Chodzi mi o to, ze nikt sie nie bedzie martwic panstwami peryferialnymi, tylko tymi, ktore maja bogactwa i naleza do trzonu panstw EU. Wczesniej czy pozniej muzulmanie dostana tegie lanie, czy to we Francji czy to w UK czy to w Niemczech i od tego moze zaczac sie konflikt, ale raczej nie zakladam, ze w najblizszej przyszlosci cos sie wydarzy pt. wojna chrzescijansko-islamska na ziemiach Europy, a na pewno nie w starej czesci Unii. Moze poludniowe Wlochy i Hiszpania tak, ale niewiele ponadto.