Wybaczcie, jeśli niepotrzebnie zakładam nowy wątek, ale chyba nie ma takiego jeszcze, a pojawiła mi się własnie pewna kwestia, która mnie nurtuje.
Dziś miałam węzły (dziękuję, Olga!!) i wychodzi na to, że bardzo mi potrzeba wzbudzenia w sobie pogodzenia się ze sobą i nauczenia się życia tu i teraz, czerpania spełnienia z życia już teraz, bez oczekiwania na kogoś/coś.
To są w gruncie rzeczy podstawowe sprawy, tylko jakoś do tej pory nie doszłam jeszcze do tego

jakie są Wasze sposoby na czerpanie pełnej radości "tu i teraz"?
