Autor Wątek: Spanie  (Przeczytany 8750 razy)

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-07-10, 12:26:00 »
Ja od zawsze jak spałem mało to miałem mniej energii, a jak więcej, to więcej.
Byłem bardziej odprężony, skupiony, a przedweszystkim zintegrowany i odporny emocjonalnie, na stres itd. Czułem energie i ciało. 

Cytuj
Kiedy energia płynie pozytywnie, ma się jej sporo - to wtedy i ciąło, i umysł szybciej się wysypiają i odpoczywają.
hydrozagadka, a można spytac skąd ten wniosek ?
Dla mnie to istotny i aktualny temat, wiec go troche podrąże. Kilka już takich stwierdzeń gdzies widziałem, choć właściwie bez żadnych argumentów. Sądze że wiele osób (nie mówię akurat teraz o nikim stad) nigdy nie doświadczyło zcentrowania, zrównoważenia, głębokiego spokoju i odprężenia i może im się wydawać, że nie potrzebuje wiele snu, że lepiej im jak śpią mniej itd Ale zawsze mam wrażenie, że chyba nie mają punktu odniesienia. Rozmawiałem o tym z róznymi osobami, ale na argument mają swoje subiektywne odczucia tylko ewentualnie to że im to odpowiada i wystarcza (przy czym świadomośc ciała raczej tym stwierdzeniom nie towarzyszy).
Wiem, że gdybym ja się jakoś zasilił mocno energią, tak żeby mi popuszczało napięcie z ciała, to miałbym ogromną potrzebe snu i spałbym długo. W zabiegach mikrokinezyterapii, gdy uwalnia się napięcia z ciała (co za tym idzie uwalnia się więcej energii) zdarza się że człowiek zaśnie podczas zabiegu i nie mozna go obudzić. Generalnie po zabiegu z reguły nastepna noc śpi się dłużej. Także wyzwoleniu dużej ilości energii towarzyszy raczej inny efekt. Sen wydaje mi się integruje części "duszy", włącza nowe (odzyskane, zdobyte) energie do jednego "układu". Oczywiście gdy ktoś śpi długo, np 10h , nie będzie raczej potrzebował więcej czasu. To występuje u tych co śpią mało - tak mi się wydaje. To jest jedna z moich ostatnich obserwacji w temacie, że podczas snu nastepuje taka integracja, tak jak by się różne części nas ze sobą scalały na tyle i w oparciu o to co zostało dokonane/ odzyskane w ciągu dnia. 

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-07-09, 19:17:45 »
Kiedy energia płynie pozytywnie, ma się jej sporo - to wtedy i ciąło, i umysł szybciej się wysypiają i odpoczywają. Jak zaś są jakieś problemy, tej energii jest mało - to snu może byc potzreba wiecej - i w trakcie takiego dłuższego snu nieraz problemy się zmniejszają (tzn. nasze ich wyolbrzymienie), a ciało, oraz umysł maja wtedy większą szanse nabrać więcej energii.

Dlatego nie ma sensu wg mnie  spać na "sztywno", zawsze od ... do...; Choć ustalenei sobie jakiejś konkretnej pory chodzenia spać na penwo może oddziaływac korzystnie na np.; szybkość zasypiania czy głebokość snu - z tym sie zgodzę.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-07-09, 18:31:16 »
Cytuj
kiedy mam co robić i jest fascynująco potrafię bez problemu spać i 6 godzin. Natomiast kiedy jest źle, czuję że potrzebuję 9-10 aby czuć się naprawdę dobrze wyspany. Tyle że to jest takie samo odczucie, jak kiedy wyjeżdżałem na wieś i zamykam się w pokoju na cały dzień.

Nie czaję analogi z wyspaniem na maxa i byciem w związku z tym poza problemami :)

Ja bym się zastanowił czy to nie wynika z napięć, które jednak mogą sprawić że jest "fascynująco" (można zrobić ćwiczenie i zdefiniować fascynująco ;) dobrym przykładem jest tu stan zakochania, stan nakręcenia pracą (praca zorientowana na wyniki i np. dobrze płatna) te rzeczy mogą sprawić że się chce, że jest fascynująco, że człowiek akceptuje taki stan funkcjonowania i wszystkim o co mu chodzi na tym etapie życia, jest radzenie sobie (utrzymywanie) z tymi sprawami (przykladowo praca, zakochanie ale mogą to być inne jeszcze rzeczy). Jednak mimo tej fajności i wystarczalności, nie ma tu miejsca na odprężenie i bycie poza wszelkimi napięciami. Dla mnie to jest pewnym wyznacznikiem dobrej, obiektywnej oceny tej kwestii. 

