Autor Wątek: Drzewo/gałąź/rodzina dusz  (Przeczytany 31335 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-22, 09:54:06 »
U mnie może ktoś się pojawi gdy przestanę się bać ludzi. Obecnie nie czuję z nikim żadnego pokrewieństwa.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-22, 09:42:53 »
U mnie też jest to około 10 osób, z którymi czuję coś bardzo pozytywnego. Poznawałam trochę dusz, rozwijających się świadomie i tych nie, i wśród nich były takie przy których miękło serce ;p Czułam taką błogość, radość, spokój, coś w rodzaju zakochania. Istotnie, doświadczenia, poglądy, zachowanie tych osób pokrywały się z moimi, w dużym stopniu rozumieliśmy się bez słów, a bardziej intuicyjnie. Na co dzień brakuje mi kontaktów, mieszkam nieco na zadupiu, a jeszcze śniegiem zasypało ; p

Pozostało mi trochę znajomości z Cudu, piszę z tymi osobami oraz z nowego forum. Tak się nastawiłam na wysoko harmonijne kontakty, że praktycznie mam bardzo mało znajomych. Większość czasu zajmuję się sobą i czekam na jakieś warsztaty, wczasy w tolkmicku, albo coś pokrewnego :)

Obecnie taki etap, że mi tych osób będzie coraz więcej przybywało, na szczęście :)))

małgosia

  • Gość
[#]   « 2013-03-21, 19:44:17 »
Ja poznałam w swoim życiu na pewno 7 osób z mojego drzewa dusz (część jest na pewno z tej samej gałęzi). Pojawiły się, gdy zaczęłam się rozwijać i wszystkie też się rozwijały. Część z nich odeszła z mojego życia, ale część na szczęście została :).
Wszystkie te osoby były z niebieskich jak ja. Czasami miały dziwne wzorce i energie - z innych planet, co może przykrywać harmonię, mimo to była ona zawsze wyczuwalna i ciągnęło nas do siebie.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-21, 19:11:18 »
Kiedy mówimy o pierwotnych "połówkach" czyli o istotach najblizszych sobie od "stworzenia", to w obecnej chwili mamy do czynienia z ogromnym wachlarzem możliwych wzajemnych zachowań, które są skutkiem INDYWIDUALIZACJI.
Z jednej więc strony jest pamięć doskonałej harmonii, z drugiej dysharmonia wprowadzona celowo, by różnić się między sobą.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-21, 16:29:46 »
O tak tak, znam to z własnej historii:)
Ja takim kodowaniom nie uległam a za to partner tak i to bardzo mocno.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-21, 15:30:10 »
Niestety harmonijne istoty, szczególnie "anielskie", dość często były kodowane przeciwko sobie, w odpychanie, obrzydzanie, nieatrakcyjność; Nakładano hipnozy, pozwalając wpierw poczuć drugą harmonijną istote i błogość z tym związana - a potem przeprowadzano atak i wmawiano, ze atakuje tamta właśnie istota. I tak "wyszkolone" aniołki zaczynały łaczyć "harmonię" z walką i atakami.

Wszystko po to, by nie przejawiały przy sobie miłości, bo nie taki był interes kodujących.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-21, 13:37:36 »
To ja mam zupełnie inaczej: jak tylko zaczęłam dorastać pojawiały się osoby bardzo ze mną harmonijne, bliskie aniołki, ale jednocześnie nie było pewnie idealnej harmonii pod każdym
względem,takiej realnej(choć pewna nie jestem), a na pewno były obciążenia karmiczne które te relacje niszczyły.
To były bardzo bolesne doświadczenia, pomieszane, bo z jednej strony ta wysoka harmonia i ogromna bliskość i miłość, przeplatająca się z ranieniem się wzajemnym, odrzucaniem, niszczeniem tych relacji i atakami.

Bardzo to ciężkie przeżycia są, jeśli nie ma się świadomości, a to się po prostu dzieje.

Jak się zastanowiłam, to już w podstawówce miałam chłopaka w klasie, który miał, ze mną harmonię, a na dodatek mieszkaliśmy obok siebie. Od 2ej klasy już się zaczęło coś dziać między nami, ale było to właśnie, przyciąganie i odpychanie.
« Ostatnia zmiana: 2013-03-21, 13:40:02 wysłana przez Laka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-21, 10:56:52 »
Zapomniałam tez dodac, ze ta pierwotna harmonia jest wtedy nadal odczuwalna ... co może być męczące w zderzeniu z brakiem harmonii realnej w codziennym zyciu. Bo i takie przypadki się zdarzają.

