Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 416716 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-23, 09:19:45 »
Karina
Ty na moje oko też masz ciężkie hardkory do odreagowania związane z czynieniem zła i spore poczucie winy za to. Pokochaj tą część siebie która to robiła, daj jej wsparcie, a Bóg Cię wspiera w tym żebyś to zrobiła ;))

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-22, 18:45:06 »
Też pracuje obecnie nad tematem wsparcia i stwierdzam, że mam na ten temat dziwne i ciężkie blokady w nadnerczach, jakieś info o braku wsparcia, a pod spodem uzależnienie od wsparcia ludzi,  no i też mam nadzieję otworzyć się całkowicie na czerpanie wsparcia od Siły Wyższej, na co mam obecnie straszne blokady.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-22, 17:53:44 »
Sebastian

coraz fajnie mi się Ciebie czyta na forum, powodzonka w uzdrawianiu :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-22, 16:52:37 »
Ale ta historia zasuwa. Dwa dni temu coś odreagowałem, wczoraj poczułem że daję sobie dużo wsparcia i że inni dają mi dużo wsparcia, dzisiaj postanowiłem to wzmocnić i zacząłem ciągnąć energię od całego otoczenia wokoło, wszystkich którzy byli otwarci na to by mi ją oddać. Biegałem i prawie rzucałem tymi 65-kilogramowymi beczkami. Trudno pomyśleć że 2 tygodnie temu miałem problem z podniesieniem takiej. Zrozumiałem że to nie jest dobre, to ciągnięcie energii od innych i że powinienem skupiać się cały czas na Bogu a z innymi ludźmi cieczyć się rezonansem wysokich wibracji. I że to jest nawet o wiele korzystniejsze i to nawet także na krótką metę.

A potem usłyszałem u kierowcy melexa na iphonie na starówce kawałek, którego bit mi bardzo się spodobał. Poprosiłem go o tytuł. 20 minut później przypomniałem sobie wcielenie, którego istnienie już podejrzewałem, a przez które narobiłem sobie najpotężniejszych konsekwencji karmicznych, jakie do tej pory zrozumiałem że zaszły. To było wcielenie w którym byłem czarownicą, i uzależniałem od siebie ludzi, sterowałem nimi po to żeby czynić zło. Uzależniałem prostych ludzi, głównie facetów, ale też kobiety. Ta premedytacja narobiła mi cierpienia na wiele kolejnych wcieleń, i fatalnie podziałała na wszystkie czakry, a tym całkiem ścisnęła mi gardło. Jestem w tej chwili "wgryziony" w to wcielenie i przypominam sobie jakie okropieństwa potrafiłem robić, mieszać ludziom w umysłach żeby rzucali się nawzajem na siebie i inne takie, co tylko fantazja mi przyniosła. Zabawne jest to że po powrocie z pracy wróciłem do domu, i puściłem sobie ten kawałek który usłyszałem na starówce i wsłuchałem się w tekst i tekst i energetyka okazuje się całkiem odpowiadać temu co czułem w TAMTYM wcieleniu.

Pśka mocno przywiązana jest, trzeba będzie poafirmować żeby to puścić do końca.

To był w ogóle pracowity tydzień pod względem rozwoju duchowego, a przez ostatni miesiąc puściłem tyle co chyba przez ostatni rok. Czas zacząć weekend, bo plaża czeka na to żeby mnie porządnie przysmażyć. Z astrologicznymi analizami odezwę się po weekendzie bo ktoś mi wysłał tą książkę, ale nie miałem po drodze na pocztę żeby ją odebrać.


Jak ktoś ma ochotę poodreagowywać klimaty mocy & destrukcji to kawałek jest tu: http://www.youtube.com/watch?v=IUGzY-ihqWc

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-21, 17:29:02 »
Myślałam jeszcze nad tym o co wściekam się na męża.
Mąż ustawił mnie w roli, która jest przedłużeniem jego matki. Jego ojciec był często na delegacjach, więc dzieckiem zajmowała się głównie ona. I ona o wszystko dbała, wszystko synom podstawiała, załatwiała itp.
I mąż automatycznie przeniósł to na mnie.

