Autor Wątek: Karma z Assurami  (Przeczytany 4504 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-03-17, 18:35:48 »
Znalazłem taki post na cudzie:

"Dzięki swojej intencji ćwiczenia "nie wiadomo po co" cierpliwości wobec assurów, spotkałam wczoraj osobę z aktywną intencją bycia assurem i jeszcze intencją zyskiwania na tym czegoś od innych.

Jej przejawianie się wyglądało nastepująco z zewnątrz:
-"muszę zrobić wokół siebie jak najwięcej szumu tak, zeby wszyscy skoncentrowali uwagę na mojej osobie" - assuropwie potrafią byc charyzmatyczni dla swoich celów-jak to "bogowie",
-"jak już skoncentrują się na mnie, to zrobię magiczne czary-mary, zeby inni dostroili sie do mnie" - odcięcie od WJ, a dostrojenie do assura -"przecież tak blizej do boga",
-walenie na 3oko "jestem w tym taka atrakcyjna/y i tryskjąca energią zyciową (podebraną innym wcześniej), że nie zwrócenie na mnie uwagi to dziwactwo i przejaw głupoty" i presja "na pewno coś na tym stracicie"
- intencja "muszę być górą, a inni sparalizowani, stłumieni, bądź zakręceni mną, bo wtedy coś znaczę i osiągam w świecie",
Wszystko pozawerbalnie, bo wprost to przecież jest super, a ten kto nie chce się brać udziału w zabawie assura to cos traci (tutaj już presja tez poprzez innych).

Jaki miał byc efekt? Zakręcenie energetyczne i mentalne - inni dopiero po czasie orientują sie, ze coś stracili, a nie zyskali (zawsze "zyskuje" tylko assur, a innym coś jest zniszczone w osobistej kreacji).
Niektórzy natomiast nie czują, ze coś stracili przez taką rozwalającą osobę, wręcz czują sie nobilitowani, że mają okazję przebywać w towarzystwie kogoś tak "boskiego" i atrakcyjnego we wzorcach niszczenia (upadku), i za nic nie chcą zobaczyć ceny jaką za to płacą.

To tak w skrócie, co płynęło od tej osoby. I jeszcze straszne prowokacje, zeby w końcu ktoś jej przyłozył to uzna, ze trafił na lepszego i wtedy uspokoi się na trochę lub będzie totalnie zły, ze nic z tego nie wyszło i pójdzie szukac, gdzie indziej ofiar swojej assuryjskiej boskości."

Inny post:

"Chciałabym Wam przedstawić sposób myślenia "Assura" - może komuś to pomoże, bo znajdzie coś podobnego u siebie:

No witam!!!!
Piszesz, że byłem przerażający???? A jakim można być w tym chorym świecie... Może Twój jest inny, bardziej spokojny i być moze uda się Tobie zastosować wobec niego politykę pacyfistyczną. Ale to nie dla mnie. Wiem, że potrzebuję spokoju i fajnie by było go zaznać, ale zrozumiałem, że są dwie drogi do osiągnięcia takiego stanu. Jedną z nich jest pełna mobilizacja sił i walka każdego dnia. Zmaganie się z problemami, wrogami, przeciwnikami, odwieczna taktyka bojowa - przegrupowanie, zmiana pozycji, atak, obrona, ofensywa i defensywa. Analizowanie strategii i podejmowanie ciągle nowych decyzji, umiejętne wycofywanie się z pozycji straconych i nie do obrony, umiejętnośc taktycznego ataku prowadzącego do uzyskania jak największej przewagi nad resztą z jednoczesnym poniesieniem jak najmniejszych strat. To trudna sztuka, ale taka codzienna walka pozwala na zweryfikowanie swojej postawy, na dopracowanie słabych miejsc - to wieczny trenning psychiczny i fizyczny.

Druga droga do osiągnięcia spokoju to doprowadzenie organizmu do niebytu - swoistej nirvany przez wyciszenie się, czyli ogłuchnięcie i niedowidzenie. Bo to co się dzieje na świecie ma za dużą dynamikę i nie pozwala na swobodne patrzenie i słuchanie przy jednoczesnym niebycie."



Tak się składa, że mieszkam z taką osobą (8-latkiem) który ma aktywne takie intencje, co do joty co to jest napisane powyżej i zastanawiam się, czy można to jakoś systematycznie odreagować żeby być niepodatnym, czy trzeba uciekać gdzieś dalej... Jak wpada w transe to mnie paraliżuje i nie umiem nic zrobić, i on to widzi i dobrze o tym wie. Już raz wyjechałem od toksycznej rodzinki, dlatego nie chcę w kółko wyjeżdżać. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w uwalnianiu się od wpływów takich aniołków i intencji przyciągania? Ostatnio mi się wydaje że wszędzie gdzie nie spojrzę tam aniołki się naparzają, i trochę jestem zrezygnowany...

Dzisiaj po kundalini jodze medytowałem, i wyszły mi jakieś praktyki medytacji "na znalezienie właściwych i godnych przeciwników". To mi się kojarzy też z karmą assura. Wczoraj robiłem Andżeli węzełki w temacie, puszczała jej jakaś przysięga lojalności wobec grupy naparzaczy, i podczas wypalania mi coś mocno pykło energetycznie na trzecim oku, podejrzewam że też mam takie tematy. Podejrzewam że takie przysięgi trzymają mnie wobec destrukcyjnych assurów.

Chyba też z tego tematu wynika moja niechęć ostatnimi czasami do pisania na forum.


Chciałbym rozjaśnić temat. Widać coś we mnie z wzorców assura?  http://img441.imageshack.us/img441/9994/dscf2896p.jpg
« Ostatnia zmiana: 2013-03-17, 18:44:02 wysłana przez Sebastian »