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-09, 15:58:22 »
Swego czasu dużo czytałem na temat snu, i odniosłem wrażenie że autosugestia jest tu potężnym czynnikiem. I tak np. przy różnych eksperymentach z mniejszą ilością snu, nierzadko uczestnicy zgłaszali większą przytomność i poprawione zdolności umysłowe -- jednak testy wykazywały zupełne przeciwieństwo, te osoby radziły siebie gorzej z normalnymi zadaniami.

Zgadzam się z Olą, często mój sen zależy od aktualnego miejsca w życiu, kiedy mam co robić i jest fascynująco potrafię bez problemu spać i 6 godzin. Natomiast kiedy jest źle, czuję że potrzebuję 9-10 aby czuć się naprawdę dobrze wyspany. Tyle że to jest takie samo odczucie, jak kiedy wyjeżdżałem na wieś i zamykam się w pokoju na cały dzień. Czyli podejrzewam, że rezultaty dłuższego spania bardziej wynikają z przebywania "poza" problemami czy myślami, które mnie spinały.

Edit: Aha, i jeszcze ważny element odnośnie spania "zbyt długo", po którym człowiek może czuć się źle, boleć go głowa itp: to wynik odwodnienia. W końcu, gdyby przez 10 godzin nic nie pić (ani nie jeść nic co zawiera wodę), człowiek byłby bardzo spragniony. Dlatego przy dłuższym odsypianiu dobrze jest wypić sobie szklankę przed -- a jak się obudzi wysikać, to i przed ponownym zaśnięciem.
« Ostatnia zmiana: 2013-07-09, 16:01:04 wysłana przez Lynd Seagull »

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-07-09, 14:35:30 »
Także jak by ktoś miał sposób na wydłużenie snu - jestem zainteresowany ;)

z góry dzięki ;)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-09, 14:13:22 »
Ja np mam krótszy i lepszy sen gdy robię medytację z oddechem i ukorzenianiem się.
Gdy przerabiam silne tematy i oporuje to śpie dłużej niz normalnie.
Budzę się sama wczesniej gdy mam ku temu cel który uznaję za wspaniały:) np cudowna energia przyrody, ziemi, nad ranem. Ale jeśli rano mam zrobić coś do czego jeszcze nie mam czystego stosunku, to zwlekam

Czyli dla mnie wniosek jest taki, w moim przypadku, ze jesli jestem w idealnym dla siebie miejscu, gdy jestem coraz bardziej szczęśliwa, spełniona, zakorzeniona i przekonana o sesnsie wszystkiego- to tymbardziej chcę być w przejawionym świecie, w którym uczestniczę wszystkimi ciałami świadomie [ w snie nie uczestniczymy ciałem fizycznym]
« Ostatnia zmiana: 2013-07-09, 14:21:54 wysłana przez Olga »

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-09, 14:02:51 »
Martinus z tego co napisałeś nt tego gościa, moim zdaniem zmęczenie wynikało z wypierania jakiegoś problemu, a po prostu prestał je czuć jak sie na niego znieczulił w inny sposob - niedostatecznym wyspaniem.

Nie wiem. Może. On pisał, że 3 godziny plus pół godzinna medytacja mu całkowicie wystarczało. Był wyspany, zrenegerowany. Więc, wydaje mi się, że to nie jest raczej prawda, co piszesz.

Ja np. nie lubię długo spać. Krótki, maksymalnie regenerujący sen, celem jest np. 4 godziny dziennie, zazwyczaj śpię 6-7 godzin. Z moich eksperymentów wyszło, że bardzo dużo rzeczy ma wpływ na jakość snu. Wypiłem kawę po 17, już to wpływało na sen głęboki itd. Używałem takiego budzika Zeo, który analizuje fazy snu. Mogłem analizować sny, ile trwał sen głęboki, ile płytki, ile REM. Z jedzeniem podobnie, gdy jadłem późno, snu głębokiego było mniej. Nawet medytacja przed snem powodowała lepszy sen.

Według mnie, sen można mieć i 4 godziny i całkowicie się wysypiać. Przede wszystkim zależy od jakości snu, nie od długości. Np. ważne jest wtedy, żeby systematycznie chodzić spać zawsze o tej samej godzinie, żeby organizm nauczył się, że np. w godzinach 23-5 jest sen.

I prawdopodobnie, to też zauważyłem sobie, ważna jest ekscytacja życiem. Gdy życie jest nudne dla nas, nie wiemy, co w nim robić, wkurza nas to, że po nocy musimy pójść do nudnej pracy, wtedy trudniej się wstaje. Gdy jednak wiemy, że jak wstaniemy, zrobi coś, co nas fascynuje, np. ja robię sobie często sesje z duszą, którą uwielbiam, wtedy łatwiej mi się rano wstaje.

