medżik
----------
Wracamy do sprawy aniołów. Przeczytałam to, co mi poleciałeś, jak i to, czego nie poleciłeś, przy okazji (w celach porównawczych). W zasadzie nadal nie bardzo ogarniam, co Ciebie tak poruszyło, czy wzburzyło, ponieważ materiał, który przeczytałam absolutnie nie koliduje z tym, co napisałam, a wręcz przeciwnie, zazębia się. Jeden materiał jest z pozycji wzorców podświadomych upadłościowych, drugi z pozycji wolnego ducha, czyli z lotu ptaka (a nie piwnicy), jak i relacji kontaktowej z czystym aniołem, a nie upadłym. Czysty nie oznacza biały, tylko charakteryzuje się brakiem dostępu do wzorców upadłościowych, dlatego wykorzystuje przewodnika- posłańca, aby nie wejść w pewien zakazany region, z którego może nie powrócić, tak jak nie powróciły upadłe. Anioły upadłe szukają rozwiązań powrotu z poziomu upadku. Tą metodą można szukać rozwiązań do końca świata i jeden dzień dłużej, chodzić w kółko nie znajdując żadnego klucza do wyjścia. Może dlatego (to hipoteza) anioły czyste wysyłają impulsy do ludzi (w moich inkarnacjach, czy podpięciach nie ma odniesienia do przeżyć anielskich, tylko ludzkich), a nie upadłych aniołów, jako wskazówka. Informacje nie są przekazywane z poziomu podświadomego, ale z poziomu wolnego ducha. To, co zobaczyłeś w wyniku podświadomym, absolutnie nie neguję, wręcz przeciwnie, zobaczyłeś coś, co jest dla Ciebie istotne, jako wzorzec energetycznego spętania. Może warto zainteresować się tym, co inspirują anioły nie upadłe, a nie tym, co inspirują upadłe, gdyż one są w matni, zdezorientowane. Być może i Jezus miał poważne powody do tego, aby wskazać wyraźnie na siebie, jako jedyną drogą powrotu słowami: „Jam jest JEDYNĄ bramą”, albo poprzez słowa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego”. Woda prowadzi do oświecenia (ale nie na wzór oświecenia buddystycznego- jam jest Bogiem, a nie dążę do Boga), obmycia ze wzorców upadłościowych, a stary duch przeszłości musi umrzeć, aby w ciało wszedł nowy.
I to ma się dokonać za jednego życia, jeden duch umiera, drugi duch się rodzi. Duchowa podmianka w jednym ciele. I nie ma to nic wspólnego z takim proceduralnym, obrządkowym chrztem, że nas ktoś pokropi święconą wodą i uważa, że jest po sprawie. Przemiana duchowa jest bardzo głębokim przeżyciem, poznaniem na granicy życia i śmierci, aby uświadomić sobie, że ta granica tak naprawdę nie istnieje, jak i nie istnieje przeszłość i przyszłość, bowiem wszystko jest tożsamym.