ostatnio nieomal nie eksplodowałem przed telewizorem, natknąłem się na program w którym w USA facet kupił za pół darmo dom ( za 200 tys. dolarów) , wyremontował go w ciągu 9 dni i od razu sprzedał za raz tyle , wszystko byłoby ok, tylko chyba niechcący pokazali tam jak to funkcjonuje, czyli gościu który najmniej tam robił tylko zainwestował swoją śmieciową kasę najwięcej na tym zarobił, nie mam nic przeciw zarabianiu na pośrednictwie ale to jest kompletnie na głowie postawione, głównie wykończyło mnie jego płakanie i użalanie się w trakcie, na początku obliczył sobie że zarobi na tym 150 tysięcy dolarów, dobrze wiedział że musi kupić klimatyzację i miał to wliczone w koszty, ale i tak płakał temu gościowi który mu ją zakładał że musi wydać kilkanaście tysięcy na nią... aż tamten mówił mu że mu jest przykro i go nieomal nie przepraszał, że mu to zakłada... no szlag mnie nieomal nie trafił jak to zobaczyłem : )
jako że wymyślił sobie, że remont musi trwać dokładnie 9 dni więc po fazie użalania się i płakania ile to musi zainwestować, przeszedł w fazę wyżywania się na tych którzy dla niego robili ten remont a za bardzo nie mogli się wyrobić zasuwając w dzień i w nocy, ostatecznie po 9 dniach za 0,5 miliona dolarów ( jako cena wyjściowa bo miał trzech chętnych do licytacji) sprzedał dom który regularnie bombardowany był piłeczkami od golfa z pobliskiego pola golfowego ( w trakcie remontu jedna wybiła mu okno, a elewacja była przed remontem cała poobijana) , czyli zrobił świetny "interes" a raczej przekręt , którym się chwalił przed kamerą, no ludziee, trzymajcie mnie
: D
- taki pokazany na ładnym przykładzie obraz funkcjonowania gospodarki gdzie darmozjady i lawiranci zarabiają najwięcej, potem inwestują tak zarobione ( albo dodrukowywane) pieniądze w kolejne szemrane przedsięwzięcia, a inni na nich zasuwają i odwalają czarną robotę za nich