Dzisiaj miałem masaż Ma-Uri. Rewelacja! W domu przed masażem myślałem sobie, że 1,5 godziny masażu to dużo. Po masażu byłem zdziwiony, że te 1,5 godziny gdzieś tak szybko przeleciały, że się nie spostrzegłem.

Czuję się teraz lekko i przyjemnie - w pełni polecam. W trakcie masażu popłakałem się kilka razy, takie silne emocje schodzą z ciała, ale to bardzo oczyszcza psychikę - nie podejrzewałem, że jako facet tak sobie popłaczę.

Przed masażem Ania (masażystka) powiedziała mi, żebym poprosił o pomoc swoich przodków i skupił się na ciele. Zrobiłem tak. Ku mojemu zdziwieniu, czułem się jak niemowlak, bezbronny, a jednak bezpieczny, gdyż głaskała mnie moja mama (takie obrazy się pojawiły). A potem pojawiły się koło mnie moje 2 babcie i 2 dziadków - wszyscy dawno nie żyją. Ku mojemu zdziwieniu, nie wiedziałem, że tak bardzo tęskniłem za moją babcią Anią od strony mamy, która odeszła, gdy byłem dzieckiem, oraz za dziadkiem Bernardem od strony ojca, który zginął, gdy mój ojciec była mały. Bo o nich słyszałem tylko same superlatywy, gdyż pozostałe 2 dziadków, które żyły długo, były dość ciężkimi przypadkami.
Łzy mi leciały, płakałem jak bóbr, ale cieszyłem się jak dziecko, że jest koło mnie babcia Ania (złoty anioł) oraz dziadek Bernard - w przeciwieństwie do mojego ojca, który nigdy mnie nie pochwałił, dziadek Bernard powiedział mi podczas masażu, że jest ze mnie dumny. To jest ten męski pierwiastek, który tak mi brakował, aż poczułem tą męską moc we mnie - odbudowałem ją (chociaż trochę).

Polecam Ma-Uri.
Gdyby ktoś chciał skorzystać we Wrocławiu z Ma-Uri, polecam Anię:
http://www.magiadlaciala.pl/