mnichow. Ale wiem ze w koncu zaczeloby mi sie tam nudzic - i tak roztrzasalbym tam sprawy zwiazane z innymi ludzmi. Chce czy nie chce, tworze relacje, co chwile ktos sie pojawia w moim zyciu, wiec staram sie nie przywiazywac, zeby moc sie dalej rozwijac - choc z drugiej strony boje sie ze ktos mnie do siebie przywiaze i wtedy nie bede wolny. Mam duza podatnosc na ograniczenia ludzi z ktorymi tworze relacje, i kiedy jestem w tych relacjach, wydaje mi sie to nie do przeskoczenia. Z drugiej strony, mój pęd do bycia samodzielnym za wszelką cenę wygasa - napotykam przeszkody, ludzie chcą mnie mieć blisko siebie, nawet tu w Danii, w taki sposób, żebym nie miał nadmiernego dystansu do reszty - trudno mi to zaakceptować, bo boję się że jak wybiorę ustatkowane życie, wśród tych samych ludzi, to przestane sie rozwijać - ale z drugiej strony trudno mi z tym walczyć, bo samemu ze wszystkim pod górkę.

Chyba sparafrazowałem to co napisałeś niżej, ale na tą chwilę inaczej nie umiem - oscyluję między tworzeniem relacji z ludźmi, w czym inni przestają mnie traktować jak wyrzutka, i nieprzywiązaniem, w którym mogę wreszcie być sam ze sobą, popracować nad sobą i podnosić świadomość, i szukam jakiegoś złotego środka. Wiem, że nie mam wystarczająco siły żeby samemu zdziałać wszystko, zdobyć cały świat, jednocześnie nie polegając na innych...

Ma to sens o tyle, ze kiedy przestaje sie przejmowac kimkolwiek, i czuje ze jestem sam ze sobą, nagle pojawiają się ludzie którzy są mi bardzo pomocni i dużo od nich dostaje i dobrze sie czuje, a kiedy spędzam z tymi ludźmi trochę czasu, zaczynam czuć potrzebę wyrwania się, bo czuje że się uzależniam, wchodzę w utarte schematy, a kiedy to sie dzieje, to trudno mi uzyskać cokolwiek od kogokolwiek.

Wielka zmiana jaka osiągnąłem w rozwoju, jest to, że nie mam nic przeciwko byciu samemu ze sobą, a widzę że dużo czasu wręcz tego potrzebuje. Kiedyś czułem presję, że kiedy jestem sam, to musze coś robić, bo przecież tam na zewnątrz jest cały świat, co on sobie pomyśli o mnie, trzeba tworzyć relacje - a kiedy to odpuściłem, spędzam kiedy mam ochotę miłe i niemiłe chwile w domowym kąciku, i czuję że mi to służy.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-13, 22:08:11 wysłana przez Sebastian Osuch »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-13, 15:57:44 »
Sebastian
Już od jakiegoś czasu mam takie odczucie (nie wiem czy słusznie, ale się podzielę), że masz w sobie pewną, dość specyficzną rzecz. Otóż masz w sobie jakiś taki nadrzędny cel, na którym mocno Ci zależy, jakbyś chciał coś poczuć za wszelką cenę i z tego powodu strasznie Cię nosi i telepie w przeróżne strony, w zależności od tego co w danym momencie myślisz czy czujesz. Jest to dla Ciebie tak ważne, że jesteś w stanie zmienić niemal wszystko - wynieść się na drugi kraniec świata, zrezygnować z jakiś relacji, porzucić cały majątek - wszystko co uznasz za słuszne. Nie przywiązujesz się bądź starasz się nie przywiązywać, bo liczy się tylko ten cel.

I to samo w sobie nie byłoby złe, ale mam wrażenie, że coś nie gra. Może boisz się przywiązania? Może stąd rezygnowanie z bogactwa na rzecz bezdomności? Żeby Cię nie trzymała praca, doczesne dobra, relacje z ludźmi - żebyś zawsze mógł swobodnie jak ptak wędrować po całym świecie i robić cokolwiek, na co najdzie Cię tylko ochota. Tak, to chyba to mi nie pasuje - czuję jakbyś miał bardzo silny przymus czucia, że możesz robić absolutnie wszystko na co najdzie Cię ochota. I stąd pozbywanie się przeszkód, a przynajmniej tego co pś uznaje za przeszkody. Ja bym pogrzebał prosperite i związki pod kątem wyobrażeń związanych z ograniczaniem Twojej wolności, swobody, spontaniczności. No i nad samym stosunkiem do swobody i spontaniczności.

Nie wiem czy trafiłem, ale pomyślałem że warto się podzielić, bo jakoś tak od jakiegoś czasu już miałem ochotę Ci to napisać, ale miałem zbyt wiele wątpliwości czy moje odczucia nie są przefiltrowane zbyt bardzo przez moje obciążenia (ja mam problemy z byciem spontanicznym i tego typu rzeczami :P)