Dobrze, a więc odpowiem pod Twoje wymogi stylowe: konkretnie, klarownie i dosadnie.
1. Po to jest zmiksowana treść wielowątkowa, aby zainteresowany poprosił o rozszerzenie wątku poprzez pytania, drążąc temat o szczegóły= zasada zainteresowania, a nie oporu na treść= jeśli nie rozumiesz, pytaj, aby zrozumieć. Jest to nie tylko forma grzecznościowa, ale również otwarcie na to, co nas odrzuca. Syndrom <odrzucenia> podobnie przepracowuje się jak syndrom <porzucenia>.
Jeśli np. krótko napiszę „Media i Internet nie są wynalazkiem ludzkim, z których permanentnie korzystasz”, ile potrzebujesz kartek a4, książek, relacji świadków, materiałów porównawczych, starodruków, przekazów ludzi wysoko uduchowionych, biuletynów na objaśnienia tego, co inni wiedzą z automatu? Niezrozumienie wypływa z tego, ze pewne stwierdzenia nas przerastają, często nie ma to nic wspólnego z ukonkretyzowaniem. To tak jakby, ktoś z uciętą nogą tłumaczył zdrowemu, jak to jest nie mieć nogi, a zdrowy udaje, że doskonale rozumie, jakie trudności w realiach przechodzi druga strona. Koń nie będzie udawał, że rozumie, co przekazuje mu jaskółka, tylko wspólnie poszukają płaszczyzny porozumienia. Z czasem komunikacja w obie strony będzie sprawniejsza.
2. Są zagadnienia, które nie w sposób opisać na zasadzie: „skrót ze skrótu”, potem z tego kolejny skrót i kolejny. Trzeba by jeden tylko wątek rozpinać na wiele stron, ale jak zauważyłam na tym i innych forach ludziom nie chce się przeczytać nawet paru zdań, z lenistwa, z braku skupienia lub z traktowania wszystkiego w swoim życiu pobieżnie i powierzchownie. Informacja wypływa- co z nią dalej się stanie zależy od zainteresowanego, a nie tego, który skomasował treść księgi w jedną kartkę.
3. Nie uważam za stosowne ściągać ludzi, jak i zwierząt, aby pokazali/ły swój uratowany tyłek, robiąc przy tym „słodką focię”, taką jak na Fb, bo to jest niesmaczne i świadczy, o Twoich tendencjach do nieuzasadnionych roszczeń, gdyż nikt nikomu nie musi niczego udowadniać, a podzielenie się wiedzą, jest tylko aktem wolnej woli, bez względu na to, czy to będzie wiedza podawana w całości, czy też szczątkowo, z której się nic nie rozumie. To nie wymóg i żadne okoliczności nie mogą tego wymusić z człowieka.
4. Nie chowam się za żadne formy muru, tylko jest to wykazanie szacunku do siebie i innych, pokazanie dystansu, że na pewne formy ataku sobie nie pozwolę, typu „głupoty piszesz”, „odjechana jesteś”, bo ja też potrafię komuś „po rajtach pojechać’ i to zdrowo. Jak trzeba ściągnąć kogoś do parteru, ściągnę nawet z Transplutona. Tylko po co? Ktoś, kto pisze w stylu: „głupoty piszesz”, „e tam, nawiedziło cię” itd...tak czy siak jest nieuświadomionym przemocowcem, powinien to przepracować, nie przez oczyszczanie, tylko w sobie głęboko przeżuć. Oczyszczanie to pójście na łatwiznę, przeżucie już nie.
5. Powinieneś sobie zdać jasno sprawę z faktu, że Internet nie jest sferą zamkniętą, każdy ma dostęp do niego i możesz się natknąć na obszar ludzi, których kompletnie nie zrozumiesz, a którzy mają bardzo dużo cennych informacji rozwojowych. Ludzie ci zwyczajnie zapominają się, pisząc skrótami, przekonani, że inni wiedzą to, co wiedzą oni. Jeśli się im ten fakt przypomni, szybko reflektują się.
6. Mogę napisać w drugą stronę, że wiele treści mnie u innych odrzuca, ale nie odrzuca. Wtedy widzę tylko słonia, który urodził się jako słoń, duży, niezgrabny, z pomarszczoną skórą. Słoń doszedł do wniosku, że jest brzydki, choć dla Boga był piękny. Słoń zapragnął być gładki, ale to było mu za mało. Wymyślił sobie, że będzie różowy, potem fioletowy, bez trąby, cudaczył- majaczył, aż stał się biały- wyidealizowany, zamienił się w aspirynę (pastylkę). Tak postrzegam ludzi, którzy dążą do bycia aniołami. Uzasadnione jest, gdy tygrysia mama karmiąc młode, patrzy na słonia ze zdziwieniem, co on z sobą wyrabia, gdy obok stoją słoniątka, nie wiedząc, co dalej, czy w istocie swej są słoniem, czy pastylką.
7. Wymaga się ode mnie konkretów, ale nie widzę tych konkretów z drugiej strony, za i przeciw, balansu w informacji. W zamian podsuwa mi się linki, na zasadzie „masz- poczytaj”, jakby się samemu nie miało nic do powiedzenia. Rozmowa linkami nie jest rozmową, jest zbywaniem, aby nie wykazać się własną inwencją. To kto wokół siebie buduje mur? Mnie nie przeszkadza, że coś mogę nowego przeczytać, bo ja czytam ze zrozumieniem, a nie przelatuję tekstu powierzchownie, jakby nic nie znaczył.
8. W chęci poznania się istnieją proste instrukcje, „Ty wrzucasz fotkę, ja wrzucam fotkę... i jedziemy z tym koksem”. Wszystko jest jawne, nie ma ściemy, nie ma ukrycia pod avatarem. Z konturem, czy duchem człowiek nawet w kawiarni nie pogada o „d...Maryni” otwarcie. Niczego nie ignoruję, to nie mój styl. Wszystkie uwagi skierowane do mnie biorę w sposób zdroworozsądkowy i nie odbijam ich tarczą, tylko wychodzę na przeciw, twarzą w twarz. Mogę ułatwić komunikację między nami skupiając się tylko na jednym określonym wątku, jeśli druga strona skupi się dokładnie na tym samym.
9. Myślę, że napisałam jasno i czytelnie. Jaśniej się nie da.

))