Sebastian,
19 października, 3 listopada itd.!;) Czyli tak, jak napisałeś przy maju (o ile mogę pozwolić sobie na czelność takiego "poprawiania").
Z Księżycem mam pewien problem, bo jedno cenione przeze mnie źródło - Babaji - radzi wpatrywać się w Księżyć. Wg niego leczy to wszystkie choroby umysłu i ciała.
Drugie cenione przeze mnie źródło - Joachim M. Werdin - uważa Księżyć za twór wtórny, który silnie wpływa na ciało, negatywnie je programuje, pomaga kontrolować ludzi, ogranicza naszą wolność.
W zadadzie, te dwie teorie nie kłócą się.
Wpatrywanie się w Księżyc powoduje, że ciało idealnie dopasowuje się do cyklu księżycowego. Dzięki temu wiele procesów w ciele uregulowuje się, co służy dobremu zdrowiu.
Z drugiej strony, takie silne dopasowanie powoduje swego rodzaju uzależnienie: podczas pełni mocno wzrasta apetyt i aktywność, w czasie nowiu odwrotnie itd. To zresztą pasowałoby i do nauk Babajiego, których celem chyba jednak nie jest ostateczna wolność.
Jest kilka teorii na temat powstania Księżyca - tak czy owak, powstał on po Ziemi i w przeciwieństwie do Słońca nie jest niezbędny do utrzymywania życia na planecie.
Z tego wnioskuję i proponuję, aby zaćmienia księżycowe olać, a zwrócić uwagę na słoneczne;) Chociaż powstaje pytanie: czy silnie zachmurzone niebo nie ma większego wpływu na odbiór przez nas energii słonecznej, niż te całe zaćmienia? Rzekłbym, że ma większy i w sumie nie trzeba być astrologiem, żeby to poczuć:I