Ja natomiast mam wyniesiony z domu obraz ojca, który jest w domu aktywny, bardzo samodzielny i wiele sam robi. Nie trzeba mu codziennie powtarzać, że jest to czy tamto potrzebne, obiad ugotuje, postrząta, sam naprawia sobie odzież itp. Jak rodzice robią jakieś spotkanie to wspólnie.

I ja chciałam mojego męża w podobnej roli obsadzić.
No ale mój mężuś stanął okoniem :P i ani myśli. Co mnie niemiłosiernie w***wia.
Zwłaszcza, że ja swoją rolę przyjęłam, bo niestety miałam tendencje do matkowania.

Czas na zmiany. :) Bo to matkowanie mi już bokami wychodzi.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-21, 17:31:27 wysłana przez Grażyna Anna »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-21, 09:26:36 »
I chyba dodam do tego, że mam do tego prawo.

Bo zbyt długo tłumiłam pewne rzeczy, uczucia, swoje potrzeby.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-21, 09:04:06 »
Wypisałam sobie wszystkie żale do męża ...
I ostatecznie dodałam kolejną afirmację że jestem bezpieczna, kiedy wyrażam siebie, swoje potrzeby i swoje zdanie.
Pś stwierdziła " to jest to" ;)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-20, 18:38:14 »
Dodałbym do każdego zdania: "zawsze i w każdych okolicznościach".

Słusznie :)

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-20, 18:35:52 »
Dodałbym do każdego zdania: "zawsze i w każdych okolicznościach".

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-20, 18:30:42 »
Jestem już teraz całkowicie bezpieczna w świecie. Świat jest dla mnie przyjaznym i bezpiecznym miejscem. Jestem już tera bezpieczna jako kobieta.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-20, 18:25:01 »
Grażyna Anna
A jak brzmiała ta afirmacja?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-20, 18:17:03 »
kurka nie wiem co się dzieje.
Zaczęłam sobie afirmować bezpieczeństwo w świecie, że świat jest mi przyjazny i że jestem bezpieczna jako kobieta
I wczoraj skasowałam sobie 3 godz. pracy, oraz zalałam łazienkę ;)
A dziś mąż mnie w***wia nie możliwie.
Księżunio od siedmiu boleści. Rozkazywać potrafi, ale zaangażować się w działanie to już nie.

Coś mi na wierzch wyłazi, tylko jeszcze nie wiem co... wrrrr

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-20, 12:40:06 »
No ja też planuje się wziąć za doszkalanie w tym co mnie interesuje i wiem, że kiedyś tam coś na pewno osiągnę. No gorzej z tym co jest teraz, bo przez moją karmę ascetyzmu, zniechęcenia do materii i działania, itp. strasznie unikałem robienia czegokolwiek i marnowałem czas, a teraz ponoszę tego skutki :P Chociaż wierzę, że ze swoimi umiejętnościami obecnymi też jestem już teraz coś w miarę sensownego robić. :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-20, 11:54:57 »
Clint

Studia studiami, a samoocena samooceną:)
No i przydałoby się wiedzieć co się chce i mieć umiejętności.
Mam koleżankę która nie skończyła żadnych studiów, ale wiedziała, że chce być grafikiem i sama
się szkoliła, skupiała się na praktycznych umiejętnościach jak: j. angielski, programy, zasady projektowania, a poza tym to jej pasja, sama rysowała w domu. Teraz pracuje w dobrej firmie i sporo zarabia, jest zadowolona z pracy:)

"No skill, no deal.";)

A studia się przydają, jeśli się ma to co wyżej, ale nie odwrotnie:)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-06-20, 00:32:08 »
Inga
dzieciak z Ciebie, ktory potrzebuje teatru do odgrywania wlasnej tragedii. Weź sobie sama pisz scenariusze zamiast latać i co chwilę oskarżać, bo Ci się coś skojarzylo. To sa tylko Twoje skojarzenia. Kiedyś mnie irytowało, jak ludzie mogą nie oddzielać rzeczywistości od urojeń. Dziś mogę współczuć ale nie wspólodczuć. Uszanuj mój podpis

Karina
mogłaś zalatwić na priv-wolalas audytorium. Sorry ale dziecięce zachowania mnie nie bawią więc uszanuj moj podpis

Finito:)