No i jeszcze bardzo ważna rzecz, że istotne jest, kiedy się budzimy. Są tzw. fazy snu. Gdy obudzi nas budzik akurat w momencie, gdy będziemy w śnie głębokim, będziemy czuli się niewyspani, zmęczeni, nawet cały dzień. Gdy jednak budzik obudzi nas w fazie REM, wtedy obudzimy się wyspani. Są różne aplikacje na telefon, które budzą w tych optymalnych godzinach, np. na Androida polecam Sleep as Android. Ten budzik Zeo też ma taką opcję, nawet lepszą, bo on analizuje fale mózgowe i budzi w optymalnych momencie, na podstawie fal mózgowych.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-07-09, 12:27:13 »
Martinus z tego co napisałeś nt tego gościa, moim zdaniem zmęczenie wynikało z wypierania jakiegoś problemu, a po prostu prestał je czuć jak sie na niego znieczulił w inny sposob - niedostatecznym wyspaniem.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-07-09, 12:15:41 »
Ja nie wiem czy to skracanie snu jest dobre i zdrowe dla ciała i psychiki. Mi wielokrotnie zdarzało się że nie spałem cała noc i funkcjonowałem 2 dni nie czując zmęczenia i czując się dobrze, a nawet czując pewnego "powera" z tym związanego, jednak umysł mimo braku uczucia zmęczenia działa wolniej , czego człowiek już od razu nie zauważy i jest po prostu spowolniony. Nie wystarczająca ilość snu ma też wpływ na kontakt z podświadomością, z uczuciami i powiedziałbym nawet, że z ciałem , powodując niedostateczne odprężenie i napięcia. Mniejsza, niewystarczająca ilość snu może być nawet ucieczką od swoich emocji, tak jest u mnie. Z drugiej strony może być łatwiej nie reagowac emocjonalnie na różne rzeczy, sytuacje związane z życiem codziennym, ale na zasadzie znieczulenia, tak jak z używkami. Ja jak spałem 9-10 h, a nawet więcej niż 10, byłem odprężony i  byłem dla siebie chodzącym źródłem przyjemności. Jednak od 3 lat (przez prace, pośpiech) , nie moge się odprężyć i śpie 7-8 h. Moim celem jest wrócić do spania jak najdłużej, czuje sie wtedy bosko... ale budze sie po 7-8h zanim sie wyśpie. Cały czas czuje się niewyspany. Btw w czasie gdy czułem się doskonale i byłem super odprężony, było to gdy siedziałem do 3-4 w nocy przed kompem i spałem do 13-14. Czułem się doskonale. Także jak by ktoś miał sposób na wydłużenie snu - jestem zainteresowany ;)
« Ostatnia zmiana: 2013-07-09, 12:23:56 wysłana przez marcin »

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-09, 05:14:54 »
Bardzo mnie interesuje temat snu.

Bardzo dawno temu byłem zapisany na pewną grupę dyskusyjną dotyczącą snu świadomego. Tam swoje doświadczenia ze snem opisywał pewien gostek. Pisał, że spał po 10 godzin dziennie i był zmęczony. Nie wysypiał się, pomimo tego, że spał długo. Wkurzyło go to i zaczął eksperymentować. Codziennie chodził o tej samej godzinie spać, np. 23. Wstawał też o tej samej, ale przez miesiąc, np. o 7. Po miesiącu, nastawiał budzik pół godziny wcześniej. Chodził spać dalej o 23, ale wstawał już o 6:30 rano. Itd. Co miesiąc ustawiał budzik o pół godziny wcześniej. W końcu doszedł do 3 godzin snu, wysypiając się. Do tego rano medytował pół godziny. Pisał, że ta medytacja też na pewno dużo daje.

Z takich ważniejszych rzeczy, radził, żeby absolutnie nie spać poza tymi godzinami. Jeżeli chcemy się zdrzemnąć, trzeba tak robić, żeby nie zasnąć. Organizm musi nauczyć się, że sen ma być tylko w tych określonych godzinach, np. 23-6.

Pisał też, że po każdej zmianie godziny budzenia, organizm tak do 2 tygodni przyzwyczaja się. I wtedy możemy mieć często ochotę na drzemkę, czy możemy być senni.

Trochę eksperymentowałem w ten sposób. Tutaj trochę o tym napisałem na swoim blogu: http://przekraczajgranice.pl/spij-mniej-wysypiaj-sie-wiecej/. Potem jeszcze raz eksperymentowałem z tym, i wtedy dochodziłem do tego, że chodziłem spać o 23 i budziłem się przed 5 rano bez budzika, wyspany.