Zatem osoba z tej samej "gałęzi" wcale nie gwarantuje automatycznie realnej harmonii obecnie. Jednak na wyższych etapach rozwoju, przy większym doczyszczeniu - jest większym pewniakiem, że będzie fajnie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-21, 10:55:25 »
Miałam w swoim otoczeniu osobę miłą, życzliwą, uprzejmą  i podchodzącą po ideał człowieka ale okazało się że to istota astralna.
Czy mozna miec z istotą astralną wysoką harmonię?
Po niecałym roku pracy ze mną, zmieniła pracę.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-21, 10:42:15 »
JarekG - nie wiem dokładnie jak to było na samym poczatku istnienia teorii "pochodzenia", ale dla mnie zawsze było oczywiste, że określenia linii zejścia niebieski, czerwony czy biały to po prostu hasła opisujące pakiet wzorców nabranych w trakcie upadku świadomości, a nie pochodzenie pierwotne.

Czyli równie oczywiste było dla mnie, ze wysoko- lub w pełni harmonijne pierwotnie istoty mogą mieć inne wzorce i nawet inną linię zejścia. Ba! Obecnie mogą nie być zbyt harmonijne realnie ze sobą, jeśli te wzorce dominują.


PS. Na marginesie - Syberia jest cool - podróż koleją Transsyberyjską jest świetna, nie chce się wysiadać wręcz, ale warto - bo Syberia piękna jest. Byłam w Kraju Krasnojarskim, Chakasji i Tuwie.
« Ostatnia zmiana: 2013-03-21, 10:49:59 wysłana przez hydrozagadka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-21, 10:38:40 »
Inga - ten strach powoduje u Ciebie brak kontaktu ze sobą i swoim wnętrzem. Zatem można rzec, że "podchodzisz" pod drugi wymieniony przeze mnie przypadek.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-21, 08:33:30 »

Ja tu dodam jeszcze, ze odczucie, iż nie spotkało się nikogo harmonijnego lub że się go nie spotka, moze być związane z pś przekonaniem o swej "wyjątkowości". Taki mechanizm pś, by "podnosić" sobie samoocenę.

Także w momencie, gdy sami nie mamy kontaktu z własnym wnętrzem, nie mamy harmonii w sobie - możemy wtedy po prostu nie widziec i nie odczuwac tych harmonijnych osób; lub je odpychac i widziec je w krzywym zwierciadle.
U mnie takie trzymanie się z daleka od osób ze mną harmonizujących a otaczanie się ludźmi z którymi czuję się źle wynika nie z poczucia swojej wyjątkowści tylko ze strachu przed atakami za to ze strony ojca i matki.

Semira

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-21, 01:32:48 »
Ten sam.
Milo:)Syberia te rejony zawsze mnie mocno inspirowaly,zwlaszcza ze mam takiego sybiriana pod dachem:)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-21, 01:29:39 »
Indra:

No w sumie, jak tak spojrzeć na potencjał rozwojowy, to harmonia JEST straszna. Tyle rzeczy można osiągnąć, że w sumie nie dziwne, że niektórych wywiewa w innych kierunkach ;D

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-20, 23:58:21 »
JarekG
Nie, ta druga osoba nie zna regresingu, nie jest w ogóle związana w żaden sposób z rozwojem duchowym, jest zresztą ateistą.
No i już prawie rok czasu minął od kiedy zaznałam odrzucenia z jego strony, on wtedy uciął całkiem kontakt ze mną i praktycznie od razu związał się z inną kobietą- tak w telegraficznym skrócie wyglądała moja telenowela, o której całe forum wie :D
Zatem o żadnych powrotacj mowy nie ma.
Na pewno ta tęsknota w dużej mierze jest na bazie wspólnej karmy z nim, generalnie niefajna to karma bo przez większosć wcieleń on mnie odrzucał i wybierał inne partnerki. Były też wcielenia kiedy bylismy razem i uczucie było wzajemnie, ale zawsze towarzyszył temu we mnie lęk przed porzuceniem z jego strony- te informacje mam akurat od Kingi, która mi robiła czyszczenie więzów kamicznych z nim. Jeszcze się niestety trochę bujam z poczuciem, że to jest TEN, że z nim tylko bym mogła mieć taką bliskość i że już nic nawet w polowie tak dobrego nie będę miała. Oczywiscie jest to nieprzytomność, zaślepienie.
Oczyszczałam i przerobiłam po relacji z nim w sobie naprawdę dużo, ten cały ból odrzucenia był dla mnie swoistym rozwojowym kopem w dupę, szkoda tylko, że przy okazji zafundowałam sobie niezłe jazdy ;) no ale widac jakie intencje, taki rozwój ;)