Denerwuje ich to, ze co roku do UK przyjezdza coraz wiecej imigrantow i zabiera rynek pracy lokalsom czyli obywatelom UK. Nie dziwi mnie to, bo tez bym sie wkurzyl, gdyby przy obecnym stanie polskiej gospodarki rzad nagle wpuscil kilka milionow Ukraincow, Rosjan czy innych nacji ktore maja jeszcze gorzej od nas. Sorry stary, w polityce nie ma czasu na sentymenty i chrzescijanskie milosierdzie. Albo Polacy sie wezma do roboty i przestna narzekac jak jest zle i zaczna wzmacniac swoj wlasny narod albo do konca swiata bedziemy liczyc na jakies Unie, obce panstwa i czyjes zapomogi. Najpierw zrobmy porzadek na wlasnym podworku, potem zajmijmy sie dopiero innymi. A arystokracja zawsze macila pod stolem, trzeba sie z tym pogodzic i dalej robic swoje.
Dla przyklady podam Australie. Odwiedzilem ten kraj w 2007 r. i planowalem tam zostac, jednak z uwagi na to, ze kraj ten ma bardzo restrykcyjna polityke emigracyjna, nie udalo mi sie to. Przez jakis czas nie moglem sie z tym pogodzic, bo myslalem dokladnie, jak mysli wielu ludzi, ze skoro ktos jest biedniejszy to ktos, kto jest bogatszy powinien pomoc. Owszem, powinien ale zaden kraj nie bedzie spelnial za kogos obowiazkow poprawy warunkow bytowych. Australia spodobala mi sie przede wszystkim dlatego, ze byl tam spokoj i luz, ktorego nie zaznalem bedac w Europie. Dlaczego tak fajnie tam maja? Bo nie wpuszczaja na lewo i prawo kogo sie da, bo dbaja bardzo restrykcyjnie o srodowisko naturalne, bo nie dali zasmiecic sobie wlasnego podworka syfem ,,made in USA", potrafia stanowczo odmowic. I dlatego zyje sie tam bezpiecznie i na luzie. Jak chcesz zyc w Australii to sie musisz nagiac do ich przepisow. Proste, ale nie w Europie.