Zauważyłem, że najbardziej się wysypiam i łatwo mi się wstaje, gdy jestem na diecie tzw. LCHF (low carbohydrate high fat). Wtedy praktycznie w ogóle nie je się węglowodanów (zero cukrów, chleba, makaronów, ryżu itd.), za to dużo się je zdrowych tłuszczy (olej kokosowy, masło, awokado itd.). Ciało wtedy przestawia się na pobieranie energii z tłuszczy jako ketony, zamiast z węglowodanów. Zauważyłem, że na ketonach mój umysł dużo lepiej działał. Łatwo się budziłem rano. Zawsze byłem wyspany, pełen energii. Gdy zacząłem więcej jeść węglowodanów, znowu z trudnością budziłem się np. o 7 rano, niewyspany, zmęczony.

Teraz zacząłem znowu eksperyment z tą dietą. Zobaczę, jak pójdzie ze snem, czy znowu będzie mi się łatwo wstawać rano i coraz wcześniej. Jeżeli tak będzie, upewnię się, że zmniejszenie jedzenia węglowodanów i zwiększenie tłuszczy, ma u mnie wpływ - i pewnie na wielu innych - na jakość snu.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-08, 22:44:39 »
Z tego co mnie uczono, godziny w okolicy 2 w nocy są najbardziej kluczowe. I 6h może wystarczyć, zależnie od osoby, ale koniecznie trzeba znaleźć swój rytm -- tu profesor lubi sie powoływać na znajomego, który bez problemów spał 6h, ale tylko w godzinach 21-3, jak się położył nawet godzinę później to już musiał 8 i ogólnie bywał porozbijany;)

Drzemka, poniżej pół godziny (aby nie wpaść w głęboki sen) to fajna rzecz, można ją wykorzystać do snu dwufazowego (sen właściwy 6h (czyli ~4 cykle) + drzemka). Dobrze jest też wyczuć sobie cykle snu, podobno są aplikacje na telefony które starają się wyczuć w której fazie jesteś przez akcelerometr (czy się ruszasz czy nie) i w odpowiednim momencie Cię wybudzić.

Aha, i zmęczenie i senność to dwie różne rzeczy. Senność nachodzi w cyklach sennych (co półtorej godziny) i trwa kilkanaście minut, a zmęczenie to tylko zmęczenie. Jeśli w czasie senności położysz sie do łóżka, to zaśniesz momentalnie. Jeśli tylko zmęczony, to już może być różnie. Często ludzie próbują przeczekać fazę senności, "jeszcze tylko 10 minut i się kładę", i ona już mija.
Fajnie można wyczuć senność próbując np czytać książkę czy grać przed zaśnięciem. W momencie jak się traci koncentracja, czas gasić światło i spać:)

Jeszcze jest taki bajer, który ma ułatwiać spanie przez symulowanie na komputerze naturalnych kolorów wieczoru, ale mnie osobiśie irytuje:P

matek

  • Gość
[#]   « 2013-07-08, 22:15:20 »
Slyszalem poglad, ze poziom rozwoju duchowego mozna zgrubsza zmierzyc zapotrzebowaniem na sen (tzn, im mniej tym wyzszy poziom), ale mnie to nie przekonuje. Od ilosci wazniejsza jest jakosc. Jesli ktos ma gleboki, prawdziwie regenerujacy sen (biologicznie najlepsze godziny to podobno od 22 do 2 w nocy) to przy higienicznym trybie zycia nie powinien potrzebowac wiecej niz 6 godzin. Ja lubie spac i czasem posypiac w ciagu dnia, ale sen zawsze mialem plytki i pelen marzen sennych nienajwyzszej zazwyczaj jakosci (to oczywiscie rowniez swiadczy o stanie umyslu), wiec potrzebuje srednio 8 godzin, a jak mam zaleglosci to odsypiam.

Poza tym to zalezy, jesli np snisz swiadomie albo spedzasz sen "konstruktywnie", to mozna spac i 12 godzin na dobe - czemu nie:)

Ja z kolei ciekaw jestem, jak to jest u osob ktore spora ilosc  czasu spedzaja w glebokiej medytacji - czy mozna sobie ten czas "odliczyc" od spania?;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-08, 21:59:57 »
Ciekawi mnie kwestia spania - ile godzin powinno się spać w ciągu doby i od czego to zależy. Czy 6 godzin snu może wystarczyć? Jakie pory są najlepsze na sen?

Opiszcie swoje doświadczenia w temacie :)